Posty

Wyświetlam posty z etykietą stany depresyjne

Polaków lęki i depresje

Wedle danych z 2024 roku, aż 8,3 mln osób w Polsce (czyli około jeden czwartej społeczeństwa!!!) ma lub miało zaburzenia zdrowia psychicznego, od chwilowych i łatwych do wyleczenia, po nader poważne, stanowiące zagrożenie dla życia. Dominują te o charakterze nerwicowo lękowym, występujące u ponad 5 mln ludzi. Kilka milionów zmagało się bądź zmaga z zaburzeniami nastroju, w tym na depresję cierpi około 1,2 mln osób; przy czym dane te mogą być zaniżone, bo niektórzy specjaliści przypuszczają, iż dysfunkcja ta dotykać może w (k)raju nad Wisłą nawet około 2 mln osób, co jest o tyle prawdopodobne, że można sobie nie uświadamiać depresji (znam to z własnego doświadczenia) i w związku z tym jej nie leczyć. Z różnego rodzaju uzależnieniami zmaga się z kolei około 3,6 osób. Narażeni są wszyscy, niezależnie od statusu materialnego czy przynależności klasowej, aczkolwiek u osób mniej zamożnych dysfunkcje zdrowia psychicznego występują częściej (nic zaskakującego). Szczególnie przerażająco sytu...

Choroba naszych czasów

Mamy dziś 23 lutego, czyli Światowy Dzień Walki z Depresją. Warto zatem pochylić się nad dzisiejszą datą, a zwłaszcza nad tym, czego ona dotyczy. Otóż, wbrew obiegowej opinii (w znaczniej mierze ukształtowanej przez media, a zwłaszcza reklamy swego czasu), depresja nie jest żadnym chwilowym dołkiem, pogorszeniem nastroju, lecz poważną, śmiertelną chorobą, na którą umiera coraz więcej ludzi; w skali świata stanowi ona nader częstą przyczynę zgonów. Nawet, jeśli nie zabije, może poważnie utrudnić lub wręcz uniemożliwić normalne, codzienne funkcjonowanie. Osoba zmagająca się z depresją często nie ma sił na cokolwiek, choćby na wstanie z łóżka, a każda zwyczajna aktywność to koszmar walki z samym sobą, walki o pokonanie bezsilności, osłabienia tudzież nieustannego poczucia bezsensu. Wiem, bo sam cierpię na tę chorobę. Oprócz nieustannego pogorszenia nastroju (jeśli utrzymuje się ono przez dłużej niż kilka tygodni, należy BEZWZGLĘDNIE szukać pomocy psychiatrycznej i/lub psychologicznej...

Brednie profesorki Środy

Ogólnie rzecz biorąc, szanowałem profesorkę Magdalenę Środę, filozofkę. Za to między innymi, że potrafi celnie wypunktować grzechy Kościoła katolickiego w Polsce oraz powiązanych z nim prawicowych środowisk politycznych. Ostatnio wszelako mój szacunek wobec znanej intelektualistki… no, może nie zanikł, ale uległ znaczącej redukcji. Pani Środa dołączyła bowiem do osób bredzących na temat depresji – jednej z najpoważniejszych chorób gnębiących współczesny świat, a zarazem obciążonych chyba rekordową liczbą stereotypów na jej temat („idź na siłkę/pobiegaj”, „w twoim wieku nie miałem czasu na takie bzdury jak depresja”, „weź się w garść”, „zjedz czekolady, a ci przejdzie”, „weź się do roboty”, „depresja to tylko chwilowy dołek”, itd.). Co gorsza, ostatnimi czasy stała się ona w (k)raju nad Wisłą tematem medialnych wypowiedz osób znanych, które o depresji mają takie pojęcie, co ja o fizyce kwantowej (czyli zerowe). Dopiero co bzdurny i potencjalnie niebezpieczny film o depresji i lekac...

O depresji słów kilka

A raczej kilka przypomnień. Bo wprawdzie społeczna świadomość na temat depresji wzrasta, to jednak wciąż zbyt wielu ludzi nie ma o niej większego pojęcia (chodzi o wiedzę; osobistego zapadnięcia na tę chorobę naprawdę nikomu nie życzę, nawet takim zbrodniarzom jak Kaczyński Jarosław, Ziobro Zbigniew czy Balcerowicz Leszek). Ale po kolei. Dziś Blue Monday, „niebieski poniedziałek”, ponoć najbardziej depresyjny dzień w roku. Dlatego też w internecie oraz bardziej klasycznych mediach pojawia się wiele informacji – niektóre podane na poważnie, inne w bardziej żartobliwej, przystępnej formie – na temat tejże choroby. I bardzo dobrze; właśnie takie kampanie pozytywnie wpływają na stan świadomości. Dorzucę więc i ja swoje trzy gorsze do tej puli. Skoro sam zmagam się z depresją – spowodowaną przez warunki życia w polskim neoliberalnym kapitalizmie (dziękuję, wszystkie solidaruchy, na czele z Balcerowiczem!) – oraz mam za sobą próbę samobójczą (dziękuję, PiS-owcy, za inflację i wzrost opłat,...

Głupie porady

Jak już parę ładnych razy pisałem, mam depresję, stanowiącą ponurą konsekwencję życia w warunkach nieludzkiego systemu kapitalistycznego, jaki – w kompletnie barbarzyńskim, neoliberalnym wydaniu, dodajmy – zapanował w Polsce po 1989 roku, wskutek zdrady prawicy postsolidarnościowej. Choroba rozwijała się u mnie zapewne przez lata, odkąd zacząłem na własnej skórze odczuwać patologie rodzimego rynku pracy, ale długo tego nie zauważałem, gdyż depresja nie boli. Aż polityka proinflacyjna solidaruchów z Bezprawia i Niesprawiedliwości doprowadziła mnie do próby samobójczej, którą przeżyłem ze względu na wysoką krzepliwość krwi (swoją drogą, ciepła woda w kranie, tak swego czasu zachwalana przez pana Tuska jako ekwiwalent polityki społecznej, nie pomogła mi się wykrwawić). Wyjątku nie stanowię, ponieważ w zeszłym roku około 4 mln osób w Polsce cierpiało na depresję (chodzi o przypadki zdiagnozowane!) i zaburzenia depresyjne; w tym będzie ich zapewne o wiele więcej. W skali świata stanowi ona...

Żale pani tasiemiec

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Godnej Pracy. Czyli tego, czego kapitaliści – w każdym razie, co głupsi – nie rozumieją, a jeżeli nawet rozumieją, to nie akceptują. Ot, taki przykład: Niejaka Grażyna Kulczyk, kapitalistka, miliarderka, wdowa po swego czasu najzamożniejszym polskim przedstawicielu klasy pasożytniczo-wyzyskującej (a zarazem zdrajcy i złodzieju okradającym nas wszystkich, gdyż wyprowadzał gigantyczne sumy na konta w rajach podatkowych), wylała niedawno swoje żale na młode pokolenie Polek i Polaków. Jej zdaniem, przedstawicielkom i przedstawicielom owej generacji nie chce się pracować po dwadzieścia godzin na dobę – pani Kulczyk twierdzi, że sama poświęcała pracy tyle czasu w młodości swojej – tylko patrzą na zegarki, czekając końca zmiany, po czym, zamiast zostać po godzinach, idą do domu, „chociaż nie mają dzieci” (aha, czyli progenitura i konieczność nakarmienia jej od czasu do czasu to jedyny powód do zrobienia sobie przerwy w harówie, tak?!). Kapitalistka uważa, iż dz...