Posty

Wyświetlam posty z etykietą sojusz

Sojusz faszystów i antysemitów

Viktor Orban, faszystowski premier, a właściwie dyktator Węgier, przyjął oficjalną wizytę Binjamina Netanjahu, faszystowskiego premiera, a właściwie dyktatora Izraela. Żadnemu z nich nie przeszkadzało to, że pierwszy z nich jest antysemitą (dość powiedzieć, że Imre Kertesz, nieżyjący już węgierski pisarz noblista, który jako Żyd z pochodzenia przeżył tragedię nazizmu, po objęciu przez Orbana władzy przeniósł swoje archiwum do Niemiec), drugi natomiast podaje się za Żyda. Binjamin Netanjahu, jak wiemy, oskarżony jest o zbrodnie ludobójstwa w Palestynie, toteż ściga go Międzynarodowy Trybunał Karny. Jednakże na Węgrzech nie został zatrzymany i oddany w ręce sprawiedliwości. Przeciwnie. W związku z jego wizytą Orban ogłosił, iż jego kraj przestaje być stroną Statutu Rzymskiego, czyli wycofuje się z MTK (ten zareplikował, że Budapeszt nadal zobowiązany jest do współpracy, co naddunajski dyktator oczywiście olał). I dwaj faszyści, węgierski oraz izraelski, zawarli sojusz. W którym nie ...

Niewiarygodny sojusznik

W ostatnich dniach pełno jest opinii, że USA porzuciły Ukrainę. Wynikają one z tego, że administracja Trumpa wstrzymała resztki pomocy dla tego naddnieprzańskiego państwa. Tak naprawdę jednak, pomoc owa zaczęła się zmniejszać jeszcze pod koniec kadencji Joego Bidena, a Europa, Środkowo-Wschodnią oczywiście wliczając, z orbity zainteresowań Stanów, coraz mocniej skupionych na Pacyfiku, wypadać zaczęła jeszcze za Baracka Obamy. Żadnego wszelako zaskoczenia w tym nie ma. USA osiągnęły swój cel, którym było osłabienie polityczne i militarne Rosji, do czego wojna się przyczyniła, i teraz dążą do tego, aby za wschodnią flanką NATO znów zrobiło się spokojnie; jak pisałem wczoraj, Trump z Putinem podzielili też strefy wpływów w Ukrainie. Tyle, że w odróżnieniu od poprzedników, amerykański prezydent nie zachowuje się w sposób dyplomatyczny, lecz usiłuje wpłynąć na Wołodymyra Zełeńskiego drogą wymuszeń, zupełnie jak Adolf Hitler w latach 30. Wcześniej Stany Zjednoczone sukcesywnie porzucały...

Kiepski sojusz

Miałem o tym napisać wczoraj, ale ze względu na tragedię, jaka wydarzyła się w niedzielę, i która swój ponury finał znalazła w poniedziałek w gdańskim szpitalu, przełożyłem tę notkę na dzisiaj. Jak wiemy, Amerykanie zamierzają zorganizować w Polsce spotkanie ministerialne (konferencję) poświęcone pokojowi na Bliskim Wschodzie. W związku z czym i „prezydent” Duda (znany jako Adrian), i jego doradcy, i rząd, i w ogóle politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości cieszą się, jakby ich ktoś piórkiem po genitaliach połaskotał. Podkreślają, jaki to prestiż dla Polski (którą oczywiście utożsamiają ze swoimi niezbyt skromnymi osobami), i jak na tym Polska zyska. Otóż, wcale NIE zyska, może za to bardzo dużo stracić. A cała sprawa, zwłaszcza umieszczona w szerszym tle, świadczy, iż po 1989 roku nasze państwo stało się nieformalną kolonią USA. Cel owej konferencji niby jest szczytny… w praktyce jednak nie o pokój tu chodzi, ale o polityczne uderzenie w Iran; przypomnę, że prezydent Trump...