Posty

Wyświetlam posty z etykietą dziennikarstwo

Media, korporacje i Lewica

Ciekawe, czy komuś opadną klapki z oczu? Wątpię. Nie da się wszelako zaprzeczyć, że ludzie z mediów głównego nurtu powinni pójść w końcu po rozum do głowy, zwłaszcza teraz, kiedy przynajmniej niektórzy uświadomili sobie konieczność buntu. Wcześniej lansowali dziki kapitalizm, przeciwko któremu właśnie podnoszą (jakkolwiek raczej nieśmiało) głowy, wspierali Koalicję Obywatelką i Trzecią Drogę, niszcząc Lewicę… A w ostatnich dniach to Lewica właśnie stanęła po stronie rabowanych przez gigantyczne cyfrowe korporacje (Big Tech) wydawców i dziennikarzy, podczas gdy KO i Trzecia Droga się na nich wypięły, po raz kolejny pozwalając się przy okazji pięknie rozegrać klerofaszystom z PiS-u. Ale po kolei. Ludzie mediów, od wydawców po dziennikarzy, są słusznie oburzeni na cyfrowych gigantów za to, że na nich żerują, czyli udostępniają powstałe nakładem pracy mniejszych ośrodków medialnych (np. gazet) treści bez płacenia tantiem ich autorom oraz właścicielom autorskich praw majątkowych (wydawco...

Dziennikarz i aktywistka

Znany dziennikarz, Rober Mazurek, przeprowadzał przedwczoraj wywiad dla RMF FM z Dominiką Lasotą, młodą aktywistką klimatyczną. Nawiązał do jakichś działaczy z Niemiec, którzy uznani zostali za przestępców i terrorystów. Na co Dominika Lasota odpowiedziała, że wielu ludzi w czasie, gdy prowadzili działalność społeczną i polityczną, nazywanych było terrorystami. Podała przykład Martina Luthera Kinga (trafny zresztą), na co Mazurek odrzekł z oburzeniem, że nigdy go tak nie określano. Kiedy Dominika Lasota sprostowała, gwiazdor medialny wkurzył się, że śmie go ona pouczać i zaczął kpić z jej wykształcenia (skończyła jak na razie liceum). Pan Mazurek zachował się w sposób wysoce niekulturalny, acz niestety typowy dla obecnego dziennikarstwa w mediach głównego nurtu. Rzecz jasna, wyszedł na dziadersa, czyli mentalnie uwstecznionego o ładnych kilkaset lat konserwatystę, przekonanego o własnej wybitności tudzież byciu autorytetem, a co najgorsze, pogardzającego ludźmi młodymi o postępowych...

Terror redaktora Tomasza

Szczerza przyznam, że nigdy nie przepadałem za Tomaszem Lisem. Uważałem go (i zdania w tym zakresie nie zmieniłem) za aroganta, który usiłuje wyżej wała podskoczyć, uważając siebie samego za półboga, bo jest dziennikarzem i na kontraktach zarabia grube pieniądze, jakie większości ludzi wykonujących ów zawód się nie śniły. Jakości tego Lisowego dziennikarstwa też nie pochwalałem; bliższe było i jest „poziomowi” Danuty Holeckiej niż Jacka Żakowskiego. Kiedy Tomasz Lis prowadził programy telewizyjne, to nawet, gdy zapraszał interesujących gości, starał się przeforsować swój punkt widzenia (co nie ma nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem), a często się błaźnił, np. powołując się na fikcyjne konto na portalu społecznościowym, podszywające się pod Kingę Dudę; obrzydliwe było wówczas to, że zamiast przyznać się do błędu, winę za niewykrycie fake’a zwalił na swoich pracowników. Spod jego pióra też niejednokrotnie wychodziły straszne głupoty, jak chociażby ta o katolikach „prześladowanych w...

Informacje z wojny

Czytałem kiedyś – w jednym z felietonów Piotra Jastrzębskiego, jakie swego czasu zamieszczał Dziennik Trybuna – jak tworzy się wiadomości z wojen. Podejrzewam, że ta w Ukrainie nie zalicza się pod tym względem do wyjątków. Otóż z grubsza wygląda to tak: Strona biorąca udział w konflikcie – ewentualnie siły pokojowe, gdy jest on już zakończony lub zmierza ku końcowi – biorą zagranicznego(ą) dziennikarza/dziennikarkę, wkładają mu/jej hełm na głowę i odziewają w kamizelkę kuloodporną, by – koniecznie w asyście uzbrojonych po zęby żołnierzy – wysłać jego/ją w region, gdzie akurat żadne walki się nie toczą i jest mało prawdopodobne, żeby z chwili na chwilę się one rozpoczęły. Dzielni wojacy otaczają pierwszego napotkanego człowieka (może to być zwykły przychodzień, wędkarz łowiący sobie rybkę lub ktokolwiek inny), po czym przedstawiciel(ka) światowych mediów zadaje mu pytania, rzecz jasna te, które zadać kazało szefostwo (narzucone przez daną stronę konfliktu, a przynajmniej uzgodnione ...

Subiektywizm medialny

Zadano mi niedawno pytanie, czy uważam TVN24 za medium obiektywne. Cóż, nie kwestionując rzetelność dziennikarzy tej stacji, powiedzieć muszę, że takich mediów nie było, nie ma i nie będzie. Owszem, trafiają się ośrodki masowego przekazu udostępniające rzetelne, czyli w miarę dobrze sprawdzone informacje, niemniej jednak pełen obiektywizm jest niemożliwy. Dzieje się tak z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że mało jest stricte informacyjnych mediów, a można wręcz takie nie istnieją. W większości obok informacji pojawiają się opinie, a te są z definicji subiektywne. Często łączy się je z materiałem typowo informacyjnym, po to, by poprawić jego atrakcyjność, a także celem nakłonienia odbiorcy do interpretowania tegoż materiału wedle założeń jego autorów. Dalej, media są tworzone przez ludzi, każdy zaś człowiek ma swój punkt widzenia, indywidualny obraz świata wynikający z wiedzy, światopoglądu, pochodzenia, itd., żaden za to nie jest też wszechwiedzący, toteż, pracując w portalu int...

W oczekiwaniu na film

Już jutro, 16 maja, na YouTube długo oczekiwana, kilkakrotnie przekładana (ze zrozumiałych przyczyn, więc się nie czepiam) premiera filmu Tomasza i Marka Sekielskich pt. Zabawa w chowanego . Czyli kolejnego dokumentu braci-dziennikarzy o pedofilii w Kościele katolickim w Polsce, kontynuacji Tylko nie mów nikomu . Filmu oczywiście jeszcze nie widziałem, zrecenzuję go po obejrzeniu, czyli prawdopodobnie za kila dni. Czekam, w każdym razie, z niecierpliwością. Poprzedni dokument braci Sekielskich naprawdę mi się podobał, jakkolwiek z racji poruszonej tematyki nastroju oczywiście nie poprawia, ogląda się go wręcz z bólem, słuchając relacji ludzi, którzy w dzieciństwie byli molestowani lub gwałceni przez księży (wielki szacunek dla nich, że zgodzili się w filmie wystąpić i opowiedzieć tragiczne swoje historie) oraz widząc, jak traktowani są oni przez kościelne instytucje, które niby to powinny im pomóc, lub przynajmniej spróbować wyrazić współczucie dla nich. Podejrzewam, że ...