Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2026

Czym grozi AI

Czy sztuczna pseudo-inteligencja (AI) stanowi zagrożenie dla człowieka? Owszem, ale nie z powodu, o jakim możemy czytać w literaturze science-fiction, bądź oglądać w tego typu filmach. Maszyny, komputery nie nauczą się myśleć i nie przejmą władzy nad światem. Nie wybiją ludzkości jak w Terminatorze , ani nie zredukują jej do roli baterii, jak w Matrixie . Są i będą na to po prostu zbyt głupie; same wszak nie myślą, automatycznie jeno operują na podanych im informacjach. Jeśli godzi o generowanie zagrożenia biologicznego, to człowiek sam je sobie stwarza, przez własną, zupełnie naturalną głupotę, z której wypełzła chociażby totalnie nieracjonalna gospodarka kapitalistyczna, niszcząca właśnie naszą planetę, a więc i nas samych. Groźba, jaką generuje AI, ma charakter społeczno-ekonomiczny. Otóż, sztuczna pseudo-inteligencja jest li tylko narzędziem, ale takim, które nadużywane przez kapitalistów, pozbawić może wielu ludzi pracy, zniszczyć całe grupy zawodowe i spotęgować rozwarstwien...

Krople dobra w morzu zła

Jeden z księży, który padł ofiarą nożownika (ten najprawdopodobniej ma poważne problemy z poczytalnością i w ogóle zdrowiem psychicznym; nic dziwnego – w systemie, w jakim żyjemy, każdemu w każdej chwili może odbić, szczególnie, jeśli dana osoba pochodzi z kraju ogarniętego wojną), z kościelnej ambony, podczas mszy przebaczył sprawcy, poprosił, żeby za jego czyn nie obarczać winą wszystkich Ukraińców i zaapelował o pokój. Bardzo to piękny, mądry gest, zgodny z ideami Jezusa Chrystusa. Księdzu należy się za to wielki szacunek. Oczywiście nie jest on jedynym dobrym człowiekiem w szeregach katolickiego duchowieństwa. Wspaniałe rzeczy robił (niestety już nieżyjący) ksiądz Kaczkowski, sporo dobrego da się powiedzieć o ojcu Gużyńskim, a siostra Chmielewska zasługuje na wielkie uznanie. Fajnych, pożytecznych księży, jak sądzę, spotkać też można w jakimś odsetku parafii. Jednakże działalność tych ludzi nie powinna przesłaniać faktu, że Kościół katolicki jako całość jest organizacją zdegen...

Odpłatna pomoc

Robiąc zakupy w dyskontach jednej z sieci handlowych, usłyszeć można reklamę wolontariatu w Szlachetnej Paczce. Przekaz sprowadza się do tego, jak dobrze jest pomagać ludziom za pośrednictwem tej konkretnej akcji i konkluduje, że to „dobra robota”. I tak, pomaganie jest fajne, jest korzystne, daje satysfakcję. To wszystko prawda. Nie mam też absolutnie nic do organizacji pozarządowych czy akcji charytatywnych. Nie zamierzam również tutaj krytykować Szlachetnej Paczki. Problem wszelako w tym, że nie każdy, kto chce pomagać, może być wolontariuszem. Mimo iż jesteśmy dwudziestą gospodarką świata, sytuacja na rynku pracy wcale łatwa nie jest. Wiele osób traci zatrudnienie przez AI, kryzys puka do bram i liczne firmy w coraz gorszej są kondycji, w niektórych miejscach (jest ich niemało), aby znaleźć robotę, trzeba mieć znajomości, duże pieniądze lub i jedno, i drugie. A koszta utrzymania rosną… Innymi słowy, żyje się trudno, sytuacja jest coraz gorsza. Nietrudno więc znaleźć osoby, któ...

Niebezpieczne paliwo

W Jarosławiu facet zabił nożem księdza, drugiego bardzo ciężko zranił (człowiek ten walczy o życie), trzy inne osoby pokiereszował mniej groźnie. Trafił w ręce policji. Legitymuje się ukraińskim paszportem, nie wiadomo, czy prawdziwym. Jego motywy nie są znane, acz wiele wskazuje, że ofiarami były przypadkowe osoby. Śledztwo trwa i nie należy w tym przeszkadzać. Tak, wiem, że prokuratura (gestapo) i granatowa policja działają na mizernym poziomie – dobrze będzie, jeśli nie przedstawią zarzutów ofiarom krwawej owej napaści zamiast sprawcy – niemniej niech sobie pracują. O całej sprawie na razie niewiele wiadomo poza tym, że do takiej tragedii doszło, i że sprawca ma ukraiński paszport. Prezydent Zełenski, tak swoją drogą, wyraził współczucie dla ofiar i twardo podkreślił, że winny powinien zostać surowo ukarany zgodnie z prawem. No cóż, trudno się nie zgodzić. Co rozsądniejsi komentatorzy apelują, aby nie wysnuwać przedwczesnych wniosków. Dość łatwo jest natrafić na posty czy artyk...

System marnowania talentów

Kapitalistyczna propaganda głosi, że kapitalizm jest systemem społeczno-ekonomicznym wspaniałym dla ludzi utalentowanych. Pozwala bowiem im rozwijać uzdolnienia i robić na tym pieniądze. To oczywiście bzdura. Przypadki, kiedy ktoś w ramach narzuconych przez kapitalizm faktycznie rozwija swoje talenty i opiera na tym karierę zawodową, są nieliczne i zależne, no właśnie, od czynnika losowego, czyli szczęścia po prostu. Najczęściej los, na jaki nieludzki system kapitalistyczny skazuje osoby utalentowane, jest o wiele bardziej ponury. Bywa, że tragiczny. Jeżeli ich uzdolnienia mają tzw. potencjał rynkowy, ludzie tacy przejmowani są przez wielkie koncerny bądź korporacje. Na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze; stanowi obietnicę kariery i wysokich zarobków. W praktyce wszelako oznacza niemiłosierną eksploatację. Talent takiej osoby zaprzęgnięty zostaje TYLKO I WYŁĄCZNIE do zwiększania zysków udziałowców danego przedsiębiorstwa. Innymi słowy, jest kierunkowany tak, jak sobie tego życzą k...

Oddane terytorium

Zrozumiałe, słuszne i uzasadnione oburzenie wywołały słowa Alfonsa, że „ Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”. Pojawiły się pytania, jakież to terytorium i, co ważniejsze, KOMU (Putinowi, Trumpowi?) chce oddawać lokator Pałacu Prezydenckiego, sypnęło nawet oskarżeniami o zdradę stanu. Krytyka, jaka spadła na Alfonsa po wygłoszeniu i zamieszczeniu w mediach społecznościowych tej wypowiedzi, jest stuprocentowo trafna. Prezydent RP nigdy nie powinien takich bzdur wygadywać ani wypisywać . No, ale wiadomo, że co do legalności prezydentury Nawrockiego Karola są wątpliwości, bo co do zupełnego braku jej jakości nijakich wątpliwości już nie ma… W każdym razie, jakkolwiek słowa Alfonsa trzeba zdecydowanie potępić, t o przecież zupełnie one nie dziwią, biorąc pod uwagę obóz polityczny, do którego on przynależy. A jest nim wszak klerykalna prawica postsolidarnościowa, konkretnie – jej ...

Klnący Wokulski

Nie ustaje debata na temat Lalki , reż. Paweł Maślona – serialu na motywach arcydzieła Bolesława Prusa. Sześcioodcinkowa produkcja ukazała się w zeszłym tygodniu na Netflix, a w przyszłą środę w kinach premierę będzie miał film pełnometrażowy, będący odrębnym dziełem. Wracając do serialu, jak już pisałem, dyskusja na jego temat zaczęła się na długo przed wejściem na platformę streamingową; teraz, odnoszę wrażenie, biorą w niej udział ludzie, którzy zarówno powieść przeczytali, jak i serial obejrzeli (a przynajmniej próbowali zrobić jedno i drugie). Mnie serialowa Lalka się podobała. Tak, jak to wynikało z zapowiedzi twórców i Netflixa, nie jest to wierna adaptacja literackiego arcydzieła, lecz bardzo luźna wariacja na jego temat. Na tej zasadzie, że współczesne filmy o Batmanie w zasadzie tylko personalia głównych bohaterów mają wspólne z komiksami, jakie ukazywały się w 1939 roku (wtedy Bob Kane i Bill Finger pokazali światu Człowieka-Nietoperza). Innymi słowy, raczej inspiracja, ...

Patologicznie zaangażowany cyborg

Większość firm – o ile nie wszystkie – wymaga od swoich pracowników zaangażowania. Czyli, w języku kapitalizmu oraz neoliberalnej/neokonserwatywnej ideologii, maksymalnej produktywności, harówy ponad siłę tudzież gotowości do wyeksploatowania. Nie chodzi zatem o pozytywne zaangażowanie, chętne i solidne wykonywanie zadań zawodowych, lecz o to, żeby być cyborgiem, biorobotem, który będzie jedynie zasuwał, nie miał żadnych innych celów poza pracą/karierą, poświęci jej wszystko, włącznie z życiem osobistym czy rodzinnym. Innymi słowy, człowiek ma się stać istotą całkowicie podporządkowaną wykonywaniu obowiązków zawodowych (przerwy może sobie robić jedynie na czynności niezbędne do biologicznego przetrwania, czyli na jedzenie oraz jak najkrótszy sen) i, ma się rozumieć, kapitalistom. Maszyną, która pracuje cały czas na maksymalnej wydajności. Rzecz jasna, jest to nader szkodliwe dla zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. A także dla relacji społecznych, życia rodzinnego, sam...

Kościół i śluby w plenerze

Od dłuższego już czasu modne są śluby w plenerze. Zależnie od możliwości finansowych nowożeńcy zawierają związek małżeński na łonie natury: w lesie, na łące, w górach, na sawannie, nurkując w morzu czy oceanie, itd. Co w tym złego? Nic. Nawet, jeśli małżeństwo się rozpadnie, zostaną fajne pamiątki. W sumie, nie dziwię się, że ludzie coraz bardziej to lubią i chętnie decydują się na taką opcję. Plener, natura to ogólnie super sprawa. Można być bliżej przyrody, w miejscu niezanieczyszczonym (o ile takie jeszcze są na naszej umęczonej planecie), cieszyć się walorami natury, po prostu odpocząć od murów i betonów. Organizowanie ważnych życiowych wydarzeń, takich właśnie jak ślub, na łonie natury jest znacznie przyjemniejsze niż tkwienie w takim czy innym pomieszczeniu, niekiedy pozbawionym klimatyzacji (przebywanie w takim miejscu podczas letnich upałów to zaiste nic przyjemnego). Ale nie wszyscy są z tejże mody zadowoleni. Kościół katolicki jest generalnie przeciwny ślubom w plenerze. W...

Negujący ludobójstwa

Chyba każdy trzeźwo myślący, znający historię (na poziomie choćby podstawowym) i jako tako wrażliwy człowiek wie i przyznaje, że Holocaust był jedną z największych zbrodni przeciwko ludzkości, straszliwym ludobójstwem, którego nikt ani nic nie może usprawiedliwiać. Niemniej są – rzecz jasna, skrajnie prawicowi – politykierzy, którzy ów fakt kwestionują. Zalicza się do nich między innymi „polski” (cudzysłów, rzecz jasna, nieprzypadkowy, jako że bestia ta więcej ma wspólnego z Putinowskim caratem niż z Polską) hitlerowiec o nazwie Grzegorz Braun. Kilka ładnych razy negował on fakt popełnienia Holocaustu przez nazistów, a komory gazowe w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau nazywał „fake’em”. Z tego powodu usłyszał, jakże słusznie, zarzuty, a Europarlament (gdzie zasiada, pasąc się na naszych pieniądzach, mimo iż jest fanatycznym wrogiem Unii Europejskiej) uchylił mu immunitet. I bardzo dobrze! Zarówno ten nazistowski zwyrodnialec, jak i każdy politykier czy działacz jakiejkolwiek organi...

Film i faszyści

Yuval Abraham i Rachel Szor to dwoje izraelskich (co ważne) filmowców, którzy nakręcili film dokumentalny NAZA , nagrodzony na obecnym Festiwalu w Wenecji. Z tego, co o nim czytałem (obejrzę, kiedy będę miał taką możliwość), opiera się on na wywiadach z izraelskimi wojskowymi, którzy opisują, jakie procedury i systemy stosowane są przez IDF do namierzania i mordowani a cywilów w Strefie Gazy. Tak – CYWILÓW. Nie uzbrojonych bojowników Hamasu czy innej palestyńskiej organizacji militarnej, lecz zwykłych mężczyzn, kobiet i dzieci. Tu przypomnę, że od października 2023 roku roku, wedle (prawdopodobnie zaniżonych) danych palestyńskiego Ministerstwa Zdrowia, izraelscy zbrodniarze w Strefie Gazy zamordowali ponad 73 tys. osób, z czego niemal wszyscy to cywile właśnie . Pisałem o tym wielokrotnie, nie będę się więc teraz wdawał w szczegóły. A z filmu Abrahama i Szor wynika niezbicie, że to właśnie oni są celem, a nie, jak głosi propaganda, przypadkowymi ofiarami wojny. Między innymi zresz...

Kłótnia o klasykę

Już wkrótce na ekrany wejdą aż dwie – odrębne, co należy zaznaczyć – ekranizacje Lalki Bolesława Prusa. W tym tygodniu premierę będzie miał serial na platformie Netflix, z kolei 30 września do kin wejdzie film pełnometrażowy. O ile ten drugi zapowiada się na w miarę wierną (acz z pewnością będą duże skróty) adaptację literackiego oryginału, o tyle już wiadomo, że serial będzie raczej jego luźną artystyczną interpretacją, w dodatku mocno uwspółcześnioną. Co z tego wyjdzie, oczywiście dopiero się przekonamy. Ale już teraz słychać wielkie oburzenie – że jak to można tak traktować klasykę, to przecież profanacje. Nie brak również komentatorów, którzy z góry przekreślają film kinowy, ze względu na obsadę chociażby. Dla mnie takie podejście jest głupie. Nie da się sensownie ocenić dzieła, którego się nie poznało. Przykładowo, widziałem kiepskie zwiastuny wspaniałych filmów. A obie Lalki dopiero będą miały swoją premierę, jeszcze więc nie wiadomo, czy są to dzieła dobre, czy złe (dotyc...

Państwo nieżydowskie

Przed laty, jeszcze studentem będąc, usłyszałem opinię jednego z wykładowców (pozdrawiam serdecznie) – podzielił się nią normalnie, na zajęciach – że likwidacja Izraela byłaby korzystna gospodarczo dla Polski. Nad Wisłą osiedliłoby się bowiem kilka milionów szybko się mnożących i, co ważniejsze, przedsiębiorczych osób; wielu wszak Izraelczyków ma polskie korzenie. Cóż, opinia to z pewnością ciekawa. Obserwując wszelako współczesny Izrael, widzę w tej logice myślenia pewne niedociągnięcie. A jest nim założenie, że Izraelczycy są takimi samymi Żydami jak tamci sprzed II wojny światowej, spośród których wielu rzeczywiście było urodzonymi przedsiębiorcami, i którzy dla gospodarki kraju zamieszkania dużo dobrego robili. Niestety, ludzi tych już nie ma; zostali wszak wymordowani podczas Holocaustu, jednego z najgorszych ludobójstw w dziejach ludzkości. Tylko nieliczni ocaleli; ich potomkowie żyją dziś w większości w USA (i chociaż niekiedy rzeczywiście poszukują polskich korzeni czy uzysk...

Drogie mydelnice

Volkswagen, największy koncern motoryzacyjny Europy i drugi na świecie, przeżywa poważne problemy finansowe. Kryzys, nie ma się co oszukiwać. Z jego wyrobów obecnie dobrze sprzedają się jedynie… firmowe kiełbaski z curry, pierwotnie przeznaczone do kantyny fabrycznej, obecnie dystrybuowane również w sklepach. Z samochodami marek Volkswagen, Skoda, Seat i Cupra, Audi, Porsche (ma autonomię w ramach koncernu), Bentley, Lamborghini i Ducati (produkuje włoskie motocykle sportowe) jest już znacznie gorzej. Koncern stanął oto przed wizją… no, może jeszcze nie bankructwa, ale z pewnością będzie musiał zwolnić tysiące pracowników, zamknąć niektóre fabryki (polskie, ze względu na niższe niż w Niemczech koszta pracy, są niezagrożone… na razie) i być może pożegnać się z kilkoma swoimi markami. Obecnie trwają negocjacje w ramach zarządu, które są oczywiście nader trudne. Tak czy owak, zagrożeni są również liczni podwykonawcy – jeśli spadnie im liczba zamówień na części, tapicerki i im podobne e...

Przeciwnicy zdrowej diety

W tym roku szkolnym wdrożono bardzo ważną reformę. Otóż, w szkolnych i przedszkolnych stołówkach jest mniej mięsa, a więcej owoców i warzyw. Nazywa się to dietą planetarną, ponieważ jest dobre dla Ziemi; nadprodukcja mięsa to jeden z głównych czynników katastrofy klimatycznej, przeto zdecydowanie warto ją ograniczyć. Poza tym, jest po prostu zdrowsza. Homo sapiens zwierzęciem jest roślinożernym, jego uzębienie przystosowane jest do gryzienia i żucia pokarmu roślinnego, a układ trawienny – do trawienia tegoż. Mięso człowiek jeść może jeno w sytuacji awaryjnej, tzn. gdy nie ma dostępu do menu roślinnego; zauważono to już w starożytności. Nadmiar mięsa szkodzi, chociażby z tej przyczyny, że jest ono dla nas rakotwórcze (zwłaszcza niektóre jego rodzaje) i wywołuje liczne choroby. Nowa szkolna i przedszkolna dieta wyjdzie więc dzieciom oraz młodzieży na zdrowie. Nie tylko będzie przyjaźniejsza dla środowiska naturalnego, ale też sprawi, że młode organizmy rozwijały się będą lepiej. Oc...

Niedziele, handel i związki

W roku 2018, czyli pod PiS-owskim nie-rządem, weszła w życie ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele. W dni owe tylko stacje benzynowe i kilka innych wyznaczonych punktów może prowadzić działalność handlową, na drobne sklepy nałożone są ograniczenia (mogą być otwarte, ale pod warunkiem, że za ladą stoi właściciel), duże markety, galerie i im podobne obiekty mają być zamknięte – z wyjątkiem kilku wyznaczonych niedziel w roku, kiedy handlować można swobodnie. Rozwiązanie to formalnie wdrożono na wniosek „Solidarności”, w praktyce wszelako stał za nim Kościół katolicki. Nie chodziło wcale – jak głosiła propaganda – o zapewnienie pracownikom sektora handlowego czasu wolnego, lecz o przeciwdziałanie laicyzacji. Biskupi uroili sobie, że coraz mniej ludzi uczęszcza na niedzielne msze, bo wolą iść na zakupy, toteż kiedy przymknie się centra handlowe, ci sami ludzie przyjdą na msze. Oczywiście tak się nie stało, ale niedziele niehandlowe pozostały. Rozwiązanie ma swoje wady i zalety, z bie...

Hitlerowskie ostrzeżenie

Szok i niedowierzanie wśród polskich demokratów. Oto w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt, leżącym w dawnej NRD, wybory lokalne wygrała skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD), czyli nic innego, jak nowa wersja hitlerowskiej NSDAP. Różnica jest taka, że partia szurniętego malarza ideologicznie bazowała na antykomunizmie, antysocjalizmie i ogólnie antylewicowości, później na antysemityzmie i nienawiści do Słowian, natomiast AfD uderza w imigrantów (w tym Polaków – taka informacja dla polskich idiotów popierających to polityczne guano), Unię Europejską i ogólnie wszystko, co nie niemieckie. Wykazuje też tendencje rewizjonistyczne w stosunku do granicy polsko-niemieckiej (a mimo to w Polsce są idioci, co popierają to guano). Poza tym, same podobieństwa, na czele z kwestionowaniem demokracji i praw człowieka. O chęci reaktywowania obozów zagłady politykierzy AfD nie mówią głośno, ale to nie znaczy, że o tym nie myślą… Wielu komentatorów obawia się, że to dopiero początek drogi ...

Dlaczego nie wrócę

Nawet, gdybym przypadkiem odzyskał wiarę w Boga (a wielce wątpliwe, by tak się stało; III RP i zło na świecie skutecznie mnie z niej wyleczyły), nie wrócę do Kościoła katolickiego. Jednym z powodów jest oczywiście to, co stało się na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Kuria zachowała się niczym średniowieczny feudał, sprzedając teren wraz z zamieszkującymi go ludźmi, a potem, przy użyciu państwowego aparatu terroru, zaczęła wyrzucać ich z domów. Podobna sytuacja (zbrodnia) powtórzyć się może w całej Polsce, a w zasadzie w każdym państwie, gdzie Kościół katolicki zapuścił macki swe lepkie. Cóż, nie chcę należeć do organizacji, która tak postępuje. A postępowanie owo, jakkolwiek odrażające i godne potępienia, bynajmniej nie jest najgorszą zbrodnią owego związku wyznaniowego. Przecież przez wieki całe, wręcz grubo ponad millenium, Kościół katolicki masowo mordował ludzi, i to w wyjątkowo okrutny sposób. Już to wyniszczał całe nacje czy plemiona, jakie nie chciały się ochrzcić, już to m...

Szkodnik

Rozumiem, dlaczego Mieszko I to zrobił. Potrzebował kadr do zarządzania szybko rozrastającym się w drodze podbojów i na ekonomicznej bazie handlu niewolnikami władztwie (państw w dzisiejszym rozumieniu jeszcze wtedy nie było), czyli ludzi umiejących chociażby czytać i pisać (sami wojownicy nie wystarczali do skutecznego rządzenia), a tych dostarczyć mógł jedynie Kościół. Przyjął więc książę Mieszko I chrzest. Gdyby zresztą go nie przyjął, on sam lub jego potomek tak czy owak zostałby do tego zmuszony przez zachodniego sąsiada, tyle, że wówczas doszłoby do rzezi lokalnej ludności. Chrześcijaństwo i Kościół były zatem Mieszkowi I potrzebne do władania. To zrozumiałe, choć nadejście tej religii dla Słowian było kulturową tragedią (z drugiej strony, obecnie Słowiańszczyzna się odradza, rodzimowierstwo wliczając, z czego, jak kilka razy pisałem, bardzo się cieszę). Dziś wszelako Kościół katolicki w Polsce zalicza się do największych szkodników, zwłaszcza od 1989 roku; nie był nim chyba z...