Posty

Wyświetlam posty z etykietą płaca

Skończyć z niewolnictwem i pasożytnictwem

W tym tygodniu pod obrady Sejmu trafia projekt bardzo ważnej ustawy. Jeśli wejdzie ona w życie – a przy tym mam nadzieję, że nie zostanie okrojona, ani okaleczona przez prawicę z koalicji rządowej oraz niby-opozycji – może przynieść zbawienne skutki dla polskiego rynku pracy, lecząc go z jednej z najgorszych patologii, jakie go trapią. Będzie doskonałym rozwiązaniem zwłaszcza dla młodych ludzi: studentów i absolwentów. Projekt, dodajmy, przygotowała młodzieżówka Lewicy, a dopracowała ministra pracy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, również oczywiście z tejże formacji (pozostałe elementy koalicji rządowej są zbyt prokapitalistyczne, by zająć się tematem). O co chodzi? Ano, o zakaz bezpłatnych staży. Czyli, jak zresztą wielokrotnie na tych łamach pisałem, ogromnej patologii polskiego (i nie tylko, bo w innych krajach europejskich też występuje, a i w stali świata raczej wyjątku nie stanowi) rynku pracy, zarazem współczesnej formy niewolnictwa/pańszczyzny i kapitalistycznego pasożytnictwa ...

Naziści i płaca minimalna

Neonazistowscy posłowie z partii Grzegorza Brauna (jak na razie, z tego, co się orientuję, ma zakaz wstępu do Sejmu, i bardzo dobrze!) mają nowy pomysł. A w zasadzie odgrzali stary kapitalistyczny kotlet. Chcieliby mianowicie zniesienia płacy minimalnej, czego ideolodzy nieludzkiego systemu społeczno-ekonomicznego domagają się od dawna. Wysokość tejże regulowana jest ustawowo. Od 1 stycznia 2026 roku wynosi ona 4806 zł brutto. Brzmi nieźle, lecz pamiętać trzeba, że na rękę pracownik otrzyma znacznie mniej. Do tego stawka ta dotyczy jedynie osób zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę, pracujących na pełnym etacie; na umowach o dzieło, zlecenia czy samozatrudnieniu tak wesoło nie jest – a przecież wciąż stanowią one plagę polskiego rynku pracy. No i biorąc pod uwagę koszta życia w (k)raju nad Wisłą, ustawowa płaca minimalna wcale taka znowu wysoka nie jest, zwłaszcza netto. No, ale kapitaluchy – zwłaszcza pseudo-przedsiębiorcy jakże trafnie zwani Januszami biznesu (ci, co to pasą s...

Klasowy rozjazd w rządzie

W fabryce metalowych części do kominów Jeremias (należącej do niemieckiego kapitału, czyli ulokowanej w Polsce celem pozyskania taniej siły roboczej) w Gnieźnie trwa strajk. Robotnicy domagają się 800 zł podwyżki i poprawy warunków pracy. Strajkują mimo zastraszania ich przez „pracującą” dla właścicieli zakładu amerykańską kancelarię prawniczą Littler (wbrew polskiemu prawu twierdzącą, że strajki są nielegalne, a działalność związków zawodowych zbrodnią jest niesłychaną) oraz aparat terroru w postaci policji, czyli granatowych. Wspierają ich politycy lewicowi, w tym ministra pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Pojechała ona do Gniezna i przemówiła do strajkujących, przypominając im, że prawo do strajku w Polsce jak najbardziej przysługuje pracownikom. Poparła też ich postulaty. Oczywiście, nie uczyniła tego jako osoba prywatna, lecz jako przedstawicielka rządu. Czyli, mówiąc krótko, dała strajkowi rządowe wsparcie. Należy ją za to pochwalić, przy czym po prostu...

Janusz pasożyt

Osoby poselskie z Razem – która to partia coraz poważniej bierze sobie do serca reprezentowanie interesów proletariatu, z czego należy się tylko cieszyć – wsparły przed kilkoma dniami pracowników browaru należącego do spółki Janusza Palikota, znanego (osławionego?) kapitalisty i byłego politykiera. Od miesięcy nie wypłaca on zatrudnionym osobom pensji, pracownicy skarżą się zatem – trafnie oczywiście – że zostali oszukani; być może ofiarami tegoż oszustwa padli również drobni przedsiębiorcy, kooperujący z Palikotem. Politycy z Razem złożyli stosowne wnioski do prokuratury i Państwowej Inspekcji Pracy o zajęcie się sprawą, w tym o zbadanie legalności form zatrudnienia stosowanych w Palikotowej firmie. Ta straciła płynność finansową w ubiegłym roku, odeszli od niej inwestorzy (nie dziwię się), i to właśnie ma być powodem niewypłacania pensji. Rzecz w tym, że wiadomy kapitalista nie postawił jej w stan upadłości, skutkiem czego pracownicy, którzy orzynani są na tym, co im się po prostu...

Zapał do pracy

Od przyszłego roku, jak zwykle zresztą, ma pójść w górę płaca minimalna. Z tej okazji – co oczywiście też jest stałą normą w naszym paskudnym systemie – wyzyskiwacze i apologeci nieludzkiego kapitalizmu (czyli prawicowcy: faszyści i konserwatyści, zwani też libkami) już jęczą, stękają tudzież wydają inne nieprzyjemne dźwięki. Narzekają, jak to trudno im będzie zatrudniać pracowników (no tak, przecież konieczność zapłacenia człowiekowi za pracę – konkretnie, za udostępnioną na określony czas siłę roboczą – boli chciwego pasożyta bardziej niż wskoczenia na golasa do kadzi z ukropem), ci zaś, kiedy zarobią więcej pieniędzy, „stracą zapał do pracy”. Serio, taki durny pseudo-argument pada. Wynika on z przekonania, rozpowszechnionego wśród wielu kapitalistów i prawicowców, a także stanowiącego jedną z podstaw ideologicznych kapitalizmu, jakoby przymus ekonomiczny był czynnikiem najsilniej motywującym do pracy. To w sumie racja, niemniej w tym podejściu chodzi o to, że człowiek pracuje tym...

Wolontariat pańszczyźniany

Szykuje się jeden z większych festiwali muzycznych. Organizator zatrudnia… wolontariuszy. A nie jest to mała firemka, której mogłoby faktycznie być nie stać na opłacenie większej liczby pracowników (takie przedsiębiorstwa raczej nie biorą się za organizowanie wielkich wydarzeń kulturowych). To jednak dopiero połowa paskudztwa. Otóż, kandydaci na wolontariuszy spełnić muszą szereg wymagań, żeby zaś kandydatem zostać, trzeba… uiścić kaucję, i to sporą (około 900 zł). Mówiąc krótko, od młodych ludzi – bo wszak to do nich skierowana jest owa… hm, oferta – oczekuje się nie tylko, że będą darmową siłą roboczą, ale jeszcze zabulą za samą szansę, by nią zostać. Obawiam się, iż wielu na lep ów się złapie. Chociaż, z drugiej strony, Pokolenie Z jest nieco bardziej świadome, skutkiem czego spore grono jego przedstawicielek tudzież przedstawicieli nie zamierza harować li tylko za jakoby bezcenny (ha, ha, śmiech na sali!) wpis do CV, lecz oczekuje zarobków, i to konkretnych. Niestety, mentalni ni...

Mordy polskiego kapitalizmu

O twarzach ani tym bardziej obliczach pisać się w tym kontekście nie da. Ale po kolei. Pewien pracownik udał się do swojego szefa, który, jak przypuszczam, szumnie tytułuje się „przedsiębiorcą”, podczas gdy w rzeczywistości prawdopodobnie jest li tylko drobnym kapitalistą, czyli tzw. „Januszem biznesu”. Proletariusz chciał odzyskać wypłatę, z jaką szef mu zalegał. Kiedy grzecznie o nią poprosił, prywaciarz nie wydał mu jednak pieniędzy, lecz wyjął pistolet i postrzelił nieszczęśnika. To przykład drastyczny, ale wielu nadwiślańskich wyzyskiwaczy jest nader niechętnych do płacenia zatrudnionym osobom za pracę. Widocznie tęsknią za czasami pańszczyzny… Inny polski kapitalista prowadził (czy dalej tak jest, nie wiem) firmę transportową w Niemczech. Zatrudniał w niej głównie migrantów z byłego ZSRR, np. Gruzinów czy Ormian; wiadomo, można ich zatrudnić na gorszych warunkach, także płacowych, czyli po prostu bardziej wyzyskać. Pracownicy jednak nie chcieli tyrać za pół darmo, w złych w...

Metoda zniewolenia

Jak można zniewolić ludzi, zarówno poszczególne jednostki, jak też grupy, a nawet ogół społeczeństwa? Bardzo prosto: wystarczy nie wypłacić im, całościowo bądź częściowo, pieniędzy, które zarobili swoją ciężką pracą. Powszechnie stosują ją kapitaliści (stąd właśnie pochodzi ich zysk), promują neoliberalni/neokonserwatywni ekonomiści, a na jej straży stoją prawicowi politycy. I wszyscy oni głoszą, że to żadne zniewolenie, lecz wolność. Tymczasem, jeśli dany obywatel pracuje przez osiem godzin dziennie, a realnie płacone na tylko za dwie (na tym polega wyzysk, stanowiący źródło fortun kapitalistów, przez co są oni klasą pasożytniczą), przez sześć godzin tyra za darmo, a więc NIEWOLNICZO. Są też osoby, które cały swój dzień pracy oferują wyzyskiwaczom za friko, np. bezpłatni stażyści. A w licznych państwach kapitalistycznych właściciele środków produkcji oszukują zatrudnione osoby i nie płacą im, zmuszając do niewolniczej harówy; przykładem jest Katar. Kilka lat temu słyszałem z wiarygo...

Ręce do pracy

Jednym z częściej powtarzanych – zwłaszcza przez środowiska prawicowe, ze szczególnym uwzględnieniem neoliberalnych – mitów jest to, że w Polsce „brakuje rąk do pracy”. W związku z tym głosiciele owego poglądu twierdzą, że potrzebujemy Ukraińców, bo pracują oni jeszcze taniej niż my, Polacy, skutkiem czego podtrzymują naszą gospodarkę, a poza tym pomysły skrócenia czasu pracy są złe. Co do idei, byśmy pracowali krócej, jest to trend ogólnoświatowy, zaś u nas od lat promuje ją partia Razem (i cała Lewica), a ostatnio w nieco innej formie zaczął ją lansować również Donald Tusk. Liderowi PO w tej sprawie nie wierzę, co nie zmienia faktu, iż sam pomysł skrócenia czasu pracy – oczywiście bez zmniejszenia wynagrodzeń! – jest jak najbardziej słuszny. Jak niejednokrotnie pisałem, wdrożenie takiego rozwiązania bardzo pozytywnie wpłynęłoby na stan zdrowia fizycznego oraz psychicznego pracowników, zwiększyłoby wydajność pracy (a wraz z nią oczywiście kondycję przedsiębiorstw), no i pomogłoby w ...

Niedziela, praca i płaca

Na początek krótka informacja. Rząd nie porozumiał się ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego w kwestii podwyżek. W związku z czym nauczyciele zapowiedzieli strajk; istnieje szansa, że odbędzie się on w okresie egzaminów gimnazjalnych i matur. „Chorobowy” protest nauczycieli, o którym pisałem wczoraj, nadal jest ignorowany przez Ministerstwo wątpliwej Edukacji; ministra Zalewska, Anna swoją drogą, bąknęła coś o „sezonie grypowym”. A teraz do meritum, choć w temacie płac, już nie tylko pracowników systemu podobno oświaty, lecz polskiego proletariatu w ogóle, pozostaniemy. Otóż, kiedy rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości wprowadzał deformę dotyczącą zakazu (a w zasadzie ograniczenia) handlu w niedzielę, podnosił – nie bez racji zresztą – że osoby zatrudnione w sklepach i centrach handlowych mają prawo do odpoczynku. W praktyczne wszelako nie o odpoczynek sprzedawców i reszty personelu chodziło, ale o to, by poprzez zamykanie placówek handlowych, uniemożliwić Polakom robienie za...