Posty

Wyświetlam posty z etykietą dochody

Pozbywanie się biednych i chorych

Pan A. przebywał w Domu Pomocy Społecznej w jednym z polskich miast. Jest starszym panem po wylewie (stracił mowę, porozumiewa się za pośrednictwem pisma), ma raka, ogólnie jest w stanie terminalnym. Niestety, z przyczyn, jakich wolę się nawet nie domyślać, cofnięto mu zasiłek (tak wygląda „pomoc społeczna” w Polsce – śmiertelnie choremu człowiekowi cofa się zasiłek!!!), a następnie wywalono z DPS-u. I to podstępem, mężczyzna miał bowiem trafić do innego ośrodka; okazała się nim wszelako… noclegownia, której nie wolno przyjmować osób wymagających procedury medycznej. Panu A. groziło, że znajdzie się na ulicy, co prawdopodobnie oznaczałoby to dla niego zgon. Na szczęście, pomocy udzielił mu Piotr Ikonowicz (to z jego facebookowego kanału czerpię informację o tej historii) wraz ze swoim współpracownikiem; udało im się – acz nie bez kłopotów – umieścić Pana A. w szpitalu, gdzie poddany został leczeniu. Sytuacja jest rozwojowa. Podejrzewam, że nie jest to jedyny taki przypadek; tutaj po...

Kraj ludzi ubogich

Koniec roku i początek następnego, okres około świąteczny to tradycyjnie już czas wzmożonej aktywności charytatywnej. Zbliża się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, swoje działania intensyfikuje Caritas, do pomagania (mniej lub bardziej skutecznego) ludziom zabiera się Szlachetna Paczka. I tak dalej. Krytycy podnoszą – nie bez racji! – że wszystkie takie akcje, owszem, niosą konkretną pomoc, ale tak naprawdę służą kapitalistom oraz reprezentującej ich prawicowej władzy do zdejmowania odpowiedzialności z systemu i niewdrażania reform. Po co, przykładowo, zmienić model finansowania publicznej opieki zdrowotnej, skoro WOŚP corocznie organizuje zbiórki? Po co wprowadzać podatki progresywne, pieniądze z których poszłyby na politykę społeczną, jeśli burżuje od czasu do czasu włożą coś do Szlachetnej Paczki? I tak dalej. I żeby nie było – działalność charytatywna jest dobra i potrzebna, nie jestem jej przeciwnikiem. Samo jednak jej istnienie dowodzi, że system, w którym ży...

Nieoszczędni

Co i rusz natknąć się można na analizy, bardziej wszelako przypominające utyskiwania, że znaczny odsetek (ponad połowa, jeśli się nie mylę) osób w Polsce nie ma żadnych oszczędności. Rzekomo, wedle autorów tychże wypowiedzi, „nie potrafimy” i/lub „nie chcemy” oszczędzać. Po stwierdzeniu tegoż „faktu”, autorzy analiz – sami legitymujący się zarobkami idącymi w dziesiątki, o ile nie setki tysięcy złotych (euro tudzież innych walut też bym nie wykluczał) miesięcznie – mniej lub bardziej wymownie dają do zrozumienia, że większość społeczeństwa jest „głupia”, bo, dajmy na to, nie odkłada sobie na emeryturę, a ta z ZUS-u zapowiada się bardzo niska (dziękujemy, panie Buzek, dziękujemy, panie Balcerowicz!). W tych wszelkich niby-analizach prawdą jest jedynie to, że u Polek i Polaków z oszczędnościami faktycznie jest krucho, a często wręcz fatalnie. Inaczej jednak, niż twierdzą neoliberalni/neokonserwatywni pseudo-mędrcy, nie wynika to z niefrasobliwości czy rozrzutności; jeśli nawet, to, jak...

Oszczędzaj, Polaku

To, że czasy są – zwłaszcza pod względem ekonomicznym – bardzo ciężkie, wiemy aż za dobrze. Odczuwamy to wszak każdego dnia; w każdym razie, większość spośród nas, a niektórzy nad wyraz boleśnie. Rosnące bardzo szybko ceny, co chwilę podnoszone opłaty, gwałtownie wzrastające na skutek ciągłych podwyżek stóp procentowych oprocentowanie kredytów (dobrze, że żadnego nie mam, bo depresja dopadłaby mnie znacznie wcześniej, niż w maju tego roku) oraz im podobne patologie pustoszą nasze portfele i konta bankowe. Do tego dochodzą skutki lockdownów, które poważnie zachwiały sytuacją zawodową, a zatem finansową wielu pracowników (choć, z drugiej strony, niektórym osobom zamknięcie w domu trochę pieniężnie dopomogło, o czym za chwilę). Przybywa więc osób, których nie stać na zakup podstawowych choćby dóbr i usług… co oznacza wzrost skrajnego ubóstwa. Inflacja przeżera szczątkowy socjal w postaci 500 Plus czy dodatku osłonowego. Owszem, w ostatnich latach dość znacznie wzrosły płace minimalne, c...

Głodny jankeski wojak

USA – kapitalistyczne imperium zła – są pod względem militarnym supermocarstwem (stały się nim za sprawą cichej umowy między władzami, kapitałem i Sądem Najwyższym dotyczącej regulacji gospodarczych, zawartej na potrzeby uzbrojenia armii podczas II wojny światowej). Przynajmniej formalnie, bo ostatnimi czasy ichnie wojsko zostało pod względem technologii zbrojeniowych wyprzedzone przez Chińczyków, a może i Rosjan (zwłaszcza, jeśli chodzi o prace nad rakietami hipersonicznymi), nadto wychodzą na jaw różne problemy. Przykładowo, Podczas wspólnych manewrów komandosi znad Potomacu wzięli w skórę od brytyjskich kolegów. Dalej, niedawno sprawdzono wrzutnie rakiet przenoszących ładunki nuklearne i okazało się, że w razie czego większość spośród tychże pocisków... nie zostałaby odpalona. Instalacje są bowiem stare, zużyte, sparciałe, gnębione awariami (nie wszystkie da się obecnie naprawić, ponieważ sporo firm, jakie wyprodukowały sprzęt oraz materiały, już nie istnieje – ot, kapitalizm), p...

Chleba naszego powszedniego nie ma na dzisiaj

Szlachetną Paczkę i fundację organizującą tę akcję oceniać można różnie; podobnie zresztą, jak całą działalność charytatywną. Niemniej jednak, jest coś, co zaangażowani w Szlachetną Paczkę ludzie robią bardzo dobrze – przygotowywanie corocznych raportów o biedzie, a w zasadzie nędzy w Polsce. Ukazują one REALNĄ sytuację bytową wielu osób i rodzin żyjących, a raczej wegetujących w (k)raju nad Wisłą, podają też dane odpowiadające faktom. Całości najnowszego raportu nie będę szczegółowo analizował; dostępny jest tutaj: https://www.szlachetnapaczka.pl/raport-o-biedzie/ - może cie sobie zatem go przeczytać. Warto, jakkolwiek miłą lekturą zdecydowanie on nie jest. Skupię się na kilku esencjonalnych informacjach. Otóż, wedle tegoż dokumentu, w kapitalistycznej Polsce ponad 2 mln osób (w tym blisko pół miliona dzieci!) żyje w skrajnym ubóstwie/biedzie/nędzy. O stanie takim mówimy, kiedy dochody uzyskiwane przez osobę lub rodzinę nie pozwalają na zaspokojenie najbardziej nawet pods...

Opinia koreańskiego reżysera

Dziś nie będę pchał się ze swoim komentarzem, oddam głos pewnemu bardzo mądremu człowiekowi. Który mówi tak: W sytuacji, kiedy kilka procent społeczeństwa dysponuje majątkiem równoważnym majątkowi całej reszty, przekonanie, że klasa (powinno być „warstwa”, ale nie czepiajmy się szczegółów socjologicznego nazewnictwa – przyp. W. K.) niższa pasożytuje na wyższej, staje się powszechne (…). Przeciętnemu człowiekowi wydaje się, że nie jest majętny nie z winy tego, kto mu płaci, tylko z winy tego, kto zaniża stawki, decyduje się brać mniejsze wynagrodzenie za tę samą pracę. (…) Niechęcią pała się ogólnie do mniej wykwalifikowanych pracowników, którzy z różnych powodów gotowi są wziąć mniej za fuchę. Dotyczy to w równym stopniu tych, którzy wykonują proste prace fizyczne (…) , jak i tych, którzy w przetargach oferują usługi po niższych cenach. Jest coś przerażającego i jednocześnie śmiesznego w tym, że my, ludzie oferujący swoje usługi i towary, wolimy zwalczać siebie nawzajem i ob...

Zapomnij o awansie

„ Wszyscy rodzą się z równymi szansami”. „W kapitalizmie możesz być, kim chcesz”. „Do osiągnięcia sukcesu wystarczy zaradność”. „Kapitalizm nagradza pracowitych”. Te i inne, jakże mało mające wspólnego z rzeczywistością, hasła codziennie niemal serwuje nam załgana kapitalistyczna propaganda, promująca ów nieludzki system jako taki, w którym każdy, dzięki swej pracowitości i zaradności, może dostąpić awansu społecznego i poprawić swój status materialny, niczym w legendzie o pucybucie, co stał się milionerem. Tymczasem najnowszy raport OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), zatytułowany – nader zresztą trafnie – Popsuta winda społeczna , zadaje kłam tymże hasełkom. Okazuje się bowiem, iż w większości państw kapitalistycznych, jakie poddano analizie, przynależność klasowa jest dziedziczna, a drogi awansu społecznego są w większym bądź mniejszym stopniu zaklajstrowane. Oznacza to, że dziecko pochodzące z rodziny robotniczej w dorosłym życiu najprawdopodobniej samo będ...

Kto daje i odbiera

Tysiące Polaków muszą zwrócić, podobno nienależnie pobrane, pieniądze z programu 500 Plus; łącznie w skali kraju ma to być kwota około 48 mln zł – donosi telewizja TVN24. Chodzi głównie o pieniądze pobrane na pierwsze dziecko, które przysługują rodzinom jedynie wówczas, gdy miesięczny dochód na osobę nie przekracza 800 zł lub 1200 zł, jeśli dziecko jest niepełnosprawne. Zdaniem władz państwowych, które środki z programu przyznają, oraz samorządowych, jakie zajmują się zbieraniem wniosków i wypłacaniem pieniędzy, są przypadki wyłudzenia świadczenia przez rodziny, które przekroczyły owe progi dochodowe. Ludziom tym albo przycięte zostaną następne wypłaty z programu (jeśli pobierają je na drugie, trzecie, itd. dziecko), albo też będą musieli zwrócić pieniądze już pobrane; może dojść nawet do egzekucji komorniczych. Cóż, wyłudzacze pewnie się zdarzają, obywateli nieuczciwych wszak nie brakuje. Niemniej jednak, jak można wywnioskować z relacji TVN24, część osób, które nie tylko stracą...