Posty

Wyświetlam posty z etykietą profanacja

Sprofanowane symbole

Majówka trwa, dziś obchodzimy Dzień Flagi Państwowej, święto wprowadzone w 2004 roku. Zapewne głównie po to, aby wypełnić lukę pomiędzy 1 a 3 Maja, co nie zmienia faktu, iż warto poświęcić mu nieco uwagi. Choć przyczyna ku temu smutna… Biało-Czerwona, jak również Orzeł Biały są bowiem regularnie, ze znaczną częstotliwością profanowane przez prawicę, która rości sobie do tych symboli wyłączne prawo. Nic nowego, dzieje się tak, odkąd polityczne ugrupowania prawicowe się w (k)raju nad Wisłą ukształtowały; pierwszym była konfederacja targowicka pod koniec XVIII, która doprowadziła do upadku państwa. O ile jeszcze taka Platforma Obywatelska profanacji flagi czy godła w zasadzie się nie dopuszcza, a jeśli już, to promuje je w durny, infantylny tudzież żałosny sposób, czego przykładem czekoladowy orzeł prezydenta (ostatniego jak dotąd, gdyż Dudzie Andrzejowi miano to nie przysługuje) Bronisława Komorowskiego, o tyle PiS i partie czy organizacje jeszcze bardziej skrajne (nacjonalistyczne,...

Tęczowa profanacja

Aktywiści broniący praw mniejszości seksualnych umieścili tęczową flagę na jednym z warszawskich pomników żydowskiego robotnika najemnego, żyjącego w Galilei w I wieku n. e., i będącego jednym z najwybitniejszych rewolucjonistów w dziejach ludzkości, prekursorem komunizmu oraz wszelkich innych ideologii lewicowych, a także feminizmu (tak, tak). Ów robotnik wędrował po Galilei, Judei, Syrii i innych bliskowschodnich terenach, głosząc przesłanie streszczające się w słowach: „Miłujcie się wzajemnie”. A że tęcza – w judaizmie i chrześcijaństwie stanowiąca przecież symbol pojednania Boga z człowiekiem i obietnicy, że ten pierwszy nie ześle na tego drugiego zagłady (po co zresztą miałby się męczyć, skoro ludzie ściągają ją na siebie sami, poprzez chociażby niszczenie przyrody) – jest znakiem tolerancji oraz miłości, wydawałoby się, że umieszczenie flagi w jej barwach na pomniku galilejskiego robotnika – zwłaszcza, że nie został on w żaden sposób uszkodzony ani zniszczony – należałoby ...

List o profanacji

W minioną niedzielę, czyli 23 czerwca 2019 roku, Kościół katolicki w Polsce przepraszał za profanacje, jakich ostatnio ponoć dokonano nad Wisłą. Z tej okazji podczas mszy odmawiano, a raczej śpiewano Święty Boże, w ramach homilii odczytano też list, a w zasadzie oświadczenie arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, opublikowane przezeń 17 czerwca. I nad tymże tekstem dzisiaj się pochylimy, warto bowiem sprostować zamieszczone na jego łamach bzdury. Pisze w nim hierarcha o rzekomej próbie zohydzania chrześcijaństwa i Kościoła, tak nierozerwalnie w dziejach związanego z Polską i polskością (wszystkie cytaty pochodzą ze strony: https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-o-probie-zohydzenia-chrzescijanstwa-i-kosciola/ ), która, zdaniem abp Gądeckiego, ma na celu nie tylko osłabienie jego (chrześcijaństwa i Kościoła – przyp. W. K.) pozycji w społeczeństwie, ale także osłabienie ducha narodu . Cóż, zohydzania chrześcijaństwa jako rel...

Sprofanowane barwy

Dziś Święto Flagi Rzeczypospolitej, wprowadzone w 2004 r. Dzień wybrano dobry, nie tylko bowiem między 1 a 3 Maja, co pomaga „uzupełnić” długi majowy weekend, ale też z tej przyczyny, iż właśnie 2 maja 1945 roku Biało-Czerwona załopotała nad zdobytym hitlerowskim Berlinem, zaniesiona tam przez bohaterskich polskich żołnierzy, walczących z nazizmem u boku Armii Czerwonej (czego dzisiejsza załgana, prawicowa, a raczej prawacka propaganda oczywiście nie podkreśla). W tym miejscu dodać należy, że ludzie, którzy wywiesili polską flagę na Bramie Brandenburskiej, są dziś zapomniani, a ich zasługi – dezawuowane przez prawicowe władze. W tym miejscu oddaję tymże żołnierzom cześć i honor. Warto też dodać, iż 2 maja jest również Dniem Polonii. Kieruję zatem najlepsze życzenia dla wszystkich Polaków mieszkających – niezależnie od przyczyn – poza granicami (k)raju nad Wisłą. Wróćmy jednak do święta flagi. Jest ono okazją do różnych imprez tematycznych, takich jak układanie ogromnej Bi...

Profanatorzy

W roku 1430, krótko przed Wielkanocą, rycerz Jan Kuropatwa z Łańcuchowa herbu Szreniawa, dworzanin królowej Zofii (Sonki) Holszańskiej, do spółki z kilkoma kompanami z wawelskiego dworu zebrał grupę zbójców, po czym tak sformowany oddział napadł na klasztor paulinów, ulokowany pod Częstochową, na Jasnej Górze. Motywy tego aktu były najprawdopodobniej czysto ekonomiczne – rabując wota, rycerze pragnęli zdobyć środki na spłatę ciążących na nich długów (tak przynajmniej utrzymuje Jan Długosz). Łupem Kuropatwy i spółki padła między innymi słynna ikona przedstawiająca Maryję; według legendy, to właśnie wtedy powstały słynne rysy na jej twarzy (tu ciekawostka – w powieści Lux Perpetua Andrzeja Sapkowskiego obraz uszkadza kardynał Zbigniew Oleśnicki, celem zniechęcenia Polaków do husytyzmu i zapobieżenia zawiązania sojuszu między Polską a husyckimi Czechami; oczywiście jest to fikcja literacka, bazująca wszelako na tym, że od samego początku łączono napad na Jasną Górę z husytami, mimo iż ...

Profanacja szczytnej idei

To, co dzieje się wokół pedofilii w Kościele katolickim, a także wokół pomnika niejakiego Jankowskiego Henryka (oba tematy są oczywiście mocno ze sobą związane), przysłoniło nieco inną aferę, kto wie, czy nie jeszcze bardziej poważną. Chodzi oczywiście o to, co działo się w Polskim Czerwonym Krzyżu. W dolnośląskim jego oddziale w latach 2014-2017 ginąć miała używana odzież, zbierana w specjalnych kontenerach i przeznaczona dla osób niezamożnych. Kradli ją najprawdopodobniej pracownicy też oddziału, po czym miała ona być sprzedawana w zaprzyjaźnionych second-handach i hurtowniach. Czyli taka mafia odzieżowa. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że wówczas PCK kierowali politycy, a raczej politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości; z dolnośląskim zaś oddziałem związani byli posłowie i radni wojewódzcy tej partii. Ale to jeszcze nie wszystko. W ostatnich dniach wyszło na jaw, iż z tego samego oddziału PCK ginąć miała… żywność (także oczywiście przeznaczona dla osób ubogich). A w...

Miłość w Częstochowie

W mieście Częstochowa odbyła się Parada/Marsz Równości. Jej uczestnicy, promujący miłość w różnych jej wersjach i odmianach, przeszli ulicami miasta, także w pobliżu drogi wiodącej na Jasną Górę (jak można wywnioskować ze zdjęć, niektórzy ludzie wnieśli tęczowe flagi nawet na błonia wokół tegoż klasztoru), wznosząc pokojowe hasła i absolutnie nie zakłócając porządku. Paradę próbowali zakłócić nacjonaliści, ale zostali spacyfikowani przez policję. Twierdzili oni m. in., iż chcieli „bronić Jasnej Góry przez profanacją” oraz stanąć w defensywnie „tradycyjnego modelu rodziny”. No i nie spodobał im się też obecny na Paradzie wizerunek Orła Białego na tęczowym tle, mimo iż bardzo ładny był. Co do mnie, to jakkolwiek w wydarzeniach tych nie uczestniczyłem z przyczyn technicznych, popieram wszelkie Parady Równości (lub Miłości, bo nazwy są różne) i nieodmiennie cieszę się, gdy odbywają się one w takim czy innym mieście. Popieram bowiem ludzi głoszących miłość, najpiękniejsze ludzkie uczu...