Posty

Wyświetlam posty z etykietą roszczeniowcy

Kapitalista woła o pieniądze

Oczywiście nie należy wrzucać wszystkich do jednego wora, co nie zmienia faktu, że większość kapitalistów to paskudne istoty. A ściślej rzecz ujmując, mentalność mają paskudną. Oto ciągle narzekają, jak im to źle. Na pracowników, że chcą za swoją pracę otrzymywać – o, zgrozo! – wypłatę, mieć choć trochę czasu wolnego czy, w przypadku kobiet, móc pójść na urlop macierzyński. A jeszcze bardziej na państwo, że ściąga podatki; im kapitalista bogatszy i bardziej napasiony, tym głośniej narzeka. Na Unię Europejską, że regulacji za dużo. Kiedy jednak przyjdzie taka czy inna sytuacja kryzysowa, kapitalista woła o PUBLICZNĄ pomoc i drze się, iż mu „się należy”. W okresie gorszej koniunktury taki prywatny właściciel środków produkcji pierwszy wyciąga rękę do państwa (czyt.: rządu) po wsparcie finansowe. Nawet – lub wręcz zwłaszcza – jeśli wcześniej migał się, jak mógł, od płacenia podatków. Jednakże wystarczy pogorszenie, by kapitalista nagle zaczął wyliczać, ile to mu kraj MUSI zapłacić. O...

Najbardziej roszczeniowi

Wiele grup społecznych i zawodowych w Polsce uznaje się – za sprawą oczywiście kapitalistycznej propagandy, wtłaczanej w ludzkie głowy mniej lub bardziej jawnie – za „roszczeniowe”. Przede wszystkim „roszczeniowe” mają być osoby z młodego pokolenia, zwłaszcza generacji Z, gdyż nie chcą niewolniczo zasuwać przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, domagają się za to, aby z wynagrodzenia za pracę mogły się utrzymać. „Roszczeniowi” mają być rolnicy (ci PRAWDZIWI, nie zaś bogaci latyfundyści, czyli de facto kapitaliści, co to teraz protestują), gdyż chcieliby oddawać płody rolne do skupu po cenach, które nie byłyby niższe niż koszta produkcji. „Roszczeniowi” mają być górnicy, bo domagają się (podtrzymania) godziwych warunków płacowych narażania życia i tracenia zdrowia pod ziemią. „Roszczeniowi” mają być nauczyciele, gdyż chcą zarabiać i nie musieć jeździć po dziesięciu szkołach, żeby wyrobić na pensum. „Roszczeniowi” mają być urzędnicy, gdyż też muszą się z czegoś utrzymać. „Roszczeniowi...

Ludzie roszczeniowi

Niedawno pani Omenaa Mensah – znana dziennikarka, filantropka (tu polecam sprawdzić, co na ten temat mówił Julian Tuwim), przedsiębiorczyni (aczkolwiek nie zdziwiłbym się, gdyby określenie „kapitalistka” było o wiele bardziej trafne), celebrytka i żona jednego z najbogatszych polskich kapitalistów – żaliła się, że kiedy dwudziestolatkowie poszukują zatrudnienia w firmie jej męża, stawiają wymagania. A to chcą z góry zaplanować sobie dni wolne, a to domagają się samochodu służbowego. Pani Mensah jest taką postawą młodych ludzi, wchodzących na rynek pracy, rozdrażniona. Cóż, kiedyś musiałem w robocie korzystać z własnego samochodu – był on konieczny do wykonywania obowiązków zawodowych – i mowy nie było ani o aucie służbowym, ani nawet o zwrocie pieniędzy za paliwo. Efekt był taki, że wydawałem na tę pracę o wiele więcej, niż zarabiałem (licząc same koszta benzyny, bez porównania wówczas tańszej niż obecnie, bo amortyzacji auta łaskawie nie uwzględniam). Toteż nie dziwię się, że ktoś, ...