Bezsensowne debaty
Wybory zbliżają się wielkimi krokami, kampania jest już prawie na finiszu, toteż nie dziwota, że stacje telewizyjne organizują debaty kandydatów. Niestety, nie są one najwyższych lotów, a formuła, w jakiej się odbywają, zdaje się – z programowego czy ideologicznego punktu widzenia – cokolwiek bezsensowna. Jeśli bowiem kandydatowi daje się minutę czy dwie (plus trzydzieści sekund na ewentualną ripostę, czyli sprostowanie tego, co mówi inny uczestnik debaty), by opowiedział o programie swoim czy swojej partii na temat kwestii tak skomplikowanych, jak polityka zagraniczna, reforma służby zdrowia czy sposoby ratowania finansów publicznych, to nie będzie miał on szans na rozwinięcie zagadnienia, a jedynie na wypowiedzenie kilku, mniej lub bardziej pustych, hasełek. Albo obelg wobec konkurentów, do czego jeszcze wrócimy. Z takiej debaty wyborca, który dopiero zastanawia się, na kogo głosować, nie dowie się zbyt wiele. Obywatel zaś interesujący się polityką z reguły wie już, jakie ...