Posty

Wyświetlam posty z etykietą Maryja

Zbędna inwestycja zbędnej klasy

Pewien polski miliarder (ciekawe, ile osób przez niego głoduje…?) wywalił miliony złotych na najwyższy bodaj na świecie pomnik (statuę, jak określa owo dzieło zatrudniony do jego zaprojektowania rzeźbiarz) Miriam z Nazaretu, w Polsce zwanej Maryją lub, mylnie, Matką Boską/Bożą. Uroczyste odsłonięcie odbyło się 15 sierpnia, który oprócz tego, że jest rocznicą Bitwy Warszawskiej, pozostaje również świętem maryjnym. Rzeczony obiekt liczy sobie pięćdziesiąt pięć metrów wysokości. Maryja stoi na cokole przypominający grill, wedle w każdym razie złośliwych komentarzy, w których jest sporo racji. Na żywo statui nie widziałem, ale na zdjęciach dostępnych w mediach prezentuje się ona niezbyt ładnie, jakkolwiek są i brzydsze. Oczywiście negatywnych, najczęściej prześmiewczych komentarzy nie brakuje. Wielu internautów pisze o pomniku ludzkiej głupoty, o tym, że to wstyd dla Polski, że w XXI wieku czci się pomniki, padają oczywiście porównania (trafne zresztą) do Misia z filmu Stanisława Barei...

Biznes na Artemidzie

Sierpień trwa w najlepsze, a w tradycji katolicyzmu w polskim wydaniu jest to okres pielgrzymek, głównie do rozlicznych sanktuariów maryjnych, rozrzuconych po (k)raju nad Wisłą. Maryja (Miriam) z Nazaretu w katolicyzmie, prawosławiu oraz paru jeszcze odłamach chrześcijaństwa (protestanci w większości od tego kultu odeszli) czczona jest jako Matka Boża, a w Polsce kult ów od wieków dobrze się rozwija. Niektórzy polscy katolicy wybierają się na takie pielgrzymki samodzielnie, własnymi pojazdami bądź komunikacją zbiorową; wyjazdy owe przybierają często formę wycieczek, podczas których modlitwy czy udziały w nabożeństwach połączone są ze zwiedzaniem interesujących miejsc, poznawaniem lokalnej historii i kultury; ot, taka forma aktywnego spędzania wolnego czasu. Wiele osób bierze z kolei udział w pielgrzymkach organizowanych przez Kościół. A te są dla tegoż związku wyznaniowego po prostu biznesem. Na pobożności wiernych zarabiają zarówno parafie-organizatorzy, jak i kler w miejscach doc...

Nieodpowiedzialna Miriam

Gdzieś tak w 7 lub 6 roku p. n. e. (dokłada data prawdopodobnie niemożliwa jest do ustalenia) nastolatka imieniem Miriam, będąc w dziewiątym miesiącu ciąży, wędrowała z Nazaretu do Betlejem. I to pieszo, bo ani owej dziewczyny, ani jej męża Józefa nie było stać na osiołka (stanowiącego wymysł artystów żyjących kilkanaście wieków później) bądź inne zwierzę pomagające w transporcie; oboje wywodzili się z klasy społecznej zwanej wówczas tekton lub proletari , czyli wolnych robotników najemnych, świadczących rozmaite prace fizyczne, najczęściej za bardzo mizerne wynagrodzenie, co oznacza, iż byli jeśli nie kompletnymi nędzarzami, to przynajmniej biedakami. Długość trasy pokonanej przez Miriam w dziewiątym miesiącu ciąży wynosi około 150 kilometrów, i to w trudnym, skalistym terenie – idzie się prawie cały czas pod górę. Nastolatka ryzykowała zatem poronienie/przedwczesny poród, wypadek typu skręcenie lub złamanie nogi, a nawet śmierć w wyniku upadku ze skały, użądlenie przez skorpiona l...

Tęczowe represje niedouczonego ministra

Pod nieświatłymi i niemiłościwymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości (które coraz trudniej nazwać partią, a coraz łatwiej – mafią i sektą) Polska nie tylko podąża w patologicznym kierunku ku dyktaturze i państwu policyjnemu, lecz także staje się krajem coraz bardziej chorym i nienormalnym – to najbardziej cenzuralne określenia, jakie przychodzą mi na myśl. Oto Brudziński Joachim, ksywa Jojo , minister spraw wewnętrznych – ten, co wydzierał się na ulicy o „komunistach i złodziejach”, i któremu belgijska parada wojskowa z okazji święta państwowego pomyliła się z… patrolem strzegącym Belgów przed uchodźcami ( sic !) – przy pomocy podległego sobie (a za swoim pośrednictwem, oczywiście dyktatorkowi Kaczyńskiemu Jarosławowi, znanemu jako Knypeć ) aparatu represji i nadzoru dobrał się do skóry pani Elżbiecie Podleśnej, aktywistce. Została ona aresztowana przez policję, która przeszukała jej dom, zabierając sprzęt elektroniczny; następnie obywatelkę męczono, trzymając ją godzina...