Posty

Wyświetlam posty z etykietą opozycja

Pakt pogrzebany?

To, że wspólnej listy opozycji (czyi formacji nie-PiS-owskich, jakkolwiek za REALNIE opozycyjną spośród ich uznać można jedynie Lewicę) w wyborach do Sejmuje na dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięć dziesiątych procenta nie będzie, wiadomo od dawna. I bardzo dobrze, o czym parę ładnych razy pisałem. Zanosiło się jednakowoż na powtórzenie rozwiązania znacznie lepszego i o wiele bardziej sensownego, czyli Paktu Senackiego. Polega on na tym, iż formacje opozycyjne nie wystawiają przeciwko sobie kandydatów w poszczególnych – niestety, jednomandatowych – okręgach wyborczych do izby wyższej parlamentu. Innymi słowy, jeśli w danym okręgu na senatora kandyduje na przykład polityk PO, to z wystawiania swoich kandydatur rezygnują Lewica, PSL, Polska 2050. Biorąc pod uwagę nieszczęsne JOW-y, taka formuła jest słuszna, co potwierdziły wybory z 2019 roku, kiedy to właśnie dzięki Paktowi opozycji udało się zdobyć większość w Senacie. Przy najbliższej elekcji rozwiązanie to miało zostać powtórz...

Chciałbym

Chciałbym, aby politycy, zamiast licytować się na nienawiść – co teraz czynią Kaczyński i Tusk, a pewnie inni prawicowcy wkrótce do nich dołączą – zaczęli opracowywać propozycje realnych rozwiązań kwestii społecznych, takich jak: zapaść systemu publicznej opieki zdrowotnej, inflacja i podwyżki opłat, plaga śmieciowego zatrudnienia (jedna z przyczyn rosnącej biedy), zbyt niskie emerytury i renty, znaczny poziom wykluczenia komunikacyjnego, fatalna edukacja, prześladowania osób LGBT+ i innych mniejszości, itd. Panie Kaczyński, panie Tusk! Uchodźcy i imigranci, niezależnie od tego, czy są wyznania muzułmańskiego, czy jakiegokolwiek innego, nie stanowią zagrożenia. Tymczasem bieda, przemęczenie, przepracowanie, inflacja, kredyty tudzież źle działająca ochrona zdrowia mogą zabić… i faktycznie zabijają masę osób. Chciałbym, aby zamiast dalej tkwić w zacofaniu, ciemnocie i kołtunerii, polska klasa polityczna mentalnie wyzwoliła się z ich okowów i zaczęła przekształcać Polskę w nowoczesne, do...

Oczekuję od opozycji

Nie ma co owijać w bawełnę – wybory parlamentarne coraz bliżej. Jasne, PiS-owcy mogą przeprowadzić różne machinacje dążące do odwleczenia lub odwołania elekcji (po faszystach wszystkiego można się spodziewać), niebezpieczeństwo fałszerstw jest poważne (serio!), a nawet, jeżeli wszystko odbędzie się prawidłowo, to nie ma gwarancji, że Bezprawie i Niesprawiedliwość w wypadku przegranej odda władzę. Na razie jednak zostawmy na boku te dywagacje. Kampania, choć na razie formalnie nieobwieszczona, trwa w najlepsze, prowadzona zarówno przez obóz nie-rządzący, bliską mu Konfederację wraz z innymi naziolami, jak i opozycję – prawdziwą (Lewica) oraz udawaną (cała reszta). Obietnice sypią się jak z rękawa, lepsze lub gorsze. Sądzę, że wszyscy świadomi obywatele mają oczekiwania wobec swoich politycznych reprezentantów. Podzielę się tu zatem moimi, skierowanymi do opozycji, za jaką na potrzeby niniejszej notki uznam formacje nie-PiS-owskie, poza oczywiście Konfederacją, resztkami Kukizowców i...

Ręką w rękę dla banksterów

Jednym z projektów, który w ostatnich dniach przegłosowany został w Sejmie, były publiczne (czyli z naszych pieniędzy) dotacje dla banków, służące obniżeniu oprocentowania kredytów hipotecznych do 2 proc. Który opozycyjny klub go NIE poparł? Lewica. Dwudziestu ośmiu jej posłów głosowało przeciw, czternaście osób wstrzymało się od głosu. Reszta tzw. „opozycji”, czyli PO/KO, Polska 2050 oraz PSL (Konfederacji ani Kukizowców nie uwzględniam, oni nie zachowują nawet pozorów opozycyjności) głosowała identycznie jak Bezprawie i Niesprawiedliwość, czyli za tym projektem. Platforma Obywatelska, przypomnę tutaj, lansuje bardzo podobny postulat, tyle że jeszcze dalej posunięty – dopłaty z naszych pieniędzy zbijające oprocentowanie kredytów hipotecznych do zera. Licytuje się więc z PiS-em, która z tych formacji dorzuci banksterom, a za ich pośrednictwem deweloperom, więcej naszej forsy, ale nie przeszkadza to partii pana Tuska popierać PiS-owskiego rozwiązania. Nader (o czym już pisałem) szko...

Pomysły konserw

Wczoraj było o nieszczęśliwym (i na dłuższą metę szkodliwym, także, jeśli chodzi o ewentualne odsunięcie PiS-u od władzy) pomyśle Donalda Tuska, polegającym na dosypywaniu publicznych, czyli naszych pieniędzy banksterom pod pozorem prowadzenia polityki mieszkaniowej. A dziś skupimy się na tym, co wydumali dwaj inni konserwatywni politycy z rzekomej „opozycji”. Chodzi o pana Hołownię Szymona, lidera Polski 2050, oraz pana Kosiniaka-Kamysza Władysława, przewodniczącego Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego. Jak wiemy, obie te partie w nadchodzących wyborach mają stworzyć wspólną listę do Sejmu. Poczynili też, jak się okazuje, pewne uzgodnienia… hm… programowe, gdyż oznajmili, iż w pierwszych stu dniach po wyborach będą chcieli przeprowadzić referendum w sprawie aborcji. Pomysł ów, jak łatwo się domyślić, nie przypadł do gustu ani Lewicy, ani działaczkom i działaczom na rzecz praw kobiet oraz w ogóle praw człowieka. Z miejsca padł argument, słuszny zresztą, że o tym, czy przerwać ci...

Program dla ludzi

Jednej listy prawdziwej (Lewica) i rzekomej (cała reszta) opozycji w wyborach do Sejmu na dziewięćdziesiąt procent nie będzie, nad czym boleją głównie lepiej lub gorzej zakamuflowani zwolennicy PO. Wieszają za to psy na Szymonie Hołowni, liderze Polski 2050, a także – w mniejszym wszelako stopniu – na Władysławie Kosiniaku-Kamyszu, stojącym na czele Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego, gdyż chcą oni, aby ich ugrupowania startowały samodzielnie. Za to akurat nie ma co ich krytykować; wiele innych powodów do krytyki się rzecz jasna znajdzie, ale nie będziemy ich dzisiaj poruszali. Jak parę ładnych razy pisałem, wspólna lista opozycji wcale nie dałaby jej zwycięstwa, lecz przeciwnie, najprawdopodobniej spowodowałaby klęskę, tak jak to było na Węgrzech. Gdyby obok siebie stanęli kandydaci o bardzo zróżnicowanych światopoglądach, „zjednoczeni” tylko chęcią pokonania PiS-u, wiałoby to na kilometr fałszem, nadto taka „zjednoczona opozycja”, właśnie na skutek różnic światopoglądowych, ni...

Na szczęście podzieleni

Coraz więcej wskazuje na to, że w tegorocznych wyborach do Sejmu nie będzie wspólnej listy opozycji, czy raczej ugrupowań nie-PiS-owskich (większości spośród nich nie da się uznać za realnie opozycyjne). Trwa za to dogrywanie Paktu Senackiego, stanowiącego jedynie słuszne rozwiązanie przy tych przeklętych jednomandatowych okręgach wyborczych; nim jednak nie będziemy się dziś zajmowali. Z pomysłu sejmowej wspólnej listy wycofuje się partia, która najgłośniej i najbardziej natarczywie się jej domagała, czyli Platforma Obywatelska. W sumie, nie ma innego wyjścia, skoro okoniem stanęły Polskie Stronnictwo (niezbyt) Ludowe oraz Polska 2050 Szymona Hołowni. Lewica niby potwierdzała gotowość do wspólnego startu, ale tacy politycy jak Adrian Zandberg często podkreślali – jak najbardziej trafnie – że nie byłoby to dobre wyjście. Jako wyborca Lewicy i przeciwnik Bezprawia i Niesprawiedliwości, cieszę się, że jednej listy nie-PiS-owskiej nie będzie. Jak kilkakrotnie pisałem, stanowiłaby ona o...

Stajnia Augiasza

Wedle mitologii greckiej, Herakles (przez Rzymian Herkulesem zwany) miał wykonać dwanaście ciężkich, na pierwszy rzut oka niemożliwych do sprostania dla ludzi i bogów prac, jako karę za popełnioną zbrodnię. Jedną z nich było posprzątanie stajni Augiasza, gdzie nikt nigdy nie robił żadnych porządków, skutkiem czego zalegały tam tony wolich odchodów, tak zaskorupiałych, że żadnym narzędziem nie dało się ich skruszyć ani tym bardziej wymieść. Heros poradził sobie w ten sposób, że wykonał przekop od pobliskiej rzeki do stajni – przepływająca przez nią woda spłukała guano. Stajnia Augiasza stała się symbolem rzeczy lub sprawy zaniedbanej, zapuszczonej, totalnie nieuporządkowanej, którą da się doprowadzić do właściwego stanu jedynie najwyższym wysiłkiem (o ile w ogóle). Za przykład takowej uznać należy Polskę pod rządami PiS-u i w ogóle prawicy postsolidarnościowej. Opozycja, sprzyjające jej media oraz wyborcy mają nadzieję na rychłe odsunięcie od władzy mafii/sekty Kaczyńskiego Jarosław...

Kukułczy Gowin

Trwające – z tragicznymi dla naszego państwa i społeczeństwa skutkami – sukcesy polityczne Bezprawia i Niesprawiedliwości rozpoczęły się (na nowo, po ośmioletniej przerwie, warto doprecyzować) w roku 2015, kiedy to odbyły się podwójne wybory: prezydenckie i parlamentarne. W tych drugich PiS uzyskało samodzielną większość, za sprawą błędów Leszka Millera, skutkiem których ówczesna lewicowa formacja, bazująca na SLD i Twoim Ruchu, nie weszła do Sejmu (swoje zrobiło też Razem, nie chcąc z SLD współpracować, co tylko podzieliło elektorat; później partia Adriana Zandberga zmądrzała). Ale tego sukcesu mafii/sekty Kaczyńskiego zapewne by nie było, gdyby nie wcześniejsze wybory prezydenckie. Jak pamiętamy, Andrzej Duda, niewiele wcześniej praktycznie nierozpoznawalny, pokonał w nich starającego się o drugą kadencję Bronisława Komorowskiego, popieranego przez PO. Pan Komorowski zaczynał z poparciem na poziomie 60 proc., ale marna kampania (poprzedzona kiepską prezydenturą, w której nuda miesza...

Wróg wewnętrzny opozycji

Wygląda na to, że parlamentarna opozycja, od prawdziwej (Lewica i zapewne Polska 2050) po udawaną (KO i PSL), zwiera szeregi. A przynajmniej dyskutuje o metodach tegoż zwierania. Nie obywa się bez wpadek, niestety, poważnych, takich jak obecność na spotkaniu liderów opozycyjnych formacji… Jarosława Gowina. Jeśli ten zacofany, klerykalny, wyprany z politycznej etyki prawak – ideologicznie bliski Kaczyńskiemu, Ziobrze, Konfederatom tudzież Tuskowi – ma być opozycjonistą, to już lepiej od razu odpuścić sobie wybory i dać Bezprawiu i Niesprawiedliwości zwycięstwo walkowerem. Tak samo zresztą sprawy się mają z lansowaniem hitlerowca o nazwie Roman Giertych, obecnie adwokata pana Tuska Donalda. Co do zwierania szeregów, to na razie wiadomo o nim tyle, że liderzy KO, Lewicy, Polski 2050 oraz PSL-u postanowili o Pakcie Senackim, czyli niewystawianiu przeciwko sobie kandydatów w poszczególnych okręgach wyborczych. Cóż, możemy na to utyskiwać, lecz przy JOW-ach (które należałoby znieść, najlep...

Przyszły rząd

Zdaje się, że ugrupowania nie-PiS-owskie, ze szczególnym uwzględnieniem Koalicji Obywatelskiej, zaczęły otwierać szampany, a w ślad za nimi czynią to ich wyborcy/zwolennicy. Powodem jest oczywiście to, że Bezprawie i Niesprawiedliwość słabnie w sondażach (acz i tak utrzymuje poparcie na poziomie 30 proc., no i są badania dające mu pierwsze miejsce pośród polskich partii tudzież koalicji), co ma wróżyć jego klęską w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Jak najbardziej chciałbym, aby ona nastąpiła, wszelako z prędkim składaniem mafii/sekty Kaczyńskiego Jarosława do politycznego grobu byłbym ostrożny. PiS-owi wszak klęskę wróżono wiele razy. Już to afery, już to kłopoty gospodarcze, już to pandemia COVID-19, już to inne czynniki przynieść miały Bezprawiu i Niesprawiedliwości przegraną w wyborach… ta jednakże nie następowała. W przyszłym roku też może być różnie. Nie wolno wszak zapominać, iż PiS, obok typowych wyborców, ma rzeszę wyznawców, o doszczętnie wypranych mózgach, i oni w...

Poskramianie szkodnika

Polityka jest sferą, w której nic nie jest takie, jakim wydaje się być na pierwszy rzut oka (żadna nowość, wiem, Ameryki nie odkrywam). Czyny i wypowiedzi polityków mają drugie, trzecie, czwarte i tak dalej dno, obliczone są na osiągnięcie, bądź przynajmniej próbę osiągnięcia więcej niż jednego celu, a ten deklaratywny najczęściej bywa pozorny. Dziś przeanalizujemy taką właśnie sytuację. Otóż, wystarczy się nieco uważniej przyjrzeć, by dostrzec, jak wielkim obciążeniem dla nie-PiS-owskiej strony sceny politycznej (do której NIE zaliczam Konfederacji ani innych ugrupowań skrajnie prawicowych, a i nad zaliczeniem do niej PSL-u się zastanawiam) jest Donald Tusk. Od swojego „triumfalnego” powrotu przed mniej więcej rokiem, głównie sprzyjał, i nadal sprzyja, Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz jego mafii/sekcie. Oto skupił się były (i, dodajmy, raczej kiepski) premier i przewodniczący (średni) Rady Europejskiej nie na tworzeniu realnej konkurencji politycznej dla Bezprawia i Niesprawiedliwości,...

Węgierska lekcja

W miniony weekend odbyły się wybory parlamentarne na Węgrzech. Wygrał je skrajnie prawicowy Fidesz (odpowiednik naszego Bezprawia i Niesprawiedliwości), w koalicji z Chrześcijańsko-Demokratyczną Partią Ludową; otrzymały one ponad 50 proc. głosów. Zanosi się więc na to, że Viktor Orban będzie premierem przez czwartą kadencję. Z kolei zróżnicowana wewnętrznie – od lewicy po umiarkowaną prawicę – opozycja, startująca z jednej listy jako Koalicja Demokratyczna, poniosła klęskę. Czy węgierskie wybory zostały sfałszowane? Nie da się tego wykluczyć, ponieważ powszechnie wiadomo, iż Orban to dyktator sięgający po metody faszystowskie. Ale wcale tak być nie musiało; zakładać należy, że jego brutalna polityka oraz balansowanie między Brukselą a Moskwą (politykierowi owemu wiele można zarzucić, ale doskonale on wie, że interes jego i Węgier – w tej, nie innej kolejności – leży w tych dwóch stolicach) podobają się większości Madziarów. Orbanowi pomóc mogło złożenie deklaracji, że Węgry nie poprą ...

Koalicja warta grzechu?

Od kilku tygodni coraz intensywniej dyskutowany jest (w mediach i na portalach społecznościowych chociażby) pomysł – autorstwa, jeśli się nie mylę, prof. Gduli, zarazem lewicowego polityka – wspólnej listy wyborczej opozycji, ale z wyłączeniem PO/KO. Znaleźliby się zatem na niej kandydaci Lewicy, Polski 2050 Szymona Hołowni oraz PSL-u; powstałby taki nowy Centrolew. A nawet Prawo-Centrolew, bo przecież ostatnia z wymienionych partii skręciła w minionych latach bardzo mocno ku klasycznemu, klerykalnemu konserwatyzmowi, co zaś do formacji znanego publicysty, to nawet, jeśli uznać ją za centrową, i tak jest ona przechylona na prawo. Czy zatem taka koalicja wyborcza miałaby sens? I czy możliwe byłoby jej utworzenie? Cóż, warto się zastanowić. Do wyborów jeszcze bowiem daleko, ale czas leci, a możliwe opcje politycy opozycyjni powinni rozważać odpowiednio wcześnie. Jak dla mnie jedna rzecz nie ulega (póki co przynajmniej, bo sytuacja w każdej chwili może się zmienić) wątpliwości. Mianow...

Kwestia przyzwoitości

W minionym roku w Polsce drastycznie, bo o ponad pięćset, wzrosła liczba prób samobójczych dokonanych przez dzieci i młodzież – tzn. tych, o których dane ma policja, a tę rodziny takich młodych desperatów nie zawsze zawiadamiają, woląc zataić tragedię np. ze wstydu albo strachu przed konsekwencjami prawnymi. Przeraża nie tylko sama liczba tychże zamachów (w większości, na szczęście nieudanych, acz pamiętać trzeba, że udanych było grubo ponad sto) na własne życie, ale też fakt, iż dokonują ich nawet SIEDMIOLETNIE dzieci!!! Przyczyn jest oczywiście wiele (deforma Zalewskiej i wywołany przez nią stres z powodu zniszczonych perspektyw życiowych, lockdownowy chaos w szkolnictwie, pogorszenie warunków bytowych spowodowane przez lockdown, utrata bliskich zmarłych na COVID-19, itd.), ale wniosek jeden – ze zdrowiem psychicznym młodocianych obywatelek i obywateli Polski jest coraz gorzej; należy wręcz stwierdzić, że sytuacja jest kryzysowa. A kryzys pogłębia jeszcze to, że psychiatra dziecię...

Katastrofa i opozycja

Front atmosferyczny przeszedł wczoraj nad Polską. Niby nic niezwykłego, prawda? Wszak ciągle jakieś przechodzą. Ten jednak BYŁ niezwykły, przyniósł bowiem nie tylko śnieżyce, ale też wichury – w niektórych miejscach zasługujące wręcz na określenie huraganu – oraz… grzmoty i pioruny! Tak, w styczniu, zimą! Na portalach społecznościowych znaleźć można liczne komentarze podnoszące, że coś takiego zdarzyło się bodaj po raz pierwszy (osobiście pamiętam jedną tylko śnieżną burzę z grzmotami i błyskawicami, ale chyba nie z piorunami). Nie obyło się bez szkód typu zerwane dachy, zdemolowane podwórka, awarie sieci elektrycznej, itd. Należy się spodziewać, że podobne ekstrema pogodowe (pamiętacie lutowe wichury sprzed dwóch i trzech lat? Albo trąby powietrzne od pewnego czasu praktycznie co roku nawiedzające Polskę?) będą powtarzały się coraz częściej, no i nasilały. Stanowią one bowiem efekty, a zarazem elementy katastrofy klimatycznej. Tak, ona już trwa, następuje, staje się coraz boleśniej ...