Posty

Wyświetlam posty z etykietą Leszek Balcerowicz

Powrót szczujni

W czasach, kiedy nie-rządziło Bezprawie i Niesprawiedliwość, TVP – ze szczególnym uwzględnieniem kanału Info – zmieniła się w istną szczujnię. Trudno to nawet było uznać za ośrodek propagandowy, medium owo służyło bowiem głównie do wylewania pomyj (że użyję takiego zawoalowanego terminu) na przeciwników politycznych PiS-u oraz grup społecznych, jakie Kaczyński Jarosław uznawał za niepożądane, wrogie czy ogólnie be. Niestety, wygląda na to, że po przejęciu owego medium od PiS-owców, szczujnia nie zaniknie, lecz co najwyżej szczucie zostanie inaczej ulokowane, może ewentualnie przybierze cokolwiek subtelniejsze formy. Oto w programie 19.30 , który zastąpił Wiadomości , objechano program 800 (dawniej 500) Plus. Nie była to wszelako merytoryczna krytyka, uderzająca w jego autentyczne wady, takie jak złe ukierunkowanie (nie wszystkie osoby/rodziny, które potrzebują tych środków, mogą je otrzymać), zbyt niska wobec inflacji kwota, itd. Nie, doszło do typowo kapitalistycznej nagonki nie t...

Mengele i Konfiarze

Jak wiemy, Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej, ogłosił niedawno kilka postulatów o charakterze pseudo-socjalnym. Jedne z nich są nader przeciętne i nie rozwiązują żadnych problemów („babciowe”), inne wręcz fatalne (dopłacanie z publicznych pieniędzy banksterom do kredytów hipotecznych). Pisałem już o nich, więc teraz nie będę się powtarzał. Rzecz w tym, że nawet owe marne, pozorne świadczenia zaproponowane przez pana Tuska wywołały negatywną reakcję Leszka Balcerowicza, słusznie nazywanego „doktorem Mengele polskiej gospodarki” (określenie owo spopularyzował swego czasu Andrzej Lepper, acz prawdopodobnie nie on był jego autorem). Tak, chodzi o faceta, który w latach 90. wprowadził w Polsce dziki kapitalizm w barbarzyńskim, neoliberalnym wydaniu, doprowadził do kolonizacji naszego kraju przez międzynarodowe koncerny i korporacje (skutkiem czego jesteśmy półdarmową siłą roboczą dla nich), zniszczył liczne zakłady przemysłowe oraz rolnictwo, zrujnował system emerytalno-rentowy, ...

Rocznica zbrodni

Wczoraj była rocznica początku jednej z największych zbrodni w historii Polski. I najdłużej trwających, bo przez ponad trzy dekady. Oto 28 grudnia 1989 r. Sejm przyjął dziesięć ustaw znanych jako plan Balcerowicza. Doprowadziły one do restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w wyjątkowo dzikim wydaniu, zniszczenia przemysłu (zamykanie lub wyprzedaż za bezcen nowoczesnych zakładów) i rolnictwa (likwidacja PGR-ów), pojawienia się kilkumilionowego bezrobocia (gdyby nie łatwość zakładania firm oraz wysoka – wówczas – dostępność zasiłków, ludzie by sobie nie poradzili i mogłoby dojść nawet do wojny domowej), drastycznej pauperyzacji społeczeństwa, rozrostu bezdomności (w PRL-u stanowiła zjawisko marginalne), cięcia świadczeń socjalnych, rent i emerytur, niszczenia praw pracowniczych… Plan Balcerowicza przyczynił się do śmierci co najmniej kilkuset tysięcy osób (samobójstwa, zamarznięcia, choroby wywołane chronicznym stresem tudzież przepracowaniem, itd.), choć spotkałem się ze ...

Odszkodowanie

Sąd Najwyższy uznał, że sędzia Igor Tuleya ma prawo wrócić do pracy, wykonywania której usiłowali zakazać mu PiS-owcy. Może też starać się o odszkodowanie, konkretnie – zaległe wynagrodzenie. I bardzo słusznie. Na Facebooku widziałem w czyimś poście postulat, by pieniądze te zostały panu sędziemu wypłacone z partyjnej kasy PiS-u. Jestem jak najbardziej ZA. Przy czym nie tylko Igora Tulei zasada ta powinna dotyczyć, lecz wszystkich innych obywateli, którzy ponieśli szkodę na skutek działania władzy. I nie tylko mafii/sekty Kaczyńskiego Jarosława, ale wszystkich rządów prawicy postsolidarnościowej. Rządzący, którzy podejmują decyzje szkodliwe, a często wręcz zabójcze dla społeczeństwa oraz poszczególnych jednostek, nie mogą pozostawać bezkarni, ale powinni za to odpowiadać. Nie tylko w tradycyjny dla demokracji sposób, czyli poprzez (często w sumie fikcyjne) rozliczenie ich przy urnie wyborczej, lecz także finansowo. Tak rządziłeś, premierze, że ludzie tracili dorobek życia, a ich wy...

Pamięci doprowadzonych do śmierci

Dziś święto zmarłych: słowiańskie (Dziady) i celtycko-anglosaskie (Halloween, które jednakże kojarzymy z jego zamerykanizowaną, skomercjalizowaną i rozrywkową formą). Pojutrze zaś będzie katolickie – Zaduszki. Skoro już przy tym jesteśmy, to w Kościele katolickim Wszystkich Świętych jest wspomnieniem ogółu kanonizowanych, to zaś, że tego dnia odwiedzamy groby naszych bliskich zmarłych, zanosząc na nie chryzantemy, stroiki, inne ozdoby i paląc znicze, wywodzi się z religii prasłowiańskiej, NIE JEST zatem zwyczajem chrześcijańskim. Tak czy owak, w tych dniach wspominamy ludzi, którzy od nas odeszli, opuszczając ten łez padół. Im właśnie poświęcona jest niniejsza notka. Konkretnie zaś tym, na których śmierć sprowadziły zbrodnicze rządy prawicy postsolidarnościowej z lat 1989-93, 1997-2001 i od 2005 roku do chwili obecnej. A należy tu mówić o prawdziwych ludobójstwach. Wymienić należy chociażby: 1) Ofiary śmiertelne planu Balcerowicza – ich liczba trudna jest do określenia; wynosi co ...

Lewica i przetrwanie

Jeszcze przebywając w szpitalu, doszedłem do pewnego wniosku natury politycznej, acz odnoszącego się do stanu mojego zdrowia. I nie tylko, oczywiście, mojego, bo system, w jakim żyjemy, niszczy i zabija tysiące osób każdego roku. Otóż, do szpitala trafiłem, by podleczyć depresję, która doprowadziła mnie do próby samobójczej. Stan ów ponury stanowił, jak pisałem, pochodną warunków życia w nieludzkim systemie kapitalistycznym w jego dzikiej, neoliberalnej wersji, zaimplementowanej nad Wisłą przez solidaruchów. Przede wszystkim chodzi o niestabilne zatrudnienie, nieregularne dochody (nie zawsze wystarczające na pokrycie kosztów życia), wywołany nimi permanentny stres oraz poczucie beznadziei. Z rynkiem pracy i jego patologiami – na czele z umowami śmieciowymi tudzież niemożnością znalezienia dobrego zatrudnienia, jeśli nie ma się znajomości – użeram się od kilkunastu lat, zaś w ostatnim czasie nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości jeszcze pogorszył moje warunki bytowe; chodzi rzecz ja...

Pętla na szyję

Glapiński Adam, prezes Narodowego Banku Polskiego, zapowiedział kolejną podwyżkę stóp procentowych, co będzie następnym – którym to już z rzędu? – ciosem w osoby spłacające kredyty; w wielu wypadkach ciosem śmiertelnym, o czym napiszę nieco dalej. Zarazem sprzeciwił się propozycji wprowadzenia tzw. „wakacji kredytowych”, czyli możliwości czasowego zawieszenia spłaty pożyczki, po to rzecz jasna, by podreperować swoje finanse i móc spłacać ją dalej. Uzasadnił to tym, że gdyby rozwiązanie takie weszło w życie, inflacja jeszcze by wzrosła. Aha… Z milczeniem spotyka się (i pewnie tak pozostanie) postulat Lewicy, by zamrozić WIBOR, co też ulżyłoby kredytobiorcom. Wiadomo, interes finansjery (zaliczającej się wszak do grona kapitalistów) ważniejszy jest niż cokolwiek innego, a właśnie ona korzysta na podwyżkach stóp procentowych. Im bowiem wyższe raty kredytów, tym większe zyski mają banki, czy raczej ich udziałowcy. Przy tym wszystkim Rada Polityki Pieniężnej (organ decyzyjny NBP) od dawn...

Wracam

Na początek serdecznie przepraszam za długą, bo kilkutygodniową nieobecność. Spowodowana ona była moim pobytem w szpitalu po próbie samobójczej. Nie będę opisywał, jak ona wyglądała w szczegółach, bo nie o to tutaj chodzi. Cóż, dopadło mnie to, o czym wielokrotnie na tych łamach pisałem, czyli depresja wywołana warunkami życia w dzikim, neoliberalnym kapitalizmie, jaki zapanował w Polsce po 1989 roku. Niestabilność bytowa (spowodowana głównie nieregularnymi i o zróżnicowanej wysokości dochodami z pracy; o etatowej mogę tylko pomarzyć, nie mając znajomości, bez których znaleźć takową jest nad wyraz trudno), strach o jutro, stres, przemęczenie i im podobne czynniki, z jakimi zmagam się każdego dnia, po prostu mnie przygniotły. Przygniotły tym mocniej, że dołożyły się do nich patologiczne skutki polityki Bezprawia i Niesprawiedliwości, zwłaszcza galopując inflacja i szybko rosnące opłaty, za którymi nie nadążyły moje zarobki. Próbowałem się ratować, wyprzedając i/lub wynosząc na złom zb...

Odczucie zbrodni

Świat postrzegamy w sposób subiektywny (dlatego, jeśli nawet istnieje prawda obiektywna, to nie możemy jej w stu procentach odkryć i poznać), co ma rzecz jasna wpływ na nasze oceny rzeczywistości – zarówno jej elementów dobrych, jak też złych. Szczęście i nieszczęście też odczuwamy całkowicie indywidualnie, i na tej podstawie wyrabiamy sobie zdanie o poszczególnych czynnikach, stanowiących przyczyny jednego i drugiego. A jednym z najgorszych, co może nas spotkać, jest zbrodnia, toteż i jej optyka pozostaje nader subiektywna. Innymi słowy, jednego zbrodniarza oceniamy bardziej, a innego mniej surowo (nawet, jeżeli potępiamy wszystkich), jeden wzbudza w nas większy strach niż inny; zależnie od tego, który sprowadza na nas tragedię. Typów zbrodni jest rzecz jasna bardzo wiele; dziś zajmiemy się głównie pozbawieniem danej osoby lub zbiorowości życia albo poprzez bezpośrednie zamordowanie, albo poprzez wykreowanie warunków, w których podtrzymywanie biologicznej egzystencji przestaje być m...

Nowa wersja zbrodni

Inflacja żre nasze dochody; mimo iż ciężko pracujemy lub otrzymujemy emeryturę/rentę, coraz trudniej jest się utrzymać, wielu ludziom brakuje środków na zaspokojenie podstawowych choćby potrzeb typu zakup żywności, leków i odzieży oraz opłacenie rachunków. Kwoty tychże zresztą też mocno poszły w górę, za sprawą chociażby fatalnej polityki energetycznej PiS-u oraz wadliwych (mimo ciągłych poprawek) regulacji Polskiego Ładu. Te ostatnie walą dodatkowo w małe i średnie przedsiębiorstwa. Jeśli jesteśmy kredytobiorcą, to mamy już całkiem przerąbane skutkiem wręcz zbrodniczej polityki monetarnej, prowadzonej przez pewnego PiS-owskiego nominata. Mówiąc krótko, Bezprawie i Niesprawiedliwość doprowadza polskie społeczeństwo do nędzy. Nędzy, która wielu ludzi zabije. Mowa tu o samobójstwach na tle ekonomicznym, ale te o zgonach spowodowanych tym, że obywateli i obywatelek nie stać na zapewnienie sobie warunków bytowych gwarantujących zachowanie zdrowia: kupno zdrowiej żywności i odpowiednich l...

Ludobójstwo bez wojny

Od kilku tygodni wszystkie prawie media informują nas dzień w dzień, że Rosja popełnia w Ukrainie zbrodnię ludobójstwa. Tak zapewne jest, wszak trwa tam wojna, a jednym z głównych elementów tej tragedii jest mordowanie ludzi na wielką skalę. Szkoda jednak, że ośrodki masowego przekazu milczą na temat innych zbrodni tego typu: w Jemenie, Syrii, Palestynie, Mjanmie (dawna Birma) i wielu innych miejscach świata. Może dlatego, że za większość z nich odpowiadają USA i/lub ich sojusznicy…? Nie trzeba jednak wojny między państwami bądź domowej, by ludobójstwo mogło zostać popełnione. W Polsce konfliktu zbrojnego nie było od połowy lat 40. ubiegłego wieku, a kolejnych ludobójstw od przeszło trzech dekad dopuszczają się amerykańskie marionetki, czyli prawica postsolidarnościowa. Ale po kolei. Ludobójstwo (termin prawniczy wprowadzony po II wojnie światowej przez polskiego prawnika, Rafała Lemkina) jest zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającą na celowym wyniszczeniu całych lub części narodó...

Najgroźniejszy szalony naukowiec

W literaturze (oraz rzecz jasna w kinie, komiksie czy grach) science-fiction od samego początku tego gatunku, czyli od publikacji w roku 1818 powieści Frankenstein autorstwa Mary Shelley, pojawia się motyw szalonego naukowca, który prowadząc badania i dokonując odkryć, nie liczy się z kwestiami moralnymi, etycznymi, humanitarnymi, społecznymi czy jakimikolwiek innymi, skutkiem czego przekracza wytyczone przez Naturę/Boga granice, powodując tragedię dla siebie i otoczenia, a nawet całej ludzkości. W nowszych dziełach, jakie można przypisać do fantastyki naukowej, np. powieściach nieżyjącego już Michaela Crichtona, szalonego naukowca zastępuje niekiedy szalony kapitalista wykorzystujący – ma się rozumieć, w celach jak najbardziej zarobkowych – pracę naukowców do celów może nie tyle niecnych, ile potencjalnie bardzo groźnych dla świata. Ci powieściowi, filmowi, komiksowi, itd., nieliczący się z niczym badacze i odkrywcy najczęściej zajmując się medycyną, biologią, chemią, fizyką, a w n...

Przedostatnie dotrzymane porozumienie

Nadszedł na oto 4 czerwca 2019 roku, czyli trzydziesta rocznica Wyborów Czerwcowych, które zapoczątkowały bezkrwawą transformację ustrojową (niestety, była też gospodarcza, bynajmniej nie bezkrwawa, gdyż z jej powodu corocznie kilka tysięcy osób popełnia samobójstwa, a wiele innych umiera z przepracowania i chorób zawodowych) Polski. Z tej okazji oddzielnie świętują dwa środowiska wywodzące się z dawnej „Solidarności” - jedno zgrupowane wokół Bezprawia i Niesprawiedliwości, drugie zaś wokół PO i spadkobierców Unii Wolności. Liberalne media nazywają dzień dzisiejszy „świętem wolności”, co pod autorytarnymi, niedemokratycznymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości, nadto w ramach nieludzkiego, anty-wolnościowego i antydemokratycznego systemu kapitalistycznego, zakrawa albo na kpinę, albo na pobożne życzenie… Zostawmy jednak teraźniejszość, a uwagę skierujmy na historię, bo to o niej będzie dzisiaj mowa. Otóż, Wybory Czerwcowe stanowiły realizację jednego z postanowień Okr...

Dokąd zmierza Robert

Dziś znów skupimy się na Robercie Biedroniu i ruchu społecznym, jaki zamierza on stworzyć. No właśnie, zamierza. Na wczorajszej konferencji prasowej pan Biedroń zadeklarował, że kongres założycielski tegoż ugrupowania odbędzie się w lutym przyszłego roku. Pierwszym więc testem dla jego możliwości politycznych byłyby wybory do Parlamentu Europejskiego. Jeśli tak faktycznie ma być, radziłbym panu Robertowi, aby się pospieszył. Rozumiem bowiem, iż rzecz cała wymaga przygotowań i pracy, ale jeśli zaplanował on swój kongres DOPIERO na luty, będzie miał pół roku w plecy. Dalej, trudno jak na razie określić, jak pod względem ideologicznym sytuowała się będzie nowa partia. Na wczorajszej konferencji Robert Biedroń nie okazał się, pod tym przynajmniej względem, szczególnie konkretny. Demonstrował, owszem, dużo optymizmu i wiary w siebie, sypał nader ogólnymi formułkami o „polityce przyjaznej ludziom”, czerpał już to z Aleksandra Kwaśniewskiego, już to z Jana Pawła II, udowodnił, że ma...