Śmierć Ukraińca, czyli skutek kapitalizmu
Pochodzący z Ukrainy pracownik zakładu produkującego trumny zasłabł w pracy i stracił przytomność. Właścicielka rzeczonej firmy, zawiadomiona przez kolegów tego człowieka, nie wezwała jednak karetki i podobno zabroniła jej wzywać. Wywiozła za to nieprzytomnego do lasu, gdzie zmarł. Teraz trumiennej kapitalistce grozi (tylko) pięć lat więzienia; siedzieć może iść także inny pracujący w tymże zakładzie Ukrainiec, który po całym zdarzeniu zbiegł (został jednak odnaleziony) i miał zatajać, co się stało, utrudniając śledztwo. Całą sprawą, co ciekawe, zainteresowały się media, i to nie tylko lewicowe. Nie pierwszy to taki przypadek. Niedawno magiel wciągnął rękę pracującej przy nim Ukrainki; kończyna została amputowana, teraz kobieta walczy w sądzie o to, by szef – który ponoć bardziej troszczył się o magiel niż o ofiarę – pokrył jej koszta protezy. Innym razem Ukrainka, która zemdlała w pracy, została przez kapitalistę wywieziona z zakładu i zostawiona na ławce jako „pijana”. O tych ...