Posty

Wyświetlam posty z etykietą ekranizacje

Klnący Wokulski

Nie ustaje debata na temat Lalki , reż. Paweł Maślona – serialu na motywach arcydzieła Bolesława Prusa. Sześcioodcinkowa produkcja ukazała się w zeszłym tygodniu na Netflix, a w przyszłą środę w kinach premierę będzie miał film pełnometrażowy, będący odrębnym dziełem. Wracając do serialu, jak już pisałem, dyskusja na jego temat zaczęła się na długo przed wejściem na platformę streamingową; teraz, odnoszę wrażenie, biorą w niej udział ludzie, którzy zarówno powieść przeczytali, jak i serial obejrzeli (a przynajmniej próbowali zrobić jedno i drugie). Mnie serialowa Lalka się podobała. Tak, jak to wynikało z zapowiedzi twórców i Netflixa, nie jest to wierna adaptacja literackiego arcydzieła, lecz bardzo luźna wariacja na jego temat. Na tej zasadzie, że współczesne filmy o Batmanie w zasadzie tylko personalia głównych bohaterów mają wspólne z komiksami, jakie ukazywały się w 1939 roku (wtedy Bob Kane i Bill Finger pokazali światu Człowieka-Nietoperza). Innymi słowy, raczej inspiracja, ...

Kłótnia o klasykę

Już wkrótce na ekrany wejdą aż dwie – odrębne, co należy zaznaczyć – ekranizacje Lalki Bolesława Prusa. W tym tygodniu premierę będzie miał serial na platformie Netflix, z kolei 30 września do kin wejdzie film pełnometrażowy. O ile ten drugi zapowiada się na w miarę wierną (acz z pewnością będą duże skróty) adaptację literackiego oryginału, o tyle już wiadomo, że serial będzie raczej jego luźną artystyczną interpretacją, w dodatku mocno uwspółcześnioną. Co z tego wyjdzie, oczywiście dopiero się przekonamy. Ale już teraz słychać wielkie oburzenie – że jak to można tak traktować klasykę, to przecież profanacje. Nie brak również komentatorów, którzy z góry przekreślają film kinowy, ze względu na obsadę chociażby. Dla mnie takie podejście jest głupie. Nie da się sensownie ocenić dzieła, którego się nie poznało. Przykładowo, widziałem kiepskie zwiastuny wspaniałych filmów. A obie Lalki dopiero będą miały swoją premierę, jeszcze więc nie wiadomo, czy są to dzieła dobre, czy złe (dotyc...

Zrąbane ekranizacje

Dziś nie będzie o polityce, ekonomii, epidemiach, przyrodzie ani tym podobnych sprawach. Będzie taka notka dla rozrywki, mojej i Waszej. Otóż, nastał nam dziś Dzień Książki i Praw Autorskich. Z tej okazji przedstawię subiektywną listę najbardziej zrąbanych ekranizacji wybitnych powieści, i uzasadnię, dlaczego je za takowe uważam. Dla wielu spośród Was może ona być zaskoczeniem, ale podkreślam, iż wybór jest subiektywny, bazujący na moich gustach. 1) Lśnienie , reż. Stanley Kubrick, na podstawie powieści Stephena Kinga pod tym samym tytułem. Podręcznikowy wręcz przykład, jak brutalnie wykastrować literacki oryginał ze wszystkiego, co w nim najciekawsze i najfajniejsze. Do tego film, w przeciwieństwie do książki, miał nielogiczną fabułę. Znudził mnie też i wydał mi się mało straszny. Kubrick był wybitnym reżyserem, ale horroru jako gatunku nie czuł. Jedyny plus – wspaniała obsada aktorska: Shelley Duvall i Jack Nicholson. 2) Solaris , reż. Andriej Tarkowski, na podstawie arcydz...