Zrąbane ekranizacje
Dziś nie będzie o polityce, ekonomii, epidemiach, przyrodzie ani tym podobnych sprawach. Będzie taka notka dla rozrywki, mojej i Waszej. Otóż, nastał nam dziś Dzień Książki i Praw Autorskich. Z tej okazji przedstawię subiektywną listę najbardziej zrąbanych ekranizacji wybitnych powieści, i uzasadnię, dlaczego je za takowe uważam. Dla wielu spośród Was może ona być zaskoczeniem, ale podkreślam, iż wybór jest subiektywny, bazujący na moich gustach. 1) Lśnienie , reż. Stanley Kubrick, na podstawie powieści Stephena Kinga pod tym samym tytułem. Podręcznikowy wręcz przykład, jak brutalnie wykastrować literacki oryginał ze wszystkiego, co w nim najciekawsze i najfajniejsze. Do tego film, w przeciwieństwie do książki, miał nielogiczną fabułę. Znudził mnie też i wydał mi się mało straszny. Kubrick był wybitnym reżyserem, ale horroru jako gatunku nie czuł. Jedyny plus – wspaniała obsada aktorska: Shelley Duvall i Jack Nicholson. 2) Solaris , reż. Andriej Tarkowski, na podstawie arcydz...