Posty

Wyświetlam posty z etykietą elektryczność

Atomowy pic na wodę

Jacek Sasin, PiS-owski wicepremier i minister aktywów państwowych, chwali się atomem. Oto dzięki niemu – a przynajmniej taką zasługę przypisuje samemu sobie – KGHM podpisała umowę z jedną z amerykańskich firm na rozwój tzw. małej energetyki atomowej. Bezprawie i Niesprawiedliwość pęka z dumy, głosząc w swym przekazie propagandowym, że wprowadza Polskę w nową energetyczną epokę. Cóż, jeśli chodzi o energetykę atomową, to nie jestem ani jej specjalnym zwolennikiem, ani radykalnym przeciwnikiem. Nie protestowałbym przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Polsce, ale zdecydowanie wolałbym, gdyby zamiast niej postawiono na OZE. No i w tym momencie należy wystosować poważne uwagi odnośnie mafii/sekty nie-rządzącej. Otóż, jej polityka energetyczna jest fatalna, i podpisywane z Amerykanami umowy raczej tego nie zmienią. Jeśli jankeskie inwestycje w polskie reaktory jądrowe w ogóle przyniosą pozytywne efekty, w postaci czystszego powietrza czy niższych cen prądu chociażby, to stanie się tak ...

Podatek od auta

Niedawno pani Anna Maria Żukowska opublikowała na profilu SLD tekst (ukazał się też w Dzienniku Trybunie ) o polskim systemie podatkowym. Słusznie podniosła, że w (k)raju nad Wisłą obywatele najzamożniejsi są opodatkowani w znacznie mniejszym stopniu (w stosunku oczywiście do uzyskiwanych dochodów) niż ci biedniejsi, toteż trzeba z jednej strony zmniejszać obciążenie podatkowe dla osób mało- i średniozamożnych, a z drugiej wprowadzić dwie wyższe stawki dla krezusów. Słusznie. Podnosi też pani Żukowska konieczność zmniejszenia podatków pośrednich, czyli VAT-u i akcyzy – nie licząc produktów szkodliwych, które powinny zostać, zdaniem działaczki SLD, opodatkowane bardziej niż dziś. I z tym też trudno polemizować. I jeszcze proponuje pani Żukowska podatek ekologiczny, czy to od paliw lotniczych, czy to od opakowań z tworzyw sztucznych, czy to za zakup nowego lub używanego samochodu o napędzie innym niż elektryczny. I przy tych samochodach się zatrzymajmy. Samą ideę podatku ekologicz...

Jarosław i elektryczność

No, Święta minęły, trzeba więc sobie odpocząć od świętowania. Odpoczywają od niego również posłowie, którzy wrócili do Sejmu na specjalne posiedzenie. Oficjalnym celem obrad jest wprowadzenie takich uregulowań legislacyjnych, żebyśmy nie odczuli przyszłorocznego wzrostu cen energii elektrycznej. Rzecz jasna, jest to pic na wodę, bo odczujemy je z pewnością. Nawet, jeśli rządzącej partii/mafii uda się nie dopuścić do wprowadzenia wyższych rachunków, to przecież pójdą w górę, i to ogromnie, ceny wszystkich dóbr i usług, część firm może wręcz zbankrutować lub wyprowadzić się z Polski, co przełoży się na przyrost bezrobocia i biedy… Już kiedyś o tym pisałem. Jednakowoż niejaki Kaczyński Jarosław – który, przypominam, być może kombinuje z przyspieszeniem wyborów parlamentarnych, na co opozycja MUSI być przygotowana – robi wszystko, by zmydlić Polakom oczy, i stąd właśnie to specjalne posiedzenie Sejmu w dzień po Bożym Narodzeniu. Bezprawie i Niesprawiedliwość usiłuje na siłę propa...

Świnia padła na zawał

Pod nieświatłymi rządami niezbyt oświeconych despotów z Bezprawia i Niesprawiedliwości ojczyzna nasza, stanąwszy nad przepaścią, wykonuje gigantyczny krok naprzód. Chociażby w kwestii energetyki i ochrony środowiska. Jednym z głównych powodów, dla których ceny energii elektrycznej są w Polsce tak wysokie, a od przyszłego roku jeszcze wzrosną, jest to, iż wytarza się ją w elektrowniach węglowych. Sam proces wytwarzania generuje dużo dwutlenku węgla (czyli tlenku węgla IV), co nie tylko przekłada się negatywnie na poziom zanieczyszczenia powietrza (smog, moi kochani, smog!), ale też obłożone jest wysokimi opłatami, które producenci energii muszą sobie odbić, oczywiście sięgając głębiej do portfeli klientów. Sam węgiel kamienny też jest coraz droższy, zwłaszcza, że polskie jego złoża, szczególnie te łatwo dostępne, powoli się kończą, a import z Donbasu, ze względu na wiadomą sytuację polityczną u wschodnich sąsiadów, może wkrótce stać się znacznie trudniejszy, a więc bardziej koszt...

W PiS-owskich ciemnościach

Wzrosną nam od przyszłego roku ceny energii elektrycznej. I to o około 40 proc. Czyli naprawdę dużo. Wzrosnąć muszą, ze względu na to, iż w Polsce prąd wytwarzany jest nadal głównie w elektrowniach węglowych, a to generuje koszta. Co prawda Ministerstwo Energii zapowiada, że ów wzrost cen odczują jedynie przedsiębiorstwa, ale prywatni użytkownicy już nie, dzięki rządowym dopłatom (ha, ha, ha!). Szczerze mówiąc, jakoś w to nie wierzę; obawiam się, że i my, zwykli, szarzy zjadacze chleba, zapłacimy już wkrótce wyższe rachunki „za światło”, jak mówiła moja świętej pamięci babcia; wrócę do tego w dalszej części tekstu. Ale nawet gdyby nasi „kochani” rządzący jakimś cudem spełnili obietnicę w tym względzie i ceny energii elektrycznej dla odbiorców indywidualnych nie wzrosły… to i tak nie będzie się z czego cieszyć. Tak drastyczna podwyżka cen prądu dla firm oznacza wzrost cen w sklepach – praktycznie WSZYSTKICH towarów, zwłaszcza tych produkowanych w (k)raju nad Wisłą – i zdecydow...