Inwestycje sensowne i bezsensowne
W mojej miejscowości władza, oczywiście w porozumieniu z właścicielami odpowiedniej firmy (czyli kapitalistami) chce zbudować przetwórnię odpadów. I umiejscowić ją w miejscu bliskim osiedlu domów jednorodzinnych, a jeszcze bliższym niedawno poddanemu renowacji terenowi rekreacyjnemu, czyli stawom. Innymi słowy, lokalizacja „inwestycji” byłaby nie tylko uciążliwa dla okolicznych mieszkańców, ale i szkodliwa ze społecznego punktu widzenia. Jak również potencjalnie bardzo niebezpieczna dla przyrody oraz ludzkiego zdrowia, ma bowiem znajdować się na terenie podmokłym, co przy negatywnym obrocie wypadków zagraża skażeniem. Mieszkańcom rzecz się zdecydowanie nie spodobała. Szybko pojawił się protest, pod którym ludzie masowo się podpisywali (ja też). Władzom gminy – realizującym, jak łatwo się domyślić, interes kapitalistów – protest się nie spodobał; zachowały się raczej brzydko, w odpowiedzi na niego zarzucając jego autorom kłamstwo, jakoby straszyli nas „spalarnią”, którą zakład ma nie...