Posty

Wyświetlam posty z etykietą praca

Precz z mobbingiem

A dzisiaj będzie pozytywnie. Oto bowiem wejdzie w życie ustawa antymobbingowa, czyli kolejny akt prawny, którego nie byłoby, gdyby w koalicji rządowej zabrakło Lewicy. Ustawę ową podpisał właśnie lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, znany też jako Batyr i Alfons. Podpis ów, przyznam, miło mnie zaskoczył; spodziewałem się po tym klerofaszystowskim pachołku kapitalistów raczej weta lub odesłania rzeczonego aktu do Trybunału (nie)Konstytucyjnego. Dlaczego wejście (oczywiście po upływie vacatio legis ) w życie owej ustawy jest takie ważne? Ano, z tej przyczyny, iż mobbing stanowi – zarówno w Polsce, jak i w większości państw kapitalistycznych, o ile nie we wszystkich – jedną z głównych patologii rynku pracy. Według Kodeksu Pracy, jest to uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika. Prowadzi nie tylko do spadku wydajności wykonywania obowiązków zawodowych, ale jest też bardzo niebezpieczny dla zdrowia i życia; w skrajnych przypadkach skutkować może nawet...

Bioroboty

Kapitalizm, jako system totalitarny (acz najczęściej jest to – jeszcze! – totalitaryzm zamaskowany pod pozorami szczątkowej demokracji), dąży do wytworzenia wzorcowego społeczeństwa (czy raczej zbiorowiska jednostek), oczywiście całkowicie zniewolonego. Konkretnie, chodzi o takie wymodelowanie klasy pracującej (proletariatu), aby idealnie nadawała się do celów klas pasożytniczo-wyzyskujących (kapitalistów). Ma to być zbiorowisko biorobotów. Biorobot to pod względem biologicznym typowy przedstawiciel gatunku Homo sapiens . Innymi słowy, żywy organizm ludzki. Tyle, że z zaprogramowanym umysłem. Programowaniem tegoż zajmują się: szkoła od najmłodszych lat, religia (w Polsce głównie katolicka), media, systemowa propaganda, reklamy, część przynajmniej dzieł kultury, itd. Celem jest, jak łatwo się domyślić, pozbawienie – w procesie oduczania – człowieka zdolności samodzielnego, zwłaszcza zaś krytycznego myślenia, tak, aby bez zastanowienia przyjmował i wchłaniał serwowaną mu papkę infor...

Pyszny wyzysk

Takeaway Express Poland, działająca pod marką Pyszne.pl, szykuje się do reorganizacji, mającej jakoby na celu ulepszenie dostaw żywności, na przykład do lokali gastronomicznych i w ogóle do klientów. Jak to w kapitalizmie, prawda jest inna i znacznie bardziej ponura dla pracowników, o czym informuje (a w zasadzie alarmuje) związek zawodowy Konfederacja Pracy. Otóż, Pyszne.pl zwolnić ma około pięć tysięcy kurierów. Zaproponowana im zostanie praca u jednego z pięciu wybranych partnerów flotowych. Czyli wszystko okej, po prostu zamiana jednej roboty na drugą, taką samą, tylko w firmie partnerskiej? Niestety, nie wygląda to tak różowo. Dotychczas kurierzy zatrudniani byli albo bezpośrednio przez Pyszne.pl, a w zasadzie Takeaway Express Poland, albo za pośrednictwem agencji zatrudnienia. W obu przypadkach na umowie zlecenie, z minimalną stawką godzinową. Po przejściu do partnerów flotowych minimalnej stawki godzinowej nie będzie. Nadto płacone będą mieli od zrealizowanych dostaw. Oznacz...

Depresja w kapitalizmie

Depresja jest jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych współczesnego świata. W Polsce zmaga się z nią około 1,2 mln osób, a są szacunki mówiące nawet o dwóch milionach. Dysfunkcja ta może skutkować utratą zdolności do normalnego funkcjonowania, nierzadko prowadzi do śmierci. Jej przyczyn jest wiele, do najważniejszych zaliczają się patologie kapitalizmu. Brak sił na cokolwiek, chociażby na to, żeby zwlec się z łóżka. Nieustający smutek, apatia, anhedonia (niezdolność do odczuwania radości, zadowolenia). Poczucie bezsensu. Postrzeganie wszystkiego w czarnych barwach. Myśli samobójcze. To tylko wybrane objawy depresji, jednej z najpowszechniejszych oraz najgroźniejszych dysfunkcji zdrowia psychicznego, plagi współczesnego świata. Jeżeli symptomy takie utrzymują się przez dwa tygodnie lub dłużej, należy bezwzględnie szukać pomocy medycznej. Bez terapii psychiatrycznej i psychologicznej nie da się bowiem wyjść z depresji. Nie jest ona też chwilowym dołkiem, pogorszeniem nastroj...

Odebrana chęć do życia

Kapitalizm to wyjątkowo paskudny system społeczno-ekonomiczny, który ma mnóstwo wad. Jedną z największych jest to, że bardzo łatwo pozbawić może człowieka chęci do życia, ponieważ zamienia egzystencję w nędzną wegetację. Oczywiście przyczyną tego jest wyzysk i jego konsekwencje dla życia ludzkiego. Praca ma być wszak jak najtańsza, jak najcięższa i jak najdłuższa. Oznacza to, że eksploatowany przez kapitalistów człowiek haruje, urabia sobie ręce po łokcie, wypruwa sobie żyły, jest na każde zawołanie szefa, poświęca swój czas, zdrowie i życie osobiste (między innymi stąd niska dzietność), a i tak nie ma stabilności bytowej. Zatrudnienie często jest śmieciowe, pracę wraz ze środkami utrzymania stracić można w każdej chwili; zobaczymy, jakie pozytywne efekty przyniesie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która w ostatnich dniach zaczęła obowiązywać. O etat jest trudno. Zarobki są często-gęsto niskie, podczas gdy ceny i ogólnie koszta utrzymania – zbyt wysokie. Sprawia to, że mimo wkłada...

Bat niestabilności

Niestabilne zatrudnienie jest plagą polskiego (i, jak sądzę, nie tylko) rynku pracy oraz jedną z licznych patologii nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Tak, chodzi o umowy śmieciowe czy wypychanie pracowników na fikcyjne samozatrudnienie, ale też o zawierania umów o pracę na czas określony i nieprzedłużanie ich po jego upływie, lecz zawieranie kolejnej takiej umowy i jeszcze następnej… Wszystkie te patologie są rzecz jasna niekorzystne dla pracowników, szczególnie młodych. Ludzie pracują i żyją w ciągłym stresie, nie znając dnia ani godziny, kiedy ni z tego, ni z owego stracą zatrudnienie, a wraz z nim środki utrzymania. A znaleźć nowe wcale nie jest tak łatwo. Co złe dla proletariatu, jest oczywiście korzystne dla kapitalisty. Ułatwia bowiem wyzyskiwanie pracownika. Ten, pod groźbą nagłej utraty pracy, zgodzi się zasuwać na gorszych warunkach: za niższe pieniądze, bez prawa do urlopu, w nieregulowanych godzinach (i z bezpłatnymi nadgodzinami, ma się rozumieć), będzie na każ...

Zaharowani medycy

Czy lekarz może być radnym? Ano, może. I tak, pewien radny dzielnicy Ursus (w Warszawie oczywiście) jednocześnie jest zarazem lekarzem Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). Jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii. Należał do KO, ale wystąpił z niej; dymisja została przyjęta. A zrobił to, ponieważ rozszedł się wokół niego smrodek. Otóż, okazało się, że rzeczony lekarz-radny w roku 2025 z działalności medycznej uzyskał dochód w wysokości 1,6 mln zł. Czy to źle, nie rozstrzygam; osobiście uważam, że lekarze powinni sporo zarabiać, zawód ten wiąże się wszak z ratowaniem ludzi oraz wymaga naprawdę znaczących kompetencji, ale ich zarobki nie powinny stać w rażącej dysproporcji z płacami np. pielęgniarek czy ratowników medycznych. To wszelako nie wszystko, bowiem dziennikarze Kanału Zero wykryli, iż nasz dzisiejszy bohater w samym tylko Szpitalu Południowym w ubiegłym roku przepracować miał...

Zapaść i zyski

Ojojoj! Kapitaliści są załamani, podobnie jak propagandyści nieludzkiego systemu społeczno-ekonomicznego, w jakim żyjemy. Przyrost demograficzny w Polsce jest bowiem niski (nic dziwnego przy zbyt wysokich kosztach utrzymania, marnych płacach i niemal zerowej polityce mieszkaniowej; tanie lokale na wynajem od Lewicy dopiero powstaną, ich budowa wymaga czasu), mowa wręcz o zapaści. A ta uderzy w zyski koncernów i korporacji. Dlaczego? Ano, z tej jakże prostej przyczyny, że mniej będzie zarówno klientów, jak i pracowników. Czyli ubędzie chętnych za zakup dóbr i usług. A to się przełoży na produkcję w mniejszych ilościach, czyli droższą. Wyższe zaś ceny doprowadzą do dalszego spadku popytu; pewnym wyjątkiem są dobra i usługi luksusowe, tak czy owak adresowane do zamożnych klientów. Jeszcze gorsze z kapitalistycznego punktu widzenia jest to, że zmniejszy się liczba proletariuszy. Co oznacza, że na jedno wolne miejsce pracy przypadało będzie mniej chętnych niż obecnie. Może wręcz dojść ...

Dyscyplinowanie niewolników

Znajoma osoba z portalu społecznościowego, słusznie oburzona, opublikowała na swoim profilu zdjęcie strony z jakiegoś podręcznika do podstaw przedsiębiorczości. Tu zauważę, że w szkole średniej miałem taki przedmiot, lecz podobnych głupot jak te, które zaraz przytoczę, w podręcznikach nie było. A chodzi o to, że znajoma przytoczyła fragment o POZYTYWNYCH skutkach bezrobocia. Według autorów rzeczonej książki ma to być prowadzenie do: „ 1) umacniania dyscypliny pracy i podniesienia jej wydajności; 2) zwiększania poszanowania pracy; 3) podwyższania kwalifikacji zawodowych; 4) wzrostu samozatrudnienia wśród bezrobotnych (zakładanie przez nich małych firm)”. Mnie najbardziej rozbiły dwa ostatnie punkty. Skąd mianowicie osoba, która straciła zatrudnienie, a wraz z nim środki utrzymania, ma wziąć pieniądze na podwyższanie kwalifikacji zawodowych? Przecież odpowiednie kursy kosztują, niejednokrotnie sporo. Z kolei, kiedy się pracuje, nie zawsze jest czas na uczęszczanie na takie zajęcia....

Trzymani w napięciu

Życie w kapitalizmie to jeden wielki koszmar i beznadzieja (przy czym propaganda nieraz skutecznie odwraca uwagę od tego poczucia, nakazując szukać winy nie w systemie, lecz w sobie). Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest stres, zarówno psychiczny, jak i fizyczny. Nadmierny oraz nieustający. Napięciu temu poddawane są już dzieci. Od najmłodszych lat życia system – nierzadko przy współudziale rodziców – wymaga od ludzi, żeby byli posłuszni i stale dawali z siebie wszystko, co oczywiście na dłuższą metę stresuje oraz wypala. Nic dziwnego, że dzieci w wieku szkolnym zmagają się już z różnymi dysfunkcjami zdrowia psychicznego. Zwłaszcza, że ciągle poddawane są stresującym bodźcom, płynącym nie tylko ze szkoły czy domu rodzinnego, ale też z, coraz częściej, mediów społecznościowych. Osoby ludzkie od wczesnego dzieciństwa są przy tym nieustająco oceniane – i przez najbliższych, i przez obcych, co rzecz jasna jest kolejnym, nader poważnym stresorem. W ramach tejże oceny mieszczą się różn...

Niezrozumienie pokoleniowe

Już przed laty zauważyłem, że generacje, które większość swojego zawodowego życia spędziły w poprzednim systemie, czyli w Polsce Ludowej, a w kapitalistycznej III Rzeczypospolitej co najwyżej dociągnęły do emerytury, często mają problem ze zrozumieniem sytuacji pokoleń młodszych, które w dorosłość weszły w dobie kapitalizmu lub nawet całe życie w nim spędziły. Innymi słowy, boomersi nie pojmują tego, co czują i przeżywają millenialsi i zetki. Prowadzi to do licznych scysji, a nawet nieszczęść. W szczególności nie dociera do nich, że wspomniane generacje mają znacznie niż oni trudniej pod względem zawodowym. Bo owszem, PRL nie była rajem na Ziemi, ówczesny system – mylnie nazywany „komunizmem” czy „socjalizmem”, a w istocie będący technokracją biurokratyczną – miał wiele wad, niemniej dysponował też gigantycznymi zaletami, jakich w kapitalizmie trudno szukać. Mianowicie gwarantował, nawet w kryzysowym okresie lat 80., zatrudnienie, a wraz z nim stabilność bytową na podstawowym pozi...

Najważniejsze święto w kalendarzu

Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, w Polsce potocznie zwany Świętem Pracy. Ustanowiony został w Paryżu w 1890 roku, przez kongres założycielski II Międzynarodówki Socjalistycznej, a upamiętnia ofiary strajku w Chicago z 1886 roku, kiedy to do robotników domagających się podwyżki godowych płac oraz skrócenia dwunastogodzinnego czasu pracy policja otworzyła ogień, co poskutkowało ofiarami śmiertelnymi. Święto to jest hołdem w ogóle dla wszystkich ludzi, którzy walczyli o prawa pracownicze, co w zasadzie toczyło się od XIX wieku aż po dzień dzisiejszy. Przez długi czas – a w licznych krajach tak jest nadal – walka taka, choćby jak najbardziej pokojowa (zakładanie związków zawodowych, dystrybuowanie materiałów informacyjnych, itp.) wiązała się z brutalnymi represjami, od aresztowania po śmierć. W strajkach, jakie z powodu głodu i fatalnych warunków pracy w XIX oraz XX wieku wybuchały nader często, ludzie ginęli masowo (w takim Dwudziestoleciu Międzywojenny...

Ważna praca

W pewnej sieci sklepów, znanej już to z mocno naciąganego pod względem legalności zwalniania pracowników, już to ze złych warunków pracy (zimno, marne posiłki), w miniony piątek odbył się strajk ostrzegawczy. Krótki, bo o ile dobrze pamiętam, dwugodzinny jeno, ale sam fakt się liczy. Był on, dodajmy, pierwszą w historii tejże sieci akcją protestacyjną o tak dużym, bo ogólnopolskim, zasięgu. Strajk był oczywiście elementem, a zarazem konsekwencją sporu między zarządem owej sieci, a pracownikami reprezentowanymi przez związki zawodowe. Postulaty tychże są głównie płacowe – wzrost wynagrodzeń, zwłaszcza dla pracowników fizycznych sklepów, czyli osób, które ponoszą największe koszta rosnącej presji operacyjnej w handlu detalicznym. Do tego dochodzi oczekiwanie pełnego przestrzegania Prawa Pracy (a polscy kapitaliści migają się od tego, jak mogą), w tym utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych; zdaniem związkowców, jego obecny brak pogłębia nierówności socjalne w przedsiębior...

Skończyć z niewolnictwem i pasożytnictwem

W tym tygodniu pod obrady Sejmu trafia projekt bardzo ważnej ustawy. Jeśli wejdzie ona w życie – a przy tym mam nadzieję, że nie zostanie okrojona, ani okaleczona przez prawicę z koalicji rządowej oraz niby-opozycji – może przynieść zbawienne skutki dla polskiego rynku pracy, lecząc go z jednej z najgorszych patologii, jakie go trapią. Będzie doskonałym rozwiązaniem zwłaszcza dla młodych ludzi: studentów i absolwentów. Projekt, dodajmy, przygotowała młodzieżówka Lewicy, a dopracowała ministra pracy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, również oczywiście z tejże formacji (pozostałe elementy koalicji rządowej są zbyt prokapitalistyczne, by zająć się tematem). O co chodzi? Ano, o zakaz bezpłatnych staży. Czyli, jak zresztą wielokrotnie na tych łamach pisałem, ogromnej patologii polskiego (i nie tylko, bo w innych krajach europejskich też występuje, a i w stali świata raczej wyjątku nie stanowi) rynku pracy, zarazem współczesnej formy niewolnictwa/pańszczyzny i kapitalistycznego pasożytnictwa ...

Mit polskiego socjalu

Wedle załganej prawicowej, kapitalistycznej propagandy, „Polakom nie chce się pracować” (a Ukraińcy i inni migranci mieszkający w Polsce mają być jeszcze bardziej „leniwi”). Dlaczego? Ano, z tej przyczyny, że „wolą żyć z socjalu”. Bo po co wstawać z rańca i tyrać, skoro można iść do MOPS-u i dostać zasiłek, za który podobno można się spokojnie się utrzymać, i to na luksusowym jakoby poziomie? Albo rozmnożyć się i brać 800 Plus na każde dziecko (a, że pieniądze te w znikomym jeno stopniu pokrywają koszta utrzymania małoletniej osoby obywatelskiej – od kupna mu ubranek po wysłanie do żłobka czy przedszkola – tego już zwolennicy dzikiego kapitalizmu nie rozumieją i/lub nie wiedzą). Innymi słowy, ma być współczesna Polska rajem dla leniów, gdzie wystarczy tylko łapę wyciągnąć, a otrzymuje się socjal finansowany przez „ciężko pracujących przedsiębiorców” (czyli kapitalistycznych wyzyskiwaczy). Nic, tylko leżeć do góry brzuchem i brać forsę za nic. Jak łatwo się domyślić, propaganda ta ...

Pozbawianie zapału

Cechą kapitalizmu, o której rzadko się wspomina, jest to, że ten system w straszliwym stopniu pozbawia zapału do pracy. Nie, nie rozleniwia, nie sprawa, że człowiekowi nie chce się pracować. Po prostu uzmysławia, że wysiłek jest bezsensowny, daremny, próżny, a wypełniając obowiązki zawodowe, dorobić się można głównie chorób fizycznych tudzież psychicznych. Krótko mówiąc, pozbawia motywacji oraz sił. Rzecz jasna, głównym powodem takiego stanu rzeczy jest wyzysk. W firmach, gdzie jest on relatywnie mało odczuwalny, a przy tym panuje w miarę dobra atmosfera, jeszcze niekoniecznie pozbawia zapału do pracy. Jeśli jednak pracownik haruje, wypruwa sobie żyły, poświęca robocie każdą chwilę życia poza ewentualnie snem czy jedzeniem, nie ma czasu na życie rodzinne ani towarzyskie, w dodatku jest źle traktowany… a mimo to nie stać go ani na opłacenie rachunków, ani na zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych potrzeb bytowych, szybko rodzi się słuszne poczucie, że wysiłek włożony w wypełnia...

Niewolnictwo nad Wisłą

Rasistowska prawica, zarówno rządowa, jak też opozycyjna, straszy nas migrantami. Ci wszelako w Polsce są i pracują. To nie tylko Ukraińcy i osoby pochodzące z innych krajów z byłego ZSRR, Turcy, Indusi czy Wietnamczycy, nie tylko ludzie z Bliskiego Wschodu i Afryki, ale też pracownicy z Ameryki Południowej. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o Kolumbijczykach. Otóż, okazało się, iż pracownicy z Kolumbii – zatrudnieni oczywiście na śmieciówkach, w których zawarto zaiste fatalne postanowienia – byli niemiłosiernie wyzyskiwani, oszukiwani oraz eksploatowani przez agencje zatrudnienia, zwłaszcza jedną, nader paskudną, z Białegostoku. Być może dochodziło nawet do handlu ludźmi, ale tego jeszcze nie wiadomo, badania trwają. Nie tylko zarabiali oni marne pieniądze – o ile w ogóle im je wypłacano, gdyż normy zdecydowanie to nie stanowiło – ale też mieszkali w fatalnych warunkach, za które musieli słono płacić, nakładano na nich „kary” finansowe za nieporządek w pokoju czy tym podobne bz...

PiS i pasożyty

Trwają prace nad ustawą reformującą Państwową Inspekcję Pracy. Zyskać ma ona możliwość zamieniania umów cywilnoprawnych (śmieciowych) w umowy o pracę w sytuacji, gdy w firmie spełnione będą kryteria, w oparciu o które pracownik powinien być zatrudniony na etacie. Kapitalista będzie mógł się od takiej decyzji odwołać do sądu. Projekt ustawy jest dziełem Lewicy, konkretnie ministry pracy, Agnieszki Dziemianowicz Bąk. Jeśli nie wejdzie w życie, nie tylko podtrzymana zostanie jedna z największych patologii polskiego rynku zatrudnienia, ale też przejdą nam koło nosa miliardy z Krajowego Planu Odbudowy. Ustawę tę próbował uwalić pan premier Donald Tusk; nic dziwnego, skoro nie raz ani nie dwa udowadniał, że jest pachołkiem klas pasożytniczo-wyzyskujących. I prawie mu się udało, ale chyba ktoś panu premierowi wytłumaczył, że bez walki ze śmieciówkami i fikcyjnym, wymuszonym samozatrudnieniem Polska straci unijne pieniądze, więc prace nad reformą PIP ruszyły na nowo. Podejrzewam, że pan Tus...