Posty

Wyświetlam posty z etykietą Karol Wojtyła

Cenzura papieska

Jakkolwiek oceniamy Karola Wojtyłę/Jana Pawła II, trudno nie zauważyć, że akcje obrońców jego „dobrego imienia” (chodzi przede wszystkim o PiS i resztę skrajnej prawicy) przekraczają granicę absurdu. Czasami są wręcz śmieszne, jak na przykład argumentacja, że Jan Paweł II jest „czynnikiem jednoczącym Polaków” i bez jego kultu stalibyśmy się „zbieraniną, nie narodem” (takie brednie padły przedwczoraj na antenie TVPiS Info). Dziwne w takim razie, jakim cudem Polacy istnieli przed narodzinami Karola Wojtyły (pomijam tu, że pojęcie narodu jest czysto polityczne i to od prawodawstwa danego kraju, motywowanego ideologicznie, zależy, kto się do określonego narodu zalicza) i nawet od czasu do czasu się jednoczyli. Tyleż zabawne, ile żenujące wydają się spiskowe teorie dziejów, jakoby „atakujący” papieża Polaka (czyli głoszący prawdę na jego temat i starający się rzetelnie ocenić jego osobę i działalność) zamierzali wyrugować Kościół katolicki z Polski. Cóż, przez większość naszej historii ...

Podziękujmy klerykalnym dziadersom

Dziś będzie krótko, bo i nie ma nad czym specjalnie się rozwodzić. Wczoraj Sejm przegłosował uchwałę w obronie dobrego imienia Karola Wojtyły/Jana Pawła II, rzekomo wściekle atakowanego po tym, jak okazało się, że będąc biskupem krakowskim, tuszował zbrodnie pedofilskie popełniane przez podległych sobie księży. Jako papież też zresztą odpowiadał za ów proceder, tyle że w skali światowej oczywiście. Kiedy już izba niższa parlamentu naszego „kochanego” rzeczoną uchwałą przyjęła, marszałka Witek z Bezprawia i Niesprawiedliwości wygłosiła telewizyjne orędzie, podkreślające rzekome zasługi Lolka dla Polski i Polaków, i uznające go za czynnik jednoczący, obok flagi, godła czy hymnu (absurd). Orędzie miało zapewne być płomienne, tymczasem wyszło płaczliwe raczej, no, ale guano się zdarza. A jak wyglądało samo głosowanie? Otóż, tylko sejmowa reprezentacja Lewicy była przeciwko uchwale, czterech posłów się wstrzymało, cała reszta zaś bubel ów poparła. Czyli zarówno większość nie-rządowa, ...

Po stronie oprawców

Pociągniemy dziś temat, jaki poruszyłem wczoraj, czyli reakcję polskiej prawicy na wykryte przez dziennikarzy TVN24 informacje, że Karol Wojtyła, jako biskup krakowski, miał swój ponury udział w tuszowaniu zbrodni pedofilskich popełnianych przez księży. Powtarzam, że nie ma w tym nijakiej niespodzianki; wszak proceder ów, w skali już światowej, nasz jakoby „wspaniały” rodak uskuteczniał także po tym, jak został głównym lokatorem Watykanu. Pisząc wczorajszą notkę, koncentrowałem się na Platformie Obywatelskiej, ponieważ to właśnie tę partię – acz podobny mechanizm zachodzi, jak podejrzewam, również w przypadku Polski 2050 oraz Polskiego Stronnictwa (niezbyt) Ludowego – wyniki dziennikarskiego śledztwa w sprawie Lolka wpakowały w ideologiczną kloakę. Platformersi są wszak (identycznie, jak PiS-owcy, dodajmy) prawicowymi klerykałami, z postsolidarnościowym rodowodem. Trudno się im odciąć od kultu Karola Wojtyły/Jana Pawła II, czyli faceta, co w latach 80. ubiegłego wieku transferował im...

Lolek i polska prawica

Dziennikarze TVN24 odwalili kawał dobrej roboty (co się stało?!), przeprowadzając śledztwo, które doprowadziło ich do informacji, że Karol Wojtyła wiedział o zbrodniach pedofilskich, popełnianych przez katolicki kler, i to zanim jeszcze został papieżem. Mało tego, będąc polskim hierarchą, pomagał przestępstwa owe ukrywać (co kontynuował jako Jan Paweł II, wespół z opasłym donem Stanisławem Dziwiszem). Generalnie, żadna rewelacja; osoby na serio zainteresowane Kościołem katolickim powinny były to podejrzewać. Mnie, w każdym razie, informacje owe nie zaskoczyły. Trudno było wątpić, że Jan Paweł II wiedział o tych zbrodniach i miał ponury udział w ich tuszowaniu, a skoro tak, to raczej nie zaczął parać się owym procederem dopiero po przeprowadzce do Watykanu. Pamiętajmy też, że zostając księdzem, Karol Wojtyła wstąpił w szeregi największej mafii świata, przeżartej moralną zgnilizną oraz degeneracją; nic więc dziwnego, iż sam zaczął zachowywać się zgodnie z jej wewnętrznymi, zwyrodniałym...