Posty

Wyświetlam posty z etykietą węgiel

Hitlerowiec w Katowicach

Kandydat na premiera z ramienia Bezprawia i Niesprawiedliwości, hitlerowiec o nazwie Przemysław Czarnek (zarazem były minister ciemnoty w nie-rządzie tej mafii/sekty), wróg kobiet, demokracji i psów, rozpoczął już nieformalną wprawdzie, lecz faktyczną kampanię wyborczą. Odwiedził mianowicie Katowice, gdzie spotkał się z wyznawcami. Tam pojechał po transformacji energetycznej, zapowiadając „powrót do węgla”. Nie dodał, że importowanego. Polskie złoża owego surowca są wszak na wyczerpaniu (cóż, w karbonie powstała skończona jego ilość); stąd stopniowe zamykanie kopalń. A te pokłady, które jeszcze pozostaną, nie nadają się do bezpiecznej eksploatacji; bezpiecznej, czyli takiej, która nie narażałaby na niebezpieczeństwo życia górników. Czarnek nie dodał też, że energetyka węglowa oznacza znaczne koszta, jest coraz droższa i coraz mniej wydolna (nie wspominając o tym, że generuje od czorta zanieczyszczeń, ogromnie przyczyniając się do katastrofy klimatycznej). No, ale przecież nie zwra...

Dzień Górnika

Dziś Barbórka, czyli święto górników, gazowników, geologów i ogólnie pracowników sektora wydobywczego. Określenie tego dnia to zdrobnienie imienia (świętej w katolicyzmie) Barbary z Nikomedii, patronki ciężkiej pracy i dobrej śmierci. Bo też wszelkie zawody związane z pracą pod ziemią są bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia. Znaczne jest ryzyko wypadku, są kopalnie, gdzie grożą eksplozje metanu czy tąpnięcia, no i nie oszukujmy się – szkodliwość zdrowotna też jest wysoka. Nie każdy górnik dożywa emerytury, a ci, co dożywają, niekoniecznie cieszą się nią długo. Pylica, urazy kości i mięśni to ponure konsekwencje wykonywania takich zawodów, które swoje żniwo zebrać muszą. Stąd zresztą wysokie (acz nie tak, jak głoszą legendy szerzone przez wrogów proletariatu) zarobki oraz świadczenia emerytalne. Z okazji Barbórki odbywają się uroczystości religijne, akademie, pochody orkiestr górniczych, a także oczywiście spotkania towarzyskie i rodzinne. Dla osób pracujących w sektorze wydoby...

Brud, smród i drożyzna

Podczas kampanii wyborczej niejaki Nawrocki Karol, ksywa Alfons , zapowiedział, że prąd będzie tańszy. Oczywiście było to, jakże typowe dla PiS-owca (i w ogóle politykiera prawicowego) łgarstwo, polityka energetyczna, w tym cenowa, nie leży wszak w kompetencjach prezydenta; może on mieć na nią wszelako wpływ poprzez podpisywane, wetowanie bądź odsyłanie do Trybunału Konstytucyjnego odpowiednich ustaw. No, ale wyznawcy Bezprawia i Niesprawiedliwości się na to złapali. Kompetencje kompetencjami, ale okazuje się, że Alfons „swoją” (cudzysłów stąd, że przecież nie jest on politykiem samodzielnym, lecz marionetką Kaczyńskiego Jarosława) politykę energetyczną chce uprawiać. Ledwo bowiem wygrał wybory – czy raczej, bo tak się rzeczy mają, Rafał Trzaskowski je przegrał – ledwo wprowadził się do Pałacu Prezydenckiego, już jego niedorzecznik zapowiedział, że ustawa wiatrakowa najprawdopodobniej zostanie zawetowana. Przewiduje ona liberalizację przepisów odnośnie budowy ferm wiatrowych: zniesi...

Chińskie auto i brudny prąd

Leapmotor to jeden z licznych chińskich producentów samochodów, jacy w ostatnich miesiącach szturmują europejskie rynki, w tym polski. Ten akurat związany jest (choć bezpośrednio do niego nie należy) z globalnym koncernem Stellantis i produkuje auta elektryczne. Jeden z jego modeli, miejski maluszek T03, składany był w tyskiej fabryce Fiata, czyli marki wchodzącej w skład Stellantis. Składany, bo montowano go tam z przywożonych gotowych części. Jednakże skończyło się to w marcu. Polska pożegnała się z wytwarzaniem Leapmotor T03. Jak odbiło się to na zatrudnieniu w fabryce, nie wiem, ale optymizmu w tym zakresie trudno mi zachować. Ze składaniem tego autka w Tychach od samego początku były problemy. Już po tym, kiedy polski rząd (czy tylko jego członkowie z Lewicy nie są głupcami?) poparł europejskie cła dla chińskich producentów samochodów – mają one na celu podwyższenie ich cen, żeby Chińczykom trudniej było konkurować z koncernami, jakie skolonizowały poszczególne rynki unijne, co...

Życzenia barbórkowe

Dziś 4 grudnia, czyli Barbórka. Święto górników oraz w ogóle pracowników sektora wydobywczego. Ludzie ci, warto podkreślić, wykonują ciężką, do tego niebezpieczną (nieraz śmiertelnie, o czym świadczą wypadki w kopalniach) pracę, dzięki której mamy ciepło w domach. Dlatego godni są najwyższego szacunku. I nie, nie uważam ich za grupę zawodową ponadprzeciętnie uprzywilejowaną. A już na pewno nie uznaję ich uprawnień za „niesłuszne”. Nie wiem wprawdzie, jak to jest otrzymać wiadomość, że rodzic zginął pod ziemią, ale wiem, jak się czuje dziecko, gdy dowiaduje się, że rodzic został ranny w wypadku na kopalni. Dlatego też wszystkim obchodzącym dzisiejsze święto serdecznie życzę: tyle wyjazdów, ile zjazdów. A także możliwie najlepiej przestrzeganych przepisów BHP, godnych warunków zatrudnienia, płac odpowiednich do nakładu pracy oraz sprawiedliwej transformacji energetycznej. Nie ma się co oszukiwać – odejście od energetyki węglowej jest niezbędne. Już teraz sprowadzamy tony tego suro...

Gdy przyjdzie zimno

Wiosna dobiega końca, wnet rozpocznie się lato, być może upalne i suche... lub upalne i tak deszczowe, że będą powodzie (katastrofa klimatyczna, mili państwo!). Po nim zaś przyjdzie jesień; przynajmniej formalnie, gdyż spowodowane przez skrajnie nieracjonalną gospodarkę kapitalistyczną zmiany klimatu sprawiają, iż coraz trudniej wyodrębnić konkretne cechy pór roku. A po jesieni nastąpi zima, czy raczej to, co zwykliśmy tym mianem określać. Po co jednak pisać o zimie TERAZ, nim jeszcze lat się zaczęło? – spytacie. Przecież sporo czasu upłynie, nim ona nadejdzie. Ano dlatego, że na najgorsze należy przygotować się zawczasu. A że będzie źle, to w zasadzie pewne. Ale po kolei. Zima w Polsce to okres wielu zgonów. Każdego roku na śmierć zamarzają (i to nawet wówczas, gdy nie ma ponadprzeciętnych mrozów!) bezdomni. Tu przypomnę, że bezdomność o dużej (i z roku na rok coraz większej) skali stanowi jedną z jakże ponurych, a wręcz tragicznych konsekwencji zbrodniczego planu Balcerowicza, ...

Chrust

To, o czym dzisiaj napiszę, w innych okolicznościach mogłoby pewnie zostać uznane za całkiem zabawne, i wielu ludzi faktycznie za takowe rzecz ową uważa (wystarczy spojrzeć na liczne memy). Jednakże, jeśli wgłębić się w tę sytuację, wyda się ona ponura, jeśli nie przerażająca. Oto mamy jeszcze wiosnę, acz lato już puka do drzwi. Po lecie wszelako nastąpi jesień, po niej przyjdzie zima – innymi słowy, sezon grzewczy. A że polska energetyka przestarzała jest, czyli oparta głównie na węglu kamiennym, którym pali się i w miejskich kotłowniach, i w domowych piecach, to… może być zimno. Znaczny bowiem odsetek potrzebnego do ogrzewania naszych czterech ścian surowca importowaliśmy z Rosji (krajowy też wydobywamy, ale jego złoża powoli się kończą, te zaś, do jakich mamy dostęp, położone są głęboko, co w konsekwencji winduje ceny węgla). Źródło to urwało się po napaści Putina na Ukrainę. PiS-owski nie-rząd niby zadeklarował, że pozyska „czarne złoto” (oczywiście, po wyższych cenach, czego gło...

Koszta społeczne

Mieszkam w małej miejscowości, a mimo to, kiedy w sezonie grzewczym wracam z wieczornego spaceru z czworonożnym przyjacielem, mam tarkę w gardle. Od smogu, generowanego głównie przez piece węglowe (czy ludzie palą w nich wyłącznie węglem, to inna sprawa, którą zająć się winni kontrolerzy) z pobliskiego osiedla; samochody dokładają się do niego w znacznie mniejszym stopniu. Przez dzień jest trochę lepiej; ludzie siedzą w pracy, natomiast ja spaceruję wówczas po lesie (a raczej tym, co z niego zostało po rabunkowym wyrębie) lub łące, gdzie smog dociera w znacznie mniejszych ilościach. Jeśli dożyję – w co wątpię – do następnego sezonu grzewczego, zainwestuję w maseczkę przeciw-smogową. Skoro zaś w małej miejscowości są takie problemy z zanieczyszczonym powietrzem, to mogę sobie tylko wyobrażać, jak to jest w dużych miastach. Zresztą, nie tylko wyobrażać, bo studiowałem w Krakowie, choć w tamtych czasach problem smogu był NIECO mniej palący niż obecnie… Dlatego (o czym już ni...

W czarnym pyle

Unia Europejska zobowiązała się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. Można się spierać, czy nie dała sobie za dużo czasu; możliwe, że katastrofa klimatyczna, a wraz z nią wymieranie licznych gatunków, w tym ludzkiego, nastąpi znacznie szybciej. Wcale nie można wykluczać, że już w ciągu najbliższych lat i Europa, i większość innych kontynentów wyglądały będą jak Australia w serii filmowej Mad Max … bądź JESZCZE GORZEJ. Tak czy owak, szykują się wielkie inwestycje w energetykę (odejście od węgla, rozwój odnawialnych źródeł energii, itd.), która po prostu MUSI zostać przestrojona, jeśli nie chcemy zagłady Ziemi i ludzkości. Niestety, jest jedno państwo członkowskie, które się z tego postanowienia wyłamało. Niechlubnym owym wyjątkiem jest Polska. Niejaki Morawiecki Mateusz, syn Kornela, premier rządu Jarosława Kaczyńskiego, wynegocjował bowiem (jestem w stu procentach pewien, iż ogłosi to jako wielki swój sukces), by (k)raj nad Wisłą został z planu owego wyłączo...

Wsadzać za węgiel?

W Krakowie, jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast Europy (częściowo z powodu położenia aglomeracji, a głównie z przyczyny zabudowania korytarzy powietrznych przez działających na żywioł deweloperów), od 1 września tego roku obowiązuje uchwała antysmogowa, zakazująca palenia węglem, drewnem oraz innymi paliwami stałymi w kotłach, piecach oraz kominkach. Za złamanie tegoż zakazu grozi kara ograniczenia wolności lub grzywny w wysokości do 5 tys. zł. No i mamy już jednego skazanego, na dwadzieścia godzin prac społecznych, za to, że palił w piecu węglem. I tu rodzą się pewne wątpliwości. Osobiście tego typu uchwały popieram, sądzę, że powinno się je wdrażać nie tylko w dużych miastach, ale w większości polskich miejscowości; aczkolwiek zakaz palenia drewnem to już pewna przesada. Co do Krakowa (i nie tylko!), to miasto owe zainwestowało sporą kasę w wymianę w domach mieszkańców pieców na zasilane paliwami ekologicznymi. Bardzo dobrze, ze smogiem TRZEBA walczyć, a w mał...

Aktorka i smog

Dobra wiadomość (i wcale tu nie kpię): znana aktorka, pani Grażyna Wolszczak, ostatnimi czasy angażująca się – za co niniejszym składam wyrazy uznania – w walkę o czyste środowisko, wygrała proces przed sądem. Sąd (coś mi się wydaje, że skład sędziowski był nie-PiS-owski) uznał mianowicie, że państwo polskie, nie prowadząc walki ze smogiem, naruszyło dobra osobiste pani Wolszczak, w związku z czym Skarb Państwa musi wypłacić jej odszkodowanie – symboliczne, ale liczy się tu sam wyrok. Potwierdzający, że brak działań zmierzających do zmniejszenia skali zanieczyszczenia i w ogóle degradacji środowiska naturalnego ze strony władz państwowych, godzi w nas, obywateli. Pani Wolszczak oczywiście gratuluję wygranego procesu. Bardzo się też cieszę, że podniosła ów temat. Bo coraz częściej mówi się o tym, że prawo do życia w czystym środowisku, bez smogu, plastiku i innych śmieci, prawo dostępu do zieleni i lasów, jak też do czystej wody, winny znaleźć się w uniwersalnym katalogu praw...

Świnia padła na zawał

Pod nieświatłymi rządami niezbyt oświeconych despotów z Bezprawia i Niesprawiedliwości ojczyzna nasza, stanąwszy nad przepaścią, wykonuje gigantyczny krok naprzód. Chociażby w kwestii energetyki i ochrony środowiska. Jednym z głównych powodów, dla których ceny energii elektrycznej są w Polsce tak wysokie, a od przyszłego roku jeszcze wzrosną, jest to, iż wytarza się ją w elektrowniach węglowych. Sam proces wytwarzania generuje dużo dwutlenku węgla (czyli tlenku węgla IV), co nie tylko przekłada się negatywnie na poziom zanieczyszczenia powietrza (smog, moi kochani, smog!), ale też obłożone jest wysokimi opłatami, które producenci energii muszą sobie odbić, oczywiście sięgając głębiej do portfeli klientów. Sam węgiel kamienny też jest coraz droższy, zwłaszcza, że polskie jego złoża, szczególnie te łatwo dostępne, powoli się kończą, a import z Donbasu, ze względu na wiadomą sytuację polityczną u wschodnich sąsiadów, może wkrótce stać się znacznie trudniejszy, a więc bardziej koszt...