Posty

Wyświetlam posty z etykietą usługi

Racjonalny wybór cenowy

Kiedy jedenaście lat temu pracowałem jako agent ubezpieczeniowy, wmawiano mi, że „ludzie nie kupują tanich rzeczy” (dlatego polisa, która więcej kosztowała, miała jakoby być atrakcyjniejsza dla klientów niż tańsza opcja). Być może reguła ta działa w przypadku burżujów, którzy często faktycznie wydają forsę, żeby mieć coś kosztownego i się tym chwalić, ale większość społeczeństwa wcale tak nie myśli. Prawda jest taka, że ludzie, robiąc zakupy, owszem, kierują się ceną, ale najczęściej chcą zapłacić jak najmniej. Może nie zawsze chodzi o kupowanie taniochy i tandety, lecz o to, żeby stosunek jakości towaru do jego ceny był korzystny. To znaczy, aby nabyć coś, co będzie dobrze służyło, a nie spustoszy portfela czy konta. To najzupełniej normalne, logiczne i racjonalne. Nikt zdrowo myślący nie chce przepłacać. Mogąc coś kupić taniej, zrobi to. Sam tak postępuję. Zwłaszcza, że tańsze wcale nie musi być gorsze; w kapitalizmie wyższe ceny mają często charakter spekulacyjny, są sztucznie ...

Dzwoni telemarketer

Zadzwonił do mnie niedawno telemarketer reprezentujący operatora, u którego mam telefon i internet. Jestem zadowolony z usług tej firmy, więc telefony takie odbieram. Tak, jak przypuszczałem, usiłował mi (zbliżając się niebezpiecznie do granic natarczywości) sprzedać nowy model smartfona. Może i byłbym zainteresowany, ale kwota abonamentu wzrosłaby nieco za bardzo, obecny zaś telefon działa zupełnie dobrze i powinien bezproblemowo wytrzymać do końca trwania umowy, czyli jeszcze kilka miesięcy; wówczas osobiście wybiorę się (jak to czyniłem dotychczas) do salonu i ewentualnie kupie nowy apart. Nie lubię też kupować elektroniki na ślepo; zawsze wolę najpierw dane urządzenie zobaczyć i pobieżnie choćby sprawdzić, czy mi odpowiada. Długo musiałem panu tłumaczyć, że oferta jest atrakcyjna, ale z niej nie skorzystam. Telemarketer zdawał się przekonany, iż będę bardzo chętny do dokonania zakupu. Innym razem zadzwoniła do mnie przedstawicielka firmy dostarczającej telewizję kablową. Jak wyż...

Powrót do normalności

Wczoraj zarysowałem trzy warianty rozwoju światowej sytuacji po pandemii koronawirusa, a raczej wywołanej przez media paniki: upadek kapitalizmu, jeszcze dzikszy niż obecnie kapitalizm, zawalenie się cywilizacji jako takiej. Tylko pierwszy z nich jest optymistyczny, niemniej jednak, zanim kapitalizm upadnie (jeśli w ogóle tak się stanie, bo pesymizm wskazuje, że nastąpi wariant drugi, a realizm nakazuje oczekiwać trzeciego), czeka nas długi i bolesny kryzys gospodarczy, który pochłonie znacznie więcej ofiar śmiertelnych niż koronawirus, a tym, co go przetrwają, i tak w większości przypadków zdemoluje życie. Coraz więcej zarówno ekonomistów czy socjologów, jak też polityków (i tych mądrzejszych, i tych głupszych) zwraca zatem uwagę, iż wirus wirusem, ale żeby uniknąć znacznie gorszego niż on nieszczęścia, czyli zapaści gospodarczej, trzeba wracać do normalnego życia, zwyczajnej, codziennej aktywności, takiej jak przed pojawieniem się koronawirusa. W tym podejściu jest bardzo ...

Mądrość robotnika

Warto jest słuchać ludzi pracy, zawodowo zajmujących się konkretną dziedziną. Z ich formalnym wykształceniem bywa różnie – niektórzy mają zawodowe, inni średnie, a i osób z wyższym nie brakuje – niemniej jednak wiedzę z zakresu swojego fachu naprawdę mają na poziomie eksperckim. W związku z czym dużo można się od nich dowiedzieć, i to rzeczy nader praktycznych, ułatwiających codzienną egzystencję, a czasem nawet pomagających ustrzec się przed głupimi błędami. Ot, choćby przed kilku dniami musiałem skorzystać z usług zakładu zajmującego się naprawą i wymianą opon samochodowych. Kolejki akurat nie było, dzięki czemu dało się porozmawiać z zatrudnionym tam pracownikiem, podczas gdy on wymieniał mi oponę. A że mówił sporo, chętnie i ciekawie, pozyskałem od niego sporo interesujących rzeczy na temat ogumienia i felg. Tak się też składało, iż od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem nabycia zestawu naprawczego. Nasz dzisiejszy bohater, nie pytany o to przeze mnie, sam z siebie zszedł n...