Posty

Wyświetlam posty z etykietą rolnictwo

Broń kapitalistów i polityków

Jak wiemy, jednym z narzędzi – kto wie, czy nie najbardziej przerażającym – ludobójstwa w Strefie Gazy, popełnianego przez faszystowski Izrael, jest głód. Dostęp do żywności i wody pitnej w tamtym miejscu okupanci mocno ograniczali od dwóch dekad, co miało na celu utrzymanie Palestyńczyków w ryzach i osłabieniu, a także wzbudzeniu u nich gniewu na Hamas, który jakoby miał być winnym tego stanu rzeczy, niemniej od października 2023 roku, kiedy to rozpoczęto pełnoskalową eksterminację mieszkańców Strefy Gazy, odcinanie ich od niezbędnych do życia artykułów jeszcze wzmocniono. Wolontariuszy wiozących tam pomoc humanitarną albo mordowano (Damian Soból!), albo aresztowano (np. załogi Flotylli Wolności). A w tym roku na dwa miesiące Izrael CAŁKOWICIE odciął Strefę Gazy od żywności, wody i wszelkiej pomocy humanitarnej. Po to, jak łatwo się domyślić, by zagłodzić tych Palestyńczyków z tamtego obszaru, których nie wybiły pociski, bomby tudzież biały fosfor. Dopiero niedawno w bardzo ograniczo...

Kapitaliści kontra kapitaliści

Od pewnego czasu trwają w (k)raju nad Wisłą protesty, które polegają na blokowaniu dróg traktorami i innymi maszynami rolniczymi, a skierowane są przeciwko zalewowi polskiego oraz ogólnie europejskiego rynku zbożami, owocami oraz wszelkimi innymi płodami rolnymi z Ukrainy. Nie pierwszy to już raz kwestia owa jest poruszana, problem trwa bowiem od miesięcy i stanowi oczywiście jeden ze skutków wojny rosyjsko-ukraińskiej. Śledząc komentarze w internecie, łatwo można spostrzec, że część osób obywatelskich popiera protestujących, wiele jednak żywi wobec nich wściekłość. Tej trudno się dziwić, zwłaszcza, jeśli ktoś przejeżdżać musiał zablokowaną drogą, a nie zapominajmy też, iż doszło już do sytuacji takich jak blokowanie karetek – tego żaden protest nie powinien tłumaczyć. Niestety, przy okazji narastają bardzo groźne nastroje anty-ukraińskie, a po stronie ukraińskiej – antypolskie. Cóż, cała sprawa nie jest czarno-biała. Protest jest o tyle uzasadniony, że zalew naszego rynku płoda...

Lewica dla wsi

W miniony weekend Lewica odbyła kolejną konwencję programową, tym razem poświęconą polskiej wsi i jej problemom. A tych jest trochę. Afera z ukraińskim zbożem to tylko jeden z nich. Inne trwają od wielu lat, przynosząc ponure konsekwencje dla rolników. A to zaniżanie cen w skupach (czyli wyzysk, nic innego; bywa, że czyniący działalność rolną nieopłacalną) i zaleganie przez nie z płatnościami za żywność, a to potężna konkurencja ze strony wielkiego kapitału, a to kiepskiej jakości pomoc w razie suszy, powodzi, innych klęsk… Jakie remedia ma na te bolączki Lewica, co jej politycy proponują polskim rolnikom? Ano, sprawdźmy: 1) Maksymalnie trzydziestodniowe terminy płatności przez markety, firmy skupowe dla dostawców żywności. 2) Ochrona rynku wewnętrznego poprzez kontrolę jakości importowanej żywości. 3) Uproszczenie Wspólnej Polityki Rolnej z perspektywy rolnika. 4) Ustawowy zakaz kupowania żywności od rolnika poniżej kosztów wytworzenia. 5) Wsparcie produkcji żywności ekologiczn...

Rocznica zbrodni

Wczoraj była rocznica początku jednej z największych zbrodni w historii Polski. I najdłużej trwających, bo przez ponad trzy dekady. Oto 28 grudnia 1989 r. Sejm przyjął dziesięć ustaw znanych jako plan Balcerowicza. Doprowadziły one do restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w wyjątkowo dzikim wydaniu, zniszczenia przemysłu (zamykanie lub wyprzedaż za bezcen nowoczesnych zakładów) i rolnictwa (likwidacja PGR-ów), pojawienia się kilkumilionowego bezrobocia (gdyby nie łatwość zakładania firm oraz wysoka – wówczas – dostępność zasiłków, ludzie by sobie nie poradzili i mogłoby dojść nawet do wojny domowej), drastycznej pauperyzacji społeczeństwa, rozrostu bezdomności (w PRL-u stanowiła zjawisko marginalne), cięcia świadczeń socjalnych, rent i emerytur, niszczenia praw pracowniczych… Plan Balcerowicza przyczynił się do śmierci co najmniej kilkuset tysięcy osób (samobójstwa, zamarznięcia, choroby wywołane chronicznym stresem tudzież przepracowaniem, itd.), choć spotkałem się ze ...

Lewica dla przyrody

Nie odkryję Ameryki, pisząc, że obecne lato jest którymś już z rzędu, kiedy Polska zmaga się z suszą, urastającą do rozmiarów klęski. Powoduje ona, rzecz jasna, słabsze zbiory warzyw, owoców i zbóż, konieczność zwiększenia ich importu, wzrost cen (obok 500 Plus, drugiej znaczącej przyczyny inflacji), straty u rolników… Negatywne konsekwencje suszy wymieniać można jeszcze długo, a co z jej przyczynami? Cóż, z pewnością zaliczają się do nich szybkie i w wielu aspektach katastrofalne zmiany klimatu – wywołane, podkreślmy, przez kapitalistów stojących na czele gigantycznych koncernów, zwłaszcza energetycznych, wydobywczych i produkujących żywność, niszczących przyrodę i planetę dla krótkoterminowego zysku – a w polskim przypadku także wieloletnie zaniedbania i durne decyzje polityczne, podejmowane na poziomie tak państwowym, jak i samorządowym. No właśnie – od kogo jak od kogo, ale od polityków my, obywatele, nie tylko możemy, ale wręcz MUSIMY wymagać, że coś z tym fantem zrobią, tzn...

Rolnik, PiS i Bruce Lee

W Polsce przybywa grup zawodowych i społecznych, organizujących coraz to nowe akcje protestacyjne (z czego oczywiście należy się bardzo cieszyć). Obok szykujących wielki strajk nauczycieli, pielęgniarek (znów rozpoczęły strajk polegający na masowym braniu L4) czy urzędników, narastającą aktywność w tym zakresie wykazują rolnicy i sadownicy, zrzeszeni w AgroUnii. Ich protesty zyskują na widowiskowości – aczkolwiek z tą świnią to jednak przegięli – a postulaty, przedstawiane w sposób nader merytoryczny, odnoszą się do autentycznych problemów polskiego rolnictwa. Czyli jednego z licznych sektorów gospodarki, jakie mocno ucierpiały, a wręcz otarły się o zagładę po 1989 r. i restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w (k)raju nad Wisłą. Rolnictwo zostało rozłożone na łopatki przez likwidację PGR-ów. Była to odgórna, arbitralna decyzja Leszka Balcerowicza, który, jako wolnorynkowy fanatyk, nienawidził przedsiębiorstw ze słowem „państwowe” w nazwie; za krokiem tym nie stały ŻA...

PiS i rolnicy

W ramach oficjalnie rozpoczętej kampanii przed wyborami samorządowymi niejaki Morawiecki Mateusz, czyli premier rządu Jarosława Kaczyńskiego, udał się do Sandomierza, by nakłamać rolnikom, czego to Bezprawie i Niesprawiedliwość dla nich nie zrobi. Oczywiście przemilczał, że to PiS-owscy europosłowie głosowali za odebraniem polskim rolnikom unijnych dopłat, za to jeździł po opozycji, czyli głównie po uważających się za takową PO i Przestarzałej. Premier pochwalił się również, że to on osobiście negocjował przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, w związku z czym wszyscy myślący polscy internauci mają teraz bekę. Niektórzy rolnicy bili Morawieckiemu brawo, inni – a było ich sporo – buczeli, nadto ostro polemizowali z ministrem rolnictwa, wysuwając przeciwko rządowi jak najbardziej trafne, merytoryczne zarzuty. Dotyczyły one m. in. tego, że walka z afrykańskim pomorem świń odbywa się głównie poprzez masowe zabijanie tych zwierząt w gospodarstwach, co generuje ogromne stra...

Przerażeni posiadacze ziemscy

Strach zielony padł na właścicieli wielohektarowych gospodarstw rolnych. Bo zbiory owoców i warzyw nadchodzą wielkimi krokami, a tu rąk do pracy brak i na horyzoncie ich nie widać. Polacy za oferowane stawki nie chcą harować na polach, pracowników z Ukrainy też ubywa. Nasi wschodni sąsiedzi, owszem, chętnie jeżdżą na zbiory, ale ostatnimi czasy znacznie częściej niż (k)raj nad Wisłą wybierają Skandynawię, gdzie rolnicy-właściciele gospodarstw płacą więcej. Z kolei inni Ukraińcy, jacy pracują w Polsce (przypomnijmy, że byłoby ich tu znacznie mniej, gdyby banderowcy i oligarchowie nie rozwalili ukraińskiej gospodarki po przejęciu władzy w następstwie Majdanu), też coraz rzadziej szukają roboty w rolnictwie; wolą inne, lepiej płatne branże. A coraz większy ich odsetek myśli o wyjeździe dalej na Zachód. Nic zaskakującego, Ukraińcy nie są przecież głupi, nadto mają takie same potrzeby jak inni ludzie, za które muszą zapłacić, a do tego potrzebują pieniędzy, czyli wynagrodzenia za pracę. ...

Wyzysk na polu

Swego czasu, jeszcze na poprzednim blogu, pisałem o planach Ministerstwa Rolnictwa odnośnie pracowników sezonowych, zatrudnianych przez rolników do pomocy przy zbiorach i żniwach. Często są to ludzie pracujący na czarno, co rząd nasz „wspaniały” chciałby zmienić na lepsze. W praktyce owa „dobra” zmiana miała dać pracodawcom praktycznie nieograniczone możliwości wyzyskiwania robotników sezonowych. Ministerstwo Rolnictwa pochwaliło się, iż ma już gotowy projekt ustawy. Potwierdza on wszystkie najgorsze obawy i dokłada kilka nowych. Pracownicy sezonowi, wedle planów Bezprawia i Niesprawiedliwości, zatrudniani być mają w oparciu o zupełnie nowy typ umów (oczywiście śmieciowych, i to jeszcze jak!), opiewających na okres stu dwudziestu dni. Na ten czas pracodawca będzie musiał zapłacić za robotników ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe i macierzyńskie, z tym że niskie, bo według stawek KRUS-u. I jest to w zasadzie jedyny pozytyw PiS-owskiej reformy, a raczej deformy. Dotychczas prac...