Posty

Wyświetlam posty z etykietą związki partnerskie

Postęp i tama reakcjonistów

Lewica przygotowała projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Czyli o rozwiązaniu, które – jeśli przejdzie przez parlament i nie zostanie zawetowane przez Alfonsa (z jednym i drugim może być, niestety, problem) – w jakiejś przynajmniej mierze zastąpi związki partnerskie. W jakieś mierze, bo na ich wprowadzenie nie godzi się parlamentarna reakcja, czyli wszystkie ugrupowania poza Lewicą, Razem i ewentualnie grupką posłów tudzież senatorów KO, o czym za chwilę. Projekt zakłada, że osoby tworzące związek będą mogły zawrzeć umowę cywilnoprawną u notariusza; zostanie ona zarejestrowana w Urzędzie Stanu Cywilnego. W przypadku wspólnoty majątkowej, będą mogły wspólnie rozliczać podatek, a także skorzystać ze zwolnienia z podatku od spadków i darowizn i od czynności cywilnoprawnych. Zyskają prawo do zasiłku opiekuńczego oraz renty rodzinnej po zmarłym partnerze. Pojawi się też możliwość objęcia partnera ubezpieczeniem zdrowotnym, prawo do mieszkania ...

Ewentualność rzucenia jałmużny

Lewica odniosła pewien sukces, jakkolwiek okazać się może, iż jedynie przejściowy. Prace nad zalegalizowaniem (wprowadzeniem do porządku prawnego) związków partnerskich, w tym jednopłciowych, znalazły się w rządowej rozpisce. Udało się to po długiej batalii, bowiem również wchodzące w skład rządzącej koalicji PSL i Polska 2050 (łącznie tworzące Trzecią Drogę, prowadzącą oczywiście w odmęty ciemnoty i zacofania) ostro się temu sprzeciwiały, sterowane przez Donalda Tuska, również klerykalnego wroga praw człowieka, któremu jednak z przyczyn wyborczych niewygodnie jest wprost opowiadać się przeciwko związkom partnerskim, posługuje się on zatem swoimi marionetkami. Co będzie dalej, zobaczymy. Rewelacji się nie spodziewam, głównie z uwagi na klerykalizm oraz zacofanie większości koalicji rządowej; przypadłości owe nie dotyczą jedynie Lewicy, Zielonych, może Inicjatywy Polskiej i Nowoczesnej, ewentualnie też nielicznych osób poselskich i senatorskich PO. Cała reszta, podobnie jak klerofasz...

Strażnicy homofobii

Kolejny rok z rzędu Polska uznawana jest za najbardziej homofobiczne państwo w Europie, wyprzedzając pod tym względem nawet Rosję. Wina leży oczywiście po stronie prawicy umiarkowanej oraz skrajnej, jak również Kościoła katolickiego i tego, że cofnęły nas one w rozwoju po 1989 roku. Homofobia objawia się poprzez szerzenie mowy nienawiści przez różne środowiska, często spotykaną nietolerancję w licznych formach, a zwłaszcza w dziedzinie równouprawnienia. Prawne rozwiązania dotyczące osób LGBT+ są w (k)raju nad Wisłą totalnie archaiczne, a niejednokrotnie krzywdzące, czego przykładem uregulowania związane z tranzycją płci. O skali zacofania i nietolerancji Polski świadczy również to, że – w przeciwieństwie do większości państw Europy – nie ma u nas ani prawnie uregulowanych związków partnerskich, ani małżeństw jednopłciowych; te zawarte za granicą nie są nad Wisłą uznawane, co rodzi ogromne problemy dla związanych nimi osób oraz ich dzieci. Batalia o wprowadzenie tych regulacji trwa...

Wsteczny niby-postęp

Premier Donald Tusk zapowiedział, że w najbliższych miesiącach zalegalizowane zostaną – to znaczy, uznawany będzie ich status prawny – związki partnerskie, również te zawierane przez osoby tej samej płci. Oczywiście, lider PO nie stał się z dnia na dzień otwartym, tolerancyjnym i postępowym politykiem. Legalizacja (zapowiadana, bo co z tego wyjdzie, i czy cokolwiek, czas dopiero pokaże) związków partnerskich w Polsce to efekt dwóch czynników. Jednym jest orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, wedle którego rozwiązanie to powinno zostać w (k)raju nad Wisłą jak najszybciej wprowadzone. A pan Tusk, odzyskując zablokowane na skutek PiS-owskich patologii środki unijne, nie zadrze ani z tymże organem, ani z Unią Europejską. I dobrze. Powodem numer dwa jest elektorat, jaki dal wyborcze zwycięstwo nie-PiS-owskim formacjom. Co ciekawe, wyborcy PO (podobnie zresztą rzecz ma się z PSL-em) są światopoglądowo o wiele bardziej postępowi niż ich polityczni reprezentanci. A premier, ki...

Szał homofoba

Wydarzyło się coś wielce pozytywnego. Oto Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Polsce uznanie związków osób tej samej płci. Na razie wielkich perturbacji w (k)raju nad Wisłą decyzja owa nie wywołała… ale tylko na nie czekać. Rzecz jasna, nakaz ten jest w stu procentach słuszny, uzasadniony i konieczny. Najwyższy czas skończyć z dyskryminacją osób LGBT+, przynajmniej na tym polu, i stać się w końcu normalnym europejskim państwem, zamiast podążać śladem takiej na przykład Czeczenii. Mimo iż jest cisem hetero, zatem rzecz cała formalnie mnie nie dotyczy, ciesze się, że Trybunał wydał takie właśnie, a nie inne orzeczenie. Lewica od razu ogłosiła, że zapatruje się na nie pozytywnie. Nic dziwnego, wszak tolerancja i równouprawnienie to jedne z kluczowych elementów jej programu oraz w ogóle ideologii. Za wprowadzeniem w życie uznania związków osób tej samej płci przychylnie spojrzą również Zieloni, zapewne Inicjatywa Polska (formacyjka pani Barbary Nowackiej), może też Nowoczesna i...

Zagrożenie dla podstawowej komórki społecznej

Od kiedy nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości ogłosił obostrzenia, pozwalające zaprosić na zebrania, zgromadzenia i spotkania maksymalnie pięć osób, w mediach, nawet tych rzekomo anty-PiS-owskich, trwa jojczenie. A to dlatego, iż ograniczenie owo dotyczy również spotkań rodzinnych, w tym świątecznych. Jojczenie jest w tym wypadku o tyle nie na miejscu, że to akurat rozwiązanie wydaje się całkiem sensowne, jeśli chodzi o walkę z epidemią COVID-19 (w domach, inaczej niż np. w sklepach, nikt nie będzie siedział w maseczkach, a zatem ryzyko zarażenia od zaproszonych gości, lub zakażenia właśnie ich, wydatnie wzrasta, toteż im mniej będzie osób, tym lepiej), stanowiąc pozytywny wyjątek na tle w większości szkodliwych – również z czysto zdrowotnego punktu widzenia – działań PiS-owców w tym zakresie. Cóż, medialna burżuazja obawia się, że tegoroczne bożonarodzeniowe imprezy rodzinne nie będą aż tak wystawne jak w latach świątecznych (będą, będą, bo jak znam życie, większość rodaków obost...

Miłość kontra nienawiść

Miłość to uczucie do drugiej osoby (człowieka lub zwierzęcia), bazujące na głębokim przywiązaniu, gotowości do poświęceń, oddaniu, itd. Według wielu filozofów, literatów, twórców czy artystów jest ona najpotężniejszą siłą na tym świecie (jakkolwiek są i tacy, co twierdzą, iż miłość przegrywa pod tym względem z pieniądzem). Nie da się jej opisać, trzeba ją poczuć. Pełną, bezwarunkową i stuprocentowo szczerą miłością odznaczają się zwierzęta, ze szczególnym uwzględnieniem psów oraz koni; u ludzi bywa różnie. W doktrynie chrześcijańskiej Bóg jest miłością (o czym większość fanatyków zdaje się zapominać). Generalnie, jeśli miłość zaistnieje, nikt ani nic nie powinno stawać na jej drodze. Nawet państwo. Przeciwnie, państwo jako instytucja opiekująca się obywatelami i gwarantująca im dobrostan, powinno pomagać w rozkwicie wspaniałego owego uczucia. Bez względu na to, jakie osoby je wobec siebie żywią. A w Polsce, niestety, jest z tym nie najlepiej. O ile bowiem para płci przeci...