Posty

Wyświetlam posty z etykietą głupota

Przykłady głupoty władzy

W ostatnich latach w Rybniku lokalnymi atrakcjami stały się nutrie. Sympatyczne owe gryzonie przyciągały turystów, budziły ciepłe emocje u mieszkańców, ogólnie były fajne (i dalej są). Działacze pro-zwierzęcy oraz specjaliści apelowali do władz miasta, aby ograniczyć populację nutrii poprzez sterylizację. Apele, jak to w Polsce, zostały zignorowane, no to teraz rzeczonych zwierzaków jest zbyt dużo, w związku z czym powodują szkody. Zapadła więc decyzja o ich odłowie, czyli eksterminacji. Jest oprotestowywana, nie wiadomo zatem, jak się rzecz skończy. Warto zauważyć, iż decyzja rybnickich samorządowców jest nie tylko paskudna z humanitarnego punktu widzenia, ale też głupia z przyczyn ekonomicznych. Otóż, jak wyliczyli specjaliści, masowe mordowanie nutrii pochłonie więcej środków publicznych, niż ich sterylizacja czy nawet pozostawienie populacji przy życiu. No, chyba, że te całe łowy mają pełnić tę samą funkcję, co tytułowy Miś z filmu Stanisława Barei, czyli posłużyć temu, aby swo...

Alergia na głupotę

Przyznam, że mam uczulenie na głupotę. Chyba zawsze – tzn. odkąd nauczyłem się samodzielnie myśleć i wyrabiać własne opinie – mi ono dolegało, niemniej w ostatnich latach mocno się nasiliło. Być może dlatego, że głupota coraz bardziej nas zalewa, a media są nią wręcz przepełnione. Rzecz jasna, nie uważam się za jakąś nadmiernie inteligentną jednostkę. Jak każdy człowiek, popełniam błędy (nieraz głupie), często się mylę, wielu rzeczy nie wiem (na takie tematy staram się nie wypowiadać), na wielu sprawach się nie znam (j. w.). Dlatego też nie jestem uczulony na cudze pomyłki, błędy czy niewiedzę; nie ma wszak ludzi nieskończenie mądrych ani wszechwiedzących. Za to bardzo razi mnie czyjaś głupota polegająca na totalnej bezmyślności pojmowanej jako cnota, czyli ignorancja, którą ktoś w sobie wyrobił albo pozwolił sobie wmówić, i uwielbia się nią chwalić; nadto, postawa taka bywa bardzo szkodliwa, a czasami wręcz niebezpieczna. Przykład stanowią – wielokrotnie przeze mnie na tych łamach ...

Nieskończona głupota

Słyszałem kiedyś taki dowcip: „Dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do wszechświata nie ma pewności”. Cóż, nieskończoności (lub skończoności) wszechświata nie mam jak zweryfikować, ale żeby się przekonać, iż głupota ludzka faktycznie JEST nieskończona, wystarczy poszperać w internecie (najlepiej oczywiście na portalach społecznościowych) oraz prawackich mediach, posłuchać niektórych prawicowych politykierów (ze szczególnym uwzględnieniem tych z Konfederacji), publicystów tudzież kapłanów rozmaitych wyznań albo… swoich znajomych i/lub krewnych (przynajmniej ja mam, niestety, takich). Nieskończoność tejże głupoty wyraża się w negowaniu faktów, co może okazać się nad wyraz szkodliwe, a wręcz zabójcze. I tak, odkąd tę chorobę wykryto w Chinach pod koniec 2019 roku (mogła jednak hulać po świecie już od iluś tam lat, tylko z braku wiedzy jej nie diagnozowano lub brano za inne schorzenia), COVID-19 zaraziło się w skali naszej kochanej planety 181 mln osób – wedle of...

Pomijana głupota

Kiedy czytam różnego rodzaju analizy społeczne i polityczne, zawierające wnioski, dlaczego ludzie zachowują się w patologiczny sposób, z reguły zauważam, że nawet te najlepsze nie uwzględniają pewnego nad wyraz istotnego czynnika, a nawet opierają się na błędnym założeniu. Otóż, badacze zakładają, iż człowiek – zarówno jako jednostka, jak też członek większej zbiorowości, np. grupy czy społeczeństwa – jest istotą rozumną, zatem jego zachowania mają, w większości przynajmniej, racjonalne postawy. Tymczasem nie ma najmniejszych dowodów na rozumność człowieka, a kiedy tak przyjrzeć się jednostkowym i zbiorowym zachowaniom przedstawicieli gatunku Homo rzekomo sapiens , łatwo można spostrzec, że nader często są one wręcz irracjonalne – sprzeczne z rozumem, a więc głupie po prostu. Przykładowo, od wielu lat mówi się w mediach i wielu innych ośrodkach o problemie marnowania żywności, nasilającym się zwłaszcza w okresie świątecznym. Mimo postępującej pauperyzacji, typowej dla kapitalizmu ...

Głupie prezenty

Grudzień to corocznie sezon prezentowy. Wiadomo, Mikołajki, potem Boże Narodzenie. W tym roku, wedle analityków, podarunki dla bliskich (a także dla siebie, bo po co sobie żałować?) będą skromniejsze – często o wiele – niż w latach poprzednich. Nic zaskakującego. Inflacja (najwyższa w Unii Europejskiej!) spowoduje, że za tę samą kwotę kupujemy coraz mniej; prezentów mikołajkowych czy świątecznych też to dotyczy, bo i przedmioty najczęściej nabywane w tym celu drożeją w przyspieszonym tempie. Dalej, związane (mniej lub bardziej rzekomo) z walką z pandemią COVID-19 obostrzenia dotyczące sektora handlowego też swoją negatywną rolę zapewne odegrają, podobnie, jak i ograniczenia liczby osób, które można zaprosić na święta (po co więc kupować więcej podarunków?). No i nie oszukujmy się – kryzys gospodarczy zatacza coraz szersze kręgi, ludzie tracą pracę, a wraz z nią środki na zakupy, innym upadają firmy, też powodując utratę dochodu, zaś niejednemu pracownikowi, który zatrudnienie utrzyma...

Głupota rasizmu

Po brutalnym zamordowaniu czarnoskórego Amerykanina, George’a Floyda, przez policjanta (25 maja 2020 roku), przez USA przetacza się fala protestów przeciwko rasizmowi, brutalności policji, opresji państwowej, itd. Przybierają one na sile, mimo iż policja brutalnie je tłumi, a prezydent Donald Trump zamierza poszczuć demonstrantów wojskiem (nie wiem, czy już to zrobił, doniesienia medialne zawierają różne informacje na ten temat). Co ważne i piękne, w akcjach tych biorą udział obywatele i biali, i czarnoskórzy, a bywa, że i policjanci dołączają. W innych państwach, w tym w Polsce, też odbywają się manifestacje solidarnościowe. A przez świat przetacza się również, któraś już z rzędu, dyskusja o rasizmie, przemocy wobec osób o innym niż biały kolorze skóry, państwowym aparacie represji i nadzoru tudzież innych patologiach. Niestety, polskie media (przynajmniej te głównego nurtu, bo z portalami lewicowymi jest, na szczęście, inaczej) na sprawie niezbyt się skupiają, koncentrując...

Koniec wakacji

Zaczyna się nam ostatni weekend tegorocznych wakacji. Od poniedziałku dzieci i młodzież rozpoczną nowy rok szkolny. Wiele osób, niestety, nie pójdzie do tych placówek, gdzie iść chciało, zamiast w liceum czy technikum wylądują w zawodówce (zwanej eufemistycznie szkołą branżową), bo z powodu deformy i rekrutacji podwójnego rocznika zabraknie dla nich miejsca w szkołach średnich. Jak już kiedyś pisałem, skutek ów ponury fatalnej deformy dotknie przede wszystkim młodych ludzi z biedniejszych rodzin i regionów; to ich potencjał zostanie zmarnowany, to ich szanse na awans społeczny i wyrwanie się z (narastającej) biedy mogą zostać pogrzebane. A i ci, co do wymarzonych placówek się dostali, nie mają się w wielu wypadkach z czego cieszyć. Do internetu wyciekać mianowicie zaczęły plany lekcji, które nie napawają optymizmem, a wręcz wywołują zgrozę, mimo iż niespodzianki bynajmniej nie stanowią. Już od dawna eksperci od systemu oświaty ostrzegali, iż z powodu przepełnienia szkół, będ...

Ból słowa pisanego

Ukazały się wyniki nowej edycji badań czytelnictwa w Polsce. Cóż, jest źle… bardzo delikatnie rzecz ujmując. W roku bowiem 2018 aż 63 proc. członków naszego społeczeństwa nie przeczytało ANI JEDNEJ książki; wskaźnik ten utrzymuje się na podobnym poziomie, z lekkimi tylko fluktuacjami, od 2008 r. Jedynie 9 proc. Polaków czyta rocznie siedem lub więcej książek. Niewesoło też wygląda sprawa z posiadaniem tychże wspaniałych przedmiotów – 28 proc. naszych rodaków nie ma w domu ani jednej książki (sam, niestety, znam takie osoby), a dalsze 7 proc., owszem, ma, ale tylko podręczniki. Na szczęście, są i tacy, u których półki się pod dziełami literatury uginają, a w mieszkaniach brakuje miejsce na nowe pozycje; mam zaszczyt zaliczać się do tego grona. Jasne, są też w Polsce obywatele (w tym, nie chwaląc się, autor tej notki), którzy czytają bardzo dużo, nie liczą książek, jakie nie tyle przeczytali, ile pochłonęli. Ci bibliofile i bibliomani do pewnego stopnia równoważą tych, co ni...

Głupcy i przyroda

Obserwując polską scenę polityczną, mam wrażenie, że jednostki AŻ TAK zdegenerowane intelektualnie i skrajnie niekompetentne, nadto widzące interes wyłącznie swój, a nie publiczny, nie rządziły naszym państwem od końca XVIII wieku; tamte ich rządy, przypominam, skończyły się utratą niepodległości i rozbiorami. Kiedy Polska była pod zaborami, owszem, też mieliśmy głupich władców, ale byli to monarchowie mocarstw zaborczych. W okresie II RP, Polski Ludowej (w tym PRL-u od 1952 roku) oraz III RP w Sejmie, Senacie, poszczególnych rządach i w fotelu prezydenckim zasiadali, obok jawnych oszołomów, także ludzie naprawdę inteligentni, kompetentni, a niekiedy wręcz wybitni. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać po 2005 roku, kiedy to pozycja parlamentarnej lewicy mocno osłabła, zaś w PiS-ie i PO osobistości wybitnych prawie nie było, dominowali za to średniacy… Ale jednak wymiana pokoleniowa zachodziła, no i teraz rządzą nami intelektualni degeneraci, szkodzący społeczeństwu oraz państwu. Winę – ...

W Matriksie głupoty

Pamiętacie filmową trylogię Matrix , w reżyserii wówczas braci Wachowskich? Na przełomie XX i XXI wieku zrobiła niezły ferment w świecie kinematografii; krytycy oraz widzowie zachwycali się nie tylko stroną wizualną tych filmów, ale też ich fabułą (przynajmniej pierwszej części) i pomysłem, na jakim była oparta. A był on taki (dla tych, którzy trylogii nie oglądali lub nie pamiętają): w przyszłości świat opanowały inteligentne maszyny, które z człowieka uczyniły sobie źródło energii; ludzie byli hodowani, a raczej uprawiani w specjalnych pojemnikach, aby zaś nie wyzwolili się z tej niewoli, w ich umysły wszczepiono wirtualną rzeczywistość, odpowiadającą naszej współczesności – ów sztuczny świat ułudy to był właśnie tytułowy Matrix. Było to najgorsze więzienie, bo więzienie własnego umysłu. Tylko nieliczni zbudowani hakerzy potrafili się z tej pułapki wyzwolić i podjąć walkę z maszynami i Matriksem. Osobiście filmy te lubiłem, ale też nigdy się nad nimi nie zachwycałem. Jeśli cho...

Tęcza, Orzeł Biały, minister i głupota

Pan Brudziński, Joachim swoją drogą, minister spraw wewnętrznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego (dla niepoznaki z Morawieckim, Mateuszem swoją drogą, na czele), poczuł się zdegustowany i dlatego szykuje się do zawiadomienia prokuratury, na czele której stoi jego koalicyjny kolega, ten jakiś taki zerowy. O co poszło? O Orła Białego. Został on bowiem wykorzystany w Paradzie Równości – choć formalne nazwano ją Marszem – która przeszła przez ulice Częstochowy (pisałem o niej wczoraj). Ptak z polskiego godła ukazany został na tle tęczowej flagi. I to właśnie pan minister uznał za profanację naszego godła, a teraz chce, by sprawą zajęła się prokuratura. Cóż, osobiście uważam, iż symboli państwowych nie można wykorzystywać ot, tak sobie, gdzie popadnie. Przykładowo na przeciwdeszczowym płaszczu, w którym chodził w zeszłym roku po górach pan Kaczyński Jarosław wraz z kilkoma akolitami, a pan Brudziński (co prawda, bez tego płaszcza) z nimi się sfotografował. Warto zauważyć, że Wódz Ja...