Skutek szczucia i nienawiści
Dzisiejsza notka miała być o tej wstrętnej konferencji, jaką na terenie Polski zorganizować zamierzają USA, i przez którą (k)raj nad Wisłą poniesie ogromne straty. Ale temat ten poruszę najpewniej jutro, dziś skupię się na innej tragedii. Chyba wszyscy wiemy, do czego wczoraj doszło. Zatem krótko – podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świąteczne Pomocy, konkretnie Światełka do nieba, na scenę wdarł się zamachowiec, który poranił nożem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Ciężko ranny samorządowiec trafił do szpitala, gdzie operowany był przez pięć godzin; żyje, ale wedle komunikatu lekarzy, nie odzyskał dotąd przytomności. Oczywiście, mam szczerą nadzieję, że pan Adamowicz jak najszybciej w pełni odzyska zdrowie. Niniejszym składam również wyrazy współczucia jemu samemu i jego rodzinie. Jak na razie w całej sprawie jest wiele niewiadomych, które trzeba wyjaśnić (choć na zerową prokuraturę i jojową policję za bardzo w tym względzie nie liczę): dlaczego ochrona zareag...