Posty

Wyświetlam posty z etykietą bunt

Kontrakcje Jarosława

Kaczyński Jarosław, znany też jako Balbina, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, jest smutny. Powód stanowi kondycja polskiej młodzieży. Ale nie to, że coraz więcej młodych osób boryka się z problemami psychicznymi, dokonuje prób samobójczych i musi korzystać z pomocy psychiatrii dziecięcej – a ta radośnie sobie kona. Nie to, że szkoła po PiS-owskich deformach zmieniła się w koszmar i pozbawiła licznych przedstawicieli młodej generacji – zwłaszcza osoby z biedniejszych regionów i mniej zamożnych rodzin – szans rozwojowych. Nie to, że minister Zero, czyli Ziobro Zbigniew, gestapowiec, wymyślił chore prawo, wedle którego nawet dziesięcioletnie dzieci będą karane jak przestępcy, zaś niejaki Duda Andrzej bubla owego podpisał. I nie inne realne problemy, z jakimi boryka się pokolenie przed wejściem w pełnoletniość. Nie, prezesa Jarosława najbardziej smuci to: Młodzież jest pod bardzo wielkim wpływem smartfonu, tak mówiąc w przenośni. Tu rzeczywiście my z kolei dużych możliwości nie mamy...

Zbuntowany restaurator

Pociągniemy dziś temat z wczorajszej notki, ale spojrzymy na niego pod innym nieco kątem, skupiając się na krajowym podwórku. Otóż, nie-rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości do końca stycznia przedłużył obostrzenia rzekomo związane z walką z koronawirusem, polegające na przymusowym zamknięciu wszelkiego rodzaju lokali gastronomicznych (poza tymi, co serwują dania na wynos), hoteli, stoków narciarskich (acz nie dla rodzinki pewnej byłej ministry), kin, teatrów i innych ośrodków kultury, częściowo galerii handlowych, itd. Jest to działanie bardzo niekonsekwentne, bo jednocześnie od przyszłego tygodnia do szkół wracają dzieci z klas jeden, dwa i trzy, zatem rodzi się pytanie o sensowność utrzymywania tych obostrzeń. Dane statystyczne z większości państw, gdzie wprowadzono lockdown, wskazują dość jednoznacznie, iż zamykanie poszczególnych instytucji NIE JEST skutecznym sposobem na przeciwdziałanie pandemii COVID-19; wręcz przeciwnie, bo wygląda na to, że trzymanie ludzi w punktowcach i bl...

Deklerykalizacja

Jak wiemy, jednym z głównych elementów przetaczającej się przez Polskę fali protestów – które teraz przechodzą do fazy instytucjonalizacji, np. poprzez zawiązanie Rady Konsultacyjnej Strajku Kobiet, proaborcyjnej inicjatywy ustawodawczej, itd. – był i jest silny antyklerykalizm. Młode pokolenie (bynajmniej nie tylko dziewcząt/kobiet to dotyczy!) ma po prostu dość katechezy na każdym w zasadzie etapie edukacji, wtryniania się Kościoła w ludzkie życie (najbardziej intymną jego sferę wliczając, czego przykładem jest kościelna polityka skierowana przeciwko aborcji i antykoncepcji, zakładająca za to traktowanie przedstawicielek płci żeńskiej jako żywych inkubatorów), jego sojuszu z PiS-em oraz innymi ugrupowaniami skrajnie prawicowymi, dojenia obywatelskich oraz publicznych pieniędzy, że o pedofilii tudzież jej tuszowaniu nie wspomnę. Krótko mówiąc – jak już wskazałem w kilku poprzednich notkach – mści się trzydzieści lat klerykalizacji (k)raju nad Wisłą, dokonywanej przez prawicę postsol...

Pokolenie katechezy

W czasie największego nasilenia demonstracji w obronie praw kobiet (i praw człowieka w ogóle) media, nawet te rzekomi liberalne, wyrażały zdziwienie (oburzenie też się zdarzało), że na ulicę wyszli głównie ludzie młodzi, przed trzydziestką, a często wręcz niepełnoletni. Było to – i w dalszym ciągu JEST – nad wyraz pozytywne zjawisko, medialne zdziwienie brało się wszelako stąd, że anty-PiS-owskie i, co istotniejsze, antyklerykalne hasła wznosiło i wznosi pokolenie, które przez cały okres swojej edukacji, od przedszkola począwszy, a na szkole średniej skończywszy (jakkolwiek uczelnie wyższe też klerykalizacji ulegają…), ma katechezę. Ludzi owych często określa się wręcz „pokoleniem JPII”, ponieważ mieli jakoby pozostawać pod wpływem nauczania papieża Polaka. Oczywiście „pokolenie JPII” było i jest li tylko medialnym sloganem, chyba, żeby odnieść je do osób urodzonych w okolicach 1920 roku. A w tym, że polska młodzież, od wczesnego dzieciństwa faszerowana treściami katechetycznymi, oka...

Zbyt dużo dostali

Jak wszyscy wiemy, na celowniku protestujących obrończyń i obrońców praw kobiet (oraz praw człowieka w ogóle) znalazły się nie tylko PiS-owskie władze czy nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów, jaka pod nieświatłymi rządami Kaczyńskiego Jarosława zastąpiła Trybunał Konstytucyjny, ale też Kościół katolicki. Jak najbardziej słusznie, gdyż jest on instytucją odpowiedzialną za zaostrzanie do nieludzkiego poziomu prawa antyaborcyjnego i mentalne cofanie Polski do głębokiego średniowiecza. Protestujący krytykowali zatem kler, zdarzało się przerywanie przez nich nabożeństw czy umieszczanie napisów na fasach świątyń – acz były to działania marginalne. Reakcje hierarchów i duchownych były różne. Trafiało się wśród nich nawoływanie do uspokojenia nastrojów i dialogu, nie brakło kościelnej samokrytyki… ale były też głosy potępienia wobec demonstrantek oraz demonstrantów, a jeden księżulo chciał nawet strzelać do ludzi z broni myśliwskiej. Z kolei w komentarzach co światlejszych publicystów...

Kościół zabazgrany

Notka miała być dziś o czymś innym, ale z uwagi na sytuację panującą obecnie w Polsce, na temat, jaki chciałem dziś poruszyć, napiszę w któryś z nadchodzących dni. A teraz przejdźmy do meritum. Obywatelski bunt przeciwko haniebnemu „wyrokowi” nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, jaka pod nieświatłymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości wepchnięta została w miejsce Trybunału Konstytucyjnego – bunt, celem którego pozostaje walka o prawa człowieka w coraz bardziej faszyzującej się Polsce – nie ustaje. Straszenie epidemią, naziolami czy wysłaniem wojska na ulice bynajmniej nie zniechęca protestujących obrończyń oraz obrońców prawa kobiety do decydowania o własnym organizmie. I bardzo dobrze! Jednym z elementów tegoż buntu jest umieszczanie pro-kobiecych haseł lub wieszaków (symbol sprzeciwu wobec zaostrzenia prawa antyaborcyjnego) na fasadach kościołów. Cóż, nie dziwię się, iż do tego doszło. Kościół katolicki miesza się do polskiej polityki gdzieś tak od czasów Bolesława Śmiał...

Szerszy kontekst

Po tym, jak policjant brutalnie zamordował czarnoskórego obywatela, George’a Floyda (25 maja 2020 roku), w Stanach Zjednoczonych wybuchły zamieszki, demonstracje oraz inne formy wystąpień społecznych; trwają one do tej pory, lecz przybierają łagodniejszą, bardziej pokojową formę. Sytuacja była i jest napięta; manifestacje tłumione były brutalnie przez policję (aczkolwiek trafiali się też policjanci, co przyłączali się do manifestujących), a prezydent Trump groził posłaniem na ich uczestników – których w propagandzie swej załganej uznał rzecz jasna za „wielkie zło” – wojska (wedle niektórych medialnych doniesień, faktycznie pojawiło się ono na ulicach). Jak pisałem niedawno, to, co dzieje się w USA, stało się przyczynkiem do rozwijającej się na świecie dyskusji o rasizmie i brutalizmie państwowego aparatu represji. Niestety, w polskich mediach głównego nurtu temat ów jest tylko jednym z wielu newsów; znacznie więcej mówiono, pamiętam, o koronawirusie w Chinach. A jeśli już si...

Mordowania demokracji ciąg dalszy

No i dzieje się! Bezprawie i Niesprawiedliwość czyni dalsze kroki, by jeszcze bardziej upolitycznić sądownictwo, niszcząc jego niezależność, a Sąd Najwyższy, podobnie jak to się stało z Trybunałem Konstytucyjnym, zamienić w nielegalnie funkcjonującą grupę kolesiów. Nadto, politykierzy PiS-u przegłosowali nader antydemokratyczną – nadto, są wątpliwości co do jej zgodności z prawem Unii Europejskiej – ordynację wyborczą do Europarlamentu, która praktycznie pozbawi mniejsze ugrupowania szans na mandat. Pod Sejmem, otoczonym barierami i policją, by przypadkiem suweren się tam nie dostał, demonstrowała opozycja, czyli wkurzeni obywatele. Potraktowani zostali brutalnie. Jednocześnie, politykierzy PiS-u cały czas podkreślają, że stoją na straży interesów obywateli i ich – czyli w zasadzie nas! – reprezentują. Cóż, ja tam w Sejmie reprezentacji nie mam, w Senacie jest, przy dużej dozie dobrej woli z mojej strony, może dwóch senatorów, których byłbym w stanie uznać za swoich reprezentant...