Posty

Wyświetlam posty z etykietą terapia

O depresji kilka przypomnień

Pewien YouTuber od dłuższego czasu zmagał się z depresją. Niestety, przegrał walkę i media społecznościowe obiegła wieść o jego śmierci. Nie jest to pierwsza ani ostatnia taka tragedia; choroba owa masowo zabija ludzi na całym świecie – sytuuje się w czołówce przyczyn zgonów, a sytuacja z roku na rok się pogarsza. Jak to jest na nią cierpieć, wiem dobrze, gdyż od ponad roku usiłuję (na razie z sukcesami, acz depresja francowatą jest zdzirą, która w każdej chwili może powrócić i walnąć ze zdwojoną siłą) z niej wyjść, z pomocą oczywiście psychiatry i psychologa. W Polsce, mam wrażenie, świadomość na temat depresji sukcesywnie się poprawia. Coraz więcej osób wie, czym ona jest, jakie mogą być jej konsekwencje, i w jaki sposób próbować dopomóc dotkniętym nią znajomym, przyjaciołom, krewnym, itd. Z drugiej wszelako strony, wciąż jeszcze spotkać się można z potężną ignorancją w tym zakresie, zaś w mediach – ze szczególnym uwzględnieniem internetu – krąży masa fałszywych informacji i z...

Wizyta u lekarza

Bezprawie i Niesprawiedliwość radośnie podeptało jeden z fundamentów ustroju demokratycznego, jakim są wolne wybory. I tyle w temacie. A teraz do meritum. Otóż, na czerwiec tego roku miałem termin wizyty u lekarza-specjalisty. Wiem, że wtedy do niego nie pójdę (z powodu kryzysu , w jakim służbę zdrowia trwa od lat, a który pogłębiła nie tyle epidemia koronawirusa, ile rządowe, skrajnie durne metody „walki” z nią); kiedy to się stanie, nie mam najbledszego pojęcia, ale na ten rok się nie nastawiam. Dla mnie to jeszcze nie jest jakiś poważny problem; wizyta miała być tylko kontrolna, mój stan zdrowia jest dobry, a jeśli zabraknie mi leku przepisywanego przez tegoż specjalistę, receptę bez problemu dostanę od lekarza rodzinnego. Lecz mam pewną świadomość, że u wspomnianego pana doktora leczą się ludzie ciężko chorzy. Dla nich przełożenie wizyty nawet o tydzień, a co tu mówić o kilku miesiącach, stanowić może poważne zagrożenie. Dla ich życia! Kiedy rząd zaczynał wielce nie...

Epopeja chorego chłopczyka

Jedna z telewizji komercyjnych w swoim serwisie informacyjnym pokazuje prawdziwą epopeję chłopczyka cierpiącego na jakąś wyjątkowo rzadką, nader poważną chorobę (nie pytajcie, proszę, co to za choróbsko, nie znam się na tym). Potrzebuje on operacji i tylko jeden lekarz, z USA, dodajmy, podjął się ją przeprowadzić. Oczywiście, na lot o Stanów i sam zabieg pieniądze zebrać musieli rodzice dzieciaczka, w czym pomogła fundacja charytatywna powiązana z rzeczoną stacją telewizyjną. Chłopczyk jest już w USA (w międzyczasie trzeba było dozbierać sumę potrzebną na przelot specjalnym samolotem, bo lot zwykłym mógłby być na młodocianego pacjenta śmiertelnie niebezpieczny) i miejmy nadzieję, że terapia przyniesie pozytywny skutek, czyli że nasz bohater wróci do zdrowia i będzie miał normalne, pełne aktywności życie. Oczywiście, dla wszystkich ludzi, którzy zaangażowali się w akcję pomocy chłopczykowi, żywię ogromny szacunek. Nigdy też nie miałem, nie mam i prawdopodobnie miał nie będę nic p...