Posty

Wyświetlam posty z etykietą protest

Kapitalistyczni esesmani

W minioną sobotę, w poznańskim Starym Browarze odbył się pokojowy protest aktywistów pro-zwierzęcych, przeciwko jednej z marek tekstylnych, jaka – mimo społecznego sprzeciwu i wzrostowi świadomości – wciąż produkuje futra, okrutnie mordując zwierzęta (w Starym Browarze ma swój sklep). Aktywiści zachowywali się spokojnie, podnosząc swoje postulaty – co można zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=TKqZKfr_7f8&fbclid=IwVERTSANHow5leHRuA2FlbQIxMAABHrLfRE-GKKNJf_SL2vXodMEt9WedlA6X7bpINBRGUwAR74YUVNAcpLMQJvIB_aem_PGLm9SOa9a0Gr1ilKwxuUw – ale zostali brutalnie i wulgarnie zaatakowani przez ochroniarzy. Doszło do wyzwisk i szarpaniny. Postępowanie ochroniarzy było godne esesmanów (o czym więcej za chwilę). Po jakimś czasie, już po zakończeniu demonstracji, jedna z aktywistek wróciła do Starego Browaru w zupełnie innym celu. Wówczas otoczyła ją grupa pracowników (???) ochrony i pobiła, za to tylko, że tam przebywała; dziewczyna wylądowała w szpitalu ze złamanym ba...

O sprawiedliwą transformację

W kopalni LW „Bogdanka”, położonej w Lubelskim Zagłębiu Węglowym, od 16 stycznia trwa protest głodowy górników. Zainicjował go Jarosław Niemiec, przewodniczący Związku zawodowego „Przeróbka” w „Bogdance”, a po kilku dniach dołączyli do niego koledzy. Górnicy czują się na razie dobrze, pozostają pod lekarską kontrolą. Związki zawodowe decyzje o dalszych akcjach i ich formie formule podejmowały będą w zależności od rozwoju sytuacji. O co poszło? Ano, zacznijmy od tego, że większościowym (prawie 65 proc. pakietu akcji) udziałowcem rzeczonej kopalni jest spółka Enea, która wniosła o zwołanie na 28 stycznia nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy „Bogdanki” i – co stanowiło rzucenie iskry na proch – umieszczenie w jego porządku obrad punktu o zmianie statutu kopalni tak, aby ośrodek decyzyjny przeniesiony został do pionów zarządczych Enei. A spółka ta planuje zwolnić do 2030 roku tysiące górników. Spada bowiem zapotrzebowanie na węgiel, w związku z transformacją energetyczną. ...

Upadek mediów w Polsce

W minioną niedzielę, 25 lutego, pod ambasadą Izraela w Waszyngtonie podpalił się Aaron Bushnell, młody, bo zaledwie dwadzieścia pięć lat mający, żołnierz Amerykańskich Sił Powietrznych. Desperacki jego czyn – który znalazł tragiczny finał w postaci śmierci z powodu odniesionych oparzeń – stanowił formę protestu przeciwko ludobójstwu prowadzonemu przez Izrael w Gazie… a także wsparciu USA dla niego. Stany, przypomnę, na bieżąco wysyłają ludobójcom uzbrojenie służące do masowego mordowana Palestyńczyków, w tym samoloty bojowe, co oznacza, iż udział w zbrodni ma również formacja, w jakiej służył Aaron Bushnell. Człowiek ten, podkreślić należy, dużo i szeroko mówił o motywach, jakie nim kierowały. Dokładnie wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na samopodpalenie. W internecie bez trudu można znaleźć informacje na ten temat, w tym nagrania. A jak wobec tragicznego owego faktu zachowały się media w (k)raju nad Wisłą? Zgodnie z tym, czego się spodziewałem, fatalnie… lub odrażająco, bo i tak ...

Pan Rafał po złej stronie

W Warszawie, pod ambasadą Izraela odbyć się miała demonstracja pod hasłem: ANI JEDNEJ BOMBY WIĘCEJ! WOLNA PALESTYNA! Oczywiście pokojowa, domagająca się przerwania wojny i ludobójstwa w Strefie Gazy. Ale zakazał jej stołeczny ratusz, gdzie na poczesnym miejscu, czyli w fotelu prezydenta miasta, zasiada nie kto inny, a pan Rafał Trzaskowski, cieszący się opinią polityka wielce demokratycznego, postępowego, nowoczesnego i otwartego. Cieszy się nią, dodajmy, mimo iż parę ładnych razy ją nadszarpnął, a teraz czyni to po raz kolejny. Powodem zakazu jest jakoby obawa przed zamieszkami. Niby bierze się ona stąd, że na którejś z poprzednich manifestacji wspierających Palestynę (żadna nijakich zamieszek nie wywołała) pojawił się, bez wiedzy oraz zgody organizatorów zresztą, nieprzyjemny transparent. Nie wiem, czy pan Trzaskowski zdaje sobie sprawę, że pro-palestyńskie wydarzenia społeczne (demonstracje, manifestacje, koncerty i wiele innych) obywają się w nader licznych miejscach na naszym ...

Protest księgarzy

Majówkowo będzie w przyszłym tygodniu, a dziś o proteście, którym polskie media, jak sądzę, średnio się zainteresują (jeżeli w ogóle), bo i po co? Rzecz dotyczy wszak nie gigantycznych korporacji, lecz małych i średnich przedsiębiorstw, do tego działających w dziedzinie – o zgrozo! (nie kpię!) – coraz bardziej niszowej. Ani nie grup zawodowych, na które prokapitalistyczne ośrodki propagandowe mogłyby pomstować, nastawiając przeciwko nim resztę proletariatu, takie jak: górnicy, stoczniowcy, lekarze, nauczyciele, itd. Kto zatem rozpoczął działa protestacyjne? Stowarzyszenie Księgarzy Polskich. Przeciwko czemu? Ano, przeciwko pogarszającej się sytuacji niezależnych, autorskich księgarń w (k)raju nad Wisłą. Bo faktycznie jest z nimi niewesoło, i to nie od wczoraj, lecz od lat. Księgarze sygnalizują (nie po raz pierwszy zresztą, bo w poprzednich latach też podnosili byli tę kwestię), że brak w naszym prawodawstwie – czyli zbiorze w większości badziewnych ustaw napisanych i uchwalonych pr...

Bunt w obozie koncentracyjnym

Serdecznie przepraszam za brak wczorajszej notki. Musiałem załatwić ważną sprawę urzędową, a po powrocie do domu miałem jeszcze sporo innej roboty, no i depresyjne pogorszenie nastroju nastąpiło… Ale teraz przejdźmy do dzisiejszego tematu. Od 4 października w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Lesznowoli trwa strajk głodowy. Jego uczestnicy domagają się poprawy warunków bytowych, jakie panują w owym miejscu, a także modyfikacji sytuacji prawnej osób uchodźczych w Polsce. Jest ich trzydzieścioro troje; swoje postulaty w liczbie trzynastu przekazali funkcjonariuszom Straży Granicznej. Co będzie dalej, zobaczymy. Jest to już trzeci w tym roku protest w rzeczonym ośrodku. W kwietniu głodowali tam Syryjczycy, w maju Kurdowie, teraz natomiast strajkują osoby o różnym pochodzeniu. Łączy ich to, że przez granicę polsko-białoruską usiłowali przedostać się do Europy, uciekając przez wojnami, terroryzmem, głodem, prześladowaniami politycznymi bądź wszystkim tym łącznie i jeszcze wieloma in...

Na właściwej ścieżce

W miniony poniedziałek w zakładach Solarisa (producent autobusów i autokarów; nie mylić z wybitną powieścią Stanisława Lema) rozpoczął się strajk. Pracownicy od pewnego już czasu domagali się podwyżek (w wysokości kilkuset złotych, czyli nie ma mowy o żądaniach z kosmosu), jakie pomogłyby im przetrwać galopującą coraz szybciej inflację/ Szefostwo wszelako nie chciało się zgodzić, no to działające w firmie związki zawodowe przeprowadziły referendum strajkowe – większość zatrudnionych opowiedziała się za tą właśnie formą walki o należne im pieniądze. Strajkujących wspiera (wywołując, czego zresztą należało oczekiwać, pełen żałości kwik polityków oraz zwolenników PO) sejmowa Lewica; w zakładzie pojawili się chociażby posłowie Adrian Zandberg i Maciej Konieczny z Razem oraz Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy (zjednoczone SLD i Wiosna); ta posłanka w zeszłym roku interweniowała zresztą w Solarisie, wespół z Piotrem Ikonowiczem, w sprawie planów zwolnienia pracowników chorych i poszk...

Zasuwaj i milcz

Chyba wszyscy wiemy, że zarobki w Polsce (poza na tyle nielicznymi, że uznać je należy za wyjątki, sektorami czy pojedynczymi przedsiębiorstwami) są zbyt niskie – zarówno w stosunku do wydajności pracy, jak i do inflacji. Sytuacja ta nie zmienia się, odkąd prawica postsolidarnościowa, wysługująca się międzynarodowym koncernom i korporacjom, narzuciła nam dziki kapitalizm. Nic dziwnego, skoro jako państwo i społeczeństwo mamy być rezerwuarem TANIEJ siły roboczej… Oczywiście, nie wszyscy polscy robotnicy dostosowują się do panującego nad Wisłą, stanowiącego ponure dziedzictwo kilkuset lat pańszczyzny etosu parobka, toteż proletariat walczy o swoje (tyle, że prokapitalistyczne media, poza niszowymi lewicowymi, rzadko o tym informują). Ostatnio, dla przykładu, podwyżki i rekompensaty wywalczyli górnicy, w zeszłym z kolei roku protest w Paroc Polska zakończył się sukcesem robotników (wspieranych, dodajmy, przez polityków Lewicy). Nawet w polskich (tzn. w Polsce zlokalizowanych, boć polską...

Kościół zabazgrany

Notka miała być dziś o czymś innym, ale z uwagi na sytuację panującą obecnie w Polsce, na temat, jaki chciałem dziś poruszyć, napiszę w któryś z nadchodzących dni. A teraz przejdźmy do meritum. Obywatelski bunt przeciwko haniebnemu „wyrokowi” nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, jaka pod nieświatłymi rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości wepchnięta została w miejsce Trybunału Konstytucyjnego – bunt, celem którego pozostaje walka o prawa człowieka w coraz bardziej faszyzującej się Polsce – nie ustaje. Straszenie epidemią, naziolami czy wysłaniem wojska na ulice bynajmniej nie zniechęca protestujących obrończyń oraz obrońców prawa kobiety do decydowania o własnym organizmie. I bardzo dobrze! Jednym z elementów tegoż buntu jest umieszczanie pro-kobiecych haseł lub wieszaków (symbol sprzeciwu wobec zaostrzenia prawa antyaborcyjnego) na fasadach kościołów. Cóż, nie dziwię się, iż do tego doszło. Kościół katolicki miesza się do polskiej polityki gdzieś tak od czasów Bolesława Śmiał...

Minimum przyzwoitości

Media głównego nurtu o tym nie wspominają (przyznam, że gdyby nie Facebook, też bym nie wiedział), a tymczasem od tygodnia już trwa protest represjonowanych emerytów mundurowych, którzy gromadzą się pod sądami, domagając się, by te czym prędzej zajęły się rozpatrzeniem ich spraw. Niedawno protestujący otrzymali wsparcie od sejmowej Lewicy (i bardzo dobrze, bo ugrupowania lewicowe MUSZĄ wspierać osoby pokrzywdzone, od tego polityczna lewica po prostu jest!), zwłaszcza od posła Andrzeja Rozenka, który od lat zajmuje się tą kwestią, z konsekwencją i uporem, które budzą mój głęboki szacunek. Protest ów jest rzecz jasna pokłosiem chorej ustawy represyjnej, zwanej też (totalnie, swoją drogą, kłamliwie) „dezubekizacyjną”, z grudnia 2016 roku, która odebrała w całości lub częściowo obcięła emerytury wszystkim osobom, jakie pracowały w instytucjach podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych przed 1990 rokiem. Swoje pieniądze stracili zatem byli milicjanci (i policjanci po transformacji u...

Zapomniani przypominają o sobie

W Warszawie trwa demonstracja osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Z tego, co pokazuje TVN24, frekwencja robi wrażenie – i bardzo dobrze! Celem jest przypomnienie rządzącym postulatów tejże grupy społecznej, jakie zgłoszono w zeszłym roku podczas sejmowego protestu, a które dotyczą systemowej pomocy dla tychże ludzi (ich sytuacja, zwłaszcza ekonomiczna, jest w Polsce faktycznie niewesoła). Co mi się podoba, to że manifestację zorganizowały aż dwadzieścia trzy organizacje. Popieram taką kooperację; mając podobne czy tożsame cele, należy się wzajemnie wspierać, a nie konkurować ze sobą. Uczestników dzisiejszej akcji oczywiście popieram. Na temat niepełnosprawnych oraz ich opiekunów, ich potrzebach i postulatach nie raz ani nie dwa pisałem, toteż nie będę się powtarzał. Wspomnę tylko, że cały czas uważam ich za jedną z najbardziej pokrzywdzonych grup społecznych w (k)raju nas Wisłą, a przy okazji za grupę, o której kolejne ekipy rządzące zapominały. Ludzi owych nie ma bo...

Protesty na finiszu kampanii

Uwagę mediów zdominowała – czemu trudno się dziwić – kwestia pedofilskich zachowań kleru katolickiego, ukrywania ich przez hierarchię kościelną oraz reakcja polityków na tę patologię. Dziś uwaga dziennikarzy skupia się nadto – co też jest oczywiste i dobre – na podtopieniach w południowo-wschodniej Polsce (znam nawet miejsca, które okazuje dziś TVN24). Ale w (k)raju nad Wisłą dzieją się też inne ważne rzeczy. Ot, przykładowo fizjoterapeuci i diagności rozpoczęli protest głodowy. Odbywa się on (na razie, bo rozszerzony może zostać na inne placówki) w Szpitalu Pediatrycznym przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie. I jest kontynuacją akcji rozpoczętej na początku maja; zrazu polegała ona na oddawaniu krwi, potem na braniu zwolnień lekarskich, no a teraz zaczął się strajk głodowy. Jego uczestnicy walczą o podwyżki, obiecywane od dawna przez Ministerstwo Zdrowia; jak łatwo się domyślić, na obiecankach się kończy. A zarobki tej grupy zawodowej… cóż, zdecydowanie nie powalają na kolana...

Młodzież i klimat

Wielką radością napawają mnie zorganizowane akcje społeczne, świadczące o tym, że świadomość w kwestii wielu istotnych problemów dotykających czy to Polskę, czy to Europę, czy to wreszcie całą ludzkość, rośnie wśród członków społeczeństwa, i to wśród coraz młodszych pokoleń. Toteż naprawdę pochwalam i przyklaskuję idei Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który odbywa się dziś w wielu miastach Polski oraz świata. Inicjatywa ta polega na tym, że dzieci i młodzież robią sobie (nie bez przyzwolenia nauczycieli) wagary od ogłupialni… eee… znaczy, od szkoły, po to, by zorganizować uliczne manifestacje, podczas których podnoszone są ważne postulaty związane z klimatem i jego (nawet jeśli nie wywołanymi, to z pewnością przyspieszonymi przez działalność człowieka) gwałtownymi zmianami, a także w ogóle ze środowiskiem naturalnym i jego ochroną (walka z zanieczyszczeniami, konieczność przestawienia się na odnawialne źródła energii, odejście od paliw kopalnych, itd.). Młodzieżowa ta akcja ...

Wielki bój nauczycieli

Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział wielki, ogólnopolski strajk w interesie nauczycieli oraz pracowników szkół niebędących nauczycielami – obie grupy żądają znaczących podwyżek wynagrodzeń, znacznie większych niż te, które oferuje im Ministerstwo Ciemnoty… eee… znaczy, Edukacji. Protest ów ma na się rozpocząć już wkrótce i objąć szkoły w całej Polsce, i to w okresie egzaminacyjnym. Trwał będzie do odwołania, czyli docelowo dotąd, aż politykierzy ugną się pod żądaniami walczących o swoje prawa pracowników. Póki co, rozpoczyna się referendum strajkowe. Cóż, szkołę skończyłem przed kilkunastoma laty (potem były oczywiście studia, które wspominam o wiele lepiej), z czego się bardzo cieszę, zwłaszcza, że informacje o tym, jak wyglądają placówki wątpliwej oświaty po deformie autorstwa ministry Zalewskiej (która, jak wiemy, wybiera się do Europarlamentu, a na obecnym stanowisku zastąpić ją ma Confetti od policji), napawają mnie zgrozą. Temat ów już kilka razy poruszałem, nie ...

Bojowy jak nauczyciel

Rozkręca się protest nauczycieli, polegający – śladem akcji protestacyjnych prowadzonych przez policjantów czy pracowników administracji sądowej – na masowym braniu zwolnień chorobowych. W całej Polsce przybywa szkół oraz przedszkoli, w jakich z tego powodu wstrzymano zajęcia. Uczestnicy protestu domagają się oczywiście głównie wyższych płac; mimo bowiem rządowych zapowiedzi, te pozostają nader niskie (zwłaszcza w przypadku nauczycieli z długoletnim stażem), nadto ostatnia deforma systemu edukacji i będąca jej skutkiem likwidacja (nazywana przez ministrę Zalewską „wygaszaniem”) licznych szkół spowodowała, że część nauczycieli straciła pracę, inni zaś muszą dziennie obsłużyć po kilka placówek (w każdej przepracowując po dwie-trzy godziny), niekiedy znacznie oddalonych od siebie (co generuje koszta dojazdu), byle móc wyrobić na pensum. Sytuacja przedstawicieli tej grupy zawodowej nie jest więc wesoła – harują ciężko, muszą się najeździć, żeby w ogóle robotę mieć, płace są marn...

Ubogi pracownik socjalny

Polskie media przesycone są relacjami z afery KNF, procesu Kaczyński-Wałęsa tudzież powrotu pana Kubicy na tor Formuły 1 (za nasze pieniądze, czego już nie dodają). Tymczasem jakoś dziwnie milczą o tym, że... ...onegdaj, czyli we środę 21 listopada, swoje święto mieli pracownicy socjalni. Nie świętowali jednak, ponieważ nie mają czego świętować. Zamiast tego od tygodnia prowadzą swój Czarny Protest (skończyć się ma on dzisiaj, przynajmniej tymczasowo), polegający na tym, że przychodzą do pracy ubrani na czarno. Chodzi im o poinformowanie w ten sposób społeczeństwa o ich tragicznej wręcz sytuacji finansowej. Otóż wynagrodzenie pracownika ośrodka pomocy społecznej wynosi, w zależności od miejscowości i regionu Polski, 1600-1800 zł netto. Oznacza to, iż ludzie ci mają częstokroć NIŻSZE dochody ZE SWOJEJ PRACY niż ich podopieczni – i to w kraju, gdzie socjalu prawie nie ma (jedyny sensowny program socjalny to 500 Plus, ale sensowny wyłącznie kwotowo, gdyż jest źle ukierunkowany – ci,...

Kruszejący fundament

Trzeba albo kompletnie nie interesować się polityką, albo żyć w PiS-owski Matriksie kłamstw i głupoty, by nie dostrzec, że niemiłościwie nam panujące Bezprawie i Niesprawiedliwość buduje w Polsce coraz brutalniejszą dyktaturę. A każda dyktatura implikuje powstanie państwa policyjnego, czyli takiego, którego władza polityczna i administracja biorą na siebie rolę policjanta, nie takiego jednak, co ludzi chroni i im pomaga, lecz takiego, który karze i represjonuje. (K)raju nad Wisłą pod nieświatłymi rządami PiS-u również to dotyczy, choć gwoli ścisłości i uczciwości dodać należy, że Platforma (anty)Obywatelska do spółki z Polskim Stronnictwem niezbyt Ludowym także tworzyły państwo policyjne, a nawet policyjne samorządy – przy użyciu licznych fotoradarów, ustawianych tak, aby zafałszować pomiary prędkości i zedrzeć z kierowców jak najwyższe mandaty. Kończąc jednak dygresję, zauważyć trzeba, iż żadna dyktatura nie będzie mogła skutecznie funkcjonować bez rozbudowanego aparatu represj...

Koszulka z Konstytucją

Dziś będzie coś pozytywnego. Albowiem bardzo, ale to bardzo podoba mi się nowa, coraz popularniejsza forma protestu przeciwko Bezprawiu i Niesprawiedliwości i niszczeniu przez nie polskiej demokracji oraz państwa prawa, polegająca na zakładaniu koszulek z napisem KONSTYTUCJA na pomniki... Lecha Kaczyńskiego (choć, jeśli się nie mylę, podobnie przyozdabia się monumenty również innych mniej lub bardziej zasłużonych Polaków). Powodów, dla których owa akcja koszulkowa budzi moje uznanie, jest kilka. Po pierwsze, PiS od trzech lat zajmuje się, nie licząc oczywiście dojenia pieniędzy z naszych kieszeni, właśnie łamaniem Konstytucji, przeciwko czemu należy protestować, piętnować to i przypominać o tym. Koszulki na pomnikach śp. Lecha uważam za fajny sposób na realizację tych trzech celów. Po drugie, owa metoda nie ma nic wspólnego z wandalizmem, nie polega bowiem na niszczeniu czy uszkadzaniu pomników. Nie uważam, delikatnie mówiąc, Lecha Kaczyńskiego za wybitnego prezydenta, nie za...