Chwała morsowi
W internecie furorę robi mors – ochrzczony przez brytyjskie media imieniem Wally, acz przez burżujów określany „terrorystą” – który przyplątał się w okolice wybrzeża brytyjskiego i upodobał sobie wskakiwanie na... pokłady jachtów, a czasem też motorówek. Prawdopodobnie uznał je za wygodne miejsce do odpoczynku; wybiera głównie pojazdy o kolorze białym, gdyż, jak sądzą naukowcy, kojarzą mu się one z krami lodowymi, na których takie ssaki lubią się wylegiwać. A że zwierzę to duże i masywne, waży bowiem ponad tonę, zaś osobniki jego gatunku potrafią przekroczyć 1500 kg, samym swym ciężarem uszkadza owe jednostki pływające, nierzadko, wedle medialnych informacji, powodując ich zatopienie. Niektórzy komentatorzy o lewicowych zapatrywaniach przewali tego morsa „rewolucjonistą”. Wszak jachty do tanich nie należą, motorówki zresztą też nie, te zatem, które posyła na dno morski ssak, stanowią własność przedstawicieli burżuazji, i to bynajmniej nie drobnych przedsiębiorców, lecz kapitalistów z...