Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Zakłamana wspólnota

Jednym z najbardziej załganych sformułowań jest majątek kościelny – w odniesieniu do Kościoła katolickiego i, jak przypuszczam, prawosławnego, bo w Kościołach protestanckich, tych lepiej funkcjonujących w każdym razie, rzecz wygląda nieco bardziej demokratycznie. Gdzie tu kłamstwo? Nie chodzi oczywiście o to, że Kościół katolicki majątku nie posiada; posiada, i to gigantyczny. W samej tylko Polsce to liczne nieruchomości, składające się na około połowę terytorium kraju (sic!), przekazane, oczywiście za bezcen, przez solidaruchów, do czego dochodzi największy skarbiec w państwie (Jasna Góra), liczne dzieła sztuki, zabytki, zyski z działalności gospodarczej, itd. No i oczywiście pieniądze publiczne, czyli nasze, przelewane przez władze państwowe i samorządowe. Krótko mówiąc, związek ów wyznaniowy jest bardzo bogaty. Oczywiście, z poszczególnymi księżmi bywa różnie – trafiają się tacy, co żyją w ubóstwie, choć nie brakuje kapitalistycznych burżujów w rodzaju Rydzyka – niemniej jako i...

Wakacyjny dramat

Zaczęły się wakacje. Ze swoich szkolnych lat – a już na pewno z okresu liceum – wspominam je zdecydowanie lepiej, niż tkwienie w ławce w dusznej sali lekcyjnej i kucie na blachę czegoś, co po upływie iluś tam lat w ogóle nie okazało się potrzebne (inaczej niż wiedza pozyskana na studiach). Tak, wakacje były dla mnie czasem rozwoju umysłowego, dlatego chociażby, że w ich trakcie czytałem książki, a przez długi czas także komiksy, jakie lubiłem, oglądałem masę filmów, w dzieciństwie grałem też w gry komputerowe, na tym zaś wszystkim szalenie korzystała moja wyobraźnia. No, ale nie dla wszystkich wakacje to dobry czas. Są istoty, dla których jest to okres iście dramatyczny. Mowa tu o zwierzętach domowych, zwłaszcza psach. Niestety, w sezonie urlopowym są one nader często porzucane. Bo nie można z nimi wyjechać. Cóż, rzecz jasna, świadomi opiekunowie tego nie robią; wybierają na wakacyjne wyjazdy miejsca, gdzie można wybrać się z psem (są hotele, które chętnie przyjmują te zwierzaki),...

Republika kartoflana

Afera związana z Warszawskim Szpitalem Południowym nie ustaje, a wręcz nabiera rozpędu. Ostatnio wychodzi na jaw, że z kontrolowaniem owej placówki przez władze miejskie było mocno nie halo, skoro ordynator SOR zarabiał zdecydowanie zbyt dużo kasy, bywał w kilku miejscach naraz i zorganizował poczekalnię VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej, a ujawnili to wszystko dziennikarze, nie zaś urzędnicy, którzy winni byli zająć się problemem. Padają, moim zdaniem słuszne, opinie, że zawiódł Rafał Trzaskowski. Prezydent miasta jest wszak organem kontrolnym wobec miejskich instytucji publicznych, w tym placówek opieki zdrowotnej. I jasne, że nie zajmuje się taką kontrolą osobiście, lecz ma od tego ludzi. Tu wszelako leży pies pogrzebany, ponieważ kontrolowaniem polityków KO (były już ordynator należał do tejże formacji) zajmowali się głównie mianowani przez pana Trzaskowskiego politycy KO. Innymi słowy, swoi kontrolowali swoich… o ile o jakimkolwiek kontrolowaniu w ogóle można mówić. Z cz...

Pushback, czyli książka o koszmarze

Obraz
Już wkrótce na rynku księgarskim ukaże się nader ważna pozycja pt. Pushback , autorstwa Jane A. Gee. Otrzymałem tę książkę do recenzji. A poniżej przedstawiam swoje wrażenia:       Kiedy mówimy: „książka o koszmarach”, najczęściej przychodzi nam na myśl horror, thriller czy literatura sensacyjna. Tymczasem najbardziej koszmarne historie to te, które zdarzyły się naprawdę. Mimo ich grozy, zdecydowanie warto je znać, jako że poruszają ludzkie sumienia. Świetnym przykładem jest książka Pushback Jane A. Gee. Od roku 2021 na granicy polsko-białoruskiej (a także na wschodnich rubieżach Litwy i Łotwy) trwa kryzys humanitarny, jedna z największych tragedii współczesnej Europy oraz świata. Osoby uchodźcze z Bliskiego Wschodu i Afryki, sprowadzone pod pozorem udzielania pomocy do Białorusi przez tamtejszego prezydenta, Alaksandra Łukaszenkę, usiłują przedostać się na terytorium Unii Europejskiej. Niestety, polskie władze radykalnie temu przeciwdziałają. Mężczyźni, kobiety i d...

Skoszona trawa

Zaczynają się upały; wedle prognoz pogody, temperatura W CIENIU dobijać ma prawie do czterdziestu stopni Celsjusza (w Polsce, bo w niektórych państwach, np. we Francji, wartość tę najprawdopodobniej przekroczy). Cóż, mamy katastrofę klimatyczną. Oprócz tego trwa susza; co najmniej w jednej miejscowości z jej powodu zabrakło już wody. Tu nadmienić trzeba, iż Polska ma MNIEJSZE zasoby wód gruntowych niż… Egipt, i to od wielu lat, co oznacza, że o wodę winniśmy jako społeczeństwo dbać. Dbałość owa to obowiązek przede wszystkim władz publicznych, w tym zwłaszcza samorządowych. Tymczasem od wiosny regularnie koszone są trawniki na terenach komunalnych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że najczęściej trawa strzyżona jest na maksimum, do gołej ziemi nieomal. Co prawda, w mojej miejscowości odpowiedzialne instytucje NIECO się zreflektowały i nie ścinają źdźbeł praktycznie do zera, niemniej w wielu gminach wciąż tak się rzeczy mają. Skutek jest oczywiście taki, że podczas letnich up...

Ofiary przemilczanych zbrodni

Z powodu głupiej i niepotrzebnej awantury o Order Orła Białego, rozpętanej ze szkodą dla Polski przez Alfonsa, dużo się w ostatnich dniach mówi o Rzezi Wołyńskiej i innych zbrodniach UPA. W praktyce jednak nie mamy do czynienia z refleksją historyczną, lecz z odrażającym politycznym tańcem na grobach ofiar w wykonaniu (głównie skrajnej) prawicy – polskiej tudzież ukraińskiej. A tymczasem są inne, znacznie świeższe zbrodnie, jakie popełniono w Polsce. Te, które oficjalny przekaz medialno-propagandowy przemilcza. O najgorszej z nich, pod względem liczby zabitych, prawie się nie wspomina, a jeśli już, to jako o… zasłudze. Mowa oczywiście o planie Balcerowicza (początek lat 90. ubiegłego stulecia), czyli restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w (k)raju nad Wisłą: zniszczeniu państwowych zakładów produkcyjnych (z PGR-ami na czele), rabunkowej prywatyzacji, odnowieniu hiperinflacji, itd. Oprócz zrujnowania polskiej gospodarki i kolonizacji państwa przez obcy kapitał – co był...

Słowiańskie odrodzenie

Wczoraj była Noc Kupały, czyli prasłowiańskie święto początku lata. Nasi przodkowie w najkrótszą noc w roku palili ognie i składali bóstwom ofiary, puszczali wianki na wodzie (a raczej puszczały, gdyż robiły to dziewczęta) gwoli wróżb odnośnie związku, szukali kwiatu paproci… Po przyjęciu chrześcijaństwa Kościół katolicki wprowadził w to miejsce Noc Świętojańską; nie zdołał wykorzenić dawnych zwyczajów, toteż je zawłaszczył i przerobił. Teraz jednak Noc Kupały wraca w oryginalnej dacie, z oryginalnym przesłaniem, podobnie jak Dziady oraz inne słowiańskie święta czy tradycje. Powrót ów ma swój oddźwięk także w polskim kapitalizmie – vide przeceny z okazji Nocy Kupały w ofercie licznych księgarni tudzież wydawnictw. Moda na słowiańskość ma wszak swój element komercyjny. Ale oprócz tego były różne imprezy i wydarzenia kulturalne, mniej lub bardziej nawiązujące do religii przodków. Swoje obrzędy oprawili też rodzimowiercy, których w Polsce jest coraz więcej, zrzeszeni są w różnych zwią...

Poczekalnia VIP

Afera z lekarzem z jednego z warszawskich szpitali (nie pracuje tam już), będącym jednocześnie radnym KO (wystąpił z tego ugrupowania), zatacza coraz szersze kręgi. Okazuje się mianowicie, że facet nie tylko zarabiał grubo ponad milion złotych rocznie i przebywał w kilku miejscach jednocześnie (niby pełnił dyżur na oddziale, a w tym samym czasie udzielał wywiadu lub obradował w radzie dzielnicy), ale też… No właśnie, dociekliwi dziennikarze odkryli, że na SOR, którym kierował, funkcjonowała poczekalnia dla VIP-ów, gdzie w naprawdę godnych, może wręcz luksusowych warunkach na swoją kolej czekali działacze KO; mieli oni też być obsługiwani poza kolejnością. Cała ta sytuacja uderza w Koalicję Obywatelską i może odbić się negatywnie na poparciu dla niej w zbliżających się wyborach. Wielu analityków twierdzi, iż może powtórzyć się efekt ośmiorniczek sprzed lat. Nic zatem dziwnego, że pan Tusk się wścieka i zapowiada rozliczenia; oby na zapowiedziach się nie skończyło. Cała bowiem spraw...

Naziści i państwo polskie

Na polskich lotniskach pojawili się nazistowscy (samym swoim zdradzieckim istnieniem profanują świętą słowiańską ziemię!) bojówkarze z Ruchu Obrony Gaci… znaczy, Granic (ci od Bąkiewicza, co to w Berlinie awanturę urządził, a potem płakał, gdy go tamtejsza policja słusznie ukarała). Mieli na sobie jakieś podrabiane mundury i zaczepiali przybyszów z zagranicy, tych zwłaszcza o cokolwiek ciemniejszej karnacji, usiłując ich legitymować. Oczywiście to element ksenofobicznej, rasistowskiej polityki tych obmierzłych hitlerowców. Ludzie myślący poczuli zaniepokojenie, szybko rozległy się – jak najbardziej słuszne – głosy potępiające paskudną ową akcję. W internecie pojawiły się petycje do władz Polski, aby zareagowały na takie zachowanie nazistów od Bąkiewicza. I słusznie, bowiem reakcja powinna być. Tyle, że jej nie było. Żadnej. Bojówkarze działali sobie spokojnie, nieniepokojeni przez policję ani inne właściwe służby. Pokazuje to wyraźnie, że Polska po 1989 roku stała się badziewnym p...

Racjonalny wybór cenowy

Kiedy jedenaście lat temu pracowałem jako agent ubezpieczeniowy, wmawiano mi, że „ludzie nie kupują tanich rzeczy” (dlatego polisa, która więcej kosztowała, miała jakoby być atrakcyjniejsza dla klientów niż tańsza opcja). Być może reguła ta działa w przypadku burżujów, którzy często faktycznie wydają forsę, żeby mieć coś kosztownego i się tym chwalić, ale większość społeczeństwa wcale tak nie myśli. Prawda jest taka, że ludzie, robiąc zakupy, owszem, kierują się ceną, ale najczęściej chcą zapłacić jak najmniej. Może nie zawsze chodzi o kupowanie taniochy i tandety, lecz o to, żeby stosunek jakości towaru do jego ceny był korzystny. To znaczy, aby nabyć coś, co będzie dobrze służyło, a nie spustoszy portfela czy konta. To najzupełniej normalne, logiczne i racjonalne. Nikt zdrowo myślący nie chce przepłacać. Mogąc coś kupić taniej, zrobi to. Sam tak postępuję. Zwłaszcza, że tańsze wcale nie musi być gorsze; w kapitalizmie wyższe ceny mają często charakter spekulacyjny, są sztucznie ...

Zaharowani medycy

Czy lekarz może być radnym? Ano, może. I tak, pewien radny dzielnicy Ursus (w Warszawie oczywiście) jednocześnie jest zarazem lekarzem Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR). Jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii. Należał do KO, ale wystąpił z niej; dymisja została przyjęta. A zrobił to, ponieważ rozszedł się wokół niego smrodek. Otóż, okazało się, że rzeczony lekarz-radny w roku 2025 z działalności medycznej uzyskał dochód w wysokości 1,6 mln zł. Czy to źle, nie rozstrzygam; osobiście uważam, że lekarze powinni sporo zarabiać, zawód ten wiąże się wszak z ratowaniem ludzi oraz wymaga naprawdę znaczących kompetencji, ale ich zarobki nie powinny stać w rażącej dysproporcji z płacami np. pielęgniarek czy ratowników medycznych. To wszelako nie wszystko, bowiem dziennikarze Kanału Zero wykryli, iż nasz dzisiejszy bohater w samym tylko Szpitalu Południowym w ubiegłym roku przepracować miał...

Mendy, gestapo i porno

Grupa dzieciarni skorzystała ze sztucznej pseudo-inteligencji. Ale nie do pozyskiwania wiedzy (tak też można, tylko że do uzyskiwanych dzięki temu narzędziu informacji podchodzić należy z dużym dystansem), lecz do wygenerowania materiałów pornograficznych; niestety, są takie programy. Za „modelkę” (cudzysłów oczywiście nieprzypadkowy) posłużyła ich czternastoletnia koleżanka – jak łatwo się domyślić, nie wyraziła na to zgody. Dla dziewczyny oznacza to co najmniej wyjątkowo paskudne przeżycia, może nawet traumę na wiele lat. I ona, i jej rodzic poczuli się pokrzywdzeni, jak najbardziej słusznie, zawiadomili więc organa ścigania. Te sprawą powinny zająć się z urzędu, przestępstwo jest bowiem ewidentne. Ale się nie zajęły. I granatowe mendy (policja), i gestapo (prokuratura) przez długi czas odmawiały wszczęcia postępowania. Serio! Zrobiły to dopiero… pół roku po zgłoszeniu, po tym, jak w sprawie interweniował sam minister sprawiedliwości. A i wtedy instytucje owe olały całą sytuację. ...

Aby się zrelaksować

Jak niedawno pisałem, kapitalizm to system, który narzuca warunki życia generujące nieustanny niemal stres, napięcie, lęk. Boimy się o znalezienie pracy, a kiedy już ją mamy, obawiamy się jej utraty, jak i tego, czy zarobki wystarczą na pokrycie stale rosnących kosztów utrzymania. Stresujemy się praktycznie wszystkim; wyzysk, eksploatacja ze strony kapitalistów, rosnące ceny i rachunki… trudno znaleźć coś, co nie wykańczałoby naszego zdrowia, tak fizycznego, jak też psychicznego. Kapitalizm, mówiąc krótko, zabija, powoli i, przynajmniej początkowo, bezboleśnie. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób cierpi na różne dysfunkcje psychiczne, od napadów lęku po depresję, nie zaskakuje, iż przybywa ludzi z problemami serca, układu krążenia czy nerwowego. Nie jest to żadna nowość (w kapitalizmie zmieniają się wszak szczegóły jeno, rdzeń systemu i jego główne elementy pozostają jednakowo patologiczne oraz zabójcze), już przed stu bez mała laty zauważył to amerykański psychiatra, Edmund Ja...

Biznes szarlatański

Coraz więcej osób w Polsce – i innych państwach kapitalistycznych, jest to bowiem kwestia w znacznej mierze systemowa – zmaga się z różnymi problemami psychicznymi, wliczając w to napady lęku, depresje, załamania, wypalenie, itd. Przybywa też ludzi mających różne problemy życiowe, np. z nawiązywaniem relacji. Nie wszyscy umieją akceptować trudności, zwłaszcza, że nieludzki system, w jakim żyjemy, zrzuca odpowiedzialność za porażki (takie jak bezrobocie, utrata zatrudnienia) czy nawet mniejsze niż zakładane sukcesy na jednostkę. Zarazem przybywa osób szukających alternatywnej wobec katolicyzmu formy rozwoju duchowego; stąd chociażby popularność medytacji. Nic zatem dziwnego, że namnożyło się w ostatnich latach różnego rodzaju szarlatanów, czyli pseudo-terapeutów: coachów, niby-psychologów, współczesnych znachorów (nie mających oczywiście nic wspólnego ze stosowaniem medycy naturalnej), załganych guru (najczęściej oderwanych od takich ścieżek duchowych jak buddyzm czy inne uznane) czy...

Wsparcia brak

W ostatnich dniach Polacy – ci w każdym razie, którzy interesują się sportem – żyją sukcesami Mai Chwalińskiej, tenisistki. Mnie sport nie interesuję, ale pani Mai gratuluję i życzę dalszych sukcesów. Warto wszakże zauważyć, że zaraz po tym, jak doszła do finału w nader ważnym turnieju tenisowym, w internecie pojawiły się informacje, iż kilka lat temu, gdy dopiero rozkręcała swą karierę, bodajże trzykrotnie (jeśli coś pokiełbasiłem, to przepraszam) zwracała się do, wówczas PiS-owskiego, Ministerstwa Sportu o wsparcie finansowe. Nieodmiennie jej odmawiano, ponieważ jakoby „nie rokowała”. Cóż, najprawdopodobniej PiS-owcy, jako typowi prawicowcy i solidaruchy, woleli paść się osobiście na publicznych pieniądzach, niż przeznaczać je na rozwój, w tym przypadku, tenisa ziemnego. Jak sądzę, przypadek Mai Chwalińskiej nie jest odosobniony. Politycy – prawicowych dotyczy to szczególnie, wszak dosłownie ociekają obłudą tudzież fałszem – uwielbiają grzać się w blasku sportowców (i, w mniejsz...

Wyspa i pasożyty

Istnienie miliarderów – oraz kapitalistów jako klasy społecznej – jest ogólnie szkodliwe. Nie dość, że gromadząc gigantyczne majątki, przyczyniają się do nędzy i głodu na całym świecie, to jeszcze niszczą środowisko naturalne. Ich koncerny prowadzą bowiem rabunkową, skrajnie nieracjonalną gospodarkę, zanieczyszczają powietrze (sami miliarderzy też to robią, tłukąc się po globie prywatnymi odrzutowcami), wodę i glebę. A także… No właśnie, tu przechodzimy do dzisiejszego tematu. Ivanka Trump (pomiot lokatora Białego Domu, rzecz jasna) i jej mężulek, Jared Kushner, chcą zachachmęcić jedną z należących do Albanii wysp. I przekształcić ją w luksusowy kurort, oczywiście po to, aby kosić forsę na wywczasach innych kapitalistycznych pasożytów, co to nigdy się pracą nie skalali. Ich plany, jak wiadomo, zagrożą lokalnemu ekosystemowi, roślinom i zwierzętom. A jest to jedno z ostatnich dziewiczych miejsc w Europie i basenie Morza Śródziemnego, z unikalną biosferą. Jeśli więc parze miliarderów u...

Koszta upadku

Upada sieć restauracji North Fish ( North Food Polska ). Niby nic zaskakującego; firmy powstają, przez pewien okres (dłuższy l ub krótszy) prosperują, po czym ich czas się kończy. Tym razem jednak sprawa wygląda dość paskudnie. Za upadającą siecią bowiem stoi nie zwyczajny biznesmen, którego pomysł nie wypalił, lecz Michał S., będący oficjalnie najbogatszym człowiekiem w Polsce. Czyli miliarder, oligarcha. Kapitalista pełną gębą, uważany za geniusza biznesu. Kres North Fish dobrze pokazał, skąd brał się jego majątek. Sieć otóż jest mocno zadłużona, aż na blisko 20 milionów złotych. Sąd odrzucił jej wniosek o upadłość, ponieważ firmowy majątek okazał się do tego stopnia ogołocony, że nawet kosztów procesu by nie pokrył. Oczywiście oligarcha za to nie odpowiada, formalnie bowiem w maju tego roku zmieniono właściciela sieci na… obywatela Turcji. Cóż, myk typowy dla kapitalizmu, nie tylko, jak sądzę, polskiego. Ruszyła więc likwidacja, koszta której spadły, jak łatwo się domyślić, n...

Zapaść i zyski

Ojojoj! Kapitaliści są załamani, podobnie jak propagandyści nieludzkiego systemu społeczno-ekonomicznego, w jakim żyjemy. Przyrost demograficzny w Polsce jest bowiem niski (nic dziwnego przy zbyt wysokich kosztach utrzymania, marnych płacach i niemal zerowej polityce mieszkaniowej; tanie lokale na wynajem od Lewicy dopiero powstaną, ich budowa wymaga czasu), mowa wręcz o zapaści. A ta uderzy w zyski koncernów i korporacji. Dlaczego? Ano, z tej jakże prostej przyczyny, że mniej będzie zarówno klientów, jak i pracowników. Czyli ubędzie chętnych za zakup dóbr i usług. A to się przełoży na produkcję w mniejszych ilościach, czyli droższą. Wyższe zaś ceny doprowadzą do dalszego spadku popytu; pewnym wyjątkiem są dobra i usługi luksusowe, tak czy owak adresowane do zamożnych klientów. Jeszcze gorsze z kapitalistycznego punktu widzenia jest to, że zmniejszy się liczba proletariuszy. Co oznacza, że na jedno wolne miejsce pracy przypadało będzie mniej chętnych niż obecnie. Może wręcz dojść ...

Rabin Beck

Zdecydowanie nie należy mylić syjonistów z Żydami. Syjonista nie musi wyznawać judaizmu, ani przynależeć do narodu żydowskiego; są chociażby syjoniści chrześcijańscy, np. Joe Biden czy Tomasz Lis. To po prostu osoba, która popiera państwo Izrael i jego kolonizacyjną politykę w Palestynie, zbrodnię ludobójstwa wliczając. Z kolei nie każdy Żyd jest syjonistą. Nie byli nimi na przykład polscy bundowcy, członkowie przedwojennej żydowskiej partii socjalistycznej (większość zginęła podczas II wojny światowej, do nielicznych ocalałych zaliczał się Marek Edelman). Dziś wśród Żydów też są zagorzali przeciwnicy Izraela i krytycy jego zbrodni. Człowiekiem takim jest chociażby rabin Elhanan Beck (ur. około 1965 roku). Obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii i jest jednym z głównych rzeczników antysyjonistycznego, ortodoksyjnego ruchu Neturei Karta UK. Bardzo często występuje na demonstracjach, jak również w mediach, w tym międzynarodowych. I chętnie głosi swoje poglądy, zawsze w sposób merytoryczny...