Posty

Wyświetlam posty z etykietą Donald Trump

Wojny ciąg dalszy

Kilka miesięcy temu USA i Izrael rozpoczęły wojnę z Iranem. I przegrały ją, ponieważ mimo bombardowań, Iran się nie ugiął; sam ostrzelał już to amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie, już to cele w Izraelu. Przymknął też Cieśninę Ormuz, jeden z najważniejszych na świecie szklaków przewozu ropy naftowej. W czerwcu zatem Stany Zjednoczone i perskie państwo, pod auspicjami Pakistanu, ogłosiły memorandum pokojowe. Wydawało się, że wojna się kończy. Ale wielu mądrych ludzi ostrzegało, że Trumpowi ufać nie wolno. I mieli rację. Pomarańczowy szaleniec nie pogodził się z porażką, podobnie jak stojący za nim amerykańscy kapitaliści i militaryści. Ogłosił więc w minioną środę, iż memorandum jest „zakończone”, po czym na Iran spadły amerykańskie bomby. Do akcji włączył się też zaprzysięgły, fanatyczny wróg perskiego państwa, czyli faszystowski Izrael, ostrzeliwując cele na południu Iranu. A zarówno amerykańscy, jak i izraelscy politycy zapowiadają dalsze operacje, czyli nic innego poza eskalac...

Przegniłe imperium

W ostatnich dniach przypadła dwieście pięćdziesiąta rocznica powstania agresywnego państwa, które rości sobie rolę przywódczą tak zwanego „wolnego świata” (cokolwiek to znaczy) i bycie „ostoją demokracji”. Tak, o Stany Zjednoczone Ameryki chodzi. Tu przypomnę, że w swojej historii pozytywną rolę odegrały one jedynie dwukrotnie: kiedy podczas I wojny światowej wysłały do Europy żołnierzy, pomagając zakończyć ten konflikt, i gdy przyłączyły się do koalicji antynazistowskiej w trakcie II wojny światowej. Poza tym były i są czynnikiem destabilizującym, największym zagrożeniem dla światowego pokoju i bezpieczeństwa: wywołują wojny (i często je przegrywają, np. ostatnio z Iranem), wspierają dyktatorów (faszystowskie junty południowoamerykańskie w drugiej połowie XX wieku) czy masowych zbrodniarzy („Solidarność” i Balcerowicz, faszystowski Izrael, itd.). A imperializm amerykański dąży do podporządkowania sobie całego świata, zwłaszcza oczywiście gospodarczego, co z reguły odbywa się pod ha...

Szacunek dla Javiera i Pedra

Javier Bardem to światowej sławy hiszpański aktor, który grywa również w filmach hollywoodzkich. Jedną z jego najlepszych ról jest Stilgar z Diuny (swoją drogą, aktor ten idealnie wręcz pasuje do owej postaci z dzieł Franka Herberta) . Jego osiągnięć artystycznych nie będę tu jednak omawiał, na nich bowiem zasługi pana Bardema się nie kończą. Otóż, często wypowiada się on na tematy ważne dla całego świata, dotyczące chociażby polityki czy praw człowieka. Jest przede wszystkim (podobnie jak Susan Sarandon czy Kate Beckinsale) ostrym krytykiem ludobójstwa w Strefie Gazy i okupacji Palestyny przez Izrael. A ostatnio na festiwalu w Cannes Javier Bardem też ostro pojechał. Jego wypowiedź na konferencji prasowej dotycząca przemocy, polityki i toksycznej męskości ciągle wstrząsa internetem oraz pozostałymi mediami . Między innymi dlatego, że słynny aktor wymienił przykłady: Trumpa, Putina i Netanjahu. Powiedział mianowicie: „ Ten problem dotyczy także pana Trumpa, pana Putina i pana Net...

Uciekający gestapowiec Zero

Media skupiają się na ucieczce niejakiego Ziobry Zbigniewa, czyli gestapowskiego Zera, byłego PiS-owskiego ministra niesprawiedliwości, do USA. Nawiał tam z Węgier, gdzie szukał azylu, pragnąc uniknąć odpowiedzialności karnej w Polsce; no, ale Orban przegrał wybory, pojawiła się więc konieczność pozyskania pomocy u faszystów zza oceanu. Jak z tym będzie, czas pokaże. Antyimigrancka polityka Trumpa i jego administracji sprawić może, że Zero zostanie z USA deportowany do Polski. Albo zastrzelą go bandyci z ICE. Równie jednak prawdopodobne wydaje się, że azyl dostanie, a wówczas procedura ekstradycji, o ile w ogóle dojdzie ona do skutku, będzie długa i skomplikowana. Wniosek zapowiada Lewica, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy. Kierunek ucieczki z Zerowego punktu widzenia wydaje się słuszny. Rosja czy Białoruś odpadały, tyleż ze względu na, charakterystyczną dla polskiej prawicy, fanatyczną rusofobię byłego ministra, ile dlatego, że po prostu nie zostałby tam przyjęty. Azylu nie udziel...

Religia pomarańczowego szaleńca

Religie, jak wszystko inne, kształtują się, istnieję (ewoluując), aż w końcu zanikają. Wydaje się jednak, że mamy teraz taką, która powstała bardzo szybko, a jak długo pociągnie, czas pokaże. Jest wszelako nader niebezpieczna. Chodzi o trumpizm, czyli ubóstwianie Donalda Trumpa, obecnego prezydenta USA. I nie, wcale nie kpię, zjawisko takie rzeczywiście zachodzi. Przybywa mianowicie ludzi – nie tylko w Stanach Zjednoczonych – którzy widzą w Trumpie wcielenie Boga, a przynajmniej Chrystusa, i podchodzą do tego zupełnie na serio. Lokator Białego Domu ma być nowym mesjaszem, z boską misją do wypełnienia; sposobem jej realizowania było chociażby bombardowanie Iranu, które jednak nie przyniosło spodziewanych efektów politycznych. Do takich wyznawców zaliczają się nie tylko wyborcy Partii Republikańskiej, ale też liczni dziennikarze, politycy (w tym polscy, z PiS-u i Konfederacji), a nawet pastorzy. Mało tego, sam Trump zaczął przypisywać sobie boskość, publikując w sieci materiały pr...

Groźby szalonego Donalda

Jak z pewnością pamiętamy, w miniony wtorek, 7 kwietnia, lokator Białego Domu w postaci kapitalistycznego faszysty Donalda Trumpa, zagroził, że cywilizacja irańska „zostanie zniszczona” (dowiódł tym, że sam przynależy do barbarzyństwa, co zresztą widoczne jest na pierwszy rzut oka; to samo oczywiście dotyczy USA i chyba większości globalnej Północy). Podał nawet godzinę, o której miało się to stać. Nic dziwnego, że świat wstrzymał oddech; wystarczyło zajrzeć na portale społecznościowe, by przekonać się, iż wiele osób na serio obawiało się ataku atomowego na Iran, konsekwencje czego byłyby tragiczne dla całej naszej planety. W istocie wystrzelenie pocisków nuklearnych to nie taka prosta sprawa (inaczej taki szalony debil jak Trump już wielokrotnie by je odpalił), zaś administracja lokatora Białego Domu oficjalnie dementowała, by miały one zostać użyte. Biorąc jednak pod uwagę stan „inteligencji” i „poczytalności” tego faszystowskiego miliardera, obawy tak całkiem nieuzasadnione nie był...

Uległość faszystowskich solidaruchów

Już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo PiS-owcy (oraz ich nazistowscy koledzy z Konfederacji) są ulegli wobec Trumpa. Wręcz go ubóstwiają. Kiedy wygrał wybory, posłowie Bezprawia i Niesprawiedliwości tudzież Konfederacji wystąpili w Sejmie w charakterystycznych czapeczkach, oddając hołd swemu bożyszczu. Od tamtej pory zarówno oni sami, jak też ten ich Alfons zajmują bezkrytyczną wobec USA oraz Trumpa pozycję. Jeden z prezydenckich ministrów, oczywiście PiS-uar pełną gębą, domagał się nawet ostatnio wysłania polskich wojsk na pomoc Stanom Zjednoczonym i Izraelowi w Iranie (na razie zapowiadane jest zawieszenie broni, bo Trumpowi spada poparcie z powodu spadku cen, a Izrael jest w coraz marniejszej kondycji). Skąd jednak to wiernopoddaństwo się bierze? Ano, między innymi z historii. Otóż, jak wiemy, mafia/sekta Kaczyńskiego Jarosława wywodzi się z targowicy lat 80., która wyrosła wokół ówczesnej „Solidarności”. Ów antypolski, antyspołeczny i – jak okazało się po 1989 roku – antyd...

Marszałek, PiS i Trump

Jak zapewne wszyscy pamiętamy, niedawno Donald Trump wysłał do Marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, list z prośbą o poparcie dla przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. Lokator Białego Domu wielce bowiem o niej marzy. Polskę zaś, podobnie jak poprzedni prezydenci USA, traktuje jako marionetkę i spodziewa się po najważniejszych nadwiślańskich politykach bezdyskusyjnego spełniania swoich oczekiwań. Czarzasty jednak (stanowi pod tym względem wyjątek na nadwiślańskiej scenie politycznej) amerykańską kukiełką nie jest i odpowiedział, że wniosku Trumpa o pokojowego Nobla nie poprze, uważa bowiem, iż na nagrodę ową (inna bajka, że tak czy owak skompromitowaną, ale to już moje zdanie) on nie zasłużył. Szalony miliarder się wściekł i ustami amerykańskiego ambasadora w (k)raju nad Wisłą (facet zaczął ostatnio udzielać strasznie głupich wywiadów) zerwał stosunku dyplomatyczne… nie, nie z RP, ale z samym jeno marszałkiem Czarzastym. Czym ten nieszczególnie się przejął. Cała ta sytuacja o...

Degeneracja miliarderów

Nie milkną echa po ujawnieniu przez amerykańskie organa ścigania (zgodnie z prawem) akt sprawy Jeffreya Epsteina – finansisty, handlarza ludźmi, przestępcy seksualnego i seryjnego gwałciciela. Urządzał on liczne orgie, na które zapraszał już to kapitalistów, już to hollywoodzkie gwiazdy, już to innych przedstawicieli pseudo-elit finansowych z USA i nie tylko. Działy się w ich trakcie straszne rzeczy, w tym gwałcenie dzieci, a pewna meksykańska modelka (dziwnym trafem zaginęła krótko potem) po ucieczce z jednej z takich „imprez” została nagrana, jak w przerażeniu krzyczała o… jedzeniu ludzi; miała na sobie podarta koszulkę z napisem sugerującym, że przeznaczono ją na jedno z dań (modelkę, nie koszulkę). Z tychże ujawnionych akt wynika, że w orgiach, podczas których dochodziło do czynów pedofilskich, brali udział światowej sławy miliarderzy oraz prawicowi politycy, w tym Donald Trump. Wygląda też na to, że Epstein, pracując dla izraelskiego wywiadu, zbierał na nich haki, aby nie przesz...

Pomarańczowe szaleństwo

Donald Trump, lokator Białego Domu, czyli prezydent imperium zła, wymyślił nową instytucję. Nosić ma ona nazwę Rada Pokoju, a jej celem ma być zarządzanie Strefą Gazy (oczywiście ku zadowoleniu izraelskich faszystów), choć zadania mogą wykroczyć poza ten obszar i dotknąć innych światowych kwestii. Zaproszonych zostało ponad sześćdziesięciu przywódców, w tym: car (formalnie prezydent) Rosji Władimir Putin, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, dyktator Węgier Viktor Orban czy polski Alfons (serio!). Stałe członkostwo w owej Radzie Pokoju kosztować ma dane państwo miliard dolarów rocznie. Na razie nie wiadomo, czy Nawrocki przyjmie zaproszenie (zapłaciłby za to z naszych kieszeni, oczywiście); przeszkadza mu towarzystwo Putina. W każdym razie fakt, iż został zaproszony, świadczy o tym, że Trump uważa, nie bez racji, Polskę za swoją marionetkę, nieformalną kolonię USA. Którą (k)raj nad Wisłą rzeczywiście jest od 1989 roku. Rzecz jasna Rada Pokoju ma być pasem transmisyjnym interesó...

Kolej na Grenlandię

Po zamachu na Wenezuelę i uprowadzeniu przez amerykańskich komandosów prezydenta Maduro z żoną, Donald Trump groził już to Meksykowi, już to Kubie, już to innym państwom w Ameryce Południowej. Ale też przypomniał swe żądania z początku kadencji odnośnie Grenlandii, którą USA miałyby przejąć od Danii, rzekomo po to, aby chronić swoje bezpieczeństwo. I wygląda właśnie na to, że właśnie Grenlandia jest obecnie pierwsza w kolejce do wpadnięcia w imperialistyczne łapska. Otóż amerykańskie media podają, iż Trump polecił swoim doradcom opracować strategię zajęcia tejże wyspy. Jedne źródła mówią, że najchętniej by ją kupił (o tym właśnie mówił na początku kadencji, gdy w ogóle zgłosił grenlandzki pomysł), inne jednak nie wykluczają interwencji zbrojnej (której chyba boją się także europejscy przywódcy, na plany Trumpa reagują bowiem nader ostro i krytycznie, również, o dziwo, Donald Tusk). Może być zatem bardzo różnie, zwłaszcza, że pomarańczowy szaleniec jest nieobliczalny. W jego szaleń...

Pomarańczowy dyktator-terrorysta

Stało się. USA kilka dni temu zaatakowały Wenezuelę. Konkretnie, zbombardowały jej stolicę, Caracas, amerykańscy zaś komandosi uprowadzili prezydenta Nicolasa Maduro wraz z małżonką. Ten akt terroryzmu, sprzeczny z jakimkolwiek prawem międzynarodowym, odbył się najprawdopodobniej za cichym przyzwoleniem wenezuelskich generałów i części polityków, którzy sprzedali nie tylko prezydenta, ale i własny kraj. Na razie władzę objęła tam wiceprezydentka, która krytykuje amerykański atak. Tymczasem Donald Trump zapowiedział przejęcie przez Stany Zjednoczone pełnej kontroli nad Wenezuelą, a zwłaszcza tamtejszymi złożami ropy naftowej. Bo o to właśnie chodzi, o największe na świecie złoża tegoż surowca. A także złota, gazu, litu czy metali ziem rzadkich. Maduro nie chciał ich udostępnić amerykańskim koncernom, no to został porwany, co poszło imperialistycznym terrorystom tym łatwiej, że prezydent ów nie cieszył się aż takim poparciem, co jego poprzednik, Hugo Chavez. Jest to kontynuacja wielol...

Nowa wojna imperialistów

Wszystko wskazuje na to, że USA pod nieświatłym przewodnictwem Donalda Trumpa rozpętają już wkrótce nową wojnę. Tym razem z Wenezuelą. Groźby w kierunku tego państwa płyną z Waszyngtonu od dłuższego już czasu, w ostatnich dniach amerykańscy komandosi dokonali aktu piractwa morskiego, zajmując wenezuelski tankowiec, a ostatnio Stany Zjednoczone tworzyć zaczęły blokadę morską. Naiwnym sprzedawana jest bajeczka, że chodzi o obalenie jakoby niedemokratycznego „reżimu” prezydenta Maduro, który – śladem swojego poprzednika, Hugona Chaveza – mimo wywołanego przez USA kryzysu gospodarczego skutecznie (jak dotąd) opiera się amerykańskim wpływom politycznym i gospodarczym. Z drugiej strony, bajeczka owa wcale nie jest sprzedawana jakoś szczególnie intensywnie, Trump bowiem wprost wystosował żądania, aby Wenezuela ZWRÓCIŁA swoje złoża ropy i innych surowców USA. Wiadomo zatem, jaki jest cel szykowanej wojny. Trump jest znacznie bardziej szczery niż poprzedni lokatorzy Białego Domu, nie ukrywa z...

Dwaj idioci i Unia Europejska

Elon Musk, kapitalistyczny pasożyt, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, wkurzył się na Unię Europejską. Ta bowiem nałożyła na należącą do niego platformę X (dawny Twitter) 120 mln euro kary za naruszenie przepisów Ustawy o usługach cyfrowych (DLA). Jej funkcją jest dążenie do przejrzystości działań gigantów cyfrowych i zapobieganie rozprzestrzenianiu w internecie nielegalnych treści. Konkretnie, poszło o to, że X wprowadza w błąd, stosując „niebieski znaczek” do weryfikacji użytkowników, nie ma przejrzystego repozytorium reklam, a także nie udostępnia danych do badań w sposób zgodny z unijnymi regulacjami. Szkoda, że nie wzięto się za największych grzech tego portalu społecznościowego, czyli bycie skrajnie prawicowym ściekiem, gdzie treści jawnie neonazistowskie sąsiadują z carską propagandą. Tak czy owak, Musk nazwał tę karę „cenzurą”; w ślad za nim poszła administracja Trumpa. Zidiociały (przykładowo, chciał w najbliższym czasie kolonizować Marsa, mimo iż ludzkość nie ma jeszc...

Rozmowy pokojowe

Kilka dni temu na Florydzie odbywały się rozmowy na temat pokoju w Ukrainie. Brały w nich udział delegacje ukraińska i amerykańska. Nie były one – jak twierdza nieoficjalne źródła zbliżone do ukraińskich – łatwe, acz, zdaniem Amerykanów, „produktywne”. W każdym razie, wypracowano plan pokojowy dla Ukrainy, który amerykańska delegacja ma dziś przedstawić w Moskwie. Tymczasem prezydent Zełenski odbywał wizytę w Paryżu, również walcząc na arenie dyplomatycznej o pokój dla swojego kraju. Co będzie dalej, zobaczymy. Osobiście mam nadzieję na zakończenie tej przeklętej wojny. Giną w niej najbiedniejsi – zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie – często z ulicznych łapanek, którzy nie mają szans wymigać się od służby wojskowej, czyli, nie oszukujmy się, bycia mięsem armatnim. A wszystko w interesie cara Putina, globalnych koncernów zbrojeniowych oraz paliwowych (przypomnijcie sobie, jak szalały ceny paliw na stacjach w lutym 2022 roku, zaraz po rosyjskiej agresji – potrafiły zmieniać się dosłownie...

Nie do zaakceptowania

Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych przegłosowała kilka dni temu rezolucję w sprawie Palestyny, konkretnie Strefy Gazy. W istocie jest to tzw. plan Trumpa, zawiera bowiem wydzieliny ekwiwalentu mózgu obecnego prezydenta USA. Dokument ma na celu doprowadzenie do pokoju w Palestynie i ogólnie na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że jest do niczego. Rezolucja przewiduje między innymi przekazanie Strefy Gazy pod międzynarodową kontrolę. A także rozbrojenie Hamasu. W zamian Izrael niby to miałby zaprzestać ludobójstwa. Palestyńczycy oczywiście uznali, że czegoś takiego zaakceptować nie mogą. Międzynarodowa kontrola nad Strefą Gazy oznacza bowiem ni mniej, ni więcej, że Palestyna (a raczej to, co z niej zostało) ostatecznie ziemie te utraci. Jest to bowiem zakamuflowany sposób na przekazanie Strefy Gazy izraelskiemu okupantowi – może jeszcze swoje udziały zyskają tam Amerykanie – o co przecież od początku ludobójczej operacji chodzi. Złożenie broni przez Hamas też ni...

Hołd i obraza

Niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, klerofaszysta i lokator Pałacu Prezydenckiego, wybrał się z wizytą do swoich (i Kaczyńskiego Jarosława, któremu podlega) panów w USA. Jeszcze dziś spotkać się ma z Donaldem Trumpem, miliarderem, faszystą i lokatorem Białego Domu. O tę wizytę obraził się na niego rząd Donalda Tuska. Albowiem do niedawna jeszcze, kiedy polski prezydent udawał się do Stanów, by spotkać się z tamtejszą głową państwa, najczęściej zabierał ze sobą przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie było to nigdzie skodyfikowane; po prostu ukształtował się taki zwyczaj. Alfons jednak tego nie zrobił, wręcz odmówił uczestnictwa ludzi z MSZ w swojej wizycie. Przeto, jak łatwo się domyślić, został ostro skrytykowany przez stronę rządową i jej zwolenników. Innymi słowy, mamy (czy raczej mieliśmy, mleko się wszak rozlało) do czynienia ze sprzeczką w pozornie podzielonym obozie prawicy postsolidarnościowej o to, kto ma oddawać hołd prezydentowi USA. Bo po to właśnie Nawro...

Marionetka krwawego Binjamina

Stało się! USA zbombardowały Iran. A teraz Donald Trump zaprasza Irańczyków, aby ponownie zasiedli przy stole negocjacyjnym… od którego nigdy nie wstali, lecz zostali zmuszeni do zamilknięcia przez Izrael i Stany Zjednoczone. Tak oto amerykańskie imperium przystąpiło do wojny izraelsko-irańskiej. Po stronie agresora, dodajmy, czyli Izraela. Amerykański atak, podobnie jak wcześniejsze izraelskie, oficjalnie ma na celu zapobiec wyprodukowaniu przez Iran arsenału nuklearnego. Tyle, że wywiad USA twierdzi, iż Persowie takiegoż arsenału nie mają, ani nawet – wbrew temu, co głosi zachodnia propaganda – nie dążą do jego stworzenia; zaznaczmy, że irańskie prace nad energetyką atomową są na bieżąco kontrolowane przez międzynarodowych obserwatorów i ekspertów. Cóż, w tej kwestii wierzę szpiegom. Jak niedawno pisałem, faszystowski premier Izraela, Binjamin Netanjahu, rozpętał wojnę z Iranem po to, aby odwrócić uwagę światowej opinii publicznej od ludobójstwa w Gazie (które cały czas trwa), i...

O krok od krachu

Donald Trump, jako kapitalista i faszysta, pełniąc drugą kadencję prezydenta USA, miał rządzić w interesie amerykańskich klas pasożytniczo-wyzyskujących. Na razie jednak mu to zdecydowanie nie wychodzi, a jego działania biją nie tylko w interesy kapitalistów, ale też, co gorsza, w społeczeństwo. Jak wiemy, ledwo objął urząd, Trump (co zresztą zapowiedział jeszcze jako elekt) zaczął bawić się w wojny celne, już to z Kanadą, już to z Meksykiem, już to z Unią Europejską. W założeniu miały one wzmocnić amerykańską gospodarką, chroniąc tamtejszy rynek przed „obcymi” towarami. Dlatego walnęły między innymi w europejskie firmy. Przykładowo, liczne samochody marki BMW utknęły w portach w Stanach, a działające w Polsce przedsiębiorstwa z sektora motoryzacyjnego już liczą straty. Jednakże wygląda na to, iż gospodarka USA oberwała o wiele mocniej. Otóż, brutalna polityka celna administracji Trumpa sprawiła, że amerykańskie firmy mają coraz gorsze notowania na giełdzie. A w zasadzie fatalne –...