Posty

Wyświetlam posty z etykietą poparcie

Moralny obowiązek popierania

Przed stu siedmiu laty, 7 listopada 1918 roku, powstał pierwszy od utraty niepodległości, niezależny od zaborców organ władzy politycznej w Polsce, czyli Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Na jego czele stanął socjalista, Ignacy Daszyński, przeto jest on określany także rządem Daszyńskiego. Zrzeszał większość działających wówczas polskich partii i środowisk politycznych, poza zdrajcami z Narodowej Demokracji oraz komunistami, którzy szli wtedy oddzielą drogą. I jeśli już mamy świętować początek II Rzeczypospolitej (co jest średnio sensowne, skoro państwo owo przestało istnieć w 1939 roku, a po II wojnie światowej odrodziło się w zupełnie innych granicach i z zupełnie innym – lepszym – ustrojem), właśnie 7 listopada powinien być Dniem Niepodległości. Abstrahując wszelako od świąt, Polacy przez ponad sto dwadzieścia lat walczyli o niepodległość, czy to zbrojnie w powstaniach i Wiośnie Ludów, czy to jako żołnierze armii Napoleona, czy to poprzez zachowywanie własnej kultury i r...

Solidarność zbrodniarzy

Trudno nie zauważyć, że polska prawica postsolidarnościowa, czyli PO i PiS, popiera Izrael i popełniane przez niego masowe zbrodnie w Palestynie. Przykładowo, Radosław Sikorski wprost cieszy się, kiedy IDF mordują ludzi, wyrażając dziką radość na swoich profilach w internecie, natomiast Polakom w Sumud Flotilla zarzuca „szkodzenie” Polsce i sugeruje, że nic się nie stanie, jeśli bliskowschodni faszyści ich zamordują. Inni prawicowi politycy z dawnej „Solidarności” się wywodzący w sprawie ludobójstwa w Palestynie w większości wymownie milczą, co także jest wyrazem poparcia. Oczywiście głównym powodem takiego stanu rzeczy jest solidarnościowy rodowód wzmiankowanych indywiduów. Są oni wszak marionetkami USA, zaś Izrael pozostaje najważniejszym (o ile nie jedynym prawdziwym) sojusznikiem tychże. Nic zatem dziwnego, że solidaruchy przyklaskują jego zbrodniom, a jeśli przypadkiem je skrytykują, to nader delikatnie i wtedy dopiero, gdy już naprawdę muszą. Zachodzić może jednakowoż jeszcz...

Rydwany Gideona

Tak się nazywa – od jednego kolesia z mitologii biblijnej – nazwa podjętej właśnie izraelskiej operacji wojskowej przeciwko Palestynie, a konkretnie Strefie Gazy… czyli dalszego aktu trwającego od osiemnastu miesięcy ludobójstwa. Dotykającego zresztą nie tylko Palestyny, Izraelskie wojska bombardują przecież także Damaszek, do spółki z amerykańskim lotnictwem szerzą śmierć i zniszczenie w Jemenie, a nie tak dawno atakowały Liban. Teraz zaś… No właśnie. Rydwany Gideona mają być potężną akcją – zmobilizowano tysiące rezerwistów – ataku na zrujnowaną Strefę Gazy, zniszczenia jej do końca, trwałej okupacji i utworzenia tam ogrodzonego drutem kolczastym obozu koncentracyjnego, znaczy, jeszcze gorszego niż dotychczas. Brzmi to jak scenariusz jakiegoś przerażającego thrillera politycznego, lecz jest to stuprocentowa prawda. W Strefie Gazy od października 2023 roku izraelscy faszystowscy terroryści zamordowali ponad sześćdziesiąt tysięcy osób… co najmniej, bo są i dane mówiące o kilkuset ...

Przegrany Joe?

Bodaj największym zwycięzcą wojny rosyjsko-ukraińskiej, toczącej się w interesie amerykańskim, jest Joe Biden. Którego syn, swoją drogą, ma firmę w Ukrainie. Krwawy ów konflikt pozwoli mu umocnić – szybko wcześniej słabnące – amerykańskie wpływy polityczne i militarne w Europie, która niemal z dnia na dzień pożegnała się z coraz śmielszymi marzeniami o rozwiązaniu lub przynajmniej przeorganizowaniu NATO, będącego wszak pasem transmisyjnym imperializmu Stanów Zjednoczonych. Jankeskie koncerny zbrojne też zaczęły zarabiać, nie tylko sprzedając broń Ukrainie (za darmo jej przecież nie oddają), ale również nowym klientom, jacy szybko się pojawili, przestraszeni agresją Putina. Mówiąc krótko, pełen sukces. Wojna zakończy się oczywiście w chwili, gdy jej trwanie przestanie być opłacalne dla USA. Jednakże Biden może okazać się zarazem największym przegranym tego, co dzieje się w Palestynie, czyli Izraelskiego ludobójstwa, popieranego m. in. przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, które ...

Bój o romans z hitlerowcami

Po nie-PiS-owskiej stronie sceny politycznej narasta zaniepokojenie. Oto sondaże pokazały, że zwiększyło się poparcie dla neonazistowskiej Konfederacji, ugrupowania powstałego na bazie kilku skrajnie prawicowych, moralnie oraz intelektualnie zdegenerowanych partyjek, członkowie których sytuują się bardzo daleko poza ludzką cywilizacją, a może i naszym gatunkiem. Ma program skrajnie antydemokratyczny (kwestionuje między innymi prawa człowieka), antyeuropejski, fanatycznie katolicki, jak również prokapitalistyczny do granic możliwości. Mówiąc krótko, Konfederaci, zwani też Konfiarzami, chcieliby w (k)raju nad Wisłą wdrożyć zbrodnicze rozwiązania w stylu Benita Mussoliniego, Francisco Franco, Adolfa Hitlera, Augusta Pinocheta, junty argentyńskiej, itd. Czyli po prostu zradykalizować procesy, jakie prawica postsolidarnościowa przeprowadza od 1989 roku, co wzbogaciliby ci hitlerowcy o wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej. Tak naprawdę, konfederacka wizja naszego kraju (o czym kiedyś j...

Jak się lepi czerń

O tym, że pozycja Kościoła katolickiego w Polsce (i nie tylko, przy czym wiele państw, gdzie ów związek wyznaniowy stanowił ongiś znaczącą siłę, ruszyło z laicyzacją wcześniej i szlakiem jej dalej zaszło niż my) szybko się pogarsza, pisałem już wielokrotnie. Opinią w społeczeństwie cieszy się on coraz gorszą – pedofilia i jej ukrywanie, upolitycznienie, konszachty z PiS-em oraz innymi ugrupowaniami skrajnie prawicowymi, pazerność kleru, media Rydzyka, itd. – prędko ubywa osób uczestniczących regularnie w nabożeństwach czy przyjmujących księdza po kolędzie… Swoje zrobiła pandemia COVID-19, która uświadomiła ludziom, że niedzielę i święta mogą spędzać w domu. Mówiąc krótko, laicyzacja postępuje, a wraz z nią ubywa purpurze i czerni forsy od strzyżnych dotychczas równiutko owieczek. To znaczy, tej, jaką owieczki przekazują bezpośrednio na tacę bądź w kopercie, bo strumień pośredni, źródłem którego są podatki, płynie poprzez instytucje państwowe nieprzerwanie. Pod PiS-owskim nie-rządem je...

Dlaczego popieram Strajk Kobiet

Dziś odbędzie się kolejna akcja protestacyjna zorganizowana przez Strajk Kobiet; ma to być blokada Sejmu. Uczestniczkom i uczestnikom serdecznie życzę powodzenia oraz składam wyrazy poparcia. No właśnie. Strajk Kobiet popierałem w zasadzie od samego początku istnienia tej organizacji, a działania podjęte przezeń po „wyroku” nielegalnie funkcjonującej grupy kolesiów, jaka pod nie-rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości zastąpiła Trybunał Konstytucyjny, wzbudziły we mnie wielkie uznanie. Jakie wszelako były i są powody tego mojego poparcia? Już wymieniam i uzasadniam. Pierwszym i najważniejszym jest rzecz jasna szacunek, który żywię dla przedstawicielek płci żeńskiej. Bynajmniej nie uważam ich za „gorsze” od mężczyzn, a już z całą stanowczością sprzeciwiam się odbieraniu im praw, jak również traktowaniu ich jako żywe inkubatory (do czego w istocie sprowadza się restrykcyjne prawo antyaborcyjne, utrudnienia w dostępie do antykoncepcji, faktyczny brak edukacji seksualnej oraz tym podobne...

Dlaczego poprę Roberta Biedronia

Już w najbliższą niedzielę pierwsza tura wyborów prezydenckich. Bezprawnie przełożonych, toteż ich konstytucyjność tak czy owak będzie kwestionowana, a wybrany kandydat – ktokolwiek nim się okaże – będzie miał słaby mandat. Tak czy owak, oczywiście pójdę oddać głos. Jak już wiecie z poprzednich notek tudzież moich wpisów na Facebooku, kandydatem, którego poprę, będzie Robert Biedroń. Powodów ku temu jest kilka. Po pierwsze, jest to człowiek, którego najzwyczajniej w świecie podziwiam. Od lat leją się na niego pomyje jako na geja, działacza LGBT, polityka lewicowego. Przeważnie chlustają one z prawej strony, ale nie brak też (co jest, moim skromnym zdaniem, zatrważające), lewicowców (a raczej ludzi za takowych się podających), co Roberta Biedronia nie tolerują. Z powodu tego, iż jest on politykiem głoszącym REALNIE postępową wizję Polski, pozostaje pan Biedroń solą w oku również liberałów. A mimo to, nieodmiennie emanuje pozytywną energią, dla wszystkich ludzi ma szacunek, na...

Dlaczego nie głosuję na PiS

Powodów, dla których nad wyraz negatywnie oceniam Bezprawie i Niesprawiedliwość, czyli mafię/sektę (normalną partią nazwać się tego tworu nie da) Jarosława Kaczyńskiego, i nie zamierzam oddać na nią głosu, jest wiele. Tutaj wymienię tylko niektóre: 1) Nie zamierzam z...lać za miskę ryżu. PiS-owcy, jak wszyscy prawicowcy i prawacy, reprezentują interesy wielkiego, głównie międzynarodowego kapitału ( vide zwalnianie z podatków największych koncernów, zwłaszcza amerykańskich), a ten, nie oszukujmy się, poszukuje w Polsce głównie taniej siły roboczej, czyli nie tyle robotników, ile parobków. Identycznie zresztą rzecz ma się z klerem (kurie wszak świeckich pracowników i pracownice zatrudniają na śmieciówkach i zwalniają z byle powodu) oraz sami prawicowymi politykierami, którzy też chcą, by ktoś na nich tyrał za darmochę. Dlatego też PiS-owcy przez cztery lata swoich ponurych rządów nie zrobili niczego, by przeciwdziałać wyzyskowi, w szczególności nie podjęli nawet próby ograniczenia...

Bajki z kaczej chatki

Kampania przed wyborami samorządowymi niby jeszcze nie jest formalnie ogłoszona, ale już się z wolna rozkręca. Widać to było na sobotniej konwencji Bezprawia i Niesprawiedliwości, podczas której pan premier Morawiecki i inni akolici Jarosława Kaczyńskiego – oraz oczywiście sam dyktatorek – przypomnieli społeczeństwu, jak pięknie potrafią obiecywać. Obiecali zatem niższe stawki ZUS dla małych przedsiębiorców, 300 zł wyprawki szkolnej dla dzieci (przypominam – to ci sami ludzie, jacy zlikwidowali program darmowego podręcznika!), darmowe leki dla kobiet w ciąży (ciekawe, czy będzie z nimi tak samo, jak z darmowymi lekami dla seniorów, który to pogram pozostaje w zasadzie fikcyjny; pewnie tak) i wiele innych rzeczy, typowych raczej dla kampanii wyborczej do parlamentu, a nie do samorządów. Cóż, wiadomo, że politycy, chcąc pozyskać wyborców, zapewniają, ile to dla nich zrobią. Taka jest po prostu istota ustroju nazywanego demokracją parlamentarną, jedną z zasad którego jest istni...