Posty

Wyświetlam posty z etykietą tragedia

Dyscyplinowanie niewolników

Znajoma osoba z portalu społecznościowego, słusznie oburzona, opublikowała na swoim profilu zdjęcie strony z jakiegoś podręcznika do podstaw przedsiębiorczości. Tu zauważę, że w szkole średniej miałem taki przedmiot, lecz podobnych głupot jak te, które zaraz przytoczę, w podręcznikach nie było. A chodzi o to, że znajoma przytoczyła fragment o POZYTYWNYCH skutkach bezrobocia. Według autorów rzeczonej książki ma to być prowadzenie do: „ 1) umacniania dyscypliny pracy i podniesienia jej wydajności; 2) zwiększania poszanowania pracy; 3) podwyższania kwalifikacji zawodowych; 4) wzrostu samozatrudnienia wśród bezrobotnych (zakładanie przez nich małych firm)”. Mnie najbardziej rozbiły dwa ostatnie punkty. Skąd mianowicie osoba, która straciła zatrudnienie, a wraz z nim środki utrzymania, ma wziąć pieniądze na podwyższanie kwalifikacji zawodowych? Przecież odpowiednie kursy kosztują, niejednokrotnie sporo. Z kolei, kiedy się pracuje, nie zawsze jest czas na uczęszczanie na takie zajęcia....

Polska we krwi

Wczoraj na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego doszło do zarazem zbrodni i tragedii. Dwudziestodwuletni mężczyzna – Polak, wbrew informacjom, jakie z początku szerzyły środowiska prawicowe – porąbał siekierą, między innymi pozbawiając ją głowy, portierkę. Ciężko też zranił jednego z usiłujących obezwładnić go ochroniarzy. Z tej przyczyny na UW wprowadzono dziś żałobę. Motywy sprawcy, ujętego przez policję, pozostają na razie nieznane. Niedawno pacjent zamordował lekarza. Inny, w innym mieście, rzucił się na lekarkę. Pobito pielęgniarkę. Do ataków na ratowników medycznych dochodzi często. Czy jest to efekt szczucia i polaryzowania społeczeństwa, uskutecznianych przez polską prawicę, zwłaszcza skrajną (na przykład zamachy Brauna i jego zwolenników na środowisko lekarskie)? Nie wiadomo. Ale możliwości takiej nie można wykluczyć. Prawicowi bowiem politycy, poza ewentualnie Szymonem Hołownią, budują swoje działania na nastawianiu jednych ludzi przeciwko innym. Osoby heteronormatywne ...

Dziedzice solidarnościowej kontrrewolucji

Solidarnościowa kontrrewolucja wyniosła do władzy jednostki… cóż, bardzo różne pod względem moralnym, etycznym tudzież intelektualnym. Byli wśród nich ludzie, z którymi można się było fundamentalnie nie zgadzać, ale którzy reprezentowali sobą wysoki lub wręcz bardzo wysoki poziom; wymienić tu można chociażby Bronisława Geremka, Tadeusza Mazowieckiego czy Władysława Bartoszewskiego (jego syn to już zupełnie inna sprawa). Niestety, w większości nie żyją. A ci, co żyją i są przy żłobie w szeregach PiS-u, PO czy PSL-u (można jeszcze doliczyć Polskę 2050, która zachowuje się podobnie, ale nie ma rodowodu postsolidarnościowego)… no cóż. Są w większości albo politycznymi miernotami, skoncentrowanymi jedynie na utrzymaniu się na stołkach i niemającymi nic do zaproponowania nam, osobom obywatelskim, albo jawnymi zbrodniarzami, winnymi licznych śmierci. Przykładowo, realizacja planu Balcerowicza – który, przypomnę, wszedł do rządu Tadeusza Mazowieckiego z ramienia „Solidarności” i pod jej szy...

Wielka woda i PiS

Na początek dobra, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wiadomość. Premier Donald Tusk połapał się, jakie głupstwo palnęła ministra klimatu i środowiska (pisałem o tym wczoraj) i postanowił naprawić jej błąd. Zamiast więc nisko oprocentowanych pożyczek dla powodzian ma być bezzwrotna pomoc – najpierw doraźna „na przeżycie”, a potem kwoty w wysokości (o ile mnie pamięć nie myli) do 100 tys. zł, w zależności od poniesionych strat. Jak to będzie działało i czy w ogóle okaże się wystarczające, czas pokaże, acz biorąc pod uwagę, iż przewagę w koalicji rządowej ma neoliberalna/neokonserwatywna prawica, raczej nie spodziewałbym się niczego nadzwyczajnego. A teraz do rzeczy. Przy temacie powodzi jeszcze dziś pozostaniemy. Jak pisałem, stanowi ona element postępującej z winy kapitalistów oraz ich prawicowych sojuszników katastrofy klimatycznej, będącej rzecz jasna zjawiskiem globalnym. Powodzie wystąpiły nie tylko w Polsce; dotknęły praktycznie całą Europę Środkową, w potężnej skali zaistnia...

Śmierć ruchu robotniczego

Jutro czterdziesta czwarta rocznica zwarcia Porozumień Sierpniowych. Ich stronami były: rząd Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz komitety strajkowe, jakie zaczęły działań nieco wcześniej, podczas strajków. Konkretnie, porozumienia zawierano: 30 sierpnia 1980 r. w Szczecinie, 31 sierpnia w Gdańsku (tam podpisano te najważniejsze, stąd rocznicę obchodzi się właśnie ostatniego dnia tego letniego miesiąca), 3 września w Jastrzębiu-Zdroju oraz 11 września w Dąbrowie Górniczej. Umowy między władzą a związkowcami dotyczyły przede wszystkim rejestracji nowych związków zawodowych, konkretnie NSZZ „Solidarność”, ograniczenia cenzury (i faktycznie ograniczono ją dość mocno), a także publicznego ogłoszenia i przedłożenia do społecznej debaty na temat reformy gospodarczej, zadaniem której było wyprowadzenia państwa z kryzysu drugiej połowy lat 70. ubiegłego stulecia (dotknął on w zasadzie wszystkie światowe gospodarki, najboleśniej te, co rozwijały się na kredyt, w tym polską); opierać...

Tragedia prezentu

Dziś Mikołajki, wkrótce zaś święto określane mianami: Bożego Narodzenia, Solstycjów, Szczodrych Godów, Jule… w zależności od religii. W każdym razie, trwa radosny sezon wręczania sobie prezentów. Głównie trafiają one do rąk dzieci. Oczywiście, w kapitalizmie ów podarunkowy zwyczaj uległ dalece posuniętej komercjalizacji, niemniej jako taki jest czymś nader pozytywnym. Pod pewnymi wszelako warunkami. Główny spośród nich polega na tym rzecz jasna, by prezenty wręczać z głową. Bezsensem jest, kiedy wkrótce po Mikołajkach czy świętach wylądują one na śmietniku, dokładając się do ogólnego zanieczyszczenia środowiska, na którym zarabiają kapitaliści, ale naszemu gatunkowi (i, co gorsza, wielu innym) przynosi ono szybszą lub wolniejszą zagładę. Tym bardziej nie należy dawać podarunków, jakie szybko się znudzą, po czym trafią na ulicę, do lasu czy do schroniska. I które, co najważniejsze, czują oraz myślą. Tak, chodzi o zwierzęta. W licznych mediach, z portalami społecznościowymi na cze...

A ludzie giną

No i skończył się szczyt (jakkolwiek wypadałoby go określić raczej mianem pagórka…) NATO w Wilnie. Jak zwykle przy podobnych okazjach, posypały się liczne memy wyśmiewające uczestników, chociażby niejakiego Dudę Andrzeja. Oczywiście, były też komentarze bardziej poważne. Dotyczyły one głównie Ukrainy i tego, że nie dostała ona potwierdzenia, że (i kiedy) zostanie do Paktu przyjęta, a jedynie padły ogólnikowe zapewnienia, co miało wywołać rozżalenie u prezydenta Zełeńskiego. Tymczasem żadnej niespodzianki tu nie ma; nasi wschodni sąsiedzi niczego innego poza zapewnieniami, że jak najbardziej są na drodze ku członkostwu, otrzymać nie mogli, są bowiem państwem prowadzącym wojnę. Przyjęcie Ukrainy do NATO lub chociażby jawna deklaracja z podaniem ewentualnego terminu, oznaczałaby wciągnięcie jego państw w działania wojenne, a na tym nikomu nie zależy. Amerykańskim oraz europejskim imperialistom, a już tym bardziej międzynarodowym koncernom i korporacjom z producentami uzbrojenia na cz...

Świętuj z inflacją

Serfując po Facebooku (podejrzewam, że na innych portalach społecznościowych, z których nie korzystam, jest podobnie), można zauważyć, iż coraz więcej osób deklaruje, że w zasadzie zrezygnuje z obchodzenia tegorocznej Wielkanocy. Powody wynikać mogą ze światopoglądu, na przykład niewyznawania religii czczącej zmartwychwstanie Chrystusa, ale bez większych trudności znajdziemy takie deklaracje, które za powód podają inflację. Ceny podstawowych artykułów spożywczych skoczyły w górę tak bardzo, że wielu sposób osób obywatelskich Polski na świętowanie zwyczajnie nie stać. Ot, spożyją żurek i trochę tradycyjnych potraw wchodzących w skład święconki, lecz nie wiadomo jak obfitych obiadów nie będzie. Zakupy zostaną ograniczone. Cóż, sam snuję podobne plany, w dobie szalejącej niczym Joker po środkach pobudzających inflacji nie zamierzam nabywać specjalnie dużo. Zwłaszcza, że jeszcze na studiach nauczyłem się nie kupować więcej jedzenia, niż zdołam spożyć. Oszczędzam zresztą, nabywając to, co...

Obchody tragedii

No i przyszła, jak co roku. 1 Sierpnia, czyli rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Z tej okazji z ust polityków z Andrzejem Dudą, ksywa Adrian , na czele, i wielu niedouczonych publicystów, płyną potoki wazeliny, niestety, częstokroć suto doprawionej mitami, manipulacjami oraz kłamstwami. A obywatele oddają cześć Powstańcom w swoim zakresie; zauważyłem, że modne stało się dodawania na zdjęcia profilowe na Facebooku nakładek odwołujących się do Powstania. Zasadniczo nie mam nic przeciwko temu. Powstańcom, którzy walczyli (nie mieli zresztą wyboru, podlegali bowiem rozkazom; gdyby ich nie wykonali lub zdezerterowali, zostaliby rozstrzelani przez własnych kolegów i koleżanki), rzeczywiście należy się chwała, cześć i szacunek. Podobnie jak wszyscy inni żołnierze, którzy stawili zbrojny opór nazistowskiej III Rzeszy, są oni i pozostaną Bohaterami. Co innego dowódcy Armii Krajowej i politycy Państwa Podziemnego, jacy o wybuchu powstania zdecydowali; posłanie ludzi do walki z u...

Zbrodnia i show

Dziesięcioletnia dziewczynka, w drodze ze szkoły, została zamordowana, wedle medialnych informacji, na tle seksualnym. Zatrzymano podejrzanego o dokonanie tej makabrycznej zbrodni, śledztwo jest w toku. A media, zwłaszcza największe telewizje informacyjne, robią sobie z tego show. Najpierw relacjonowały poszukiwania zaginionego dziecka (nie było jeszcze wówczas wiadomo, że nie żyje) – okej, takie relacje są dobre i potrzebne, mogą bowiem pomóc. Kiedy jednak znaleziono zwłoki dziewczynki, dziennikarze (a raczej ich szefowie, bo ci na dole wykonują tylko polecenia, przeto żalu do nich mieć nie można) zmienili się w ścierwojady. Temat zbrodni stał się medialnym numerem jeden, transmitowano dziesiątki wypowiedzi policjantów, prokuratorów i różnych ekspertów, sprawę analizowano na setki sposobów, choć na dobrą sprawę niewiele jeszcze wiadomo, a na sprawcę wydano medialny wyrok. Przez cały dzień i noc leciały wydania specjalne różnych programów informacyjnych, poświęconych oczywiście ...

Ryba z Morza Śródziemnego

Przyznam szczerze, że nie jestem amatorem mięsa rybnego. Jako dziecko lubiłem szprotki w oleju (nie pamiętam w sumie, dlaczego przestałem je spożywać; pewnie w którymś momencie mi się przejadły) oraz paluszki rybne. Od czasu do czasu zjem fileta – ale nie z karpia, bo jego mięsa wyjątkowo nie lubię – a i owocem morza nie pogardzę (kiedyś w Biedronce sprzedawano takie fajne małe kalmary, nadziewane ryżem; bardzo mi smakowały, niestety, od dłuższego czasu ich w tymże dyskoncie nie widzę), np. jako dodatkiem do pizzy. Niemniej jednak, potrawy tego typu konsumuję rzadko. I chyba będą konsumował je jeszcze rzadziej, a niektórych wcale. Jakkolwiek bowiem nie czuję do ryb, głowonogów czy skorupiaków – zarówno do żywych, jak i do przerobionych na mięso – odrazy, to pewnie bym ją poczuł, gdybym miał spożyć potrawę przyrządzoną z żyjątka wyłowionego z Morza Śródziemnego. Zakrawałoby to na formę kanibalizmu, jakkolwiek oczywiście pośredniego. W Morzu albowiem Śródziemnym od wielu lat D...

Pasienie się na tragedii

Przyznam szczerze, że po raz kolejny odczuwam ogromny niesmak, wywołany i przez media, i przez niektórych polityków, a raczej politykierów. A w zasadzie, nie tyle nawet niesmak, ile wręcz obrzydzenie, bo trudno bez tego właśnie odczucia spoglądać, jak media i politykierzy pasą się na tragedii. Jak wszyscy wiemy, w pożarze koszalińskiego escape roomu zginęło pięć nastolatek, które bawiąc się tam, celebrowały urodziny jednej z nich. Ucierpiał również pracownik, który miał pieczę nad tamtym miejscem. Dokładne przyczyny tragedii nie są jeszcze znane; najprawdopodobniej pożar wywołała butla z gazem. Rzecz jasna, stała się rzecz straszna, rodzinom ofiar należy się współczucie, samym zaś ofiarom – pamięć. Wymiar nieszczęścia jest tym większy, że śmierć poniosły osoby bardzo młode. Niestety, od samego początku sprawa znalazła się na celowniku mediów (w odróżnieniu od chociażby częstych pożarów pustostanów, podczas których również giną ludzie); dziennikarze na bieżąco relacjonują, ko...

Zabawa w uchodźcę

Stacja telewizyjna TVN szykuje nam na jesień kolejny program z rodzaju reality-show . Jego tytuł to Wracajcie, skąd przyszliście . Polegał będzie na tym, że grupa celebrytów spróbuje przebyć tę samą drogę, co… uchodźcy przybywający do Europy z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, tyle że w drugą stronę. Aha, już widzę, jak nasi aktorzy i piosenkarze wsiadają na przepełniony dziurawy ponton i płyną nim wskroś Morza Śródziemnego, jak wspinają się po kilkumetrowej wysokości ogrodzeniu z drutu kolczastego, jak wystawiają się na odstrzał tureckiej straży granicznej, a w miejscu docelowym poddają się torturom i innym formom prześladowania – tym, przed którymi uciekają uchodźcy, podobnie jak przed wojną, głodem i śmiercią. I faktycznie, uczestnicy programu prześpią kilka nocy w namiocie i zaznają innych podobnych „atrakcji”. Format show jest australijski (do Australii też trwa masowy napływ uchodźców, ale z Azji Południowo-Wschodniej), no i został on już wyemitowany w kilku państwach. ...