Posty

Wyświetlam posty z etykietą hierarchia

Przywileje opasłego dona

I innych zawodowych funkcjonariuszy Kościoła katolickiego. Ale po kolei. Kardynał Stanisław Dziwisz, były metropolita krakowski, a jeszcze wcześniej, przez lat trzydzieści dziewięć, najbliższy współpracownik i osobisty sekretarz papieża Jana Pawła II, obecnie zaś purpurat-emeryt, nie chce stawić się przed sądem. A wzywany jest jako świadek w procesie, który Archidiecezji Krakowskiej wytoczył były ministrant, jaki jeszcze w latach 80. miał być molestowany przez jednego z księży. O czym, jak twierdzi ów człowiek (któremu z całego serca współczuję), Dziwisz wiedział, ponieważ informował go o tym nieżyjący już ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, o którym można mieć różne zdanie, ale nie da się mu odmówić zasług w tępieniu kościelnej pedofilii. Dziwisz jednakże na pierwszą rozprawę, podczas której miał być przesłuchany, nie przyszedł, gdyż był chory. Okej, to można zrozumieć. Na drugiej jednak nie stawił się również, tłumacząc się stanem zdrowia i prosząc, żeby sąd go… nie wzywał, bo cała s...

Trybiki do pozyskiwania pieniędzy

Katolickie Boże Narodzenie dobiegło końca, co oznacza, że w najlepsze trwa sezon wizyt duszpasterskich, zwanych popularnie chodzeniem po kolędzie. Przypomnijmy: polega to na tym, że księża odwiedzają swoich parafian – często w porze dla nich niezbyt odpowiedniej – poprzedzeni przez ministrantów i/lub scholistki. Kapłanowi za poświęcenie domu, odmówienie kilku modlitw, a czasem też zamienienie z gospodarzami paru mniej czy bardziej uprzejmych słów, „wypada” dać kopertę wypchaną pieniędzmi, natomiast ministrantom i/lub scholistkom – też rzucić parę złotych (dzieciaki akurat zasługują). Gwoli sprawiedliwości napisać muszę, że są księża, którzy widząc trudną sytuację w domu (bieda, choroba, itp.), koperty brać nie chcą – serio, sam takiego pamiętam ze swoich katolickich czasów – a bywa, że i zostawiają. Takich ludzi naprawdę szanuję, tym bardziej, że obawiam się, iż stanowią oni wyjątki, nie regułę. Albowiem okres wizyt duszpasterskich to dla katolickiego duchowieństwa sezon udoju. Ce...

Katecheza pana Nycza

Arcybiskup Kazimierz Nycz w tym tygodniu popisał się pomysłem. Chce mianowicie, aby katecheza szkolna (wymiar której, przypominam, zredukowany został do jednej godziny tygodniowo), była „absolutnie obowiązkowa” dla KAŻDEGO UCZNIA. Innymi słowy, nieważne, jakiego, i czy jakiegokolwiek, wyznania jest młody człowiek, ani jaki stosunek do katolicyzmu mają jego rodzice, według pana Nycza na szkolne lekcje religii chodzić musi, i kropka. Nie są to, warto sobie uświadomić, zajęcia z religioznawstwa (powszechne w Europie Zachodniej, w Polsce też by się przydały), lecz przekazywanie treści religijnych, konkretnie oczywiście katolickich. Nic innego, jak religijna indoktrynacja. Nawiasem mówiąc, szkolna katecheza, coraz gorszej jakości, stanowi jedną z przyczyn szybkiej laicyzacji młodego pokolenia Polek i Polaków, czego kościelni hierarchowie najwyraźniej nie zauważają. Rzecz jasna, pan Kazimierz Nycz nie martwi się o to, czy osoby uczniowskie będą wierzące, czy nie, czy też katolicyzm zako...

Emeryci w purpurze

Bogaty emeryt. W Polsce brzmi jak oksymoron, ponieważ zdecydowana większość nadwiślańskich osób na emeryturze otrzymuje świadczenie na zbyt niskim poziomie, by się utrzymać. Toteż albo podejmują pracę – o ile zdrowie im na to pozwalaj, a często nawet w sytuacji, gdy nie pozwala – albo nie stać ich na żywność, leki, opłaty… Jest to wina przede wszystkim rządu AWS-UW, czyli dzisiejszego POPiS-u, i jego deformy systemu emerytalnego z końca XX wieku. Dla niejednego proletariusza, który całe życie ciężko, uczciwie pracował, żałosne pieniądze, jakie dostaje po zakończeniu pracy, są niczym policzek wraz z plunięciem w twarz. Grup zawodowych, które mogą liczyć na w miarę przyzwoite emerytury, jest w Polsce zaledwie kilka (mowa oczywiście o świadczeniach uczciwie wypracowanych, poprzez stabilne formy zatrudnienia i odprowadzanie składek), i są to najczęściej te, których praca wiąże się ze szkodliwością oraz zagrożeniem dla zdrowia i życia. Jest wszelako jeden wyjątek. Czyli grupa pobierają...

Posypcie głowy popiołem

Dziś Walentynki, czyli wspomnienie (świętego w katolicyzmie i prawosławiu) Walentego, chrześcijańskiego biskupa, jaki miał wbrew woli cesarza Klaudiusza II udzielać ślubów obywatelom rzymskim powołanym do woja. Jest on patronem zakochanych, osób chorych psychicznie oraz epileptyków. Dla mnie jako dla singla to zwykły dzień tygodnia, niemniej dla zakochanych Walentynki są raczej miłe. Niestety, kapitalizm skomercjalizował owo nieformalne święto totalnie. No cóż, żądza zysku klas pasożytniczo-wyzyskujących wszystko przesłania i nawet jeśli nie niszczy, to ogołaca z niepieniężnej wartości. W tym roku tak się zbiegło, że Walentynki wypadły we środę popielcową. Dla mnie jako dla apostaty jest to zwykła środa, ale katolicy w ten dzień, rozpoczynający Wielki Post, idą do kościołów, by wziąć udział w nabożeństwie, elementem którego jest posypanie głowy popiołem na znak pokuty. Co w tym złego? Nic – poza faktem, że Kościół katolicki do perfekcji opanował sztukę wmawiania ludziom poczucia win...

Purpura na emeryturę

W tym roku na emeryturę przejść mają dwaj polscy hierarchowie kościelni: abp Stanisław Gądecki (metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski) oraz Marek Jędraszewski (metropolita krakowski). Obaj wsławili się ciemnotą, zacofaniem i straszliwym zabetonowaniem umysłów, co oczywiście przekładało się na Kościół katolicki w Polsce, który dzięki tymże purpuratom (i nie tylko im, albowiem zaprawdę powiadam wam, że wyjątków to oni zdecydowanie nie stanowili!) stał się światowym skansenem nawet na tle swoich odnóg w innych państwach. Do tego dochodziła oczywiście – standardowa na owego związku wyznaniowego – dalece posunięta niechęć do wyjaśniania i rozliczania zbrodni pedofilskich popełnionych przez kler. No i typowa dla Kościoła pazerność, zwłaszcza na pieniądze oraz nieruchomości. Panowie ci, wraz ze swoimi purpurowymi kolegami, ma się rozumieć, jeszcze mocniej upolitycznili też rzeczony związek wyznaniowy, nie tylko zawierając nieomal zlepiony Kropelką sojusz z PiS...

Nacisk czerni i purpury

Nowelizacja ustawy o finansowaniu zapłodnienia in vitro z budżetu państwa przeszła przez Sejm i Senat. Mało tego, wbrew obawom wielu osób, podpisał ją również niejaki Duda Andrzej, czyli imitacja prezydenta. Rzeczywiście stanowiło to miłą niespodziankę… choć, jak się okazuje, nie dla wszystkich była ona taka miła, gdyż pan Gądecki Stanisław, arcybiskup katolicki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wkurzył się na brak Dudowego veta. I napisał do niby-prezydenta krytyczny list w tej sprawie. Kościół katolicki, jak wiemy, ostro tudzież fanatycznie sprzeciwia się tej metodzie leczenia niepłodności. Nowa ministra edukacji (oby wreszcie niewątpliwej), Barbara Nowacka, zapowiedziała, że zmniejszy liczbę godzin szkolnej katechezy do jednej tygodniowo (obecnie są dwie). To oczywiście tylko niewielki kroczek w dobrym kierunku, gdyż katecheza ze szkół publicznych powinna zniknąć, niemniej i tak zasługujący na pozytywną ocenę. Ale arcybiskup, co krzyż zamienił na swastykę, czyli Jędr...

Nazizm i Kościół

Dziś osiemdziesiąta czwarta rocznica napaści nazistowskich Niemiec (III Rzeszy) na Polskę, czyli formalnego początku II wojny światowej. Warto z tej okazji przypomnieć o czymś, o czym w Polsce mówi się mało. Otóż, Hitler w swojej zbrodniczej działalności miał sojuszników. I nie, nie chodzi mi o Stalina po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow (który na Moskwie wymusiła zachodnioeuropejska polityka wobec ZSRR). Wielkim admiratorem nazizmu jako ideologii – ze względu na fanatyczny antykomunizm, antylewicowość, antydemokratyzm i wstecznictwo – był papież Pius XII. Sam wprawdzie nigdy nie określił się wprost jako nazista… ale w Watykanie miał nazistowskich hierarchów, poruszających się samochodami oznaczonymi swastyką – sztandarowym przykładem był Alois Hudal, co najmniej od 1938 roku agent III Rzeszy. Papież nie miał też nic przeciwko błogosławieniu wojsk hitlerowskich idących na Polskę, a później na ZSRR. Uznał nazistowską okupację naszego państwa, włączając polskie diecezje do niemie...

Wizyta dojarska

Boże Narodzenie – czyli wymyślone w IV wieku n. e. święto, które datę zaczerpnęło od Solstycjów, święta przesilenia zimowego, Godów tudzież Jule – dobiegło końca, przynajmniej w katolicyzmie, bo w prawosławiu dopiero nadejdzie. Jak co roku, księża ruszając więc z wizytami duszpasterskimi, czyli, jak to się kolokwialnie określa, po kolędzie. Towarzyszą im ministranci, scholistki czy inne dzieciaki z obsługi parafialnej. Dwa lata temu COVID-19 się szerzył (teraz zresztą też się pewnie szerzy, tyle że testów się nie robi, więc nie znamy skali zarazy, a że sporo osób jest zaszczepionych i/lub chorobę ową przeszło, skutki są mniej bolesne i tragiczne niż w okresie szczytu pandemii), no to wizyt duszpasterskich nie było. Parafia, do której formalnie przynależę, zamiast nich zorganizowała msze dla mieszkańców poszczególnych bloków; nie poszedłem. Przed rokiem chodzili księża do tych osób, które wcześniej ich zaprosiły, wypełniając odpowiednią deklarację; w tym roku, z tego, co się orientu...

Rezygnacja

W Warszawie 63 proc. ślubów zawieranych jest w Urzędzie Stanu Cywilnego, a nie w kościele. Czyli mają one świecki charakter. W tym samym mieście jedynie 19 proc. osób uczniowskich w klasach maturalnych uczestnicy w katolickiej katechezie; podobny trend widoczny jest w innych polskich miastach (w podstawówkach na lekcje religii uczęszcza więcej dzieci i młodzieży niż w szkołach średnich, gdyż wiąże się to z tradycjonalizmem lub lękiem przed ostracyzmem ich rodziców/dziadków/opiekunów). Przybywa placówek podobno edukacyjnych, w których osoby uczniowskie nie chcą uczestniczyć w wigiliach klasowych/szkolnych, łamaniu się opłatkiem i im podobnych religijnych uroczystościach (to łamanie się pochodzi jeszcze z przedchrześcijańskiej religii słowiańskiej, więc z tego bym nie rezygnował, ale to już moje zdanie). Na portalach społecznościowych łatwo znaleźć wpisy osób nieżyczących sobie, by domy ich odwiedzali księża z wizytą duszpasterską; słusznie, też nie zamierzam przyjmować, forsy nawet dla ...

Opasły don i jego pazerni kamraci

Kardynał Stanisław Dziwisz – sekretarz Karola Wojtyły (1966-78) i Jana Pawła II (1978-2005), najprawdopodobniej ponoszący odpowiedzialność za masowe i w żadnym razie darmowe tuszowanie zbrodni pedofilskich popełnianych przez kler (w związku z czym nosi mafijną ksywkę don Stanislao ), metropolita krakowski (2006-16), który wsławił się niesłychaną nawet jak na kościelne standardy pazernością oraz dalszym tuszowaniem kleszej pedofilii, a od 2016 roku arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej, do tego wszystkiego handlarz relikwiami Jana Pawła II (krew z niego chyba szlauchem spuszczał, niczym wampiry w filmie Kołysanka Juliusza Machulskiego) – wygłosił kilka dni temu kazanie. Zostało ono źle przyjęte, zwłaszcza przez środowiska lewicowe i laickie, czemu dziwić się trudno. Jedni komentatorzy reagowali na słowa dona Dziwisza sarkazmem, inni oburzeniem. Obie reakcje są prawidłowe, jakkolwiek mojemu sercu bliższa jest ta druga. A co powiedział były papieski sekretarz? Ano, skierował do k...

Arcybiskup w obronie majątku

Pan Jędraszewski Marek chyba zaczął seryjną produkcję kłamstw, bzdur i bredni – na domiar złego, zaczerpniętych od Hitlera i Himmlera, pełnych nienawiści oraz stanowiących zachętę do stosowania przemocy – na temat osób LGBT (nazwanych przez niego z maniackim uporem „ideologią”, choć to przecież ludzie są), lewicy i w ogóle politycznej opozycji wobec PiS-u, walczących o swoje prawa kobiet (które pan Jędraszewski pewnie chciałby widzieć w roli żywych inkubatorów), tudzież mitycznych zagrożeń dla Polski. W czym, dodać należy, dzielnie sekunduje mu polityczny jego wspólnik, czyli Kaczyński Jarosław, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości. Oczywiście, PiS-owi chodzi o kreowanie u swoich wyznawców poczucia zagrożenia i wskazanie im wroga – w tym wypadku za takowego uznano osoby LGBT – oraz poinformowanie, że ochronić ich może jedynie prezes wraz z akolitami, toteż trzeba na niego i jego mafię/sektę głosować. Mówiąc krótko, ów sztucznie wykreowany strach przez urojonym, odgórnie wskazan...

Dwa wykłady

W miniony piątek, 3 maja, czyli przy okazji święta państwowego, Uniwersytet Warszawski gościł dwóch wykładowców. Jednym z nich był pan Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny pisma Liberte! (które było współorganizatorem całej imprezy). Drugim – pan Donald Tusk, były premier, były lider PO i obecny przewodniczący Rady Europejskiej. Media, początkowo przynajmniej, skoncentrowały się na tym drugim wystąpieniu. Zwolennicy pana Tuska, od polityków, poprzez publicystów, po wyborców, zachwycali się jego wykładem, lecz niektórzy spośród nich żałowali, że nie wygłosił on deklaracji co do swojej politycznej przyszłości w Polsce. To akurat mnie nie dziwi; Donald Tusk jest na razie na etapie sondowania reakcji potencjalnych wyborców na różne warianty swojej dalszej działalności. Innymi słowy, chce określić, co wywoła najbardziej pozytywny odzew: kandydowanie na prezydenta, liderowania jakiemuś nowemu ruchowi politycznemu, rola intelektualnego tudzież ideologicznego mentora czy jeszcze coś in...

O biskupie Tadeuszu

Wczoraj w wieku lat zaledwie osiemdziesięciu czterech zmarł Tadeusz Pieronek. Jeden z najbardziej znanych polskich hierarchów Kościoła katolickiego, nadto specjalista od prawa kanonicznego, profesor nauk prawnych. W latach 1992-1998 pełnił funkcję biskupa pomocniczego sosnowieckiego, pomiędzy 1993 a 1998 rokiem był również sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski, natomiast w latach 1998-2004 zasiadał w fotelu rektora Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Jak to zwykle bywa, gdy umiera znana osobistość, człowiek zasłużony, media wychwalają go pod niebiosa. I tak, we wczorajszych relacjach na antenie TVN24 dominowały opinie, jaki to biskup Tadeusz Pieronek był fajny, ile dobrego zrobił dla Kościoła i Polski, itd. I tak, nie da się zaprzeczyć, że zmarły hierarcha na tle większości polskiego Episkopatu oraz duchowieństwa rzeczywiście, pod niektórymi przynajmniej względami, wyróżniał się nader pozytywnie. Przede wszystkim, nie tylko nie krył, że potrafił myśleć...

Ryż od prawicowca

No i mamy nową aferę taśmową. Wyciekły nagrania, na których występuje niejaki Morawiecki Mateusz, znany skądinąd. Na jednym z nich mówi on tak: „Trzeba słuchać ludu. Obiecać im, czego oczekują. Wygaszać ich oczekiwania. Mają zap...ć (cenzura moja – W. K.) za miskę ryżu”. Taki oto plan podporządkowania Polaków wysnuł… No właśnie. Nagrania pochodzą sprzed kilku lat, z czasów, kiedy Mateusz Morawiecki nie był jeszcze PiS-owskim wicepremierem, premierem ani w ogóle PiS-owcem, lecz banksterskim doradcą rządu Platformy (anty)Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa niezbyt Ludowego. Ale to w sumie nieważne, i to bynajmniej nie tylko dlatego, że PiS i PO pod względem ideologicznym są nader podobne (ostatnio trochę się w tej kwestii zmienia, gdyż PiS do swej ideologii i programu wciąga coraz więcej elementów nacjonalistycznych i czysto faszystowskich, których u Platformy, na szczęście, nie ma) – czyli są prawicą, bezkrytycznie akceptującą kapitalizm i nierozerwalnie z nim związane, wysoce n...

Młodzi i Kościół

Polska jest europejskim liderem, a przynajmniej znajduje się w ścisłej czołówce, w wielu negatywnych dziedzinach, takich jak zanieczyszczenie środowiska, liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych czy plaga umów śmieciowych. Co ciekawe, jest coś, w czym (k)raj nad Wisłą wyszedł na prowadzenie, a co jest rzeczą, którą trudno oceniać w czarno-białych kategoriach. Otóż, mamy do czynienia z bezprecedensowym odpływem młodych ludzi od Kościoła katolickiego; Polska stała się w ostatnim czasie pod tym względem europejskim rekordzistą. Zresztą nie tylko młodzi od Kościoła odchodzą (podkreślam – od związku wyznaniowego, co wcale nie musi oznaczać rezygnacji z wiary, będącej osobistym poczuciem kontaktu z Bogiem), bo coraz więcej osób w średnim i starszym wieku również. Nie tylko w miastach, ale i na wsiach. Ktoś może powiedzieć, że po prostu nadrabiamy stratę do Europy Zachodniej i Północnej, gdzie trend laicyzacyjny nastąpił wcześniej niż u nas. Cóż, aby to zweryfikować, potrzeb...