Posty

Wyświetlam posty z etykietą mity

Ani Miriam, ani Józio

Jutro Święto Wojska Polskiego, ustanowione w rocznicę Bitwy Warszawskiej, stoczonej 15 sierpnia 1920 roku. Polska armia, naprędce sklecona i bardzo słabo uzbrojona, odparła pod stolicą świeżo powstałego państwa naprędce sklecone i bardzo słabo uzbrojone oddziały Armii Czerwonej, prowadzące kontrofensywę, spowodowaną zajęciem przez Polaków Kijowa kilka miesięcy wcześniej. Był to punkt zwroty wojny polsko-bolszewickiej, zakończonej ostatecznie w roku 1921, kiedy to zawarto Traktat Ryski, ustanawiający granicę Polski i Rosji Radzieckiej. Wokół tegoż konfliktu zbrojnego (jak i chyba wszystkich innych) narosło wiele mitów. Ot, choćby taki, że Polska zatrzymała wówczas inwazję komunizmu na Europę. Jest to nieprawda, Lenin ani Trocki, ani nikt z radzieckich władz Rosji nie panował czegoś takiego; bolszewicy skupieni byli na lokalnej wojnie domowej ze zbrodniczymi kontrrewolucjonistami. Jednakże zajęcie przez Polaków Kijowa – uznawanego wówczas za miasto czysto ROSYJSKIE – sprawiło, że wiel...

Strach solidarucha przed prawdą

Dziś wrócimy do tematu obrony „dobrego imienia” Karola Wojtyły/Jana Pawła II przez prawicę; konkretnie zajmiemy się postsolidarnościową, czyli solidaruchami. Jak doskonale wiemy, te z PiS-u zajadle niczym Zeloci bronią rzekomej świętości i rzekomych zasług papieża-Polaka; dzielnie sekunduje im w tym reszta skrajnej prawicy, jak również Polskie Stronnictwo niezbyt Ludowe. Z kolei postsolidarnościowcy z PO kluczą i kombinują, jak by tu nie pochwalić tuszowania pedofilskich zbrodni kleru przez Karola Wojtyłę/Jana Pawła II, a zarazem nie odciąć się od niego. O ofiarach zboczeńców w sutannach tudzież habitach prawicowcy nie raczą oczywiście pamiętać. Dlaczego postępują tak, a nie inaczej, już wspominałem. Przypomnę zatem, iż wynika to z przyczyn ideologicznych – polska prawica jest klerykalna – oraz rodowodowych – przecież Jan Paweł II i Kościół katolicki wspierał solidarnościową opozycję w latach 80. ubiegłego wieku, politycznie oraz finansowo (transfer pieniędzy z Watykanu i od CIA, z p...

Fałszywy mit

Jednym z głównych propagandowych mitów kapitalizmu jest to, że do powszechnego dobrobytu, jaki rzekomo gwarantować ma ów system (ha, ha, ha! Dlaczego tylu ludzi żyjących w „dobrobycie” umiera z głosu albo dlatego, że nie stać ich na leczenie?), doprowadzą najbardziej pazerne, zdegenerowane i pasożytnicze – propaganda nazywa je: „przedsiębiorczymi, (choć z prawdziwą przedsiębiorczością jako żywo nie mają nic wspólnego), „kreatywnymi” i „pracowitymi” (mimo iż na ich gigantyczne fortuny pracują pracownicy ich firm) – jednostki, czyli oczywiście kapitaliści. Oni to, bogacąc się, innymi słowy – akumulując kapitał, mają spowodować, iż wzbogacą się, acz w mniejszym stopniu, wszyscy inni ludzie. Jest to oczywista bzdura. Nawet nie trzeba się specjalnie w owo założenie zagłębiać, by to dostrzec. Rzecz cała jest bowiem naprawdę prosta. Pomijam nawet fakt, że kapitaliści, jak wiemy, bogacą się na wyzyskiwaniu pracowników swoich przedsiębiorstw, czyli na płaceniu im jedynie części (i to niewie...

Mit kowala

Znacie mit o „kowalach własnego losu”? Czyli o jednostkach, które osiągnęły sukces – rzekomo – dzięki swojej pracowitości, silnej woli, aktywności, przedsiębiorczości, odwadze i tym podobnym cechom. Z pewnością znacie, jest on bowiem szeroko rozpowszechniony, już to w kulturze (zwłaszcza amerykańskiej, acz i europejska, a nawet rosyjska wolna od tegoż mitu nie jest), już to w mediach, już to we wszelkiego rodzaju poradnikach tudzież książeczkach motywacyjnych; słowem, we wszystkich źródłach, jakie wciskają nam, że to, co się z nami w życiu dzieje, zależy jedynie od nas samych. Rzecz jasna, jest to bzdura. Już samo sformułowanie: „kowal własnego losu” pozostaje nielogiczne, los bowiem z definicji jest czynnikiem przypadkowym, a w każdym razie od człowieka niezależnym, nie da się go więc wykuć, ani ukształtować w inny sposób. Świetnie zdawali sobie z tego sprawę starożytni Grecy (acz i w Biblii podobne wątki można znaleźć), w mitologi których – zwłaszcza tej zawartej w eposach i traged...

Historyjka o mędrcach

Jutro 6 stycznia, a zatem katolickie (acz obchodzone również przez wiele innych Kościołów chrześcijańskich) święto Objawienia Pańskiego (Epifania), popularnie, lecz mylnie nazywane świętem Trzech Króli. Dlaczego mylnie, już wyjaśniam. Po pierwsze, nie chodzi o żadnych monarchów, lecz mędrców ze Wschodu, czyli babilońskich kapłanów. Po drugie, nie wiadomo, ilu ich było, ponieważ Ewangelia wg (św. w katolicyzmie) Mateusza, w której się oni pojawiają, nie podaje ich liczby (w tradycji prawosławnej ponoć jest ich dwunastu), a już tym bardziej nie wspomina o ich imionach; Kacper, Melchior i Baltazar to miana li tylko tradycyjne, czyli bajkowe. Po trzecie, święto odwołuje się najprawdopodobniej do fikcji literackiej. Generalnie, opowiastka ta jest jedną z popularniejszych mitów biblijnych. Głosi, jak wiemy, iż narodzeniu Jezusa w Betlejem towarzyszyło bliżej niezidentyfikowane zjawisko świetlne na nieboskłonie, określane w Ewangelii Mateusza jako „Gwiazda” i najczęściej przedstawiane w f...

Uczmy naszej mitologii

Nie wiem, jak teraz, ale za moich szkolnych czasów na lekcjach języka polskiego omawiana była mitologia Greków i Rzymian. Z reguły analizie poddawano jej opracowanie autorstwa Jana Parandowskiego, bardzo dobre, acz mocno ugrzecznione pod względem seksualnym. Nigdy nie miałem nic przeciwko temu, zawsze bowiem lubiłem opowieści o greckich bogach i herosach, o wyprawie po Złote Runo, wojnie trojańskiej, Prometeuszu, itd. Nie da się też zaprzeczyć, iż stanowią one (przypuszczam, iż w stopniu znacznie większym niż Biblia!) jeden z fundamentów europejskiej kultury, do której przynależymy (lub przynajmniej chcą tego co bardziej świadome, intelektualnie wyrobione jednostki). Odwołania do nich pojawiają się niemal wszędzie: w książkach, filmach (dla dzieci i dla dorosłych), malarstwie, rzeźbie, grach komputerowych… Dobrze jest zatem grecką, a raczej grecko-rzymską mitologię znać, po to choćby, żeby się dobrze bawić. Toteż jestem ostatnim człowiekiem chcącym usuwać ją z listy lektur szkolnyc...

Mity świąteczne

Jutro 15 sierpnia, czyli święto kościelne, kolokwialnie nazywane świętem Matki Bożej Zielnej. Jednocześnie, jest to też Święto Wojska Polskiego, na pamiątkę Bitwy Warszawskiej (choć rocznica bitwy pod Lenino dawała więcej powodów do świętowania), której kluczowe wydarzenia rozegrały się właśnie 15 sierpnia 1920 roku, choć rozpoczęła się ona 13, a zakończyła 25 sierpnia. Toczyły ją Wojsko Polskie (wspierane przez francuskich doradców, wśród których był Charles de Gaulle) oraz oddziały Armii Czerwonej, a stanowiła ona przełomowy punkt wojny między świeżo powstałą Polską a Rosją Radziecką. I wokół owego konfliktu zbrojnego, i wokół samej bitwy krąży wiele mitów, z uporem maniaka powtarzanych przez prawicową propagandę, a nawet przez licznych historyków. Rozprawimy się tutaj z kilkoma takimi bujdami. 1) Polska broniła się wówczas przed bolszewicką napaścią. Niestety, było dokładnie odwrotnie. Pod koniec kwietnia 1920 roku Wojsko Polskie rozpoczyna wyprawę kijowską. Mimo bowiem tego, ...