Odebrana chęć do życia

Kapitalizm to wyjątkowo paskudny system społeczno-ekonomiczny, który ma mnóstwo wad. Jedną z największych jest to, że bardzo łatwo pozbawić może człowieka chęci do życia, ponieważ zamienia egzystencję w nędzną wegetację.

Oczywiście przyczyną tego jest wyzysk i jego konsekwencje dla życia ludzkiego. Praca ma być wszak jak najtańsza, jak najcięższa i jak najdłuższa. Oznacza to, że eksploatowany przez kapitalistów człowiek haruje, urabia sobie ręce po łokcie, wypruwa sobie żyły, jest na każde zawołanie szefa, poświęca swój czas, zdrowie i życie osobiste (między innymi stąd niska dzietność), a i tak nie ma stabilności bytowej. Zatrudnienie często jest śmieciowe, pracę wraz ze środkami utrzymania stracić można w każdej chwili; zobaczymy, jakie pozytywne efekty przyniesie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która w ostatnich dniach zaczęła obowiązywać. O etat jest trudno. Zarobki są często-gęsto niskie, podczas gdy ceny i ogólnie koszta utrzymania – zbyt wysokie. Sprawia to, że mimo wkładanych w harówę wysiłków, człowieka nie stać na zaspokojenie większości potrzeb; dobrze, jeśli ma pieniądze na zaspokojenie tych podstawowych. Rodzi to poczucie bezsensu i daremności – życie ulatuje, tonie w przemęczeniu, a nic z tego nie ma. Egzystencja staje się jednolitą męczarnią, w dodatku bezsensowną. Po co więc żyć?

Sama praca też może pozbawiać chęci do życia, jeśli podjęło się pierwszą lepszą, pod wpływem naturalnego w nieludzkim owym systemie przymusu ekonomicznego. Nie spełnia ona wówczas oczekiwań, często nie ma nic wspólnego z posiadanymi umiejętnościami, pasjami czy zainteresowaniami, jest pustą harówą i niczym więcej. Pojawić się przy tym mogą takie patologie jak zła atmosfera, mobbing i im podobne. Wówczas z naprawdę wielką łatwością wpada do głowy, że szkoda się dłużej męczyć, szczególnie przy niskich zarobkach…

Jeśli zaś nie ma się pracy, jest jeszcze gorzej. Jej poszukiwanie – jeżeli nie ma się znajomości, które pomogą znaleźć zatrudnienie – to istna katorga. Wysyłanie kolejnych CV bez nadziei na to, że w ogóle uzyska się odpowiedź. Czas poświęcony na przygotowywanie się do rozmów kwalifikacyjnych, na których proces rekrutacji się kończy. Poczucie daremności jest jeszcze większe niż przy złej pracy, do tego dochodzi skrajny stres, spowodowany oczywiście brakiem pieniędzy. W takiej sytuacji nader łatwo dojść można do, słusznego skądinąd, wniosku, że śmierć jest lepsza niż życie i spróbować przyspieszyć jej nadejście. Wówczas z nadzieją patrzy się na przykład na krew tryskającą z własnego nadgarstka. Wiem, bo doświadczyłem.

Przygnieść i pozbawić chęci do życia może pozbawić również inflacja oraz koszta utrzymania. Ceny nawet podstawowych artykułów są potwornie wysokie, a opłaty pozbawiają środków na utrzymanie nawet przy stosunkowo wysokich dochodach (pamiętajmy, że takie na przykład administracje mieszkaniowe kradną). Zaharowywanie się po to, by i tak na nic nie było człowiek stać, odbiera chęć do kontynuowania biologicznej egzystencii.

I jeszcze ta wszechobecna załgana propaganda, co wciska bzdurę, że „każdy jest kowalem własnego losu” (w istocie na to, co nas spotyka, wpływ mamy niewielki, o ile jakikolwiek), przeto, jeśli ktoś znalazł się w złej sytuacji bytowej, „jest sam sobie winien”. To oczywiście nieprawda; patologie takie jak ubóstwo, wykluczenie społeczne (w różnych dziedzinach) czy bezdomność stanowią, rzecz jasna, winę nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Niemniej, jeśli ktoś zaharowuje się niemal na śmierć, a mimo to wciąż nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb bytowych, to słysząc podobne brednie o „kowalstwie własnego losu”, naprawdę może załamać się psychicznie i stwierdzić, że nie ma po co żyć.

Albowiem w kapitalizmie rzeczywiście nie ma sensu ciągnąć tego kieratu, jakim jest biologiczne trwanie. Śmierć w tym systemie jest lepsza niż życie, które stanowi beznadziejną, wyzbytą z sensu mordęgę. Na ludzkiej pracy pasą się wyzyskiwacze, człowieka rabują wszelkie instytucje, od administracji po banki, toteż mimo iż haruje coraz więcej, ma coraz mniej. Tak naprawdę, trudno w ogóle mówić o życiu; to pełna udręki wegetacja, z której człowiek nie ma nic poza cierpieniem.

Tak właśnie działa kapitalizm. A to tylko jeden z powodów, dla których nienawidzę tego systemu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Moda na Palestynę