Patronka uciśnionych i wykluczonych

Obecnie Meksyk znany jest z tego, że jego prezydentka przeciwstawia się Trumpowi, a także wprowadza zakrojoną na wielką skalę reformę systemu opieki zdrowotnej (w Polsce też by się przydała, ale to temat na inną analizę). Oprócz tego kraj ten kojarzy się z Matką Bożą z Guadalupe, mariachi, pikantną kuchnią, piłką nożną, kartelami narkotykowymi i paroma jeszcze rzeczami.

A w ostatnich latach coraz większą popularność – choć w Europie i Polsce zjawisko to traktowane jest na razie głównie jako ciekawostka – zdobywa kult (tak konkretnie, to szkoła misteryjna) La Santa Muerte, Świętej Śmierci. Postać ta jest uosobieniem/symbolem ducha końca życia. Przedstawiana jest w postaci szkieletu w ciemnym stroju przypominającym kobiecy habit, często z kosą w ręku, niekiedy w otoczeniu chryzantem. Łączy w sobie elementy katolickiej świętej oraz bóstw azteckich (tu ważna uwaga – w kulturze i mitologii Azteków śmierć odgrywała ważną rolę, ale wiązała się nierozerwalnie z odrodzeniem i uznawana była za warunek konieczny do zaistnienia życia; tak samo jest w szkole misteryjnej La Santa Muerte), sporo czerpie też z typowego dla meksykańskiej kultury upamiętniania osób zmarłych. Cieszy się znaczną popularnością w Meksyku, skąd jej kult wywędrował do Ameryki Północnej i Południowej, stamtąd zaś powoli, acz stale wędruje na inne kontynenty.

Meksykanie zaczęli masowo zwracać się do La Santa Muerte po 1994 roku, kiedy to ich kraj przystąpił do NAFTA – Północnoamerykańskiego Układu o Wolnym Handlu, zawartym między USA, Kanadą i Meksykiem właśnie (obwiązywał do 2020 roku, kiedy to przekształcony został w USMCA). Przystąpienie do NAFTA oznaczało podporządkowanie gospodarki meksykańskiej wielkiemu sąsiadowi z północy, wdrożenie licznych rozwiązań typowych dla dzikiego kapitalizmu, co oczywiście, w połączeniu z rządami coraz bardziej skrajnej prawicy, poskutkowało rozrostem skrajnej nędzy i przestępczości zorganizowanej (krwawe wojny karteli narkotykowych, porównywalne w z tymi, jakie toczą się na Bliskim Wschodzie, żeby daleko nie szukać). Zdesperowani ludzie szybko jęli szukać pomocy u Świętej Śmierci, jest ona bowiem patronką osób dotkniętych wykluczeniem społecznym czy uciskiem, a także narażających życie (toteż jej czcicielami często są mafiosi, policjanci i żołnierze). Doszło do tego, że tę szkołę misteryjną ostro zwalczały skrajnie prawicowe władze Meksyku, przeto zeszła ona na jakiś czas do podziemia. Obecnie wszelako ma się dobrze i, jako się rzekło, zdobywa rosnącą popularność poza swą ojczyzną.

Nic dziwnego, że przyciąga kolejnych wyznawców. Wiara w La Santa Muerte naprawdę może nieść ulgę psychiczną osobom żyjącym w nędzy lub jakimkolwiek ubóstwie, bezrobotnym, pracującym na umowach śmieciowych, słowem – w niestabilnej (co najmniej) sytuacji bytowej. Faktycznie jest atrakcyjna dla ludzi z różnych powodów wykluczonych ze swoich społeczeństw, represjonowanych, uciskanych czy odrzucanych (np. dla osób LGBT+ i innych prześladowanych mniejszości). Przynosi pocieszenie ludziom, jakich system ekonomiczny, prawny tudzież polityczny zepchnął na złą drogę, którym zniszczył życie. Krótko mówiąc, szkoła misteryjna La Santa Muerte jest w sam raz dla wszystkich poszkodowanych przez kapitalizm oraz rządy prawicy, czy to w Meksyku, czy gdziekolwiek indziej.

Ma też tę zaletę, że wyznawanie Świętej Śmierci łączyć można z różnymi religiami, zwłaszcza poszczególnymi odłamami chrześcijaństwa, a nawet z ateizmem czy agnostycyzmem. W przypadku mitologii słowiańskiej i rodzimowierstwa słowiańskiego La Santa Muerte da się z powodzeniem utożsamić z Marzanną. Inny plus jest taki, iż wyznawcy La Santa Muerte nie muszą zrzeszać się w żadnych związkach wyznaniowych (takowe funkcjonują, ale zdaje się, że mają dość ekskluzywny charakter), w związki z czym nie ma konieczności płacenia składek ani innych datków; kult praktykować można samodzielnie, bardzo niskim nakładem kosztów, lub wręcz nie ponosząc żadnych (dlatego jest tak atrakcyjny dla osób ubogich, również skrajnie). Informacje na jego temat łatwo jest znaleźć, są dostępne filmy czy artykuły w internecie, a także książki (po polsku jak najbardziej też).

A co najważniejsze, wyznawcy La Santa Muerte wcale nie czczą umierania. Przeciwnie; podobnie, jak to było u Azteków, ich wiara pomaga im uświadomić sobie własną śmiertelność, to zaś przekłada się na czerpanie możliwie największej radości z ŻYCIA, nawet tak ponurego i upodlonego, jakim jest w warunkach nieludzkiego systemu kapitalistycznego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić