Pozbywanie się biednych i chorych

Pan A. przebywał w Domu Pomocy Społecznej w jednym z polskich miast. Jest starszym panem po wylewie (stracił mowę, porozumiewa się za pośrednictwem pisma), ma raka, ogólnie jest w stanie terminalnym. Niestety, z przyczyn, jakich wolę się nawet nie domyślać, cofnięto mu zasiłek (tak wygląda „pomoc społeczna” w Polsce – śmiertelnie choremu człowiekowi cofa się zasiłek!!!), a następnie wywalono z DPS-u. I to podstępem, mężczyzna miał bowiem trafić do innego ośrodka; okazała się nim wszelako… noclegownia, której nie wolno przyjmować osób wymagających procedury medycznej. Panu A. groziło, że znajdzie się na ulicy, co prawdopodobnie oznaczałoby to dla niego zgon. Na szczęście, pomocy udzielił mu Piotr Ikonowicz (to z jego facebookowego kanału czerpię informację o tej historii) wraz ze swoim współpracownikiem; udało im się – acz nie bez kłopotów – umieścić Pana A. w szpitalu, gdzie poddany został leczeniu. Sytuacja jest rozwojowa.

Podejrzewam, że nie jest to jedyny taki przypadek; tutaj po prostu sprawę nagłośnił zaangażowany w nią słynny i skuteczny działacz społeczny. Generalnie, osoba chora, zwłaszcza niezamożna, jest narażona w kapitalistycznym (k)raju nad Wisłą na taką właśnie poniewierkę.

Człowiek z ciężkimi schorzeniami to wszak dla kapitalizmu jako systemu społeczno-ekonomicznego, a także dla państwa obciążenie. Bo trzeba udzielać mu pomocy, medycznej chociażby, ta zaś kosztuje. Tymczasem „biedni” burżuje jojczą, jak to są „obciążeni” podatkami i płacą minimalną. Bo trzeba umieszczać takich ludzi w specjalnie do tego przystosowanych miejscach: szpitalach, DPS-ach czy hospicjach, które państwo utrzymuje, choć mogłoby je sprzedać, a kapitaliści zrobiliby z nich centra handlowe czy coś w ten dekiel. Bo w końcu ciężko chora osoba najczęściej nie jest w stanie pracować, przez co nie generuje zysku klasie pasożytniczo-wyzyskującej. Przeto najlepiej, aby sobie umarła; wówczas kosz systemowy, owszem, jest, ale jednorazowy. A tu pojawia się Piotr Ikonowicz lub inny społecznik, i domaga się pomocy dla zbędnej z systemowego punktu widzenia jednostki; właśnie to, że jest ona traktowana jako zbędna, stanowi dowód, iż system jest nieludzki.

Co innego, gdy starsza, ciężko chora osoba jest zamożna lub przynależy do bogatej rodziny. O, wówczas niechaj żyje – i choruje – jak najdłużej, bo zarabiają na tym kapitaliści, np. właściciele prywatnych DPS-ów czy podobnych ośrodków, bądź firm oferujących wymyślne pseudo-teriapie. Tylko biednych wywala się poza nawias, na ulicę przykładowo.

W ogóle, będąc człowiekiem niezamożnym, nie trzeba zmagać się z poważnymi schorzeniami, aby zaznać poniewierki ze strony państwa, samorządu czy kapitału.

Samo staranie się o pomoc społeczną – a coraz więcej osób pracujących MUSI się o nią starać, jeśli chce dociągnąć od pierwszego do pierwszego – jest upokarzające i trudne. Zasiłki przysługują nielicznym potrzebującym, kryteria ich przyznawania są wzięte z kosmosu. Wszyscy przy tym patrzą na człowieka, jakby nie wiadomo jaką zbrodnię popełnił; tu w grę wchodzi zapewne prawicowa zasada propagandowa, że biedni sami są „winni” swojej biedy; nie kapitaliści, nie system, lecz zniszczeni ludzie.

Lepiej niż instytucje publiczne w świadczeniu usług pomocowych radzą sobie różne stowarzyszenia i fundacje, ale nie czarujmy się – ich budżety nie są z gumy, toteż zasięg mają one bardziej ograniczony niż Ośrodki Pomocy Społecznej.

Leczenie z NFZ przysługuje – o ile, oczywiście, pracujesz na oskładkowanej umowie, jesteś emerytem bądź rencistą, w przeciwnym wypadku trzeba płacić składkę samemu, a to ciężkie pieniądze… lub nie ma się prawa do leczenia – ale kolejki są bardzo długie. Żeby skorzystać z szybszej pomocy medycznej w prywatnych ośrodkach, trzeba rzecz jasna mieć pieniądze… czyli coraz więcej ludzi wykluczanych jest z konstytucyjnego dostępu do świadczeń medycznych.

A jeśli nie z własnej winy tracisz dochody, skazany jesteś de facto na śmierć, powolną i w męczarniach. Tak, jak mogło to być z panem A.; z nagrań dostępnych na profilu Piotra Ikonowicza wynika zresztą, że udało się go umieścić w szpitalu głównie dlatego, iż trafili się lekarze na serio traktujący Przysięgę Hipokratesa.

Mówiąc krótko, nasze państwo oraz system społeczno-ekonomiczny dążą do pozbycia się ludzi chorych i biednych, choć nie czynią tego przy użyciu komór gazowych ani karabinów. Ale kto wie, może i na to przyjdzie pora…?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie