Prawo do godnej śmierci
Dobra wiadomość jest taka, że w ostatnich latach liczba samobójstw w Polsce nieco spadła, poniżej pięciu tysięcy rocznie. To oczywiście wciąż bardzo dużo, prawie dwukrotnie więcej niż ofiar śmiertelnych wypadków drogowych. Tendencja spadkowa jest jednakże zjawiskiem pozytywnym, i oby się utrzymała.
Czy to dlatego, że żyje się lepiej? Wątpię, egzystencja w (k)raju nad Wisłą nieodmiennie pozostaje niewdzięczną, ciężką i bezsensowną wegetacją, z winy, ma się rozumieć, nieludzkiego systemu kapitalistycznego oraz jego integralnych patologii, a także za sprawą antyludzkich działań państwa. Przyczyny spadku liczny samobójstw tkwią zapewne w tym, że lepsza niż jeszcze kilka-kilkanaście lat temu jest profilaktyka. Działają (acz pytanie, jak długo jeszcze, bo rząd gotów byłby je zlikwidować) Centra Zdrowia Psychicznego, gdzie można w miarę szybko i ZA DARMO uzyskać pomoc psychiatryczną lub psychologiczną, co w razie depresji, załamania czy innego kryzysu ratuje życie; sam korzystam z usług takiego Centrum, więc je chwalę. Są telefony zaufania, a media, publikując materiały o zdrowiu psychicznym czy stanach kryzysowych, mają obowiązek podawać, gdzie szukać pomocy. Kampanie medialne, w tym na portalach społecznościowych, przyczyniają się do wzrostu świadomości społecznej w kwestii samobójstw i innych zachowań kryzysowych, co pomaga im zapobiegać. Oczywiście, uważać trzeba, bo zarówno w internecie, jak też w mediach tradycyjnych pełno jest wszelakiej szarlatanerii, pseudo-terapeutów, co to głoszą brednie o braniu się w garść, myśleniu pozytywnym czy błogosławieństwie wstawania o świcie i zapracowywania się na śmierć.
Wracając do samobójstw, fakt, że ich liczba spada, oczywiście bardzo cieszy. Niemniej, wciąż zbyt wielu ludzi w Polsce – o zgrozo, coraz młodszych! – chce umrzeć lub rozważa zamach na własne życie. Stan zdrowia psychicznego społeczeństwa nad Wisłą jest ogólnie zły; ponad osiem milionów osób zmaga się bądź zmagało z różnymi dysfunkcjami.
Sam wiem, jak to jest mieć dosyć życia; mam przecież za sobą próbę samobójczą, spowodowaną patologiami nieludzkiego systemu kapitalistycznego i PiS-owską inflacją. Rzecz jasna, podkreślić muszę, że nie jest to dobre rozwiązanie, co nie zmienia faktu, iż w pełni rozumiem samobójców.
Albowiem nie oszukujmy się – kapitalistyczna III RP to generalnie państwo, w którym lepiej jest umrzeć, niż żyć. Z powodu oczywiście systemu społeczno-ekonomicznego, wprowadzonego przez solidaruchów z Balcerowiczem na czele: bezrobocia, złej pracy, niskich zarobków, wysokich kosztów życia, braku skutecznej polityki społecznej, mizernych świadczeń socjalnych… Jak również z tej przyczyny, że państwo osobom w trudnej sytuacji bytowej nie tylko nie pomaga, ale jeszcze ludzi takich zaszczuwa, niszczy, depcze. Do tego dochodzą złodziejskie instytucje publiczne, banki, itd.
Generalnie, kapitalizm wraz z polskim państwem pozbawiają człowieka, zwłaszcza mniej zamożnego czy zmagającego się z poważnymi problemami zdrowotnymi, godności, a przy tym zmieniają jego życie w pełną koszmaru i udręki wegetację, pozbawioną nadziei, celu czy perspektyw.
Skoro zaś tak się dzieje, każdemu pełnoletniemu obywatelowi – ze szczególnym uwzględnieniem osób śmiertelnie chorych, którym medycyna nie jest w stanie pomóc – przysługiwać powinno prawo do eutanazji na życzenie. Skoro nie ma godnego życia, niech to przeklęte państwo, rządzone przez przeklętych solidaruchów, zapewni przynajmniej możliwość godnej śmierci. Nie poprzez powieszenie się, skok z mostu, rzucenie się pod pociąg czy tramwaj, podcięcie sobie żył, zastrzelenie się, samopodpalenie, otrucie i w tym podobny sposób, lecz w cywilizowanych warunkach w klinice, w otoczeniu wrażliwego, kompetentnego personelu, humanitarnie i bezboleśnie. Oraz, rzecz jasna, bezpłatnie, bowiem cała procedura musiałaby być finansowana przez NFZ.
Prawo do takiej eutanazji przysługiwać winno przede wszystkim osobom śmiertelnie chorym, których cierpienia nie da się w inny sposób uśmierzyć, ale też ludziom w trudnej i tragicznej sytuacji bytowej (innymi słowy, ofiarom kapitalizmu). Naturalnie, każdy człowiek chcący podjąć taką decyzję, musiałby być w pełni świadom konsekwencji, nadto czekałyby go rozmowy z psychologiami czy terapeutami.
Ból, cierpienie (w tym wywołane śmiertelną, nieuleczalną chorobą) – również psychiczne – bieda czym tym podobne tragedie wcale nie uszlachetniają. Przeciwnie, to czynniku upadlające, pozbawiające godności oraz sensu życia. Sprawiają, że kontynuowanie biologicznej egzystencji może być zbyt wielkim wyzwaniem. A że śmierć jest naturalną częścią życia, powinna być godna, obowiązkiem natomiast państwa winno być ową godność zapewnić, zwłaszcza, że na innych polach jej pozbawia.
Komentarze
Prześlij komentarz