Alfons i konstytucja
Wczoraj była kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja, będąca świętem państwowym. Z tej okazji uaktywnił się Alfons Batyrem zwany, czyli Nawrocki Karol, lokator (niestety) Pałacu Prezydenckiego. Pochwalił się mianowicie, że chce zmiany obecnej ustawy zasadniczej, pochodzącej z 1997 roku. Uważa ją bowiem za złą i rodzącą problemy ustrojowe, czym dowiódł tyleż ignorancji, co typowego dla skrajnej prawicy postsolidarnościowej załgania. Stwierdził więc, iż potrzebna jest zupełnie nowa konstytucja, no to trzeba ją uchwalić, a najpierw przygotować jej projekt.
I tym właśnie ma zająć się rada konstytucyjna, którą Alfons powołał. Jej zadaniem jest opracowanie projektu ustawy zasadniczej do 2030 roku, czyli końca (pierwszej i oby ostatniej!) kadencji lokatora Pałacu Prezydenckiego. W jej skład wchodzą jak na razie: profesor Ryszard Legutko, profesor Ryszard Piotrowski (co on tam robi?!!! Jakim cudem pozwolił się do tego politycznego guana zwerbować?!!!), Marek Jurek, Anna Łabno, Józef Zych (następny, co szarga swoje dobre imię), Barbara Piwnik (ta sama uwaga, co przy prof. Piotrowskim), Julia Przyłębska (niszczycielka Trybunału Konstytucyjnego na zlecenie Kaczyńskiego Jarosława, że tak przypomnę). Ale to nie wszystko, Alfons chce bowiem, aby w skład tej jego rady konstytucyjnej weszli także przedstawiciele klubów (po dwóch z każdego) i kół parlamentarnych (po jednym z każdego), jak również eksperci.
Na pierwszy rzut oka – pomijając oczywiście wątpliwą kondycję moralną, intelektualną tudzież polityczną niektórych świeżo powołanych członków rzeczonej rady – wszystko jest w miarę okej. Konstytucję, jak każdą inna ustawę, można zmieniać poprzez nowelizacje, można oczywiście uchwalić nową. Tylko, że teraz nie ma takiej potrzeby i zapewne długo jeszcze nie będzie. Obecna ustawa zasadnicza ma swoje wady – daje Kościołowi katolickiemu pole do uzyskania zbyt dużych przywilejów, rola prezydenta i rządu mogłaby być wyraźniej rozdzielona w dziedzinie polityki zagranicznej, itd. – niemniej sprawdza się dosyć dobrze. Większym problemem jest jej łamanie, zwłaszcza przez kolejnych lokatorów Pałacu Prezydenckiego: najpierw przez dziesięć lat Dudę Andrzeja (czyli Adriana/PAD-a), a teraz Alfonsa. Obaj, dodajmy, łamali konstytucję na zlecenie Kaczyńskiego Jarosława. Toteż najlepiej było nie mówić o jej zmianie, lecz nareszcie zacząć ją przestrzegać – co zresztą celnie wypomniał Alfonsowi premier Donald Tusk (który sam ma na tym polu sporo do nadrobienia, bo taka ustawa o zawieszeniu prawa do azylu dla uchodźców jest łamaniem KONSTYTUCYJNYCH praw człowieka).
No i nie oszukujmy się, sam Alfons jest tu tylko narzędziem. Prawdziwym autorem pomysłu napisania i uchwalenia nowej ustawy zasadniczej jest rzecz jasna nie kto inny, a Kaczyński Jarosław, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości.
Jasne, PiS jest teraz w opozycji, ale Kaczyński, nie czarujmy się, nigdy nie porzucił marzeń o władzy dyktatorskiej i przeistoczeniu ustroju (k)raju nad Wisłą w czysty faszyzm. Jeśli już nie dla siebie, to dla swojej marionetki lub następcy, na którego prawdopodobnie (widać to coraz wyraźniej) szykuje hitlerowca o nazwie Czarnek Przemysław.
Należy się więc obawiać, iż zamiar przygotowania nowej ustawy zasadniczej motywowany jest PiS-owskim dążeniem do implementacji ustroju faszystowskiego, najpewniej przysłoniętego pozorami demokracji parlamentarnej (jak to jest na przykład w Izraelu). Czyli znaczącego uszczuplenia, a może wręcz wymazania praw człowieka, ogromnego ustrojowego wzmocnienia partii rządzącej (tą, zgodnie z zamiarem prezesa, ma być oczywiście PiS, acz w projekcie konstytucji raczej nie będzie to powiedziane dosłownie) i jej rządu kosztem innych organów władzy. Do tego dojdzie możliwość wprowadzenia drakońskich, represyjnych ustaw. I oczywiście supremacja norm pseudo-prawnych wywodzących się wprost z katolicyzmu; Polska ma się wszak stać państwem wyznaniowym już całkiem oficjalnie (obecnie formalnie – ale TYLKO formalnie – jest świeckim). Partie opozycyjne niby będą mogły funkcjonować, lecz ich realna rola będzie mizerna i w zasadzie fikcyjna; stanowiły będą coś w rodzaju woalu przysłaniającego faszystowską dyktaturę, ewentualnie wentylu bezpieczeństwa. Być może dojdzie do tego możliwość działania koncesjonowanych organizacji społecznych, w tym związków zawodowych, pod warunkiem rzecz jasna, że nie zagrożą ani pozycji ugrupowania rządzącego, ani reprezentowanego przez nie wielkiemu kapitału (każdy faszyzm służy interesom kapitalistów).
Tak czy owak, konstytucyjne zamiary Bezprawia i Niesprawiedliwości, wyłożone przez Alfonsa, są zdecydowanie nieczyste, złowrogie i zwyczajnie szkodliwe. A udział ekspertów w tym cyrku to jedynie próba zamaskowania zła, jakie szykuje nam prezes Kaczyński Jarosław.
Poza tym, ci, co notorycznie łamią konstytucję, nie powinni przy niej majstrować.
Komentarze
Prześlij komentarz