Marszałek, PiS i Trump
Jak zapewne wszyscy pamiętamy, niedawno Donald Trump wysłał do Marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, list z prośbą o poparcie dla przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. Lokator Białego Domu wielce bowiem o niej marzy. Polskę zaś, podobnie jak poprzedni prezydenci USA, traktuje jako marionetkę i spodziewa się po najważniejszych nadwiślańskich politykach bezdyskusyjnego spełniania swoich oczekiwań. Czarzasty jednak (stanowi pod tym względem wyjątek na nadwiślańskiej scenie politycznej) amerykańską kukiełką nie jest i odpowiedział, że wniosku Trumpa o pokojowego Nobla nie poprze, uważa bowiem, iż na nagrodę ową (inna bajka, że tak czy owak skompromitowaną, ale to już moje zdanie) on nie zasłużył.
Szalony miliarder się wściekł i ustami amerykańskiego ambasadora w (k)raju nad Wisłą (facet zaczął ostatnio udzielać strasznie głupich wywiadów) zerwał stosunku dyplomatyczne… nie, nie z RP, ale z samym jeno marszałkiem Czarzastym. Czym ten nieszczególnie się przejął.
Cała ta sytuacja oczywiście przyczyniła się do podziału na naszej scenie politycznej. Koalicja rządowa, a nawet – co dziwne – neonaziści z Konfederacji stanęli po stronie Marszałka Sejmu. Z kolei Bezprawie i Niesprawiedliwość zaczęło potępiać go w czambuł za odmową poparcia dla Nobla dla Trumpa i ogólnie zachowanie wobec USA; w potępianiu dzielnie sekunduje swoim PiS-owskim kolegom lokator Pałacu Prezydenckiego, czyli Alfons. Zaczęło się wyciąganie brudów, pojawiły się jakieś durne oskarżenia o konszachty Czarzastego z Rosjanami (którym zaprzeczyły służby), z kolei Lewica i reszta koalicji rządowej domaga się – słusznie, rzecz jasna – prześwietlenia kibolsko-mafijnej przeszłości Alfonsa oraz sprawdzenia, czy rzeczywiście utrzymuje kontakty z groźnymi przestępcami.
Nawalanka trwa na całego i jak na dłoni widać, że poszczególne ugrupowania używają się do poprawy swojego wizerunku w oczach elektoratu oraz zwiększenia poparcia. Nic w tym dziwnego ani zaskakującego. Niemniej zaciekłość PiS-owskich ataków na Włodzimierza Czarzastego jest ponadprzeciętna, wykracza poza ramy typowej politycznej hucpy; wygląda to tak, jak gdyby mafia/sekta Kaczyńskiego Jarosława postanowiła nagle wysadzić marszałka z fotela. Co może zastanawiać, biorąc pod uwagę, że marszałek nie zaatakował personalnie nikogo z Bezprawia i Niesprawiedliwości, cała natomiast sprawa zaczęła się od jego odmowy durnej prośbie AMERYKAŃSKIEGO prezydenta.
PiS-owcy jawią się zatem jako bezwolne marionetki nie tylko USA jako państwa, lecz przede wszystkim Donalda Trumpa osobiście. Wygląda to tak, jakby traktowali go jak bóstwo, którego cześć została zbrukana. Ale nie o fanatyczne uwielbienie tu chodzi, lecz o sprawę znacznie poważniejszą.
Wygląda otóż na to, że obrażony Trump postanowił dokonać zamachu na polską suwerenność i pozbyć się (a przynajmniej spróbować) Włodzimierza Czarzastego ze stanowiska, aby zastąpić go kimś bardziej marionetkowym. Nie znosi bowiem jakiegokolwiek sprzeciwu w nieformalnej wprawdzie, ale faktycznej kolonii USA. Korzysta w tym celu ze swoich najwierniejszych sług, czyli PiS-owców. Bo Polska, mimo wszystko, to nie Wenezuela, trudno byłoby wysłać komandosów do Sejmu i zbombardować Warszawę…
Wariant z taką wymianą personalną ma przecież Trump świeżo przećwiczony. Wiele bowiem wskazuje, iż coś takiego, tyle że na większą skalę, zaszło w Wenezueli. Uprowadzenie prezydenta Maduro i jego żony odbyło się wszak nader prosto, praktycznie bez oporu, a jego następczyni gładko dogadała się z Trumpem. Wygląda więc na to, że ugrupowanie rządzące Wenezuelą poszło na układ z USA, w wyniku którego stało się to, co się stało.
Całkiem możliwe, że Trump zawarł podobne przymierze z PiS-owcami. Mieliby oni atakować Czarzastego i zmusić go do ustąpienia z fotela Marszałka Sejmu, a potem pseudo-dyplomatyczne naciski skłoniłyby Donalda Tuska do znalezienia proamerykańskiego następcy pana Włodzimierza.
Brzmi jak spiskowa teoria dziejów, ale wiedząc co nieco o Trumpie, i zdając sobie sprawę, iż dla Stanów Zjednoczonych Polska jest nieformalną kolonią...
Pytanie tylko, czy PiS-owcy i Alfons postępują tak sami z siebie, z czystego uwielbienia dla Trumpa oraz USA, czy jednak dostają jakieś pieniądze od CIA…?
Komentarze
Prześlij komentarz