Od Nawrockiego dla kapitalistów

Niejaki Nawrocki Karol, czyli obecny lokator Pałacu Prezydenckiego, nazywany jest szyderczo nie tylko Batyrem czy Alfonsem, ale też Wetomanem. Z tej oczywiście przyczyny, że wetowanie ustaw zdaje się jednym z jego ulubionych zajęć; zawetował ich przez rok więcej niż Aleksander Kwaśniewski przez całą swoją prezydenturę.

Oczywiście większość tych działań podjął Alfons na rozkaz swojego bezpośredniego przełożonego, czyli Kaczyńskiego Jarosława, prezesa Bezprawia i Niesprawiedliwości. To na jego polecenie wetowane są ustawy tworzone przez koalicję rządową lub nawet obywatelskie; ot, typowa walka polityczna. Niektóre akty prawne zawetował Alfons, żeby przypodobać się najbardziej prymitywnemu elektoratowi – pierwsza wersja ustawy łańcuchowej, chociażby. Ale są jeszcze inne.

Otóż, część wet to nic innego, jak realizacja interesów wielkiego kapitału. Przykładowo, chciała koalicja rządowa wprowadzić podatek od nadzwyczajnych zysków działających w Polsce koncernów paliwowych. Dzięki temu zyskałby budżet, a system fiskalny w (k)raju nad Wisłą stałby się minimalnie bardziej sprawiedliwy. Jak łatwo się domyślić, pomysł ów zdecydowanie nie spodobał się branżowym kapitalistom, czyli właścicielom i udziałowcom rzeczonych przedsiębiorstw (tu przypominam, że na rynku obok polskich, działają także firmy zagraniczne). I co? Ano, weto. Alfons poszedł na rękę wielkiemu kapitałowi.

Inny przykład? Proszę bardzo. Chciał rząd podnieść akcyzę na alkohol; chodziło nie tylko walkę z uzależnieniem, ale też o to, że wpływy zasiliłyby ledwo zipiący Narodowy Fundusz Zdrowia (inna bajka, że ledwo on zipie, ponieważ ten sam rząd obniżył składkę zdrowotną dla tak zwanych przedsiębiorców). Udziałowcom koncernów produkujących napoje alkoholowe zdecydowanie się to nie spodobało; wiadomo, wyższa akcyza przełożyłaby się automatycznie na wyższe ceny, te zaś na niższą sprzedaż, czyli mniejsze zyski. Kapitaliści mieliby mniej pieniążków, a widmo tego najbardziej ich boli. No to posłużyli się Alfonsem i jego wetem. Ku szkodzie społeczeństwa polskiego, ma się rozumieć.

To samo było z ustawą o rynku kryptowalut, zawetowaną kilkakrotnie, rzecz jasna dlatego, że na patologiach tegoż zarabia wielki kapitał.

Tu dodać należy, że wszystkie weta Alfonsa kosztowały nasz budżet ciężkie miliardy złotych.

W tym, że wetuje on ustawy niezgodne z interesem wielkie kapitału – krajowego tudzież zagranicznego – nie ma nic dziwnego ani zaskakującego. Wszak mamy do czynienia z politykierem (skrajnie) prawicowym, do tego solidaruchem; każdy z tych czynników sprawia, iż jest on pachołkiem klas pasożytniczo-wyzyskujących, robi więc to, co ich przedstawiciele mu każą. Być może docierają oni ze swoimi żądaniami bezpośrednio do Pałacu Prezydenckiego, być może przedkładają je za pośrednictwem PiS-u i Kaczyńskiego (nie wierzcie, że jest to partia socjalna, prospołeczna!) – to nie ma znaczenia, liczy się efekt. A ten jest wielce dla kapitalistów korzystny.

Co oczywiste, Alfons kombinuje też we własnym interesie. Otóż, jeśli w jego odpowiedniku mózgu zachodzą procesy myślowe, z pewnością już teraz skupione są one na drugiej kadencji. W Pałacu Prezydenckim dobrze się przecież mieszka, pieniądze spływają, warto by więc przedłużyć idyllę o lat pięć. Ale do wyborów daleko, nie wiadomo, co przez ten czas stanie się z Bezprawiem i Niesprawiedliwością oraz Kaczyńskim Jarosławem, jaka będzie ich polityczna pozycja. W razie czego, elektorat po PiS-ie jakoś Alfons zagospodaruje, pozyska też (już to wszak zrobił przed druga turą w zeszłym roku) ten obu Konfederacji i innych nazistów. Ale na samą kampanię potrzeba pieniędzy, i to znacznych, do tego niezbędne jest profesjonalne wsparcie. Jeżeli PiS nie będzie w stanie ich zapewnić, zajdzie konieczność uśmiechnięcia się do bogatych protektorów.

I to właśnie Alfons robi. Swoimi wetami dba o interes najbogatszych kapitalistów, licząc na to, że kiedy czas przyjdzie, odwdzięcza mu się (legalnie i nielegalnie). I tak będzie przez cztery kolejne lata. Do tego dojdą zapewne również korzystne dla kapitalistów projekty ustaw (jako lokator Pałacu Prezydenckiego, ma inicjatywę ustawodawczą, przypominam; korzysta z niej, ale na razie w sposób wyjątkowo kiepski, jego projekty nie przechodzą przez Sejm, gdyż są źle napisane).

Krótko mówiąc, jest Alfons pachołkiem wielkiego kapitału i nim pozostanie. Nigdy nie łudziłem się, że będzie kimkolwiek innym. Wiadomo – klerykalny prawicowiec postsolidarnościowy, w dodatku spod znaku swastyki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Udział w ludobójstwie