Alfons i zwierzęta

Lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, Batyrem zwany, pokazał wczoraj, jaki ma stosunek do życia. Podpisał bowiem ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, ale zawetował tę, co zakazywała trzymania psów na łańcuchach.

To pierwsze jest dobrą wiadomością. Polska zalicza się do trzech największych światowych producentów futer naturalnych… czyli przemysłowego mordowania zwierząt – w okrutny sposób, np. poprzez podłączenie ich do wysokiego napięcia – trzymanych przez całe życie w warunkach jako żywo przypominających obozy koncentracyjne. Kapitaliści robią na tym krwawym biznesie ogromne pieniądze. Jest to równie nieetyczne, co handel bronią, żywym towarem czy narkotykami. Innymi słowy, mamy tu jeden z najohydniejszych wykwitów nieludzkiego systemu kapitalistycznego.

Ustawa podpisana przez Alfonsa, nie oszukujmy się, ma swoje wady. Pierwszą z nich jest okres przejściowy, który wynieść ma, o ile dobrze pamiętam, aż osiem lat. Innymi słowy, odejście od mordowania zwierząt na futra tak szybko nie nastąpi. Drugą – odszkodowania dla kapitalistów zajmujących się ową zbrodnią działalnością; jak gdyby nie zbili na niej fortun, jeszcze dostaną nasze pieniądze. Trzecią – przepisy jakimś cudem nie obejmują… królików.

Niemniej, akt ów i tak stanowi gigantyczny krok naprzód, jest elementem cywilizującym Polskę. Warto pamiętać, że przemysłowa hodowla zwierząt na futra budzi coraz gorsze nastroje w społeczeństwie; nie tylko u aktywistów, także u coraz większych rzesz nieangażujących się w konkretne działania. W Sejmie i Senacie poparła ją ogromna większość parlamentarzystów, zarówno z koalicji rządowej, jak też z „opozycji”. Alfons, wetując ją, musiałby się liczyć z wściekłością swojego pana, Kaczyńskiego Jarosława, który również zakaz hodowli zwierząt futerkowych popiera. A także z odpływem elektoratu. Podpisem owym próbował również najprawdopodobniej przysłonić inne swoje działanie, dla odmiany negatywne.

A jest nim weto ustawy łańcuchowej. Liczy sobie ona dwa zaledwie artykuły i przewiduje, że najlepsi przyjaciele człowieka (w drugą stronę, niestety, niekoniecznie to działa) nie mogą być trzymani przy budach na łańcuchach, za to należą im się kojce, i to o dość dużej powierzchni. Jasne, może było to nieco zbyt mało szczegółowe, ale konkrety, takie jak kontrolę rozmiaru kojców, regulować miały rozporządzenia.

No i Alfons ustawę łańcuchową zawetował, tym razem nie przejmując się ani poparciem społecznym, ani parlamentarnym. Dlaczego to zrobił?

Cóż, posłużył się argumentem, że przewidziane w przepisach kojce byłyby… zbyt duże, nadto same przepisy, jego zdaniem, pozostawałyby nie do wyegzekwowania (niby dlaczego?). Komentatorzy zarzucają mu – niebezzasadnie oczywiście – brak empatii, bezrozumność, zdemoralizowanie… Poza tym, facet zwyczajnie gra do własnej bramki, czyli myśli już o kolejnych wyborach.

Otóż, jego elektorat (a w zasadzie wyznawcy) to w znacznej mierze osoby ze wsi we wschodniej Polsce. Stosunek do zwierząt domowych, w tym psów, oczywiście zmienia się tam na lepsze, szczególnie w młodszych pokoleniach, niemniej starsze nader często nie akceptują innego rozwiązania niż pies przy budzie, NA ŁAŃCUCHU. W zimowe mrozy (buda nieocieplona, bo po co?), w letnie upały, w deszczu czy suszy. Jedzenie i wodę psu się poda albo i nie. Lepiej nie, gdyż „pies jak głodny, to szczeka”. Wcale tego nie wymyślam, sam coś takiego widziałem na Podkarpaciu. Problem, dodajmy, dotyczy nie tylko dużych i potencjalnie agresywnych zwierząt, które faktycznie należy odpowiedzialnie zabezpieczyć, ale też małych piesków, nawet rozmiarów… yorka.

I właśnie na głosy ludzi (???) w taki sposób traktujących psiaki liczy Alfons w następnych wyborach. A tenże elektorat jest w większości przeciwny ustawie łańcuchowej. Częściowo z powodów ekonomicznych – kojce wszak kosztują, choć znowu nie przesadzajmy – ale przede wszystkim z tej przyczyny, iż komfortowe warunki dla psa, traktowanego nie jako przyjaciel, domownik, członek rodziny, lecz jako element inwentarza. Innymi słowy, jest to tradycyjna polska nieczułość, ponure dziedzictwo stuleci feudalizmu i pańszczyzny. Jak napisałem wyżej, w młodszych pokoleniach się to zmienia na lepsze, i to całkiem szybko. Lecz Alfons na młodych wyborców/wyznawców niekoniecznie liczy.

Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, zapowiedział, że weto ustawy łańcuchowej poddane zostanie głosowaniu. Może Sejm je odrzuci. Zobaczymy. Na razie jednak bezprawie w traktowaniu psów ma się świetnie. Niestety…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie