Najważniejsze święto w kalendarzu
Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, w Polsce potocznie zwany Świętem Pracy. Ustanowiony został w Paryżu w 1890 roku, przez kongres założycielski II Międzynarodówki Socjalistycznej, a upamiętnia ofiary strajku w Chicago z 1886 roku, kiedy to do robotników domagających się podwyżki godowych płac oraz skrócenia dwunastogodzinnego czasu pracy policja otworzyła ogień, co poskutkowało ofiarami śmiertelnymi.
Święto to jest hołdem w ogóle dla wszystkich ludzi, którzy walczyli o prawa pracownicze, co w zasadzie toczyło się od XIX wieku aż po dzień dzisiejszy. Przez długi czas – a w licznych krajach tak jest nadal – walka taka, choćby jak najbardziej pokojowa (zakładanie związków zawodowych, dystrybuowanie materiałów informacyjnych, itp.) wiązała się z brutalnymi represjami, od aresztowania po śmierć. W strajkach, jakie z powodu głodu i fatalnych warunków pracy w XIX oraz XX wieku wybuchały nader często, ludzie ginęli masowo (w takim Dwudziestoleciu Międzywojennym w Polsce jeden strajk pochłaniał więcej ofiar śmiertelnych niż cały stan wojenny w latach 1981-83), były one bowiem krwawo tłumione przy użyciu broni palnej.
Zatem to, że dziś w państwach w miarę cywilizowanych istnieje normowany czas pracy, płaca minimalna, emerytury i renty, urlopy, przepisy BHP czy im podobne prawa i świadczenia, zawdzięczamy długotrwałym zmaganiom i najwyższym ofiarom tysięcy ludzi.
Pamiętać też trzeba, iż prawa pracownicze (tak jak prawa człowieka w ogóle) nie są dane raz na zawsze. Tam, gdzie obowiązują (a w Polsce po 1989 roku jest z tym coraz marniej i gdyby nie Lewica w obecnym rządzie, sytuacja jeszcze by się pogarszała), kapitaliści wraz ze swoimi pachołkami z politycznej prawicy robią wszystko, aby prawa pracownicze ograniczyć, a najlepiej całkiem znieść. I częstokroć się to udaje, vide umowy śmieciowe czy bezpłatne staże. No i są przecież państwa, gdzie praw pracowniczych nie ma wcale. Wypłaty, o ile w ogóle są, to mizerne, harówa trwa po kilkanaście godzin na dobę i odbywa się w warunkach dosłownie zabójczych. I wcale nie są to w skali świata wyjątki; znacznie im bliżej do ponurej normy. Jeśli kupujecie za ciężkie pieniądze odzież markowego producenta, to z wysoką dozą prawdopodobieństwa została ona uszyta w jednym z takich właśnie krajów. Podobnie rzecz ma się z elektroniką czy materiałami, z jakich powstają baterie do samochodów elektrycznych.
Pamiętajmy o tym, świętując.
Bo wszak dziś święto. Jasne, ustanowione na pamiątkę tragicznych wydarzeń, ale jednak wskazujące, że walka ma sens, przypominające o wartości pracy, jak również o tym, iż pracownik to nie niewolnik, lecz człowiek wkładający wysiłek w wykonywanie czynności zawodowych po to, aby zdobyć środki na utrzymanie (toteż wypłata absolutnie mu się NALEŻY!), praca zaś jest dla człowieka, nie odwrotnie.
W Polsce Lewica miała zorganizować swoje bardzo fajne obchody 1 Maja; niestety, odwołała je z powodu tragicznej śmierci posła i działacza społecznego Łukasza Litewki. Szkoda, acz decyzję tę rozumiem. Z drugiej strony, inne organizacje społeczne, a także instytucje kultury organizują swoje uroczystości czy imprezy, nic więc nie stoi na przeszkodzie, by wziąć w nich udział. Można też we własnym zakresie odsłuchać w domu Międzynarodówkę (dostępna jest chociażby na YouTube) czy w inny sposób oddać hołd robotnikom walczącym o prawa proletariatu.
Najważniejsze jest to, żeby pielęgnować w sobie świadomość swoich praw jako pracownika. Bo zdecydowana większość społeczeństwa, poza garstką kapitalistycznych posiadaczy, to właśnie pracownicy/robotnicy/proletariusze.
Toteż z okazji 1 Maja wszystkim Ludziom Pacy składam serdeczne życzenia, zwłaszcza upadku kapitalizmu wraz z jego patologiami, z wyzyskiem na czele.
Komentarze
Prześlij komentarz