Precz z mobbingiem
A dzisiaj będzie pozytywnie. Oto bowiem wejdzie w życie ustawa antymobbingowa, czyli kolejny akt prawny, którego nie byłoby, gdyby w koalicji rządowej zabrakło Lewicy. Ustawę ową podpisał właśnie lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, znany też jako Batyr i Alfons. Podpis ów, przyznam, miło mnie zaskoczył; spodziewałem się po tym klerofaszystowskim pachołku kapitalistów raczej weta lub odesłania rzeczonego aktu do Trybunału (nie)Konstytucyjnego.
Dlaczego wejście (oczywiście po upływie vacatio legis) w życie owej ustawy jest takie ważne? Ano, z tej przyczyny, iż mobbing stanowi – zarówno w Polsce, jak i w większości państw kapitalistycznych, o ile nie we wszystkich – jedną z głównych patologii rynku pracy. Według Kodeksu Pracy, jest to uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika. Prowadzi nie tylko do spadku wydajności wykonywania obowiązków zawodowych, ale jest też bardzo niebezpieczny dla zdrowia i życia; w skrajnych przypadkach skutkować może nawet samobójstwem. Dotychczas w (k)raju nad Wisłą jego zwalczanie szło… różnie, między innymi przez brak dobrych regulacji prawnych, które dawałyby poszkodowanym osobom możliwość skutecznej obrony i dochodzenia roszczeń. No i to właśnie ma szansę się zmienić.
Co konkretnie przewiduje ustawa antymobbingowa?
Otóż, szefostwo będzie miało obowiązek nie tylko reagować (jak teraz) na mobbing, ale przede wszystkim zapobiegać mu poprzez działania: profilaktyczne, wykrywające, naprawcze oraz wspierające. Innymi słowy, każdy pracownik danego przedsiębiorstwa przez cały okres zatrudnienia będzie musiał być chroniony przed mobbingiem. I słusznie.
Dalej, w zakładach pracy pojawią się obowiązkowe zasady przeciwdziałania patologicznemu owemu zjawisku, a także dyskryminacji i naruszaniu dóbr osobistych. Pracownicy będą dokładnie wiedzieli, gdzie zgłaszać problem, i jak wygląda cała procedura.
Co ważne, o tym, czy doszło do mobbingu, decydowały będą nie intencje (jak teraz, przez co łatwo można się wykręcić od odpowiedzialności, a skuteczna walka z tą patologią jest taka trudna), lecz konkretne zachowania sprawcy. Innymi słowy, jeśli będzie, dla przykładu, ciągle wydzierał się na pracownika, obrażał go i zastraszał, nie da rady ot, tak sobie wytłumaczyć, że po prostu utrzymywał dyscyplinę czy coś w ten dekiel.
Inną bardzo ważną nowością jest to, że osoby dotknięte mobbingiem zyskają gwarancję minimalnego zadośćuczynienia w wysokości CO NAJMNIEJ sześciokrotnego minimalnego wynagrodzenia. Jak sądzę, gwarancja owa ma być swoistą zachętą dla szefostwa przedsiębiorstw, by tym usilniej podejmowało działania zapobiegające mobbingowi. Taniej ich wyjdzie likwidowanie problemu w zarodu, niż płacenie poszkodowanym.
Według nowej ustawy, pracownicy będą mogli swobodnie dochodzić swoich roszczeń, ponieważ nie będą już musieli wykazywać, iż mobbing doprowadził u nich do poważnych skutków zdrowotnych. Bardzo dobrze, tak ma być!
Z kolei pracodawcy zyskają możliwość dochodzenia od bezpośredniego sprawcy zwrotu kosztów i naprawienia szkody wyrządzonej przez mobbing, zamiast ponosić odpowiedzialność wyłącznie jako organizacja. Też dobre rozwiązanie.
Jak to wszystko funkcjonowało będzie w praktyce, oczywiście czas pokaże. Założenia są wszakże dobre. Za zaletę ustawy uznać, moim skromnym zdaniem, należy to, iż nie tylko nakłada ona na kapitalistów obowiązki w dziedzinie zwalczania mobbingu, ale też zachęca ich do tego – podejmowanie działań prewencyjnych będzie po prostu opłacalne.
Jeszcze istotniejsze jest to, że pracownikom, którzy padli ofiarami tejże wstrętnej patologii, będzie o wiele łatwiej się bronić i dochodzić zadośćuczynienia.
Uświadomić sobie w każdym razie trzeba, że mobbing nie jest żadnym naturalnym zjawiskiem i nie może być jako takie traktowany. To patologia, zło w czystej postaci, szkodzące nie tylko poszczególnym proletariuszom jako jednostkom ludzkim, ale także całym firmom. Przedsiębiorstwo bowiem, gdzie występuje mobbing, funkcjonuje gorzej i traci pod względem marketingowym, co przekłada się na niższe zyski. Dlatego odpowiedzialni kapitaliści walczą z tymże odrażającym zjawiskiem.
Czy przygotowana przez Lewicę ustawa uzdrowi, w tym zakresie przynajmniej, polski rynek pracy? Cóż, ma szansę zmienić sytuację wielu zatrudnionych na lepsze. I oby tak się stało.
Precz z mobbingiem!
Komentarze
Prześlij komentarz