Wyprowadzanie z błędu
W firmie Valeo w Chrzanowie od kilku dni trwa strajk generalny. Robotnicy wstrzymali produkcję, gotowi są też jechać z delegacją do Francji, gdzie mieści się główna siedziba koncernu. Wcześniejsze próby dogadania się załogi z dyrekcją spełzły na niczym. Pewnie dlatego, że postulaty są płacowe. Pracownicy domagają się oto podwyżek. Większość z nich, argumentują, zarabia najniższą krajową lub lekko powyżej, co często nie starcza na utrzymanie ich samych i ich rodzin, w sytuacji, gdy ceny oraz koszta życia pędzą w górę, za nic nie chcąc się zatrzymać, ani nawet przystopować.
Żądania podwyżek są jak najbardziej słuszne, zwłaszcza, że Valeo Lighting Systems to nie mała firemka, która faktycznie mogłaby mieć problem z godnym płaceniem za pracę, lecz międzynarodowy koncern, produkujący części samochodowe, między innymi dla marek premium. Co oznacza, że kupując, dajmy na to, mercedesa, musicie mieć świadomość, niektóre jego elementy zostały złożone rękoma małopolskich proletariuszy. Którzy powinni za to składanie otrzymywać o wiele wyższe wynagrodzenia. Wydawać by się wszak mogło, że w TAKIEJ firmie płace są naprawdę wysokie. Tymczasem okazały się na tyle niskie, że zmusiły ludzi do strajku. Bo przecież nie strajkują oni dla przyjemności, kieruje nimi smutna konieczność, zapewne też desperacja. A że mowa o strajku generalnym, w przedsiębiorstwie musiało zrobić się naprawdę grubo. Szefostwo Valeo, w każdym razie jego polskiego oddziału, uznało najpewniej, że pracownicy mogą sobie radośnie tyrać za marne pieniądze.
I takie jest właśnie założenie kapitalistów, zarówno rodzimych, jak i międzynarodowych. Robotnik, proletariusz to w ich oczach jeno narzędzie, służące maksymalizacji zysku. Co oznacza, że powinien zasuwać jak najdłużej, jak najciężej i jak najtaniej, a najlepiej za darmo. Rzecz jasna, podejście takie niewiele ma wspólnego z realiami; przykładowo, długa i ciężka praca przekłada się na NIŻSZĄ wydajność, a zatem gorszą produkcję i mniejsze zyski. Kapitaliści, przynajmniej ci co bardziej prymitywni, zdają się tego wszelako nie dostrzegać.
Dalej, sprawa potoczyła się tak, jak się potoczyła z tego również powodu, iż jesteśmy w Polsce. Ta zaś po 1989 roku i restauracji nieludzkiego systemu kapitalistycznego w barbarzyńskim, neoliberalnym/neokonserwatywnym wydaniu, wcale nie odniosła – wbrew temu, co wciska nam prawicowa propaganda – żadnego „spektakularnego sukcesu” gospodarczego. Przeciwnie, rodzime przedsiębiorstwa wykończone zostały planowo przez Leszka Balcerowicza i jego następców, a (k)raj nad Wisłą skolonizował z jednej strony międzynarodowy kapitał, z drugiej natomiast lokalni Janusze biznesu. Dla jednych i drugich staliśmy się rezerwuarem TANIEJ siły roboczej, przez co pracujemy za o wiele niższe pieniądze niż większość Europejczyków (Czechów i Słowaków wliczając) i zatrudnieni jesteśmy na znacznie gorszych warunkach, czego jaskrawym przykładem jest straszliwe uśmieciowienie polskiego rynku pracy.
Osoby z Valeo i tak mają szczęście w nieszczęściu, że zatrudnione są na umowach o pracę, dzięki czemu organizować się mogą w związki zawodowe (za obecnym strajkiem stoi bardzo dobry Sierpień’80) i przysługuje im prawo do strajku. Ludzie tyrający na śmieciówkach albo (wymuszonych) jednoosobowych działalnościach gospodarczych takich możliwości nie mają, zaś ich warunki pracy są jeszcze gorsze niż na etacie. Przykładowo, czas jest nieregulowany, o urlopach często-gęsto mogą zapomnieć, zrzucone są na nich koszta takie jak ubezpieczenie społeczne (na szczęście, umowy zlecenie obłożone zostały niedawno składkami zdrowotnymi), przez co kondycja bytowa wielu z nich prezentuje się naprawdę marnie, a jedynym, czego się dorabiają, są choroby zawodowe.
Oczywiście, strajk w Valeo nie jest pierwszym tak dużym wydarzeniem tego typu w ostatnich latach. Podobnie jak inne strajki, na przykład w Solarisie, pełni nader pozytywną rolę. Nie tylko mianowicie pomaga pracownikom wywalczyć to, co im się należy za ciężką pracę, ale też wyprowadza kapitalistów z błędu, polegającego na mniemaniu, że ludzie będą na ich fortuny harowali za darmochę.
Komentarze
Prześlij komentarz