Dyscyplinowanie niewolników

Znajoma osoba z portalu społecznościowego, słusznie oburzona, opublikowała na swoim profilu zdjęcie strony z jakiegoś podręcznika do podstaw przedsiębiorczości. Tu zauważę, że w szkole średniej miałem taki przedmiot, lecz podobnych głupot jak te, które zaraz przytoczę, w podręcznikach nie było. A chodzi o to, że znajoma przytoczyła fragment o POZYTYWNYCH skutkach bezrobocia. Według autorów rzeczonej książki ma to być prowadzenie do:

1) umacniania dyscypliny pracy i podniesienia jej wydajności;

2) zwiększania poszanowania pracy;

3) podwyższania kwalifikacji zawodowych;

4) wzrostu samozatrudnienia wśród bezrobotnych (zakładanie przez nich małych firm)”.

Mnie najbardziej rozbiły dwa ostatnie punkty. Skąd mianowicie osoba, która straciła zatrudnienie, a wraz z nim środki utrzymania, ma wziąć pieniądze na podwyższanie kwalifikacji zawodowych? Przecież odpowiednie kursy kosztują, niejednokrotnie sporo. Z kolei, kiedy się pracuje, nie zawsze jest czas na uczęszczanie na takie zajęcia. A już zakładanie małych firm przez bezrobotnych to kpina, czego nieraz dowiodła historia. Przypomina mi się pewna premierka, agentka Watykanu, która twierdziła, że górnicy z kopalń likwidowanych w Wałbrzyskiem będą „otwierali kwiaciarnie” (serio!). Jakoś nie otworzyli. Prawda jest taka, że nie każdy człowiek ma kompetencje do prowadzenia działalności gospodarczej, nie każdy ma na to środki, a małe firmy zdecydowanie nie są najlepszym sposobem na zapewnienie sobie i rodzinie stabilnego bytu, w przeciwieństwie do pracy na etacie.

Tak naprawdę przytoczony wyżej fragment podręcznika do podstaw przedsiębiorczości nie przekazuje żadnej wiedzy naukowej, lecz wtłacza w młodzieżowe mózgi kapitalistyczną propagandę. Ta ma jedno, konkretne zadanie: dyscyplinować pracowników, zmieniając ich w nieformalnych niewolników, harujących na fortuny kapitalistycznych pasożytów i wyzyskiwaczy. Do tego w istocie rzeczy sprowadzają się owe cztery punkty, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch pierwszych.

Bezrobocie z punktu widzenie jednostki ludzkiej, a także jej najbliższych, jest tragedią, zwłaszcza długotrwałe. Oznacza brak środków potrzebnych do życia, destabilizuje byt, zagraża zdrowiu i życiu. A nawet, kiedy znajdzie się w końcu pracę, to długi okres jej poszukiwania i związane z tym trudności, często wręcz upokorzenia, pozostawiają w ludzkiej psychice bolesne ślady. Bezrobocie doprowadzić może do depresji (wiem coś o tym), zaburzeń lękowych czy innych dysfunkcji. Jest przyczyną wielu samobójstw. I nie, wcale nie przekłada się na większe poszanowanie pracy czy chęć do samorozwoju; przeciwnie, rodzi marazm, frustrację, poczucie bezsilności i odbiera siły do jakichkolwiek działań, poza odebraniem sobie życia. W dodatku jest konfliktogenne; znalezienie zatrudnienia zdecydowanie nie jest łatwe (zwłaszcza płatnego i takiego, co nie zniszczy zdrowia), często zajmuje dużo czasu, a nim się je znajdzie, wszyscy, z rodziną na czele, patrzą na człowieka jak na nieroba.

Wszelako z punktu widzenia nieludzkiego kapitalistycznego totalitaryzmu, czyli konkretnie interesu klasy pasożytniczo-wyzyskującej, bezrobocie jest zjawiskiem jak najbardziej korzystnym, co przytoczona wyżej treść z podręcznika wyraża.

Otóż, lęk przed utratą pracy i środków utrzymania skutecznie dyscyplinuje proletariat, trzyma go w ryzach (dlatego niedawne strajki w Dino cieszyły się niezbyt dużą frekwencją, mimo fatalnych warunków zatrudnienia w owych dyskontach; pracownicy bali się zwolnień, którymi straszyło szefostwo, zwłaszcza, że sklepy te często znajdują się w małych miejscowościach, gdzie o robotę niełatwo) i czyni de facto niewolnikami, jakkolwiek nieformalnymi. Pracownik więc zasuwa, nierzadko ponad siły, jest na każde zawołanie i poświęca wszystko, z życiem prywatnym tudzież rodzinnym włącznie, byle tylko nie wylecieć. Jest też pokorny wobec kapitalisty, godzi się na odbieranie mu konstytucyjnych i ustawowych praw (rzeczona sieć Dino, rdzennie polska zresztą, łamie prawa pracownicze, aż kurz leci), pozwala nawet na upodlenia, byle tylko zachować posadkę i te ochłapy, jakie wyzyskiwacz-pasożyt łaskawie wypłaca… czasami i nie zawsze terminowo. Albowiem, jeżeli ochłapów zabraknie, sytuacja ze złej zmieni się w tragiczną.

I to właśnie przekazuje młodzieży ów podręcznik do podstaw przedsiębiorczości. Bądź posłuszny(a), nie wychylaj się, pamiętaj, że nie masz żadnych praw, a twój byt zależy od dobrej woli właściciela firmy. A jeśli ci się nie podoba, załóż własną firmę i zobacz, jak to fajnie. Albo wywal pieniądze na kurs, który może w czymś pomoże, a może nie. Gdy zaś pracę stracisz, będzie to wyłącznie twoja wina, bo widocznie nie szanowałeś(aś) wystarczająco roboty, czyli nie byłeś(aś) wystarczająco zniewoloną osobą.

Albowiem kapitalizm jest systemem, który niewoli ludzi, przy czym najczęściej jest to niewolnictwo nieformalne, bazujące nie na przepisach prawa, lecz na przymusie ekonomicznym, skuteczność którego zwiększa właśnie bezrobocie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Krócej, zdrowiej, wydajniej