Nienawiść ideologiczna
Nienawiść jest jedną z najsilniejszych emocji, jakie przeżywa człowiek. Z reguły kierowana jest przeciwko komuś lub czemuś, co nas krzywdzi, rani, wyniszcza czy zagraża naszemu istnieniu. To zupełnie naturalne, że nienawidzimy złodzieja, który nas okradł, kogoś, kto zamordował bliską nam osobę, choroby, na którą cierpmy, wojny pustoszącej nasz kraj (bądź wojny jako takiej), głodu, biedy, cierpienia…
To wszelako, że nienawiść w pewnych sytuacjach jest naturalna, odruchowa, nie oznacza, iż jest ona dobra; przeciwnie, to emocja negatywna, nader destruktywna również wobec psychiki odczuwającej ją osoby, toteż zdecydowanie warto jest jej nie ulegać (co, rzecz jasna, nie jest łatwe).
Istnieje jednak również nienawiść sztuczna, wykreowana i odgórnie narzucona, a raczej wpojona. Jest to nienawiść ideologiczna – narzędzie w rękach polityków (zwłaszcza niedemokratycznych i antydemokratycznych, czyli prawicowych i skrajnie prawicowych), guru różnych sekt, przywódców organizacji terrorystycznych, itd. Jest ona jednym z głównych elementów składowych skrajnie prawicowych ideologii oraz doktryn politycznych: nacjonalizmu, faszyzmu i nazizmu.
I tak, Niemcy w III Rzeszy mieli nienawidzić – co im wpajano poprzez pranie mózgów – socjalistów, komunistów, Żydów, Słowian i każdego, kogo wskazała NSDAP. Ukraińscy nacjonaliści mieli (i mają) nienawidzić: Lachów (Polaków), Żydów i Rosjan. Izraelczycy mają nienawiść Palestyńczyków, wszystkich innych Arabów, a najlepiej całego świata. Wyznawcy Trumpa mają nienawidzić imigrantów i każdego, kogo wskaże lokator Białego Domu. Wyznawcy PiS-u (oraz innych polskich ugrupowań skrajnie prawicowych) mają nienawiść: osób LGBT+, uchodźców, migrantów, lewicowców, polityków KO, Ukraińców, Rosjan, muzułmanów. Członkowie ISIS tudzież podobnych organizacji mają nienawidzić każdego, kto jest im przedstawiany jako wróg. I tak dalej.
Co oczywiste, taka ideologiczna nienawiść nie ma NIC wspólnego z rzeczywistymi krzywdami ani realnym zagrożeniem. Jest od początku do końca sztuczna, załgana i w procesie prania mózgów poprzez serwowanie – najczęściej za pośrednictwem mediów – propagandy udającej fakty, wpajana w ludzkie umysły (wraz z innymi ogłupiającymi treściami).
Ideologiczna nienawiść służy, rzecz jasna, budowaniu fałszywej tożsamości wyznawców danej ideologii czy partii, członków sekty bądź organizacji, itd. Im silniejsza taka tożsamość, tym nienawiść mocniej wpajana jest w umysły. Następnie zatrute nią osoby szczuje się na odgórnie wyznaczonych pseudo-wrogów. Nie muszą ich fizycznie atakować; wystarczy, że będą ich nienawidzili i nie nawiążą z nimi porozumienia. To, ma się rozumieć, prowadzi do budowania fałszywych podziałów w społeczeństwie, będące celem skrajnie prawicowych polityków tudzież innych ideologów.
Celem podrzędnym, który prowadzi do nadrzędnego, czyli władzy – jej zdobycia oraz poszerzenia. Tak, chodzi o realizację w praktyce starorzymskiej zasady Divide et Impera – dziel i rządź. Niech ludziska nienawidzą się wzajemnie, kłócą się, walczą, a ty, polityku, guru czy inny ideologu, zrobisz z nimi, co zechcesz; podrążenie w nienawiści oraz walce, nie zauważą, jak ich zniewalasz. Samo zresztą implementowanie w umysły ideologicznej nienawiści też jej formą zniewalania.
Oczywiście ideologiczna nienawiść może prowadzić – bardzo często zresztą prowadziła i obecnie też prowadzi – do zbrodni, w tym masowych. Pogromy, czystki etniczne, ludobójstwa (Holocaust, Rzeź Wołyńska, maskara w Ugandzie, trwające od kilku lat ludobójstwo w Gazie, itd.) to właśnie jej efekt. Rzecz jasna, takie tragedie są stuprocentowo po myśli wszelkiej maści ideologów posługujących się narzędziem, jakim jest ideologiczna nienawiść. Mogą w ten sposób pozbyć się elementów niepożądanych, które niekoniecznie przyjmą ich władzę, np. określonych grup etnicznych czy religijnych, ludzi myślących, reprezentantów klas pracujących, itp.
I tak zatruci nienawiścią ideologiczną ludzie stają się niczym innym, jak tylko bezwolnymi kukiełkami. Poszczuci na bliźnich, tracą nie tylko wolność, lecz także podmiotowość, a wraz z nią człowieczeństwo…
Czy jest sposób, aby nie paść ofiarą takiego polityczno-ideologiczno-religijnego procederu? Owszem, jest. Trzeba SAMODZIELNIE i KRYTYCZNIE myśleć, analizując oraz kwestionując wszystkie treści, jakie napływają od polityków czy przywódców różnego rodzaju organizacji, świeckich bądź religijnych. A do medialnego przekazu ZAWSZE podchodzić ze znaczą rezerwą tudzież nieufnością.
Komentarze
Prześlij komentarz