Walczący z islamem

Przez długi czas paliwem politycznym dla sporej części polskiej prawicy, zwłaszcza oczywiście skrajnej, był antysemityzm – zarówno ten czerpiący z głębin katolickiego, kościelnego przekazu, jak i z urojeń Romana Dmowskiego oraz jego następców. Innym takim paliwem była rusofobia. Potem homofobia. Migracja rozbudziła na nowo rasizm tudzież ksenofobię; posługują się nimi nawet w miarę umiarkowani prawicowcy, tacy jak Donald Tusk czy Rafał Trzaskowski. Od pewnego czasu rozwijała się nienawiść wobec Ukraińców i ogólnie osób mówiących ze wschodnim akcentem (narobiła bardzo dużo szkód, vide ataki słowne i fizyczne). Wydaje się jednak, że owe paliwa w znacznej mierze już się zużyły, coraz rzadkiej tankowane są bowiem do (skrajnie i nie tylko) prawicowych baków. Zastępuje je forma nienawiści i nietolerancji wymierzona w kolejną grupę. Chodzi o islamofobię, znów ożywioną i wyciąganą przez brunatną hołotę na piedestał.

W ostatnich tygodniach hitlerowcy związani ze środowiskami konfederackimi rozpętali oto burzę w związku z meczetami w Krakowie i Katowicach. Meczetami… urojonymi, albowiem w miastach owych świątyń muzułmańskich nie ma; chyba nawet nikt nie zgłaszał planu ich budowy ani otworzenia. Brak meczetów nie powstrzymał jednak neonazistów przed wrzaskami o „islamizacji Polski” (która nie zachodzi) i głoszeniem nienawiści wobec wyznawców religii utworzonej przez proroka Muhammada (Mahometa). Podniosły się głosy, jakim to zagrożeniem ma być islam. Sekundują im PiS-owcy, którzy nieco wcześniej na swoich profilach zamieszczać zaczęli, wygenerowane przez sztuczną pseudo-inteligencję, filmiki w wyjątkowo niekorzystnym, załganym świetle przedstawiające muzułmanów i Arabów. Stoi za tym Izrael, z którym to faszystowskim państwem politykierzy ci są powiązani, poprzez chociażby sieć think-tanków.

Religia ta Polsce oczywiście w żadnym razie nie zagraża. Bo i dlaczego miałaby? Już od czasów Mieszka I (a może i wcześniejszych) nasi przodkowie utrzymywali kontakty handlowe z mieszkańcami Bliskiego Wschodu (sprzedawali im głównie niewolników), z których najsłynniejszym był Ibrahim ibn Jakub, z zapisków którego wiemy dużo o Słowianach i ich zwyczajach. Muzułmanie w Polsce mieszkają od kilkuset lat; są to chociażby Tatarzy Podlascy; mają zresztą piękną kartę w dziejach walki o niepodległość. Są Polacy, którzy dobrowolnie przeszli na islam – znam takie osoby, bardzo fajni ludzie. Żaden muzułmanin nie chce Polsce narzucić swojej religii, ani dokonywać u nas aktów terroru (zresztą prawdziwi muzułmanie odcinają się od fanatycznych morderców z organizacji takich jak ISIS czy Al-Kaida).

No, ale argumenty merytoryczne nie przeszkadzają skrajnej prawicy łgać na temat tejże religii i szerzyć nienawiści wobec jej wyznawców. Zwłaszcza, że podglebie już jest; islamofobia stała się powszechna od początku XXI wieku, kiedy to chore swoje krucjaty rozpoczął George W. Bush, ówczesny prezydent imperium zła, a świeżo mianowany car Władimir Putin rozprawiał się z Czeczenią (ostatecznie wprzęgł tamtejszych liderów do swojej machiny władzy i biznesu). W mediach praktycznie na każdym kroku podawano zakłamane pseudo-informacje o islamie, najczęściej łącząc religię tę z terroryzmem (tymczasem byli, są i będą terroryści, którzy z owym wyznaniem nie mają nic wspólnego), czyli oporem wobec USA. Obecnie islamofobię propagandowo wykorzystuje się w celu zdeprecjonowania palestyńskiej walki o niepodległość; przeciwko faszystowskiemu Izraelowi mają jakoby występować fanatycy islamscy, których celem jest mordowanie Żydów, jak leci (prawda jest taka, że Palestyńczycy walczą o swoje biologiczne przetrwanie i nie nienawidzą Żydów; wiele środowisk żydowskich aktywnie wspiera sprawę palestyńską).

Dlaczego skrajna prawica w (k)raju nad Wisłą akurat teraz przypomniała sobie o wyznawcach Allacha? Ano, z tej głównie przyczyny, że formy nienawiści i nietolerancji wymierzone w inne grupy straciły w znacznej mierze moc oddziaływania (homofobia i rusofobia na przykład), albo są na cenzurowanym (antysemityzm), albo tylko częściowo padły na podatny grunt (nienawiść do Ukraińców, która wprawdzie się rozpleniła, ale też spotkała z dość znacznym oporem, zwłaszcza po atakach na dzieci). No i wiedza w polskim społeczeństwie o islamie jest niewielka, przeto nader łatwo szerzyć można kłamstwa na ten temat, o wiele łatwiej niż na temat osób LGBT+, Ukraińców czy Żydów.

Równie ważne jest to, że na islamofobię są pieniądze, a polscy skrajnie prawicowi politykierzy chciwie wyciągają po nie lepkie swe łapska. Załgane filmiki najprawdopodobniej sponsorowane są przez Izrael; nie ma przypadku w tym, że publikują je ci politykierzy, co mają powiązania z bliskowschodnim faszystowskim państwem. Które PiS-owcy jawnie chwalą, dodajmy (nic dziwnego; tym hitlerowskim solidaruchom z pewnością podobają się rządy terroru).

No i oczywiście mobilizowanie elektoratu wokół urojonego wroga zawsze było skuteczne…

Nie zapominajmy, że każda forma nienawiści i nietolerancji jest zła. Głoszący je politycy stanowią ogromne zagrożenie dla państwa i społeczeństwa, toteż powinni raz na zawsze zniknąć ze sceny.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Udział w ludobójstwie