Zero zagrożenia
Natychmiast po izraelsko-amerykańskiej agresji na Iran uruchomiona została zintensyfikowana propaganda, mająca agresję ową uzasadnić. Popłynęła ona między innymi z otworu gębowego Trumpa Donalda, jest także obecna w licznych ośrodkach masowego przekazu. W zasadzie nie zawiera niczego nowego, sprowadzając się do twierdzeń, że ustrój Iranu „to zło, które należy zniszczyć”, a państwo owo „stanowi zagrożenie”, zwłaszcza, jeśli uzbroi się w atomówki, co jakoby miało już prawie nastąpić, wojna zaś wybuchła po to jakoby, aby temu zapobiec.
No to popatrzmy, jak jest w istocie.
Cóż, nie da się ukryć, że irański ustrój, czyli republika islamska (unikat na skalę światową), daleki jest od ideału. Całość bazuje na religii i religijnych normach, toteż o świeckości mowy nie ma, obywatele mają niewielki wpływ na to, kto sprawuje tam władzę, prawa natomiast człowieka są bardziej ograniczone niż na Zachodzie, a władza nie cofa się przed brutalnymi represjami. Inna bajka, że w większości państw zachodnich (Polskę wliczając) prawa człowieka obowiązują głównie na papierze, wybory, choć spełniają demokratyczne standardy, tak czy owak sprowadzają się do wyłonienia reprezentacji kapitalistów, w takich natomiast USA obywatele coraz częściej traktowani są jako tarcze strzeleckie. Iran nie jest więc wcale tak dużo gorszy pod względem politycznym niż nasza część świata; zwłaszcza, że w ostatnich latach mocno się zliberalizował, co widać szczególnie po rozszerzeniu zakresu praw kobiet – Irankom wolno zdecydowanie więcej niż paniom w Arabii Saudyjskiej, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, o Afganistanie nie wspominając. Uczą się, studiują, pracują, robią kariery, nawet uczestniczą w życiu politycznym kraju. Iran zapewnia też określone prawa mniejszościom (Żydom również!) narodowościowym i religijnym.
No i nie czarujmy się – żaden ustrój nie przetrwałby kilku dziesięcioleci, bazując na samych tylko represjach i tajnej policji; konieczne w tym celu jest poparcie znacznej części społeczeństwa, i w Iranie takowe faktycznie występuje. Niedawne protesty (pomijam już fakt, że w znacznej mierze były one sterowane przez Izrael i USA) wzięły się nie ze sprzeciwu wobec dyktatury ajatollahów, lecz ze złej sytuacji gospodarczej, spowodowanej już to amerykańskimi sankcjami, już to katastrofa klimatyczną.
Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, to wedle zachodniej – na czele z amerykańską i izraelską – propagandy Iran ma być niesamowicie agresywny i planować ataki na cały niemal świat. Tymczasem od tzw. rewolucji islamskiej w 1979 roku państwo to nikogo nie zaatakowało; samo za to padło ofiarą agresji ze strony Iraku pod władzą Husejna, no i parę razy zostało zbombardowane przez Izrael, a teraz trwa otwarta wojna, którą jednak nie Iran wywołał. Jasne, retoryka Teheranu wobec Izraela pozostawała wroga… ale była to reakcja na skrajnie nieprzyjazną politykę izraelską. No i sami widzimy, kto finalnie okazał się agresorem… Na pewno też nie było mowy o eksporcie rewolucji islamskiej.
Co do wspierania walczących o wolność i biologiczne przetrwanie Palestyńczyków, ogromnie się ono Iranowi chwali.
A na koniec osławiona bomba atomowa. Czyli jeden wielki mit, fajny materiał na powieść czy film szpiegowską, ale z faktami niemający nic wspólnego. Iran, owszem, od lat rozwijał swój program nuklearny, ten wszelako pozostawał pod międzynarodową kontrolą, władze w Teheranie często negocjowały i renegocjowały jego szczegóły. Zresztą, nawet, gdyby kraj ten pozyskać zdołał wzbogacony uran, to i tak do wyprodukowania broni jądrowej droga byłaby jeszcze daleka, zwłaszcza takiej broni, która nadawałaby się do użytku.
Krótko mówiąc, Iran nie był państwem niebezpiecznym. Owszem, do jego ustroju politycznego można i należy mieć poważne uwagi. Ale kraj ten nie jest żadnym złem wcielonym. Pod wieloma względami jest znacznie mniej zbrodniczy niż taka na przykład Arabia Saudyjska, rządzona przez fanatyków religijnych, którzy nie wahają się bestialsko mordować przeciwników politycznych, a praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet, tam nie ma; no, ale ona jest sojusznikiem USA. I nie dokonuje Iran żadnych zbrojnych agresji, inaczej niż Izrael.
Uprawiajmy zatem merytoryczną krytykę, ale nie dajmy się zmanipulować propagandzie, służącej temu, żeby zachodni kapitaliści położyli łapy swe pazerne na irańskich złożach surowców, a udziałowcy koncernów zbrojeniowych zbili fortuny na wojnie i rzezi.
Komentarze
Prześlij komentarz