Protesty w Iranie

W Iranie od pewnego czasu trwają społeczne protesty (według niektórych źródeł słabną). Z tego, co na ich temat czytałem w wiarygodnych źródłach, ich tło jest przede wszystkim ekonomiczne. Otóż, gospodarka tego obłożonego sankcjami kraju radzić sobie musi z wieloma problemami – ostatnio doszedł kolejny, czyli amerykański atak na ważnego partnera gospodarczego w postaci Wenezueli – mocno też oberwała od potężnej suszy (skutek katastrofy klimatycznej). Irańczykom żyje się więc coraz trudniej. Nie ma się co dziwić, że upominają się u władz o poprawę kondycji bytowej. To naturalne, rzecz można, że tak powinno być; każde państwo ma zakichany obowiązek troszczyć się o własnych obywateli, Iranu też to dotyczy.

Z tego, co się orientuję, sytuacja jest pod kontrolą. Ani ze strony protestujących Irańczyków, ani władz i aparatu represji nie doszło do jakichś poważniejszych aktów przemocy. Na pewno nie do gorszych niż na Zachodzie w podobnych sytuacjach.

No, ale wiadomo – perskie państwo jest na celowniku propagandy kapitalistycznego Zachodu, ma bowiem swój unikalny ustrój polityczny (który można oceniać oczywiście różnie, acz formułując oceny, warto bazować na tym, co piszą specjaliści, bo fałszywych informacji o Iranie jest bardzo dużo) i system gospodarczy, skonfliktowane jest z Izraelem i USA, co zaś najważniejsze, posiada nader bogate złoża ropy naftowej tudzież innych surowców, na których właściciele światowych koncernów wydobywczych chętnie położyliby łapy. Nic zatem dziwnego, że do irańskich protestów dorabiana jest zachodnia ideologia.

W naszych mediach pełno jest zatem wieści, jakoby Iranki walczyły o wolność, bo irańska teokracja je zniewala. W praktyce są one jednymi z najbardziej wyzwolonych kobiet w państwach, gdzie dominuje islam, o czym świadczy to, że wiele z nich studiuje, pracuje nawet na kierowniczych stanowiskach, prowadzi własną działalność gospodarczą czy… no właśnie, protestuje na ulicach. Liczne prawa zyskały właśnie dzięki ustrojowi; w okresie monarchii ich nie miały; to „reżim ajatollahów” wyemancypował Iranki. W Arabii Saudyjskiej lub Afganistanie po odzyskaniu władzy przez talibów publiczna kobieca aktywność jest nie do pomyślenia.

Dalej, Irańczycy mają jakoby domagać się obalenia obecnego ustroju i powrotu szacha (Pahlavi junior zresztą działa na mediach społecznościowych, szczerząc się jak głupi do sera), co jest nieprawdą. Otóż, niektórzy Irańczycy ustrój tamtejszy i władzę popierają, inni nie, na protestach pojawiają się postulaty polityczne, niemniej powrót monarchii cieszy się uznaniem niewielkich jeno grupek, zwłaszcza, że byłaby to agentura zachodnia (takim agentem był Reza Pahlavi).

W ogóle USA i Izrael mocno stymulują irańskie protesty, namawiając ich uczestników do niszczenia budynków instytucji publicznych, co ma spowodować ostrą reakcję władz i aparatu nadzoru. Oczywiście nie czynią w interesie Irańczyków (ci mają przecież protestować i cierpieć), lecz własnym. Oba te państwa bardzo chcą napaść na Iran, a „interwencja” w celu poparcia „rewolucji” byłaby pięknym uzasadnieniem do takiej inwazji.

I nie, nie oznacza to, że wszyscy protestujący w tamtym kraju to amerykańscy czy izraelscy agenci. Jak wspomniałem na początku, źródła demonstracji są jak najbardziej ekonomiczne. Nie jestem specjalistą, nie wykluczam jednak, że Iran, zwłaszcza przygnieciony sankcjami i dotknięty suszą, będzie musiał przeprowadzić jakieś prospołeczne reformy gospodarcze. Jednakże wykorzystywanie społecznych protestów we własnych celach przez Waszyngton i Tel Awiw jest zdecydowanie nie w porządku. To czysty imperializm, zabarwiony manipulacją.

Jednakże, gdyby Amerykanie czy Izraelczycy zaatakowali, Irańczycy się zjednoczą. W obronie swojego kraju. Oni tak mają, to dumne społeczeństwo, wywodzące się z cywilizacji perskiej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Usiłują mnie zabić

Klasowy rozjazd w rządzie